90-lecie: Ostatni spadek

W poniedziałek poznański Lech rozpoczął przygotowania do nowego sezonu, a 25 czerwca pozna swojego rywala w I rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy 2012/2013. Nam udało się jednak znaleźć w naszym harmonogramie czas na kontynuację działu „90-lecie”, czyli cyklu przybliżającego historię Kolejorza oraz rozmaite wydarzenia związane z klubem.

> Party Poker < Dziś w 36 odcinku z unikalnej serii przypominamy niechlubną historię naszego klubu, a więc ostatni spadek Lecha Poznań z Ekstraklasy, który miał miejsce w sezonie 1999/2000. W zamian jednak i to jeszcze w tym tygodniu przypomnimy także ostatni awans Kolejorza. Słabo od początku

Lech Poznań sezon 1999/2000 rozpoczął bardzo słabo, bowiem w pierwszych siedmiu kolejkach wywalczył zaledwie dwa punkty, z czego jeden u siebie, a drugi na wyjeździe. Wyjazdowe oczko było jednak dość niespodziewane, gdyż Kolejorz zdobył je w Warszawie w starciu z tamtejszą Legią będącą faworytem ówczesnego pojedynku. Nawet remis w stolicy nie uratował jednak posady Adama Topolskiego, który na początku września odszedł z klubu.

Blade puchary

W rozgrywkach 99/00 poznański Lech toczył boje nie tylko na krajowym podwórku, ale także międzynarodowym. Sezon wcześniej Kolejorz zaliczył przecież bardzo dobrą wiosnę i zajął 4. miejsce w lidze. Ta lokata dała przepustkę lechitom do Pucharu UEFA, w którym poznaniacy rywalizowali jesienią 1999 roku. W rundzie eliminacyjnej po wyjazdowej porażce z Metalurgsem Lipawa 2:3 „niebiesko-biali” pokonali u siebie Łotyszy 3:1, zatem awansowali do I rundy. W niej Kolejorz pierwszy mecz rozegrał u siebie, lecz przegrał z IFK Goteborg 1:2. W rewanżu padł za to bezbramkowy remis, więc to Szwedzi awansowali dalej.

Mistrz rozbity

Lech Poznań na pierwszy ligowy triumf w spadkowym sezonie 1999/2000 musiał czekać aż do 10. kolejki, ale jak już wygrał, to od razu wysoko. 26 września podopieczni Mariana Kurowskiego rozbili na Bułgarskiej ówczesnego Mistrza Polski, Wisłę Kraków aż 4:1, więc dla Kolejorza pojawiło się wtedy światełko w tunelu.

Miły prezent na koniec rundy

W 15. kolejce sezonu 1999/2000, a więc ostatniej w rundzie jesiennej lechici udali się na boisko zamykającej tabelę Dyskobolii. Przed tą serią spotkań poznaniacy mieli na swoim koncie 8 punktów, natomiast gracze z Grodziska 5 oczek. Oba zespoły były wtedy w strefie spadkowej, lecz ewentualne zwycięstwo chociaż trochę poprawiłoby nastroje w ekipie Kolejorza. „Niebiesko-biali” po golu Araszkiewicza w 52. minucie gry przegrywali 0:1, ale później po bramkach Pawła Kaczorowskiego oraz Krzysztofa Piskuły w końcówce meczu wywalczyli cenne trzy punkty.

Pogoń Lecha i rozwalone drzwi

Lech zimą nie poddał się i wiosnę rozpoczął od mocnego uderzenia. Poznaniacy pokonali bowiem na Bułgarskiej Zagłębie Lubin 2:0, a później pojechali do Szczecina. Bój z tamtejszą Pogonią miał niesamowity przebieg, ponieważ sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Kolejorz jako pierwszy wyszedł na prowadzenie, ale później stracił aż trzy gole. Lechici grali jednak do końca, więc dzięki bramkom w 83 i w 89 minucie wyrównali, lecz i tak nie zdobyli nawet punktu. W 90. minucie gry arbiter tamtych zawodów, a konkretnie Marcin Borski z Warszawy podyktował rzut karny dla Pogoni, która wykorzystała „jedenastkę” i pokonała Lecha 4:3. Po tym spotkaniu lechitom puściły nerwy i poznaniacy nieco zdemolowani szatnie. Oberwały przede wszystkim szafki i drzwi, które na koszt naszego klubu trzeba było wymienić.

Niebieskie głowy

Kolejkę po konfrontacji z Pogonią lechici wygrali w derbach Wielkopolski z Amiką, ale niedługo potem zaledwie zremisowali ze Stomilem 1:1. 25 marca, o 12:00 Kolejorza czekało jednak kolejne ważne starcie i to z Legią na Bułgarskiej. Piłkarze wiedzieli, że jest to wyjątkowy mecz dla klubu i wyszli na to spotkanie… z pofarbowanymi na niebiesko włosami.

Mecz pamiętany do dziś

Lech nie był faworytem meczu z warszawiakami, bowiem Legia walczyła o najwyższe cele, a poznaniacy tylko o utrzymanie. Mimo to, po golu Suchomskiego z rzutu karnego w 82. minucie gry prowadziliśmy 1:0, lecz szybko zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Zaledwie minutę później wyrównał Karwan, a w 88 minucie wprowadzony w drugiej połowie Goliński zdobył samobójczego gola.

Jak to wpadło?!

Samobójcze trafienie „Goliny” nie było jednak zwykłą bramką. Otóż młody wówczas lechita chciał wybić piłkę tak, aby nie było rzutu rożnego dla Legii. Wychowanek Kolejorza postanowił zagrać futbolówkę do bramkarza, którego jednak piłka… przelobowała i pogrążyła Lecha.

Zatruty rywal

Lech kilka dni po spotkaniu z Legią, w którym grał jak równy z równym i pokazał ogromną wolę walki przegrał sromotnie z Polonią 0:5. Później także schodził z boiska pokonany, ale na pojedynek z Orlenem 22 kwietnia przeszło ponad 20 tysięcy widzów. Mecz jednak się nie odbył, bowiem piłkarze z Płocka zatruli się podczas krótkiego obozu w Szamotułach i wielu zawodników nie mogło grać. Mecz z Orlenem został więc przełożony na maj, ale lechitom w innym terminie udało się na szczęście wygrać 1:0.

Meczowe rozróby

Również w maju, a więc w decydującym miesiącu dla Lecha Poznań odbył się na Bułgarskiej bardzo ważny mecz z Widzewem. Drugi raz nie będziemy wszystkiego dokładnie opisywać, bo robiliśmy to kilka miesięcy temu. Pełny artykuł -> tutaj.

Kto jeszcze wierzył?

Sezon 1999/2000 pod koniec maja dobiegał końca, a Lech nadal znajdował się w strefie spadkowej. 20 maja na Bułgarską przyszło aż 17 tysięcy fanów po to, aby wspierać lechitów w boju z Ruchem Radzionków. Jeśli Kolejorz wygrałby ten mecz, miałby jeszcze matematyczne szanse, aby się utrzymać. Poznaniacy pokonali więc graczy ze śląska aż 3:1, a hat-tricka zaliczył wtedy Jarosław Maćkiewicz.

Do widzenia Ekstraklaso… po 28 latach

Po spotkaniu 28. kolejki Lech przegrał w przedostatniej serii spotkań w Zabrzu z tamtejszym Górnikiem 0:4 i po 28 latach spadł do ówczesnej II-ligi. Kolejorz sezon 1999/2000 kończył jednak meczem u siebie i w pojedynku o nic chciał jeszcze choć trochę zatrzeć złe wrażenie. Naszym rywalem była jednak Dyskobolią, która po rundzie jesiennej miała tylko 5 punktów i zamykała ligową tabelę, ale wiosną zdobyła aż 31 oczek i pewnie się utrzymała. Tym samym mecz 28 maja 2000 roku zakończył się bezbramkowym remisem, a po spotkaniu zawodnicy Kolejorza nagrodzili fanów z „Kotła” swoimi koszulkami.

Spadek z ostatniego miejsca

Lech w ostatnim spadkowym sezonie zajął ostatnie, szesnaste miejsce i w 30. kolejkach wywalczył 25 punktów. Kolejorz zaliczył sześć zwycięstw, siedem remisów i zanotował aż siedemnaście porażek. Zdobył w sumie 34 gole, a stracił 57 bramek.

Czas przeciętnych frekwencji

Sezon 1999/2000 był pod względem frekwencji na Bułgarskiej mocno przeciętny. Zwłaszcza jesienią średnia frekwencja wahała się między trzema, a sześcioma tysiącami na mecz, ale pod tym względem nieco lepiej było wiosną. W rundzie rewanżowej miały miejsce spotkania, które z trybun obiektu przy ul. Bułgarskiej oglądało po kilkanaście tysięcy osób.

Próbowało czterech trenerów

W sezonie 1999/2000 poznańskiego Lecha trenowało aż czterech trenerów i każdy miał niestety swój udział przy spadku Kolejorza. Rozgrywki w roli szkoleniowca lechitów zaczął Adam Topolski, ale we wrześniu zastąpił do Marian Kurowski. W kwietniu na tydzień pojawił się Zbigniew Franiak, a poznaniaków do II-ligi spuścił ostatecznie Wojciech Wąsikiewicz.

Długi, długi, długi, a Kreisel nie pomógł

Kompletnie nieudany sezon 1999/2000 to czas pogłębiania się długów klubu, które sięgały aż 20 milionów złotych. Po zakończeniu rozgrywek trzeba było rozstać się z większością piłkarzy, a z klubu odszedł też prezes. Lechowi nie pomogła również firma Kreisel będąca wcześniej strategicznym sponsorem Kolejorza i to do tego stopnia, że Lech nieoficjalnie nazywał się nawet „Lech-Kreisel Poznań”.

90-lecie:

> Herby Lecha Poznań
> Historyczny montaż podgrzewanej murawy na Lechu + FOTO
> Lech Poznań w latach 1990-1999
> Kilka lokalizacji na stadion Lecha
> Cud w Błażejewku za sprawą Jerzego Kopy
> Lech Poznań w latach 1980-1989
> Trzecie podium Lecha (sezon 1977/1978)
> Budynki na i przy stadionie + FOTO
> Drugie podium Lecha (sezon 1950)
> Lech Poznań w latach 1970-1979
> Najpiękniejsze jupitery na świecie
> Lech Poznań w latach 1960-1969
> Pierwsze podium Lecha (sezon 1949)
> Lech Poznań w latach 1950-1959
> Dlaczego Kolejorz, a nie Kolejarz
> Lech Poznań w latach 1940-1949
> Szóste mistrzostwo Lecha Poznań
> Raj w kilkanaście sekund. Ruch – Lech 1:2
> Lech Poznań w latach 1930 – 1940
> Piąte mistrzostwo Lecha Poznań
> 51 sezonów Lecha w Ekstraklasie
> Pierwsze lata klubu (1920 – 1930)
> 89 ligowych rywali Lecha Poznań
> Czwarte mistrzostwo Lecha Poznań
> Wszystkie nazwy Lecha Poznań
> Skąd i dlaczego wzięła się nazwa Lech
> Najdłuższe karne w historii + FOTO
> Trzecie mistrzostwo Lecha Poznań
> Drugie mistrzostwo Lecha Poznań
> Wspomnienie obchodów 80-lecia
> Pierwsze mistrzostwo Lecha Poznań
> Wspomnienie obchodów 85-lecia + FOTO
> Smutny mecz grany dwa razy
> Jedyny i najlepszy tercet ABC
> Im zabrali nam dali (1993 rok)

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski
Fot: KKSLECH.com

komentarzy 11

  1. KubaKKS pisze:

    Ciekawe jak Groklin zdobył na jesień tyle punktów ;p Ciężkie czasy były dla Lecha ale dobrze że się udało przetrwać.

  2. Franky pisze:

    Czasy rzeczywiscie trudne, ale super opowiadanie z mnostwem szczegolow :)

  3. Rahu pisze:

    Nie wiem w czym lezala wtedy wina, ze Lech spadl. Kokoszanek, Urbaniak, Drajer, Bocian, Zurawski czy Kubicki to nie byli wtedy zli pilkarze i kadrowo na pewno powinnismy sie utrzymac

  4. Kosi pisze:

    Jest co wspominac, ale wypada miec nadzieje, ze te czasy juz nigdy nie wroca. Sa ciekawe, ale niezbyt przyjemne

  5. lewy pisze:

    Ostala mi sie jeszcze koszulka z tamtych czasow P)

  6. Versoo pisze:

    Dobrze, ze tonacy okret udalo sie uratowac Majchrzakowi i spolce. Za to szacunek dla niego, ale za ukradniecie 14 mln zlotych juz nie

  7. Lechita pisze:

    wlasnie ten sezon był czasem, gdzie zaczął się rodzić silniejszy Lech. Spadliśmy, ale się podnieliśmy po dwóch latach i dziś jesteśmy w miejscu o ktorym wtedy chyba nikt nie marzył

  8. Karoloss pisze:

    Nie jestem pewien czy polityka Rutkowski da pewny byt Lechowi w nastepnych paru latach

  9. daffi pisze:

    mozesz byc jedynie pewny, ze na pewno nas nie zadluzy tak jak Grajewskiego

  10. fan pisze:

    Co do Golińskiego to widzę, że my też kiedyś mieliśmy swojego „Jopa” :P

  11. dzikus550 pisze:

    Mecz z Orlenem był moja pierwsza wizyta na stadionie ,niestety sie nie odbył,to była chyba wielka sobota ale nie pamietam dokładnie.super wspomnienia