Felieton kibica: Gdy serce chce, ale…

Od dłuższego czasu dajemy kibicom Lecha Poznań okazję współtworzenia serwisu KKSLECH.com a nie tylko udzielania się na nim w komentarzach. Pisząc swój tekst możesz liczyć na jego publikację tutaj. Dziś prezentujemy jeden z artykułów nadesłanych do nas przez kibica.


„Gdy serce chce, ale…”

W wielu drużynach byli, są i będą zawodnicy, którzy u kiboli są na
„cenzurowanym”. Przykłady można mnożyć, choćby swego czasu taki Paweł
Kaczorowski, który z naszego Lecha przeszedł do pewnej znienawidzonej
drużyny ze stolicy. Większość na pewno pamięta, za co warszawscy kibice tak po zawodniku „jeździli” – po zdobyciu Pucharu Polski, Kaczorowski śpiewał wulgarne przyśpiewki pod adresem Legii. Tymczasem kilkanaście miesięcy później… sam przeszedł do warszawskiego zespołu, co zapoczątkowało niezwykle intensywną falę jadowitej krytyki pod jego adresem, poczynając od prześmiewczej flagi, przez wyzywanie od chórzystów (i jeszcze parę inwektyw by się zapewne znalazło) czy wręcz – ciskanie w zawodnika gumowymi kaczuszkami.

Czy „Kaczor” sobie zasłużył na takie traktowanie… pewnie wielu
powiedziałoby, że tak; „przegrał życie” w momencie kiedy podejmował
decyzję o przejściu do klubu, który z Poznaniem od zawsze „szedł na noże”, a za swoje wcześniejsze „grzeszki” nigdy stołecznych fanatyków nie przeprosił. Inni mogą być zbulwersowani – w końcu to po prostu zawód jak każdy inny, piłkarze to w większości najemnicy i jeśli solidnie pracują na murawie, zasługują choćby na minimum szacunku. Każdy ma własne zdanie.

Pora jednak przejść do meritum dzisiejszego minifelietonu.

Ostatnio coraz częściej na łamach Serwisu czytam pociski na jedynego
regularnie zdrowego (sic!) napastnika w składzie naszej drużyny, którego Lech sprowadził na początku obecnego sezonu jako swoistą melodię przyszłości, aby terminując przy boku bardziej doświadczonych kolegów dał nam kibicom sporo frajdy strzelanymi bramkami.

Zawodnik znany był z całkiem przyzwoitej gry w Austrii, legitymując się niemieckim paszportem całkiem nieźle rozumie nasz język, tak więc nie było wielkich obaw odnośnie aklimatyzacji w zespole. Kibice liczyli na gole, zapowiedzi w wywiadach były bardzo optymistyczne, sporo z nas licytowało się jak szybko nowy snajper wybije się w Lechu aby Klub później na nim zarobił w wypadku odsprzedaży. Z piłkarskiego punktu widzenia, świat przed Denisem Thomallą stał otworem: w końcu trafił do drużyny z najlepszymi kibicami w kraju, klubu o niezmiennie wielkich aspiracjach.

Cóż, rzeczywistość nieraz przerasta oczekiwania.

Na skutek całej plagi kontuzji, Niemiec nie dostał odpowiednio dużo czasu na obserwację gry drużyny z ławki, nie wchodził na końcówki spotkań jako joker. Zamiast tego, rzucony został praktycznie od razu na bardzo głębokie wody. A drużynie od początku szło kiepsko, przegrywała mecz za meczem. Nowy napastnik osamotniony w ataku nie miał niestety zbyt wiele do powiedzenia. Publiczność zaczęła się niecierpliwić; cóż to niby za wielki napastnik, co nie strzela bramek? Ile on zarabia? Przecież nie jest warty gry w Lechu. Słaby technicznie, wątły, z marną psychiką – mówiono. Zero dryblingu, piłka odskakuje mu od nogi, fajtłapa, paralityk i cienias – takie
komentarze również i mnie zdarzało się puszczać w eter. Ostatnio Thomalla schodząc z boiska doczekał się ogromnej porcji gwizdów. Trudno się w końcu nie wściekać, kiedy widzi się indolencję zawodnika, który miał …


… no, właśnie.
Czy ten jeden akurat piłkarz miał nas zbawić? Odcięty od podań,
„wyautowany”, dołowany na każdym kroku, smutnie zwieszający głowę po
każdej nieudanej akcji? „Co to za facet, któremu potrzebny psycholog?” – można zapytać.

Czy aby na pewno zasłużył sobie na taką lawinę głosów krytyki?

A moim zdaniem takie podejście jest po prostu nie fair. Tym bardziej, że nie jest to typ piłkarza, który na murawę wychodzi wyłącznie po wypłatę. Widać gołym okiem, że robi co może. Można powiedzieć: brak mu techniki, szybkości, dryblingu, jaj jednym słowem. A może brak mu po prostu cechy, bez której żaden piłkarz nigdy nic nie zdziała – pewności siebie? Tej najważniejszej dla każdego, kto wychodzi na boisko walczyć?

Wielu z nas położyło już na Denisie kreskę. „Z tego pana nic już nie
będzie” – ciśnie się na usta/palce. Jakże łatwo jest nawrzucać zza
klawiatury, prawda? To na pewno zmotywuje adresatów do cięższej pracy.

Nie wiem jak Wy (każdy ma pewnie różne zdanie), ale ja w Thomallę jeszcze wierzę. I nie będę na niego gwizdał, wyśmiewał się z byle nieudanego zagrania. Jeszcze nie tak dawno sam chciałem w Lechu walczaków: i – zachowując odpowiednią skalę, oczywiście – to jeden z takich osobników właśnie.

I tak sobie pomyślałem, że jutro wyślę na adres klubu jakąś zabawną kartkę pocztową, zaadresowaną do Denisa. Dowie się chłopak przynajmniej, że jakiś promil kiboli nadal będzie go wspierać zamiast demotywować jeszcze bardziej. Że każdy dołek ma swój koniec, prędzej czy później. I że jest jednak swój człowiek, a na tle drużyny wcale nie wygląda tak źle jak go „piszą”. I że jest ktoś, kto docenia jego pracę i oczekuje, że będzie z niego jeszcze pociecha.

Adres Klubu (o ile jeszcze się ktoś znajdzie, rzecz jasna!) każdy zna, ale gdyby ktoś miał akurat włączony Tryb Leniwca:

KKS Lech Poznań Spółka Akcyjna
INEA Stadion ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Soku

Chcesz, by w przyszłości także Twój tekst znalazł się na KKSLECH.com? Pisz i wyślij go do nas pod adres: redakcja@kkslech.com. Jest szansa, że ujrzy światło dzienne. Więcej dowiesz się -> tutaj



>> Mistrzowski Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<




komentarze 92

  1. arek z Debca napisał(a):

    Mol, co ty gadasz. Komu sie oberwalo? Widze tu bardzo rzeczowa dyskusje na poziomie. Nie ma tu zadnych osobistych wrzutek na Soku i chwala chlopakowi, ze taka ciekawa dyskusje wywolal.

  2. Siódmy majster napisał(a):

    Soku-artykuł świetny w odróżnieniu od jego podmiotu.Po przeczytaniu wszystkich komentarzy gdzie część kibiców broni Denisa,część gani wtrącę swoje skromne spostrzeżenia:transfer ten jest kosztowną pomyłką i należy go lokować wśród Golików,Handziciów i Zapotoków.Broń Boże nie można go porównać do Vojo bo to ogromna krzywda dla Serba.W obecnej chwili nie ma zapewne szans aby sympatycznego skądinąd Niemca ktoś od nas odkupił.Cóż więc robić?Choćby ch… na ch..u stanął zakupić zimą P R A W D Z I W E G O napadziora-kilera,sępa,wilka,bestię czy jak go tam nazwiemy.Denis na ławkę i siedząc na niej po wcześniejszym przepracowaniu zimy z Urbanem pilnie uczy się futbolu od tego sępa,który byłby kupiony.Wchodzi na końcówki przy rozstrzygniętym wyniku, nie ma presji,kibole nie na niego gwiżdżą.Chłopak strzela wiosną te 3 gole,dokłada 2 asysty i w efekcie jakoś się spłaca,a może i nawet jak to teraz modnie określamy odpala.Piłkarz odbudowany,kibole zadowoleni,nasz sęp gra w podstawie i wali bramy,a w razie czego z ławki wstaje Thomalla i potrafi go świetnie zastąpić.Jeśli tak się nie stanie,Denis nie wykona statystyk,jakie zamieściłem(3 + 2)będzie to oznaczało,że jego misja w Lechu dobiegła końca i aby nie robić mu krzywdy oraz zaoszczędzić na pensji sprzedać go choćby za śrubki.Może np.jakiś beniaminek 1 ligi chciałby mieć tanio znanego w końcu piłkarza.Droga wolna.Co Ty na to Soku i pozostali forumowicze?

  3. Soku napisał(a):

    Myślę, że gdyby Robakowi podać soku z gumijagód – problem będziemy mieli z głowy. ;-)

    I tak, zgadzam się z Twoim kierunkiem myślenia – tu potrzebny przede wszystkim solidny atakier, przy którym Denis będzie mógł zrzucić balast odpowiedzialności za wynik, który go teraz w oczywisty sposób przytłacza.

    Gdybym miał to jakoś przyrównać, to wyobraźcie sobie typową pracownicę marketu, która nie zdążyła nawet rozładować palet z napojami (przykład z życia) a tu już kierownictwo drze mordę, że dlaczego się opieprza, że towar do rozparcelowania czeka, przy jedynej otwartej kasie tworzy się coraz większa kolejka, ludzie zaczynają już krzyczeć a kasjerka nie wyrabia i przydałaby się jej pomoc, więc niech ruszy zadek i się łaskawie pospieszy, nie ma miejsca dla świętych krów, mazgajów i leniuchów.

    Albo weźcie takiego grafika, któremu w jednej chwili „wjeżdża” kilka projektów na „wczoraj”, bo dyrektor zapomniał wcześniej wspomnieć na zebraniu działu żeby kierownik dopisał do grafiku jeszcze dwóch ludzi do pomocy, jako że szykuje się lukratywne zamówienie od Niemców. W efekcie facet zostaje sam i doskonale wie, że nie wyrobi się nawet z połową pracy, chyba że odwali kompletną fuszerę, co i tak prędzej czy później wyjdzie.

    Takich „numerów” wycina się dziennie multum. A winny jest zawsze szeregowy pracownik. Nie wierzycie, zapytajcie choćby znajomą kasjerkę (polecam Kaufland i słynne 5 zł) – . Oczywiście wracając do spraw piłki kopanej – taki Denis otrzymuje miesięcznie wynagrodzenie, jakiego typowa kasjerka nie wyrobi w rok czy dwa, ale mi chodzi nie tyle o gramaturę sprawy, co – o sam mechanizm.

  4. arek z Debca napisał(a):

    Siodmy master, swietny scenariusz, hehe… Tylko skad wziasc tego killera za grosze albo za darmo. Taki strzal z Lewym to bylo jak trafienie co najmniej piatki w totku. Ponoc zarzad cos kombinuje z Artjomem tak by HSV placilo mu kase ale jaka bylaby gwarancja, ze nie zobaczylibysmy drugiego Wichniarka.

  5. Mouze(kom) napisał(a):

    @soku idac twoim przykladem to my nie mowimy o kasjerce ktora ktos zarzuca obowiazkami tylko o kasjerce ktora wyklada towar i nie potrafi trafic makaronem w polke bo ludzie sie patrza.on jest napastnikiem w dobrym wieku i od takiego wymagamy bramek.Szkolic mozemy 18 latkow.Jak w ogole moze wam przez glowe przechodzic mysl ze 23 letni zawodnik przychodzi tu na nauke… Jestem ciekaw od kogo ma sie uczyc Robak …

  6. Soku napisał(a):

    Robak był zaprezentowany jako napastnik „od zaraz”, mający strzelać gole natychmiast po dokoptowaniu do drużyny, jeśli mnie pamięć nie myli.

    Jeśli kasjerka miałaby dwie lewe ręce, pewnie bezzwłocznie wyleciałaby z przytupem z roboty. Ale zwróć kiedyś sam (chociaż pewnie znasz to już z życia) uwagę na presję, jaka towarzyszy pracy na kasie; wkurzeni, wiecznie marudzący klienci, głupie dogryzanie, wielki bulwers gdy babka schodzi z kasy (ma np. kwadrans przerwy) – wyzywanie od leniuchów — warto, choćby dla nabrania szacunku dla ogromu pracy wykonywanej przez tych ludzi.

    Siódmy majster całkiem rozsądnie zwrócił uwagę, że bardzo brakuje Denisowi dobrego partnera (/ tutora, jeśli wolisz) w ataku. I to jest teraz (raczej) największa bolączka Rutków. Niech oni się trochę pogłowią, kogo sprowadzić do napadu.

  7. Siódmy majster napisał(a):

    arek z Debca-i tu jest właśnie problem bo ja wcale nie myślę o killerze za frytki tylko o takim co by trza z melona ojro wydać.Inaczej ni cholery się nie da.Co do Artiomsa to mimo tego,że gościa uwielbiam,powiem,że on na pewno byłby drugim Wichniarkiem.Gdyby do nas wrócił to całą wiosnę musiałby się odbudowywać,a bramy strzelałby dopiero jesienią.Tak więc nawet przy nim nasz uroczy Niemiaszek by się grać nie nauczył.Snajper, o jakim mówię to musi być gość typu: w środę wysiadł z samolotu,czwartek kontrakt,piątek pierwszy trening,niedziela pierwsza kasta .I tak musi kuźwa być bo inaczej marny nasz los.Zapłacić albo wyszukać gościa z kartą w garści i dać mu solidne siano.Wiem,że to trudne ale ktoś tam w tym naszym Kolejorzu bierze niezły hajs za to,aby to było trudne ale możliwe.Prawda?

  8. arek z Debca napisał(a):

    Milon ojro dla Rutkow to kwota z kosmosu. Wola wydac 400 tys raz na piec lat by pozniej 2 miliony wyrzucic w bloto na pensje i leczenie bez mozliwosci odzyskania kasy. False economy jak to mowia angole.

  9. aabbee napisał(a):

    Bardzo dobry artykuł!
    Może dla zobrazowania sytuacji Thomalli cofnijmy się do początku. Klub zatrudnia Robaka i Thomalle a jednocześnie liczy, że uda im się zatrzymać Sadajeva. Sprawa o tyle kluczowa, że to Sadajev był tym zawodnikiem, który miał być pierwszym wyborem trenera. Nie udaje się jego jednak zatrzymać. Pozostają więc tylko młody Kownacki i wspomniana dwójka. Kolejnym pierwszym napastnikiem ma być Robak. Wybór o tyle uzasadniony, że Robak bramki strzelać potrafił i zna polską ligę. I co się dzieje? Pierwszy mecz z Legią w SPP Robak gra źle więc wchodzi za niego Thomalla, który gra o niebo lepiej! W meczach z Sarajewem też się spisuje dobrze. Później jednak następuje blokada. Nie tylko samego Thomalli ale całej drużyny. Tak mniej więcej o pierwszego meczu z Basel. Co mnie przez ten okres czasu irytowało to taktyka Skorży, który z Thomalli i Robaka próbował robić napastników typu Zaura. Ale jeden i drugi to kompletnie inny styl gry. Thomalla próbuje zastąpić Sadajewa ale kompletnie sobie nie radzi. W międzyczasie Robak trafia na długoterminowe L4 i okazuje się, że jedynymi graczami do ataku są Denis i Dawid. Kownacki oczywiście też łapie kontuzje.

    Proponuję teraz tym wszystkim krytykantom postawić się w sytuacji Thomalli. Przychodzisz do drużyny jako 3 napastnik, dostajesz czas na dostosowanie się do niej i powoli będziesz awansował w hierarchii. Oczywiście, że liczysz na grę ale to nie na Tobie ma ciążyć od razu presja. Okazuje się jednak, że od razu musisz być tym, który ciągnie grę. Nie dość to! Drużyna kompletnie sobie nie radzi a Ty masz grać nie tak jak potrafisz ale tak jak grał Twój poprzednik. Bo umówmy się: Thomalla ze swoją budową ciała NIGDY nie będzie grał jak Zaur. Nigdy chociaż się od niego tego oczekuje. Nie ten typ zawodnika po prostu.
    I jeśli przeanalizujemy chociażby mecz w SPP to zobaczymy, że wtedy miał o wiele więcej luzu i swobody. Potem grał jak Skorża chciał i… się popsuł.

    Już nie będę mówił o tym, że inni zawodnicy wcale lepsi nie są bo o tym mówiłem w innym temacie. Mam tylko nadzieję, że przyjdzie do klubu napastnik, który spełni wymagania kibiców. Na którego nie będą musieli gwizdać bo niektórzy to chyba czują obowiązek zgnoić, wygwizdać i zwyzywać jak tylko drużynie nie idzie. Że wreszcie z Thomalli zostanie ściągnięta presja bycia wysuniętym napastnikiem i zacznie grać tam gdzie umie i jak umie.

  10. wagon napisał(a):

    opinie na temat piłkarzy Lecha są bardzo zmienne, szczególnie jeśli chodzi o piłkarzy ofensywnych, dla większości założenie jest następujące, każda sytuacja podbramkowa musi być wykorzystana, każde „sam na sam” z bramkarzem musi kończyć się bramką,
    wystarczy jednak zobaczyć jakiś mecz z dobrej ligi w którym Lewandowski marnuje dwie setki żeby zmienić zdanie,
    Denis ma bardzo mało czystych sytuacji podbramkowych i chyba zbyt dobrze nie rozumie się pozostałymi piłkarzami,

  11. Tadeo napisał(a):

    @aabbee Twoja opinia jest bardzo trafna z którą w 100% się zgadzam. Nie można zgnoić człowieka i obarczać go całkowitą winą za zło które mam nadzieje w Lechu już się kończy. Oczywiście że napastnik jest od strzelania bramek , ale żeby to czynić to musi pracować na to cała drużyna , a niestety z tym różnie bywało .Dajmy Thomali czas do końca sezonu a wtedy go ocenimy .

  12. skjw napisał(a):

    Jak piłkarzowi brakuje pewności siebie, to potrzebny psycholog, menedżer lub coś (ktoś) innego co mogłoby pomóc A jak to nie pomoże, to taki piłkarz nie nadaję się do Lecha. Nie mówię, żeby nie dawać szans Denisowi, ale powoli moja cierpliwość się kończy.

  13. kibicinowroclaw napisał(a):

    Teo też strzelił w pierwej rundzie 1 gola. Czasem potykał się o własne nogi, był spętany atmosferą na stadionie. Pamiętam jak nieudolnie biegał za piłką podczas pressingu. W kolejnym pełnym sezonie strzelił ich 20. Thomalla zaczął nieźle, później tak jak cały zespół zresztą nie pokazywał pełni możliwości. Moja ocena przyjdzie po sezonie.

  14. Anonim napisał(a):

    Każdy inny tylko nie KLACZ robak !Denis choć pragnie,a chabeta robak gra za 100 tyś.wszystkim na nosie!ma w dupie LECHA i kiboli!!

  15. Mouze napisał(a):

    @Soku A gdyby Robak był zaprezentowany jako „melodia przyszłości,niech łapie doświadczenie” to byś nie miał pretensji tak?Jak można 23-latka przedstawiać jako młodego-zdolnego?I jak można w coś takiego uwierzyć i coś takiego akceptować?
    To ze Thomalla nie miał być pierwszym wyborem uzasadnia fakt całkowitego braku umiejętności tego piłkarza?usprawiedliwia to ze mając przed sobą bramkę odgrywa do tylu,ze nieliczne sytuacje podbramkowe fatalnie marnuje?On od początku był zwyczajnie za slaby na Lecha.Gdyby grał u nas Zaur to on miałby po połowie sezonu rozegrane 50 minut.I to by było ok?I wtedy ten transfer byłby zasadny?Widocznie bogatym jesteśmy klubem ze sprowadzamy na pozycje napastnika nr.3 zawodnika za 400 tys euro…
    Rozumiem ze Lech może sprowadzić dowolnego ogóra jeżeli zaznaczy ze nie jest brany pod uwagę jako nr.1?Thomalli najzwyczajniej w świece po prostu brakuje tylko i wyłącznie umiejętności.Nic więcej
    Golik,Handzic,Ubiparip,Mikołajczak,Zapotoka,Djoum,Keita,Thomalla.

  16. Soku napisał(a):

    @Mouze,

    Jeśli pozwolisz, odpiszę Ci jutro. Dzisiaj wlałem w się za dużo szkockiej i nie myślę już prosto.
    :-)

  17. Mouze napisał(a):

    @Soku Luz :)

  18. arek z Debca napisał(a):

    Mouze, sama racja.

  19. aabbee napisał(a):

    A mój smutku, Mouze, ależ Ty jesteś zero-jedynkowy. Odnoszę wrażenie, że dla Ciebie piłkarz jest albo dobry i będzie grać gdzie tylko go trener go ustawi albo słaby a takiego należy od razu hejtować. A w każdą sytuację należy się bardziej zgłębić bo jest złożona.
    Piszesz, że Thomalla zagrywa teraz głównie piłki do tyłu i generalnie się zgadzam z tym stwierdzeniem. Ale z czego się to bierze? Moim zdaniem mają na to wpływ dwa elementy:
    1. Taktyka i styl gry zespołu. Już zwracałem uwagę na to, że Denisowi wyrządziło się wielką szkodę próbując z niego zrobić drugiego Zaura. W poprzednim sezonie wyglądało to mniej więcej tak, że piła trafiała do Sadajewa to ten potrafił ją przetrzymać aż za akcją pójdzie kilku zawodników lub samemu pójść na przebój. Miał do tego warunki! A spójrz na naszego Niemca. Przecież to chuchro, które nie ma szans się utrzymać dłużej. To tak jakby wymagać od Manny’ego Pacquiao by pokonał Kliczkę, wszak jest świetnym bokserem. Tylko waga nie ta. Dodatkowo teraz drużyna gra bardziej defensywnie przez co ciężko Thomalli sklecić jakąś akcję gdy wszyscy są za nim. A, że klepnąć piłę potrafi to wystarczy spojrzeć na owy mecz z Legią w SPP gdzie razem z Gergo pięknie rozklepali warszawską defensywę.
    2. Psychika. Krzyczałem wręcz na forum na wszystkich kibiców, którzy gwizdali na niego podczas meczu z Zagłębiem bo wiedziałem, że taka nagonka tym bardziej nie sprawi by koleś nagle zaczął grać lepiej i ODWAŻNIEJ. Facet odgrywa najbezpieczniej jak może bo po prostu boi się coś spieprzyć. A wtedy taki Mouze i grupka hejterów, którym brak empatii, będą mieli pożywkę. Będą mogli go zwyzywać od patafianów, paralityków i łajz (specjalnie wszedłem do innego tematu, żeby przepisać kilka epitetów) bo mogą. Zapewniam Cię Mouze, że to mu nie pomaga.

    Podsumowując: stwierdzenie, że Denisowi brak umiejętności ogólnie to małe nadużycie. Jemu brak umiejętności do gry na danej pozycji i psychiki by od razu poradzić sobie z bandą ujadaczy.

    Jeszcze tak luźno się odnosząc do tematu. Cristiano Ronaldo też przez Beniteza jest ostatnio ustawiany na pozycji wysuniętego napastnika i wszyscy widzą jak gra :) Wszyscy też widzą jak gra cały Real. To tylko potwierdza tezę jak ważna jest atmosfera w zespole i jak wiele zjebać może jedna osoba.

  20. Soku napisał(a):

    Czy ja wiem, czy Mouze można określić nienawistnym. Ja bym tego aż tak nie naciągał, po prostu chłop ma Lecha w sercu, chciałby żeby drużyna wygrywała, szlag go czasem trafia. Sam łapiąc niezłego wkurwa po „popisach” naszej radosnej zbieraniny czasem używałem wobec hultajów jeszcze ciekawszych określeń. :)

    Kłopot w tym, że (moim zdaniem, nadmieniam) jakieś-tam papiery na grę Denis ma. Lech być może to faktycznie zbyt wysoki poziom … chociaż moment! Zobaczcie sobie – tak w ramach ciekawostki skład, który u siebie zremisował 0:0 ze studentami z Islandii – grała m.in. przyszła mega-hehe-gwiazda Darko J.:

    Kotorowski – Kędziora (Kownacki), Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez – Trałka, Jevtić – Pawłowski, Hamalainen (Teodorczyk), Keita (Lovrencsics) – Ubiparip

    Niezła paka, co? I kto mi jeszcze raz powie, że Ubiparipowi Denis mógłby co najwyżej buty czyścić? Pamiętam Vojo. Jemu piłka przy próbie sklejenia potrafiła na dwa metry odskoczyć. To był przykład piłkarza, który zazwyczaj na murawie pokazywał wielkie NIC. Ale nie pamiętam, żeby kiedykolwiek zarobił takie gwizdy jak Thomalla ostatnio (czy czytał w sieci falę nieparlamentarnych określeń, może mniej ludzi miało internety, po prostu? ;-)). Jeśli to mało, to przypominam: jedynego hat-tricka w karierze sympatyczny Serb załadował na… pustym stadionie. Nigdy nie miał jednak do czynienia z taką jawnie eksponowaną niechęcią.

    Z Zaurem też jest jedna ciekawa sprawa. Przyjmijmy, że zostałby u nas. Ciekawe, jak by się poczuł, czytając na Bułgarskiej transy o islamistach?

  21. Mouze napisał(a):

    @aabbee Nie rozumiem w jaki sposób twoim zdaniem Thomalla nie gra na swojej pozycji? Thomalla to niby napastnik,który przed Lechem grał w ataku,i u nas został sprowadzony jako napastnik i gra w ataku.Zaura z Thomalla nie ma co przyrównywać to wiadomo,ale chyba mi nie powiesz ze Urban także każe grac Thomalli jak Sadajev….I jeszcze wszyscy przytaczacie jedna jedyna akcje z SPP,ile takich akcji mieli Ubiparip czy Mikołajczak?
    2 punkt zupełnie go eliminuje jako piłkarza Lecha.Wiesz co rożni Thomalle od takiego Ślusarskiego?To ze Ślusarski to bardzo slaby piłkarz z mocna psychika,który nie raz był na trybunach wyszydzany,wyśmiewany w czasie rozgrzewki,ale i tak wychodził na boisko,walczył i grał na tyle ile potrafił.Nie szukał podań do tylu,jak miał okazje to strzelał na bramkę.Natomiast Thomalla to bardzo slaby piłkarz z bardzo słaba psychika,a dla takich w Lechu zdecydowanie nie ma miejsca.
    Piszesz o empatii,moje empatia dla piłkarzu skończyła się w momencie kiedy zaczęli przychodzić piłkarze który maja wywalone na Lecha i kibiców,a klub traktuje wiarę jak klientów z centrum handlowego.To są najemnicy którzy przychodzą tutaj tylko po pieniądze wiec właśnie tak ich będę traktować!Wiec nie obchodzą mnie ich problemy prywatne czy mentalne,interesuje mnie tylko i wyłącznie to co pokazują na boisku Cierpliwość, druga szansa czy kredyt zaufania skończyły się wraz z kolejna jesienią po raz kolejny przez nich olana.
    @Soku I właśnie dlatego ta cala paka powinna zostać rozwiązana,z Lovrencicsem na czele.Tyle maja już na sumieniu,tyle razy przechodzili obok meczu,ze ode mnie nie dostana braw za to ze akurat chce im się wyjątkowo walczyć…I tak samo jak nie mogę patrzeć na beznadziejnego Thomalle,tak samo zbiera mi sie na wymioty na widok Kamińskiego,Formelli,Hamalainena,Holmana,Lovrencsicsa czy Gostomskiego.

  22. Soku napisał(a):

    Ślusarski wcale nie był słaby. To solidny rzemieślnik z zębem, dużą boiskową agresją i chorobliwie ambicjonalnym podejściem do wykonywanego zawodu.

    Jak widzę niektóre wynalazki w składzie (również wśród wychowanków) to powiem Ci szczerze, że czasem tęsknię za Bartkiem.