Przedmeczowa analiza FC Basel – Lech

analizaPojutrze o 20:15 Lech Poznań powalczy o awans do ostatniej rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów. Powalczy to jednak nieco złe określenie, bo jeśli Kolejorz chce wyeliminować FC Basel potrzebuje cudu, a nie samej walki.


Już dawno przed rewanżem na wyjeździe poznański Lech nie miał praktycznie żadnych szans. Ostatni raz w latach 90-tych, gdy wysoko przegrał u siebie ze Spartakiem Moskwa. W środę Kolejorz potrzebuje do awansu wygranej 3 golami co jest statystycznie i piłkarsko niemożliwe.

Mocne strony FC Basel

FC Basel wszystkie swoje najmocniejsze strony pokazało w Poznaniu. Grało spokojnie nie podkręcając tempa, ale szalenie skutecznie i wyrachowanie. Goście tylko czekali na najmniejszy błąd w obronie i doczekali się. Strzelili Lechowi 3 bramki w zabójczy sposób wykorzystując bezlitośnie jego błędy. FC Basel zademonstrowało mistrzowską skuteczność, europejskie doświadczenie oraz potwierdziło moc w ofensywie. Trzech najlepszych piłkarzy FC Basel jest wartych tyle co cały zespół Lecha Poznań, a to tylko pokazuje skalę trudności. Środek pola oraz szeroka kadra Mistrza Szwajcarii to najmocniejsza strona Mistrza Szwajcarii tak jak skrzydła tej drużyny. FC Basel potrafi niesamowicie szybko operować piłką w środku pola co również można było zauważyć tydzień temu. Na dodatek ten zespół od lat gra na swoim stadionie jak równy z równym z wielkimi europejskimi klubami. Padł tam choćby Bayern, Valencia, Liverpool czy Chelsea. Lech obiektywnie patrząc nie będzie dla Szwajcarów żadnym wyzwaniem.

Słabe strony FC Basel

Ostatnie mecze pokazują, że forma FC Basel i brak zgrania tej drużyny po odejściu 3 podstawowych graczy nie jest problemem. Cały czas rywal ma mimo wszystko kłopot z obroną, która jest najczulszym punktem Mistrza Szwajcarii. Po odejściu Fabiana Schara liderem defensywy FC Basel stał się wicekapitan Marek Suchy mający tylko 182 cm wzrostu u którego boku gra młody Duńczyk pozyskany latem z Odense. Pierwsze spotkanie przy Bułgarskiej pokazało, że bez trudu da się ukąsić FC Basel. Gdyby Denis Thomalla na początku pierwszego meczu uderzył z pierwszej piłki a nie kombinował Lech prowadziłby z Bazyleą i nie musiał potem odrabiać straty. Boczni obrońcy także byli tydzień temu regularnie kręceni przez pomocników Lecha, którzy nie mieli problemów z dośrodkowaniami. Nie będzie niespodzianką jeśli Kolejorz strzelili gola na St. Jakob-Park. Mistrz Polski potrzebuje jednak aż 3 trafień o co będzie już bardzo trudno tym bardziej, że pomiędzy siłą obrony FC Basel a mocą ofensywy rywala jest spora różnica.

Jak może zagrać FC Basel?

FC Basel po dobrym początku sezonu z pewnością czuje się pewnie. Zna też siłę Lecha i jego problemy. Spodziewamy się spokojnej gry gospodarzy, którzy będą chcieli prowadzić grę, nie podkręcać tempa i podobnie jak tydzień temu bezlitośnie prostym zagraniem wykorzystać błąd Lecha w defensywie. FC Basel na pewno nie wda się w żadną walkę, ponieważ nie jest to ten typ drużyny. To technicznie grający zespół preferujący ofensywną i skuteczną do bólu piłkę o czym niestety już się przekonaliśmy. Spodziewamy się wielu zmian w kadrze FC Basel, które na pewno nie obniżą jakości. Lech leci jutro do jaskini lwa, który nie musi szaleńczo atakować, by zwyciężyć w tym pojedynku.

Jak powinien zagrać Lech?

Lechowi nie pozostało nic innego jak taktycznie rozegrać dobry mecz i do maksimum wykorzystać każdą sytuację i każdy błąd rywala w defensywie, który na pewno się pojawi. Do awansu potrzebujemy nie tylko meczu życia, ale także pomocy niebios. Mistrz Polski jest w stanie rozegrać spotkanie na najwyższym poziomie, jednak na farta nie liczymy. Liczymy na równie udane kontry jak tydzień temu i w zamienienie sytuacji jaką miał ostatnio Denis Thomalla na gole. Tydzień temu stoperzy Lecha doskonale wyłączyli z gry wielu ofensywnych piłkarzy rywala w tym przede wszystkim napastnika FC Basel, Breela Embolo, który nie istniał. Wypada pojutrze zrobić to samo, ale znacznie czujniej zagrać przy stałych fragmentach.

Nasz typ

Remis będzie sukcesem, a ewentualne skromne zwycięstwo jeszcze mocniej ucieszy. Obiektywnie nie liczymy w środę na wiele. Wystarczy sama walka, kilka fajnych akcji i uniknięcie prostych błędów w defensywie. Wtedy będzie można pisać o postępie. Nasz typ: obie strzelą.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Mistrzowski Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<




komentarzy 9

  1. piciu napisał(a):

    Czy naprawde zarzad nie ma checi i szmalu by przekonac Zaura do powrotu do KKS? Kazdy zawodnik ma swoja cene przeciez…

  2. Marecki60 napisał(a):

    @Piciu. Są tacy ludzie (także piłkarze) dla których kasa nie jest najważniejsza. Do takich ludzi należy Sadajew i Hamelajnen. Kasper niestety też odejdzie z dokładnie takiego samego powodu jak Sadajew.

  3. PAWEŁ napisał(a):

    Marecki60
    masz racje, jednak nie do końca …
    teoretycznie są takie pieniądze za które obaj by zostali, ale Lech ich nie zapłaci…

  4. PAWEŁ napisał(a):

    za Zaura ponoć na początku było 500 tys eu za wykupienie

  5. Alcatraz napisał(a):

    Niemożliwe ??? Możliwe ale mało realne. Płacimy frycowe.

  6. fan napisał(a):

    A mnie ciekawi skąd w ogóle wiecie że Hama odejdzie, że tacy pewni jesteście?

  7. Anfil napisał(a):

    Wszędzie dostanie 0,5 do 1 banki za rok gry chyba proste dlaczego odejdzie ?

  8. JR (od 1991) napisał(a):

    oczywiście, że odejdzie, wskazuje na to jego zachowanie. Gdyby był awans do LM to zostałby na bank. Ale cóż trzeba szukać kogoś od niego lepszego i tyle. Nie dusić kasy. Ale chyba bardziej mi żal odejścia Sadajewa, mimo wszystko.

  9. Soku napisał(a):

    Pół-żartem, pół-serio. Przydałby się IMO w Lechu jakiś specjalista od brudnej gry. Taki, który by analizował rywali pod względem charakterologicznym i orientował się, jak można sprowokować przeciwnika do chamskiej reakcji i w efekcie wyrzucenia z boiska. Przypomina mi się sytuacja, w której Jusko wyleciał z boiska na samym początku pobytu w Olympiakosie. Podłapał podczas meczu tekst któregoś z zawodników a później powtórzył jak papuga bodajże po jakiejś utarczce z sędzią. Dostał czerwień, bo powiedział nieświadomie „onanista” po grecku. Po niemiecku też są fajne myczki, jutro będzie nam gwizdał chyba jakiś żabojad.