Finały Lecha – Pechowa Bydgoszcz (VII)

pplechlegiaW sobotę, 2 maja, o godzinie 16:00 na Stadionie Narodowym w finałowym meczu o Puchar Polski piłkarze Lecha Poznań zmierzą się z odwiecznym rywalem, warszawską Legią. Z tej okazji od paru dni przypominamy poprzednie finały Pucharu Polski z udziałem Kolejorza.


Dotychczas 5-krotni zdobywcy pucharu krajowego grali w finale PP siedem razy. Tym samym nasz okazjonalny cykl będzie składał się z siedmiu artykułów. W nich przypomnimy kibolom Kolejorza poprzednie mecze Lecha w finale Pucharu Polski. Dziś przypominamy finał z 2011 roku, kiedy to poznaniacy pechowo przegrali w rzutach karnych. Był to nasz ostatni finał.

W sezonie 2010/2011 poznański Lech doskonale radził sobie w europejskich pucharach, a słabo w Ekstraklasie. W końcu po odpadnięciu w 1/16 Ligi Europy ekipa Kolejorza musiała wrócić do rzeczywistości i skupić się na rozgrywkach krajowych. W lidze szło lechitom słabo, natomiast w pucharze nieźle. Po wtopach u siebie z Polonią Warszawa i Podbeskidziem Bielsko-Biała na wyjazdach poznaniacy umieli pokazać klasę, zatem znaleźli się w finale.

1/16, GKS Tychy – Lech Poznań 0:1
1/8, Cracovia Kraków – Lech Poznań 1:4
1/4, Lech Poznań – Polonia Warszawa 0:1, 2:1
1/2, Lech Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1, 3:2
Finał, Lech Poznań – Legia Warszawa 1:1 k.4:5

Przed finałem Pucharu Polski w Bydgoszczy zarówno Lech Poznań jak i Legia Warszawa znajdowały się w bardzo słabej formie. Obie ekipy grając nierówno w lidze nie miały gwarancji awansu do europejskich pucharów, dlatego PP był dla obu priorytetem. Przed finałem w 2011 roku zdecydowanym faworytem był Kolejorz. Za Lechem przemawiało wówczas wszystko. Nawet wynik wiosennego starcia w którym poznaniacy pokonali „Wojskowych” w Ekstraklasie 1:0.

3 maja 2011 roku w zimny i pochmurny dzień w którym pogoda przypominała raczej jesień niż wiosnę lechici od początku ruszyli do ataku. Swoją przewagę udokumentowali golem zdobytym w 28. minucie za sprawą cudownego uderzenia z daleka Dimitrije Injacia. Poznaniacy po wyjściu na prowadzenie chcieli iść za ciosem. Krótko przed końcem pierwszej połowy kapitalną okazję miał Rafał Murawski, który w sytuacji sam na sam minął golkipera i tylko w sobie wiadomy sposób nie trafił do siatki. Gdyby „Muraś” wykorzystał tę sytuację byłoby już praktycznie po zawodach.

Na szczęście ta okazja nie załamała Kolejorza, bowiem na początku drugiej odsłony Lech kontrolował pojedynek. Nagle w 67. minucie strzał rozpaczy oddał Manu i piłka po rykoszecie przelobowała źle ustawionego Krzysztofa Kotorowskiego. Dosłownie z niczego zrobiło się nagle 1:1, a od tamtej chwili poznaniacy siedli. Legioniści atakowali coraz śmielej, stwarzali coraz więcej okazji. Tak samo było również na początku dogrywki. W końcu w drugiej jej połowie obudzili się Wielkopolanie. Bliscy zdobycia zwycięskiego gola byli Artjoms Rudnevs, Semir Stilić i Jacek Kiełb, który z daleka trafił w poprzeczkę. Niestety żadnemu z lechitów nie udało się strzelić bramki.

W końcu o zdobyciu PP musiały zadecydować rzuty karne. Jedenastki wykorzystali wszyscy z wyjątkiem Bartosza Bosackiego, który uderzał jako pierwszy. Karne były strzelane na bramkę za którą zasiadali kibice Legii Warszawa, którzy nagle znaleźli się na murawie i przeszkadzali Krzysztofowi Kotorowskiemu w interwencjach. Oczywiście sędzia nie nakazał kibicom powrotu na trybuny tak samo jak spiker. Lech Poznań przegrał więc w finale, do europejskich pucharów poprzez ligę też nie awansował, a Legia Warszawa prowadzona przez Macieja Skorżę dostała wówczas niezłego rozpędu zarówno w końcówce sezonu 2010/2011 jak i w dalszej części 2011 roku. Na szczęście teraz Skorża jest po naszej stronie.

Finał Pucharu Polski 2010/2011 – Stadion Zawiszy Bydgoszcz (03.05.2011)
KKS Lech Poznań – KP Legia Warszawa 1:1 (1:0) d. 1:1 k. 4:5
Bramki: 28.Injać – 67.Manu
Żółte kartki: Wołąkiewicz, Bosacki, Djurdjević, Rudnevs, Wojtkowiak – Rzeźniczak, Vrdoljak, Hubnik, Wawrzyniak
Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Widzów: 17000 (6300 kibiców Lecha, 6800 fanów Legii oraz sympatycy neutralni)
KKS Lech: Kotorowski – Wojtkowiak, Bosacki, Wołąkiewicz, Henriquez – Injać (69.Stilić), Djurdjević – Krivets (100.Mikołajczak), Murawski, Wilk (76.Kiełb) – Rudnevs.
Rezerwowi: Burić, Stilić, Gancarczyk, Kiełb, Mikołajczak, Ślusarski, Możdżeń.
KP Legia: Skaba – Rzeźniczak, Astiz (46.Komorowski), Choto (76.Cabral), Wawrzyniak – Manu, Vrdoljak, Borysiuk, Radović, Rybus (61.Kucharczyk) – Hubnik.
Rezerwowi: Antolović, Kucharczyk, Komorowski, Cabral, Jędrzejczyk, Żyro, Kiełbowicz.
Trenerzy: Jose Maria Bakero Escudero – Maciej Skorża
Pogoda: +7 stopni, pochmurno

Rzuty karne:

Bosacki (nie trafił), Cabral (trafił), Stilić (trafił), Komorowski (trafił), Rudnevs (trafił), Vrdoljak (trafił), Mikołajczak (trafił), Rzeźniczak (trafił), Wołąkiewicz (trafił), Wawrzyniak (trafił)

Fotorelacja z finału PP 2011:

Bydgoszcz przed meczem (okolice stadionu i sam stadion):

Sektory Lecha podczas meczu oraz stadion w czasie protestu:

Linki do poprzednich części cyklu:

> Finały Lecha – Ostatni Puchar 2009 (VI)
> Finały Lecha – Niezapomniany dwumecz 2004 (V)
> Finały Lecha – Niespodziewany triumf 1988 (IV)
> Finały Lecha – Łomot Wisły na Legii 1984 (III)
> Finały Lecha – Szczęśliwy Wrocław 1982 (II)
> Finały Lecha – Brutalna Częstochowa 1980 (I)

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


komentarzy 14

  1. MP napisał(a):

    Jebany propagandziarz z niewyobrażalnym bólem dupy… Zacznij się leczyć, półinteligencie.

  2. x napisał(a):

    w wawie bedzie 2 czestochowa

  3. Glos napisał(a):

    Sedzia nie mial prawa zgodzic sie na wykonanie karnych w warunkach jakie byly. Trzeba bylo wyslac wszystkich do szatni i poczekac az sluzby porzadkowe wprowadza lad na plycie boiska. Caly syf wyniknal z tego ze sluzba ochraniarska teczowych nie miala nic do gadania, nie potrafila zaprowadzic porzadku i pozwolila na to ze jej kibice wyleciali z sektorow. To co bylo pozniej to juz tylko konsekwencje prowokacji. Mecz powinienbyl odbyc sie gdzie indziej na bardziej do tego przygotowanym stadionie. Teczowi oczywiscie niewinni!! Oni sa wzorem do nasladowania, zawsze prawi i dobrzy!! To inni sa ci zli!! Pierdolic tirowke i jej kiboli!! Nie licze na to ze wszystko bedzie ok w nadchodzacym meczu, bedzie chryja na 100%.

  4. fan napisał(a):

    Moderacjo, czy ktoś tu w ogóle pilnuje komentarzy?

  5. Glos napisał(a):

    Kotor przy karnych wykonywanych przez graczy teczowych ani razu nie wyczul gdzie bedzie strzelal.

  6. torreador napisał(a):

    Okoliczności w jakich wykonywano rzuty karne (tęczowi kibice prawie na plecach Kotora) powodują że ten finał nazwałbym raczej „skandaliczną Bydgoszczą”, a nie „pechową”

  7. Bara1922 napisał(a):

    no wlasnie ten ostatni wyczuł hello?!!!!

  8. 1909 napisał(a):

    3 z tatego składu jest nadal w Lechu i chyba 5 w tirówie. duża rotacja składów w ciagu 4 lat. niestety u nas coraz wiecej kiepskich bezcharakternych kopaczo-biegaczy

  9. AK napisał(a):

    no tak ani razu nie wyczuł gdzie będą strzelać bo kibole mu cały czas przeszkadzali

  10. El Companero napisał(a):

    Kotor po wejsciu tęczowej hołoty za jego bramkę miał obowiązek zglosic sędziemu ze nie bedzie bronil po tej stronie, bo nie ma warunkow ku temu. Gdyby cała druzyna zazadala zmiany stron byłby moze skandal ale obeszloby sie bez bijatyki. Zabraklo komus ikry. Dzis taka sytuacja nie bylaby mozliwa. Sędzia chcac nie chcac musialby przerwac grę lub nakazac zmianę stron i rzuty karne po stronie gdzie nie ma ryzyka awantur. Ewentualnie wyprosic ze stadionu troglodytów z tęczowgo miasta.

  11. Pawelinho napisał(a):

    Szkoda, że sędzia nie miał odwagi przerwać tego meczu po tym jak tęczowa hołota wtargnęła na płytę boiska bo nie trudno jest sobie wyobrazić to co by się stało z Kotorowski jakby bramkarz Lecha wybronił jedenastkę strzeloną przez tęczowego piłkarzyka. To była porażka organizatorów. Zresztą tamten finał powinien odbyć się w zupełnie w innym mieście bo stadion lekkoatletyczny Zawiszy nie nadaje się do tego typu imprez.

  12. fan napisał(a):

    Niestety bardziej od wyniku meczu, w pamięć zapadło mi to, co było po nim, bo to chyba najgorzej zorganizowany finał PP w historii. Ci śmieszni „ochroniarze” stali sobie jak kołki i jedynie patrzyli, jak bydło przebiega sobie między nimi, i to przed zakończeniem meczu. Aż strach pomyśleć co by było jakby Kotor obronił tego karnego, a nawet był bliski, bo rzucił się we właściwą stronę.

  13. 07 napisał(a):

    Pretensje do siebie. Ten mecz trzeba było wygrać tym bardziej , że od tego meczu tirówka zaczęła iść w górę i to jest do dziś. Mamy okazję aby historia zatoczyła krąg. Wszystko zależy od grojków.

  14. greg napisał(a):

    Kto pozwlił na to by legijne bydło stało za bramką i od razu wbiegło na murawę, w dodatku ich staruszkowi dali do ręki Puchar.Ale sędziował Gil więc co się dziwić.Legła sprowokowala pozniejsze zamieszki.