Dawne mecze: Lech – Grasshoppers 6:0 (14.08.2008)

W marcu 2012 roku poznański Lech będzie miał 90 lat. Z tej okazji już wcześniej rozpoczęliśmy na łamach serwisu dwa cykle, które przypomną kibicom Kolejorza m.in. sylwetki dawnych gwiazd klubu, ale także wiele wydarzeń związanych z Lechem czy innych rzeczy, o których każdy fan powinien pamiętać.

> Party Poker < Nie zabraknie oczywiście wspomnień dawnych meczów Kolejorza, które w różnym stopniu utkwiły w pamięci sympatykom Lecha Poznań i które zapisały się w 90-letniej historii „niebiesko-białych”. Tym samym dziś w trzynastym materiale z cyklu o nazwie „Dawne mecze” przypominamy Wam pojedynek lechitów z Grasshoppersem Zurych, który odbył się blisko cztery lata temu. Mecz po porażce

Lech Poznań do starcia ze Szwajcarami podchodził w niezbyt ciekawych nastrojach, choć przecież w I rundzie Pucharu UEFA Kolejorz pewnie wyeliminował Khazar Lankaran. Mimo to, podopieczni ówczesnego trenera Franciszka Smudy na inaugurację ligi przegrali u siebie z GKS-em Bełchatów 2:3, zatem trudno było przewidzieć w jakiej tak naprawdę formie są poznaniacy.

Przebieg spotkania

Lechici szybko zapomnieli o przegranej z GKS-em i na mecz z Grasshoppersem wyszli bardzo mocno zdeterminowani. Lech szybko zaatakował i już w 4. minucie po wrzutce Peszki gola głową zdobył Rengifo. 10 minut później było już 2:0, bo po szybkiej akcji gospodarzy bramkę strzelił wschodzący wtedy talent, Robert Lewandowski. Do przerwy lechici prowadzili zatem ze Szwajcarami i wydawało się, że kontrolują mecz na tyle, iż w drugiej połowie będą mogli grać spokojniej.

Nic takiego nie miało jednak miejsca, bowiem „niebiesko-biali” cały czas atakowali bramkę Szwajcarów, a akcje Lecha aż chciało się oglądać. Poznaniacy grali szybko, składnie, efektownie i co najważniejsze, efektywnie. Tym samym gracze Franciszka Smudy zdobyli kolejne cztery gole i dzięki temu totalnie roztrzaskali Grasshoppers Zurych. W tamtym spotkaniu obrona Szwajcarów nie istniała i kompletnie nie mogła sobie poradzić z atakującymi oraz bardzo szybkimi wówczas lechitami.

Szok dla wszystkich

Wygrana ze Szwajcarami 6:0 była ogromnym szokiem nie tylko dla fanów Lecha Poznań, ale również dla kibiców z całego kraju. Przed meczem mało kto stawiał przecież, że Kolejorz wygra to spotkanie, bo ekipa Grasshoppersu wyglądała na silną i przede wszystkim była bardzo doświadczona.

Stilić jedną z głównych postaci

Semir Stilić, który przyszedł do Lecha kilka tygodni przed tym spotkaniem, nie strzelił gola w meczu z Grasshoppersem, ale za to uczestniczył we wszystkich akcjach, w których Kolejorz zdobył bramkę. Wtedy Bośniakowi chciało się grać, a 21-letni wówczas piłkarz pokazał, że był godzien tego, aby trafić do Kolejorza.

Pewny awans

Lech Poznań sensacyjnie gromiąc Grasshoppers 6:0, zapewnił sobie awans do kolejnej rundy Pucharu UEFA, choć przecież był dopiero na półmetku dwumeczu. Mimo to, rewanżem nikt się nie przejmował i słusznie, gdyż w Szwajcarii padł remis 0:0.

Najwyższa wygrana w historii

Triumf 6:0 nad Grasshoppersem na stałe zapisał się w historii nie tylko polskiej piłki, ale także Kolejorza. Do dziś jest to bowiem najwyższe pucharowe zwycięstwo Lecha Poznań w blisko 90-letniej historii klubu. Dodajmy również, że zdjęcia z tego meczu można obejrzeć w dziale „Fotorelacje”.

II runda kwal. Pucharu UEFA 2008/2009 – 14.08.2008, godz. 20:45
KKS Lech Poznań – Grasshoppers Zurych 6:0 (2:0)
Bramki: 4.Rengifo 14 i 56.Lewandowski 76.Vallori – sam. 83.Injać 88.Peszko
Żółte kartki: Lulić, Salatić, Jakupović (Grasshoppers)
Sędzia: Thomas Veljgaard (Dania)
Widzów: 16500 (50 kibiców z Zurychu)
KKS Lech: Kotorowski – Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Henriquez – Peszko, Murawski, Bandrowski, Stilić (90.Cueto) – Lewandowski (80.Injać), Rengifo (86.Reiss)
Grasshoppers: Jakupovic – Voser, Vallori, Colina, Daprela (82.Mikari) – Calla (46.Zuber), Salacic, Cabanas, Sabanovic, Lulić – Toure (46.Bobadilla)

Doping kibiców podczas meczu (KKSLECH.com):

Lech – Grasshoppers 6:0 – po meczu (KKSLECH.com):

Gole z meczu Lech – Grasshoppers 6:0 (YouTube):

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski
Fot: KKSLECH.com

komentarzy 7

  1. WoodooOoo napisał(a):

    Tej latwosci w wyprowadzaniu akcji juz chyba nigdy nie bedzie, bo srodek jest slaby. Stilic tez juz nie ten co byl wtedy

  2. kks janek napisał(a):

    To były czasy, mieliśmy 3 dobrych napastników młodego i obiecującego Lewandowskiego, Rengifo i dający z siebie wszystko Rejsik, do tego Muraś i Bander na pozycji defensywnych pomocników, chyba najlepszy wówczas ofensywny pomocnik w lidze Stilic,na skrzydle Peszko, to był skład, napewno lepszy niż teraz!

  3. Dżoker napisał(a):

    Ehh… szkoda, że tamte czasy już nie wrócą, wtedy to Lech miał pakę i kibiców za sobą :(, i szkoda tylko ligi (niewiele brakowało) i 1/16 z Udine (szczególnie II połowy meczu rewanżowego). Można powiedzieć, że wtedy oba te czynniki powiązały się, Lech nie miał tyle doświadczenia w Europie i dało się wyczuć zmęczenie w rundzie wiosennej ligą, PP i PUEFA.
    Za to teraz mamy Bakera na ławce, Stilicia, który nie wiadomo czy w ogóle będzie chciał się przykładać do gry (pewnie obaj panowie jeszcze pokłóceni) i „atak marzeń”, czyli jeden PRAWDZIWY napastnik (reszta to raczej z nazwy).
    Szkoda, na prawdę szkoda, że tak Lech „cofnął się w rozwoju”

  4. Pavvelinho napisał(a):

    Wtedy Lech miał naprawdę niezłą jak na Polskie warunki ekipę której spotkania w lidze czy w wtedy jeszcze w UEFA Cup oglądało się z przyjemnością ale i piłkarzom bardziej chciało.
    Mecz z Austrią będę pamiętaj chyba do końca życia zwłaszcza dogrywkę.

    Faktyczne może w rozgrywkach europejskich brakowało doświadczenia (jak zauważył to Dżoker) a w lidze Lech miał za krótką ławkę rezerwowych ale wtedy ważniejsze niż długo wietrzne posiadanie piłki były chęć zwyciężania, wybieganie, ogromna wola walki i zaangażowanie – a ja takie cechy cenie najbardziej wśród zespołów a dopiero potem granie w tzw „dziadka”.

    „Szkoda, na prawdę szkoda, że tak Lech „cofnął się w rozwoju” „- dokładnie. Takiego Lecha już nie zobaczymy dopóki na ławce trenerskiej siedzi backreiro.

  5. lllllech napisał(a):

    Co różni, tego Lecha od dzisiejszego, właściwie dwie osoby a raczej ich brak. Duet Czyżniewski i Smuda to było coś pięknego. Budżet na poziomie 25 mln a jaki zespół w porównaniu do około 55 mln obecnie???

  6. tomek 27 napisał(a):

    I transfery ! Wtedy wydano na Peszke ,Stilica,Manka i Lewego ok 1,5 mln €. Do przypomnienie dla tych ,ktorzy twierdza ,ze tamta polityka transferowa nie wypalila i teraz trzeba ja zmieniac stawiajac na mlodziez z ME

  7. megaloman napisał(a):

    Veroljub Salatic, a nie Salacic…