Najlepsze mecze Lecha ze Skandynawami

fredrikstadCzerwiec pomału się kończy, a to oznacza, że już za kilkanaście dni Lech Poznań rozpocznie nowy sezon 2013/2014 i to w boju ze skandynawskim zespołem, Honka Espoo z Finlandii.


Szczegółowe przedstawienie tego rywala w wielu materiałach o czym już nieraz wspominaliśmy zaczniemy dopiero za tydzień, 7 lipca, jednak w ten weekend zamierzamy przestawić mały przedsmak, czyli przypomnieć najlepsze i najsłabsze mecze Lecha ze Skandynawami. Spotkań z klubami skandynawskimi w historii poznaniaków było kilkanaście, ale pamiętne były łącznie trzy pojedynki. To dwa starcia z Duńczykami i jedno z Norwegami. Z Finami „niebiesko-biali” jeszcze nigdy nie grali.

Lech Poznań – Broendby Kopenhaga 5:1

Pierwsze pamiętne zwycięstwo Kolejorza nad drużyną ze Skandynawii miało miejsce 3 sierpnia 1985 roku. W ostatniej kolejce grupy 3 piłkarskiego Pucharu Intertoto zwanym też Pucharem Lata poznański Lech podejmował u siebie duński klub i w dodatku jeden z najbardziej znanych z tego kraju, który obecnie przechodzi kryzys – Broendby Kopenhaga. Kolejorz mając w składzie m.in. Ryszarda Jankowskiego, Krzysztofa Pawlaka, Damiana Łukasika, Mariusza Niewiadomskiego, Ryszarda Rybaka, Bogusława Pachelskiego czy Mirosława Okońskiego pokonał Broendby aż 5:1. Aż cztery gole w tamtym spotkaniu strzelił Mirek Okoński, a jedną bramkę dołożył jeszcze Bogusław Pachelski, który otworzył wynik meczu. Mimo wszystko aktorem tamtego pojedynku ze Skandynawami był Okoński.

Odense BK – Lech Poznań 1:5

Rok później, lecz trochę wcześniej, ponieważ 14 czerwca „niebiesko-biali” również grali w Pucharze Intertoto. Tym razem w grupie 9 i w 1. kolejce mierzyli się na wyjeździe z innym duńskim zespołem – Odense, który w 2011 roku rywalizował choćby z Wisłą Kraków w Lidze Europy. Lech Poznań 27 lat temu prowadził do przerwy z Odense 1:0, ale ostatecznie triumfował w Skandynawii 5:1 zdobywając aż trzy bramki w trzech ostatnich minutach meczu. Na dodatek Kolejorz grał wtedy w podobnym składzie z Duńczykami co dwanaście miesięcy wcześniej z Broendby.

Fredrikstad – Lech Poznań 1:6

Ostatni pamiętny mecz Lecha z zespołem skandynawskim miał miejsce latem cztery lata temu w III rundzie kwal. LE. Fredrikstad wówczas nie błyszczał w swojej lidze, jednak poznaniacy byli wtedy tylko po letnich sparingach i w dodatku dopiero zaczynali grać pod wodzą nowego trenera, Jacka Zielińskiego. Wicemistrz Norwegii został jednak zmiażdżony na własnym terenie aż 6:1 po dwóch golach Manuela Arboledy i po jednym Jakuba Wilka, Sławomira Peszki, Roberta Lewandowskiego oraz Tomasza Bandrowskiego. Kolejorz zmiótł wówczas Skandynawów z powierzchni ziemi i to głównie dzięki stałym fragmentom gry. Rewanż, który odbył się we Wronkach (w Poznaniu trwała budowa stadionu) lechici mogli potraktować z przymrużeniem oka i tak właśnie go potraktowali. Wygrana 6:1 w Norwegii była najwyższym wyjazdowym zwycięstwem Kolejorza w europejskich pucharach.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


komentarzy 5

  1. 4o napisał(a):

    Nie mam nic przeciwko temu, żeby powtórzyć 5-1 i 1-5, ale… Honka jest w formie. Łatwo nie będzie.

  2. ArekCesar napisał(a):

    Takie wyniki ze skandynawami to chyba już sie nie powtórzą. Najważniejsze żeby jednak wygrywać dwumecze.

  3. El Companero napisał(a):

    Mecze z Fredrikstad uspily wowczas cala druzyne, ktora uwierzyla ze zagra po raz drugi z rzędu w fazie grupowej. A w kolejnym meczu z Belgami zagrali beznadziejnie na wyjezdzie. Wtedy Lech gral rewanz na wyjezdzie bo mial za malo punktow w rankingu. Gdyby nie to awans byl mozliwy.

  4. tom napisał(a):

    Tyle ze w Brugii oszukal nas sedzia nie uznajac nam prawidlowej bramki stilica..

  5. Franky napisał(a):

    40 – Honka w formie? chyba w ostatnich trzech meczach