Dawne mecze: Lech – Legia 3:0

W marcu 2012 roku poznański Lech będzie miał już 90-lat. Z tej okazji już wcześniej rozpoczęliśmy na łamach serwisu dwa cykle, które przypomną kibicom Kolejorza m.in. sylwetki dawnych gwiazd klubu, ale także wiele wydarzeń związanych z Lechem czy innych rzeczy, o których każdy fan powinien pamiętać.

Nie zabraknie oczywiście wspomnień dawnych meczów Kolejorza, które w różnym stopniu utkwiły w pamięci sympatykom Lecha Poznań i które zapisały się w 90-letniej historii „niebiesko-białych”. Tym samym dziś w drugim materiale z nowego cyklu o nazwie „Dawne mecze” przypominamy Wam pojedynek lechitów z warszawską Legią, który odbył się ponad 13 lat temu na Bułgarskiej.

Sytuacja przed meczem

Przed 33. kolejką piłkarze Lecha Poznań nie byli pewni utrzymania w lidze, natomiast Legia Warszawa nie miała zagwarantowanego startu w europejskich pucharach. Kolejorz potrzebował zatem choćby punktu, żeby przybliżyć się do utrzymania, natomiast legioniści musieli w Poznaniu wygrać.

W trakcie meczu

Poznaniacy od początku spotkania mocno napierali i przede wszystkim wyszli na pojedynek z warszawiakami mocno zmobilizowani. Po kilku dobrych akcjach, lecz bez celnego wykończenia przyszła 28. minuta gry. Wówczas po prawej stronie pola karnego znalazł się Piotr Reiss i po zwodach w swoim stylu oddał mocny strzał na bramkę Szamotulskiego. Futbolówka przeleciała jeszcze po nogach Kozioła i ostatecznie przelobowała golkipera Legii. Po kilku minutach mogło być już 2:0, ale mocny strzał Bykowskiego z jego słabszej, prawej nogi dobrze obronił bramkarz gości.

Tymczasem legioniści wiedząc, że Wisła (konkurent w walce o puchary) prowadzi do przerwy 1:0 jakoś specjalnie nie kwapili się, by odmienić losy meczu w Poznaniu. Tym samym jeszcze śmielej zaatakował Lech. W 60. minucie gry piłkę w polu karnym zgrał Reissowi Maciej Bykowski, a snajper Kolejorza mocnym i plasowanym uderzeniem z lewej nogi podwyższył prowadzenie gospodarzy. Natomiast po dziewięciu minutach było już 3:0. Znów niezawodny Piotr Reiss otrzymał piłkę i po oszukaniu bramkarza w pojedynkę rozbił Legię i przy okazji zdobył hat-tricka.

Dobra atmosfera na trybunach

Na czerwcowy pojedynek przyszło 10 tysięcy kibiców, więc stadion nie zapełnił się do ostatniego miejsca. Mimo to, fani Kolejorza stworzyli bardzo dobrą atmosferę gorąco dopingując swój zespół w upalny, czerwcowy dzień. W Kotle znajdującym się wtedy na sektorze numer 6 nie zabrakło dużych flag w klubowych barwach i białych baloników. Na płocie pojawiła się też m.in. wielka fana z napisem Kolejorz.

Po meczu

Lech Poznań dzięki tej wygranej utrzymał się w lidze, więc świętowało wtedy całe miasto. Jedni uczcili dalszy byt w Ekstraklasie klaksonami, inni zaś wiwatowaniem w centrum. Z umiarem cieszyli się jednak gracze Lecha, którzy w ostatniej kolejce na wyjeździe pokonali ŁKS 2:0 i zakończyli sezon na 10. miejscu.

Ogromny skwar

Wszystkie mecze 33. kolejki zostały rozegrane o tej same porze i to na dodatek w ogromnym skwarze. Temperatura w Poznaniu sięgała tamtego dnia 30 stopni, a na niebie trudno było znaleźć jakieś chmurki.

Myśleli, że sprzedali mecz

Zawodnicy Legii chcieli sprzedać Lechowi tamte spotkanie, ale Kolejorz go nie kupił. Przed meczem fani „Wojskowych” domagali się jednak od piłkarzy, aby ci w żadnym wypadku nie wchodzili z Lechem w żadne układy tylko wygrali w starciu z odwiecznym rywalem. Legia meczu nie sprzedała, ale i tak przegrała. Warszawscy kibice nie wiedząc o tym, że nie doszło do żadnej transakcji chcieli zlinczować legionistów w siedzibie klubu, a nieco wcześniej mówili, że spalą im domy i samochody.

33. kolejka Ekstraklasy 1997/1998 – 6.06.1998
Lech Poznań – Legia Warszawa 3:0 (1:0)
Bramki: 28, 60 i 69.Reiss
Żółte kartki: Zieliński, Karwan
Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin)
Widzów: 10000 (ok. 500 kibiców Legii)
Lech: Kokoszanek – Głowacki, Augustyniak, Bosacki, Murawski – Żurawski (80.Piskuła), Zawadzki (57.Urbaniak), Scherfchen (57.Kryger), Matlak – Reiss, Bykowski.
Legia: Szamotulski – Wojnecki, Zieliński, Bednarz, Kozioł (55.Mosór) – Karwan, Czykier (74.Jarzębowski), Magiera, Czereszewski – Sawicki (54.Kacprzak), Mięciel.

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski
Fot: KKSLECH.com

komentarzy 14

  1. cez napisał(a):

    czasu piękne aczkolwiek nie do powtorzenia niestety

  2. kriseu napisał(a):

    chciałbyś wrócić do tamtych czasów ? Kiedy Lech walczył o przetrwanie, a zawodnicy Lecha byli rozsprzedawani po Widzewach, Legiach czy innych Wisłach ?

  3. PrzemmO napisał(a):

    „smród” tamtych lat…
    Teraz zastanówmy się ile Lech wcześniej meczy sprzedał (sytłacja była opłakana), a Legia kupiła jeśli przed meczem w tabeli była taka różnica, a na boisku było widać coś zgoła odwrotnego.
    Piłkarski poker – jak nie ma czym obstawiać to i dobre karty nie wystarczą…

  4. DŻEJO1 napisał(a):

    Piłkę Reissowi zgrał „MARCIEJ” Bykowski. Redakcjo macie tam bląd

  5. cez napisał(a):

    Chodzilo mi raczej o wynik tego meczu niz cala otoczke

  6. erer napisał(a):

    Heh ciekawe ile Lech wtedy zapłacił Legii…

  7. KIBOL napisał(a):

    Jednego Murawskiego

  8. lechita65 napisał(a):

    erer- nie pal tego gówna.

  9. dan napisał(a):

    nie widze sesnu przypominania tego na 90 lecie. poczekajmy do 100 lecia, wtedy przyjdzie czas na fete

  10. Dario napisał(a):

    Po meczu do Legii przyszedł Maciej Murawski – obrońca Lecha – myślę ,że to była cena wygranego meczu…

  11. elkocuro napisał(a):

    Straszna lipa w tych czasach była

  12. Oborniczanin napisał(a):

    http://www.youtube.com/watch?v=9zCwA4vIkTw Witam macie tutaj link z tego spotkania tylko jakośc jest słaba mam nadzije ze jest to zgodne z regulaminem :) pzdr z obornik

  13. pierdola napisał(a):

    Tamten mecz byl ustawiony,po sezonie do legi przeszedl trener kopa,oraz pilkarz murawski.

  14. alastor napisał(a):

    te 3:0 było za murawskiego więc po co ta przypominka.