Dawne mecze: Lech – Legia 1:0 (30.09.2005)

W marcu 2012 roku poznański Lech będzie miał 90 lat. Z tej okazji już wcześniej rozpoczęliśmy na łamach serwisu dwa cykle, które przypomną kibicom Kolejorza m.in. sylwetki dawnych gwiazd klubu, ale także wiele wydarzeń związanych z Lechem czy innych rzeczy, o których każdy fan powinien pamiętać.

> Party Poker < Nie zabraknie oczywiście wspomnień dawnych meczów Kolejorza, które w różnym stopniu utkwiły w pamięci sympatykom Lecha Poznań i które zapisały się w 90-letniej historii „niebiesko-białych”. Tym samym dziś w dwunastym materiale z cyklu o nazwie „Dawne mecze” przypominamy Wam pojedynek lechitów z Legią Warszawa, który odbył się prawie sześć lat temu. Sytuacja przed meczem

Przed 9. kolejką piłkarskiej Orange Ekstraklasy sezonu 2005/2006, piłkarze ówczesnego trenera Kolejorza, Czesława Michniewicza plasowali się w tabeli na drugim miejscu z 14 oczkami na swoim koncie. Lech tracił wtedy sześć punktów do lidera ligi, krakowskiej Wisły, ale za to miał oczko przewagi nad w kratkę wówczas grającą warszawską Legią.

Duże zainteresowanie

Legia Warszawa od zawsze elektryzowała Wielkopolan i nie inaczej było tuż przed jesiennym meczem w 2005 roku. Bilety jak na tamte czasy były dość drogie, ale to nie odstraszyło kibiców w ich kupnie. Wejściówki szybko znajdowały bowiem swoich nabywców, bo każdy chciał przyjść na Bułgarską i zobaczyć, jak Lech wygrywa i odjeżdża Legii w tabeli.

Deszcz przytrzymał kibiców

Pojedynek z „Wojskowymi” przed niespełna sześcioma laty odbył się w piątek, o godzinie 20:00, lecz już popołudniu nad Poznaniem zebrały się czarne chmury i zaczęło dość mocno padać. To sprawiło, że wielu kibiców przyszło na stadion niemal na ostatnią chwilę, bo na kilkadziesiąt minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego obiekt świecił pustkami.

Efektowne rozpoczęcie

Przed meczem na dole sektorów 1-5 zostały odpalone białe świecie, które wyglądały niezwykle efektownie. Ponadto w drugiej połowie po golu Tomasza Iwana w pękającym wtedy w szwach Kotle użyto rac świetlnych, zatem atmosfera tamtego pojedynku była kapitalna i to nie tylko ze względu na bardzo wysoką jak na tamte warunki frekwencję.

Przebieg meczu

Od początku spotkania stroną zdecydowanie przeważającą był Lech, który wyszedł na murawę mocno zdeterminowany. Mimo to, pierwszą groźną akcję stworzyła sobie Legia, ale w 18. minucie słupek uratował Kolejorza. Później wszystko wróciło jednak do normy, lecz w pierwszej połowie nie zobaczyliśmy żadnej z bramki.

Wszystko zmieniło się jednak tuż po przerwie. David Topolski, który dość niespodziewanie wystąpił wtedy na lewej pomocy, urwał się obrońcy Legii i płasko dośrodkował w pole karne. W nie wbiegł Tomasz Iwan i wślizgiem wpakował futbolówkę do bramki. Po tym golu nadal atakował Lech, choć Legia wyprowadzała dość groźne kontrataki. Wynik nie uległ już jednak zmianie.

Głupota gości

Na tamten mecz do Poznania przybyła niewielka liczba kibiców gości, którzy jednak za wszelką cenę chcieli zabłysnąć. Po golu dla Lecha i po czerwonej kartce dla Burkhardta, fani z Warszawy zaczęli rzucać na murawę petardy hukowe. To była trochę głupia decyzja, gdyż pod sektorem dla gości znajdowała się przecież ławka rezerwowych Legii. Tym samym opiekun „Wojskowych” i pozostali jego współpracownicy mocno się wtedy w niej schowali, ponieważ z sektora Legii co chwilę leciały achtungi.

Wygrana po ponad siedmiu latach

Zwycięstwo Lecha nad Legią 1:0 było szczególne, ponieważ „niebiesko-biali” nie tylko powiększyli wtedy przewagę w tabeli nad warszawiakami, ale również przełamali złą passę. 30 września 2005 Kolejorz po ponad siedmiu latach znów pokonał w ligowym meczu Legię. Co ciekawe od tamtego czasu aż do dziś „Wojskowi” nie wygrali z Lechem w Poznaniu.

9. kolejka Orange Ekstraklasy – 30.09.2005, godz. 20:00
Lech Poznań – Legia Warszawa 1:0 (0:0)
Bramka: 48.Iwan
Żółte kartki: Anderson, Scherfchen, Telichowski, Iwan, Gajtkowski – Szala, Surma, Vuković
Czerwona kartka: 51 min – Burkhardt (za brutalny faul)
Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin)
Widzów: 25000
Lech: Kotorowski – Sasin, Anderson, Wójcik, Telichowski – Zakrzewski (77.Nawrocik), Scherfchen, Iwan, Topolski (72.Samba Ba) – Gajtkowski (90.Mowlik), Reiss.
Legia: Fabiański – Sokołowski II, Szala, Rosłoń, Poledica (44.Smoliński) – Szałachowski (70.Klatt), Surma, Burkhardt, Kiełbowicz – Chmiest (55.Vuković), Włodarczyk.

Źródło: inf. własna
Autor: Marcin Hamasiak
Fot: KKSLECH.com

komentarzy 8

  1. WoodooOoo napisał(a):

    Pamietam ! a bilet chyba byl za jakies 50 zl.

  2. Pavvelinho napisał(a):

    Takiej wygranej Lecha nad Legią nie zapomina się. Zwłaszcza że 30.09 mam urodziny więc wtedy Lechici sprawi mi (i tylko mi) miłą niespodziankę.

  3. W(L)KP. napisał(a):

    Sporo Polaków na boisku wtedy się pojawiło. I to głównie oni decydowali o obliczu ówczesnej Legii i Lecha. Teraz czasy się zmieniły. W Lechu ton nadają Rudnevs i Stilić w Legii Radović i Ljuboja. Chociaż Rafał Wolski,Maciej Rybus,Michał Kucharczyk,Kuba Kosecki,Michał Żyro w Legii zagraniczne gwiazdy śmiało mogą zastąpić. W Lechu natomiast bez duetu Rudnevs-Stilić byłoby mizernie.

  4. mól napisał(a):

    !8.05.2007 Lech-legła 3:1 także legła gola strzeliła Lechowi.

  5. daniel96 napisał(a):

    Mój pierwszy mecz Kolejorza !Pięknie chwile z tobą KOLEJORZU!!!

  6. Skotar napisał(a):

    po meczu z Austria Wiedeń było 0:0 no i ostatnio było 0:0 więc jednak zremisowali :)

  7. Szejk napisał(a):

    Dokładnie ;) redakcji wkradł się błąd

  8. Rynio napisał(a):

    Od tamtego czasu Legia nie zremisowała w Poznaniu??? A choćby np. ostatni mecz 0:0???