Testowani, którzy w Lechu nie zostali – cz. III

W czwartek, 24 stycznia rozpoczęliśmy na łamach serwisu mały zimowy cykl w którym zaczęliśmy się przyglądać dalszej karierze zawodników, którzy w ostatnich latach byli lub mieli być testowani w poznańskim Lechu.


Na sam początek 24 stycznia przedstawiliśmy sylwetki graczy, którzy latem 2006 roku w Lechu Poznań nie zostali, a później robili karierę w innych klubach i z powodzeniem występują w nich aż do dziś. Było też trochę o Peruwiańczyku, który z Kolejorza zrezygnował w ostatniej chwili. Natomiast 28 stycznia i 1 lutego opisaliśmy losy w Lechu kolejnej testowanej trójki, a dziś czas na następnych trzech piłkarzy, którymi parę lat temu interesował się poznański Lech.

Latem 2006 roku moda była nie tylko na testowanie zawodników z Ameryki Południowej, ale także na różnego rodzaju innych piłkarzy. Często byli to gracze o wątpliwych umiejętnościach. Na początku lipca 2006 roku do Poznania przyjechał Andrejs Pavlovs. To obecnie 34-letni golkiper mający ponad dwa metry wzrostu. Pavlovs w 2004 roku był rezerwowym bramkarzem Łotwy podczas Euro 2004, jednak w Kolejorzu nie znalazł uznania i szybko zakończył swoje testy.

Dwukrotny reprezentant swojego kraju występował potem w trzech łotewskich klubach, ale grał również na Białorusi, Cyprze i w Bułgarii, choć wszędzie ze słabym skutkiem. W tym samym czasie co Pavlovs na testy do Lecha przyjechał Białorusin, Pavel Plaskonny. Piłkarz ten był wówczas młodzieżowym reprezentantem naszych wschodnich sąsiadów oraz reprezentował barwy Szachtiora Soligorsk. Obecnie 28-letni gracz nie spodobał się siedem lat temu Franciszkowi Smudzie.

Aktualnie zawodnik mogący występować na lewej stronie obrony lub w środku ma na swoim koncie 16 występów nie w młodzieżowej reprezentacji, a w pierwszej kadrze Białorusi. Plaskonny po nieudanych testach w Kolejorzu w lipcu 2006 roku grał później w Panionisie Ateny, choć bez powodzenia. Wrócił więc do Soligorska, skąd przeniósł się do Nemana Grodno, a teraz przywdziewa barwy Dinama Mińsk z którym jesienią wywalczył awans do europejskich pucharów sezonu 2013/2014.

Pavel Plaskonny mierzący 186 cm wzrostu jest w tej chwili wyceniany przez transfermarkt.de na 600 tysięcy euro i bez wątpienia przydałby się także obecnemu Lechowi Poznań, który jest przecież silniejszy niż ten z 2006 roku. Natomiast latem siedem lat temu, lecz kilkanaście dni później po łotewskim bramkarzu oraz białoruskim obrońcy przyjechali kolejni dwaj zawodnicy zza granicy. Pierwszy to Bułgar mający dziś 35-lat i nazywa się Stanimir Valkov. Jest obrońcą, który w lipcu pojawił się na obozie lechitów w Kaprun.

Wystąpił w jednym sparingu, ale już po dwudziestu minutach doznał kontuzji i musiał zejść z boiska. Franciszek Smuda zrezygnował więc z dalszego sprawdzania ówczesnego piłkarza Metalurga Kuzbass, a on sam kariery później nie zrobił. Grał bez błysku w trzech klubach w swoim kraju oraz na Łotwie. Razem z Valkovem na testach w Kolejorzu przebywał jego rodak. Aktualnie 36-letni lewy pomocnik, Zdravko Stankov też nie błyszczał podczas letnich treningów w 2006 roku i został odesłany do Bułgarii. Siedzi tam do dziś i nic nie osiągnął.

> Testowani, którzy w Lechu nie zostali – cz. II (Bauer, Cambindo, Pasco)
> Testowani, którzy w Lechu nie zostali – cz. I (Rotela, Torres, Leal)
> O tym jak Lech stracił kiedyś testowane i wielkie gwiazdy (Villalta, Scarione, Villchez)

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


1 Komentarz

  1. leniu_KKS pisze:

    Smuda i jego nos… Stracilismy dobrego obronce przez nochala