Dawne mecze: Lech – Śląsk 0:1

W marcu 2012 roku poznański Lech będzie miał już 90-lat. Z tej okazji już wcześniej rozpoczęliśmy na łamach serwisu dwa cykle, które przypomną kibicom Kolejorza m.in. sylwetki dawnych gwiazd klubu, ale także wiele wydarzeń związanych z Lechem czy innych rzeczy, o których każdy fan powinien pamiętać.

Nie zabraknie oczywiście wspomnień dawnych meczów Kolejorza, które w różnym stopniu utkwiły w pamięci sympatykom Lecha Poznań i które zapisały się w 90-letniej historii „niebiesko-białych”. Tym samym dziś w trzecim materiale z nowego cyklu o nazwie „Dawne mecze” przypominamy Wam pojedynek lechitów z wrocławskim Śląskiem, który odbył się ponad 15 lat temu. Tamto spotkanie co prawda o niczym nie zdecydowało, ale za to było rozgrywane w ekstremalnych warunkach i nie na murawie.

Sytuacja przed meczem

Inne spotkania 18. kolejki odbyły się w marcu, ale kilka pojedynków zostało przełożonych na maj. Jednym z takich spotkań była konfrontacja dwóch drużyn, które wtedy starały się uniknąć degradacji, czyli Lecha Poznań ze Śląskiem. Przed bojem z wrocławianami gracze Kolejorza nie byli w zbyt wysokiej formie, a żeby się utrzymać musieli wygrywać z takimi przeciwnikami jak Śląsk, zwłaszcza, że w ostatnich kolejkach tamtego sezonu „niebiesko-białych” czekały starcia z zespołami z czołówki.

Ogromna ulewa

Konfrontacja Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław toczyła się w ogromnej ulewie, w której chyba nigdy później gracze Kolejorza już nie grali. W 2004 roku ściana deszczu zawitała na Bułgarską w pojedynku o Superpuchar Polski z Wisłą Kraków, ale akurat wtedy nawałnica trwała tylko kilka minut.

Murawa? prędzej błoto

Deszcz zrobił swoje, bo po kilku minutach murawy już nie było. Piłkarze taplali się w błocie i byli czarni od stóp do głów. Brudne twarze, brudne stroje i jeszcze do tego czarna piłka nikomu nie ułatwiała gry. Futbolówka często zatrzymywała się w błocie na nierównym „boisku”, na którym Kolejorz dograł sezon. Trzeba jednak przyznać, że w obecnych czasach mecz w takich warunkach na pewno by się nie odbył, a zwłaszcza na tak błotnistej „murawie”, którą pamięta ten, kto był na tym meczu.

Przebieg meczu

Ze względu na fatalne warunki atmosferyczne, piłkarze obu drużyn ślizgali się na błocie, zamiast kopać piłkę w kierunku bramki. W dodatku futbolówka nasiąknięta wodą była niezwykle twarda, więc trudno było komukolwiek dobrze ją uderzyć. O wielu akcjach decydował wtedy przypadek, choć wówczas to lechici częściej strzelali i gościli pod bramką Śląska.

W 36. minucie jednak jedną z nielicznych akcji przeprowadził Śląsk i w błocie jednemu z graczy gości udało się wepchnąć piłkę do bramki Lecha Poznań po technicznym uderzeniu z ostrego konta. Kolejorz po stracie gola rzucił się więc do ataku, lecz zamiast tworzyć akcje, próbował najczęściej strzelać z dystansu. Ostatecznie żadnemu z lechitów nie udało się wówczas trafić do siatki i Kolejorz przegrał bardzo ważny mecz.

Garstka kibiców

Tamto spotkanie obejrzało około 1500 widzów, z czego większa część zgromadziła się w sektorze 6, czyli w byłym Kotle. Fanatycy Kolejorza mieli ze sobą flagę w „niebiesko-białych” barwach, a podczas meczu odpalili także racę.

Po meczu

Lechowi mimo późniejszych porażek i to wysokich m.in. z Legią Warszawa udało się utrzymać w lidze. Mało tego, poznaniacy zajęli w Ekstraklasie 7. miejsce, choć nad piętnastą Pogonią Szczecin, która spadła wówczas o klasę niżej mieli tylko… trzy punkty przewagi!

18. kolejka Ekstraklasy 1995/1996 – 08.05.1996, godz. 18:00
Lech Poznań – Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)
Bramka: 36.Kasperek
Żółta kartka: Bocian
Sędzia: Andrzej Czyżniewski (Gdańsk)
Widzów: 1500
Lech: Muzadzi – Bosacki, Bocian, Drame, Kryger – Drajer, Majewski (64.Wróblewski), Piskuła (46.Trzeciak), Dembiński – Reiss, Wojciechowski (53.Prabucki).
Śląsk: Jedynak – Pawlak, Szczęsny, Szymański, Kujawa – Kasperek, Klajnszmit, Molewski (71.Adamczyk), Ilski (52.Żelasko) – Moskal, Kostek (88.Kowalczyk).

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski
Fot: KKSLECH.com

komentarzy 5

  1. cez pisze:

    czyzniewski? to ten menago co w Lechu i Arce pracowal??

  2. daffi pisze:

    tak, to ten sam

  3. mario pisze:

    Pamiętam mecz z Śląskiem 3-0 jak w prasie pisano -rycerze wiosny na łopatkach heh ale to dawno było jeszcze na 22 lipca:))

  4. chu pisze:

    a ja pamietam lech – slask 0:0 w 1987r. moj pierwszy mecz Lecha. Kruszczynski, Pachelski, krobowski, Łukasik, Araś itede. Było ostre bombardowanie bramki Śląska, ale bramkarz dokonywał cudów. W prasie dali tytuł „Jedynak Show” :)

  5. rawicz pisze:

    Ten mecz jest na you tube. Podobnie mecz ze Śląskiem wygrany 3:1 na Bułgarskiej z października 1996. Pierwsza bramka młody „Wichniar” oraz „Rejsik” i „Zenek”.