Felieton kibica: Iść albo nie iść. Oto jest pytanie

Od dłuższego czasu dajemy kibicom Lecha Poznań okazję współtworzenia serwisu KKSLECH.com a nie tylko udzielania się na nim w komentarzach. Pisząc swój tekst możesz liczyć na jego publikację tutaj. Dziś prezentujemy jeden z artykułów nadesłanych do nas przez kibica.


Iść albo nie iść – oto jest pytanie…

Od kilku miesięcy czytam dyskusję kiboli na temat chodzenia/niechodzenia na mecze Lecha Poznan przy B17 i obok tego, że martwi mnie podział, jaki się zarysowuje w związku z tym wśród kiboli, to mam również jedno nieodparte wrażenie. Mianowicie takie, że zarówno zwolennicy przychodzenia na mecze, jak i przeciwnicy oglądania Lecha na żywo mają rację i jednocześnie się mylą. No bo po kolei: w jaki sposób – my kibole możemy wpłynąć na zmianę myślenia zarządu o klubie? Pokrzykiwaniem z trybun? Nie – bo Kocioł jest wycofany, a zorganizowanie się w kolejną grupę kibicowską jest mało realne. Petycjami, mailami do sponsorów? Też nie – stadion pustoszeje, a sponsorzy walą drzwiami i oknami, bo dla nich nie są ważni ludzie na stadionie, ale ci w TV i ekwiwalent reklamowy liczony przy okazji ukazania się w mediach ich nazwy firmy lub logo. Naciskiem w mediach? Również nie – media są przychylne Lechowi mimo że klub wciąż pokazuje wszystkim środkowy palec [możemy się tylko domyślać dlaczego media właściwie milczą i niczego tu nie zmienia postawa Pana Józefa Djaczenki, która tylko uwypukla problem]. Więc co nam pozostaje? – bojkot meczy. I wydawałoby się, że przeciwnicy chodzenia na B17 mają rację. Robicie nas w bambuko, to my was mamy w tyle i nie przyjdziemy na mecz, nie kupimy giętej, nie kupimy dzieciom gadżetów.

Poza oczywistą tragiczną sytuacją, w jakiej kibole bojkotujący mecze swojej ukochanej drużyny by się wtedy znaleźli – wydaje się, że tylko takie działanie mogłoby odnieść skutek. Więc nie idziemy na mecze. Tylko, co to zmieni? Po pierwsze zawsze znajdzie się ok 10 tys grupa kibiców, która na mecze będzie przychodzić. Po drugie przychody z dnia meczowego, to o ile dobrze pamiętam tylko ok 15-16% budżetu rocznego. Po trzecie to, że w klubie będzie mniej kasy nie będzie oznaczało, że będziemy mieć lepszych zawodników, wręcz przeciwnie – będzie to doskonałe usprawiedliwienie dla wyprzedaży, średniego składu drużyny i egzystencji w okolicy 4-5 miejsca w lidze. Mniej kasy o kilka milionów złotych zmieni tylko tyle, że o tyle zmniejszą się wydatki. A klub bez tych kilku milionów sobie poradzi. I nie – nie grozi nam sytuacja Zawiszy Bydgoszcz, czy innej Polonii Warszawa – bo tak, jak kibol z IV kiedyś napisał: Lech Poznań był, jest i będzie – zawsze, bo ma KIBICÓW. Właściciel zapewne się nie zmieni [z różnych powodów, o których można by napisać cały felieton], choć chętni na pewno by się znaleźli. Czyli wpadniemy w marazm permanentny.

Ok, więc może raczej przychodźmy na Bułgarską? To rozwiązanie z pozoru wydaje się bardzo rozsądne w sytuacji, w jakiej się obecnie nasz klub znajduje. No bo przecież – do kasy wpadnie kilka milionów dodatkowo, za co można by kupić dobrego grajka. Poza tym pełny stadion może pomóc odrodzić w drużynie ducha walki, zaangażowanie, walkę w myśl mitycznej zasady nsnp. Lech znów mógłby być wielki, a twierdza Bułgarska mogłaby zostać odbudowana. Może ktoś dopisze do tego jeszcze kilka pozytywów. Ale niestety to tyko teoria. Dlaczego? Otóż dlatego, że jak pokazuje historia i doświadczenie pełny stadion co kolejkę nie gwarantuje rozsądku u zarządzających klubem, nie gwarantuje efektywności w wydawaniu kasy, jaką kibole przynieśli w całym sezonie, nie gwarantuje sukcesu sportowego, którego pragną kibole ale tylko sukces finansowy. Bo zakupi się takiego Thomallę, bo zakupi się takiego Dudkę, bo zawodnikom u schyłku kariery da się wysokie i długie kontrakty, bo zwolni się trenera zamiast odesłać do rezerw trzech czy czterech robiących pod górkę piłkarzy, bo przedłuży się umowę słabemu trenerowi – wbrew wcześniejszym ustaleniom, a później zwalnia się go generując duże koszty, bo utrzymuje się trenera przygotowania fizycznego, który wysyła zawodników do znanej kliniki, a drużyna nie ma kim grać na początku sezonu, bo srał, pierdział, żuł trawę i gryzł wódkę…

Więc co do jasnej cholery?! Co dymany na wszystkie strony zwykły kibol ma w tej sytuacji zrobić, gdy tak źle i tak niedobrze? Olać mecze ukochanego klubu i wbrew sercu zostać w domu, czy też dać kasę za karnet/bilety i gadżety i patrzeć jak ta kasa jest marnowana i dupsko kibola czerwienieje od gwałtu na nim? Zabijcie mnie – nie wiem. Obie grupy kiboli mogą mieć po części rację i mogą po części się mylić. Kto ma rację? – ja tego nie wiem i nie wiem też, czy w obecnej sytuacji jest osoba, która ma stuprocentowo pewny patent na to, co ma zrobić i jak ma się zachować kibol Lecha. Ale daleki jestem od potępiania tych, którzy nie idą na mecz w geście protestu wobec tego, co się w naszym klubie wyrabia. Z drugiej strony rozumiem też tych, którzy na mecze chodzą, bo zawsze chodzili, bo nie potrafią sobie odmówić tych emocji, które towarzyszą nam kibolom, gdy na żywo oglądamy mecze naszej drużyny.

Jestem kibicem Lecha od 40 lat. Gdy miałem 7 lat, na mecze Lecha prowadził mnie mój tata, później chodziłem na mecze z chłopakami z Osiedla. Niejednokrotnie za Lecha dawałem po ryju i po ryju dostawałem, czy to w Poznaniu, czy to na wyjazdach, czy to w stolicy, w której pracuję [choć jestem w niej teraz tylko raz na tydzień]. Ale jakiś czas temu podjąłem decyzję, że nie pójdę na B17, póki nie zmieni się zarząd lub przynajmniej sposób myślenia zarządu Lecha i dopóki nie zobaczę, że drużyna gra z sercem – jak za Franka Smudy. Skoro już śmiano się z mojego klubu, to chociaż nie chciałem patrzeć na to, co dzieje się na boisku, nie chciałem być dymany przez zarząd. Jednak zrozumiałem, że zmiana zarządu bez zmiany właściciela jest nierealna, zmiana myślenia zarządu – choć realna – to jednak jest bardzo mało prawdopodobna. Jednak chcę odwdzięczyć się mojemu tacie. Pójdę więc na mecz, zabiorę mojego prawie 80-letniego tatę, usiądziemy – jak zwykle na III i razem obejrzymy Lecha, bo wiem, że to będzie jego ostatni raz… I naprawdę nie wiem, co będzie dalej, ale wiem jedno – głupie podziały na tych, co idą i na tych, co nie idą na mecz Lecha, ich kłótnie i wzajemne obrażanie się na forach nie służą niczemu dobremu. Niech każdy zachowa się jak musi, ale nie kłóćmy się o to, kto jest lepszym kibolem i komu bardziej zależy, bo wszystkim nam tak samo zależy na Wielkim Lechu.

mario

Chcesz, by w przyszłości także Twój tekst znalazł się na KKSLECH.com? Pisz i wyślij go do nas pod adres: redakcja@kkslech.com. Jest szansa, że ujrzy światło dzienne. Więcej dowiesz się -> TUTAJ

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 91

  1. skjw napisał(a):

    Fantastyczny tekst, jeden z lepszych jakie czytałem tu w ostatnich latach.

  2. undertheskin napisał(a):

    To jest tekst pisany z serca. Tylko, że zarząd ma w głębokim poważaniu to, że serce kibica wciąż bije dla Lecha.

    • przem37 napisał(a):

      Z całym szacunkiem ale dlaczego zakładasz ze zarząd czy właściciel robi coś z premedytacją źle. Nie podoba mi się wiele decyzji i uważam że wiele rzeczy można zrobić inaczej ale nie mam pełnego obrazu aby stwierdzić że lepiej.
      Kto nic nie robi ten nie popełnia błędów. Nie usprawiedliwia ich jednak daleko mi do tego aby stwierdzić że nie interesuje ich sukces.
      Są ostrożni może czasami aż za tylko tym wszystkim którzy nie pamiętają sugeruje poczytać o mistrzostwach w początku lat 90 i wydawaniu pieniędzy z LM do której nie weszliśmy to wtedy zaczął się upadek z którego trzeba było się podnosić przez 2 ligę ze wsparciem terenu MLS.
      Dla młodszych sugeruje popatrzeć na Wisłę oni byli 15 minut od LM.

  3. Kevol napisał(a):

    Świetny i prawdziwy tekst. Od serca. Dziękuje za niego. Hej Lech.

  4. Adrian napisał(a):

    Zgadzam się ze wszystkim co jest tu napisane.

  5. Rechot napisał(a):

    Brawo. Trafiłeś w punkt.

  6. deel napisał(a):

    Piękne przedstawienie postaci kibola. Tych rozterek towarzyszących każdemu, komu zależy na klubie i magicznej nazwie LECH POZNAŃ. To właśnie ta magia sprawia, że zaczynamy dzień od sprawdzenia co dzieje się w klubie, kto wypadł na mecz, jaki będzie skład. Czy oglądamy NASZ zespół z poziomu trybun czy TV, lub może słuchamy relacji z Radia Merkury to jest nasz klub, tym żyjemy. Kiedyś nie było stabilizacji finansowej, ale był duch wiodący drużynę do zwycięstwa. Było wsparcie trybun. Dzisiaj włodarze klubu ekscytują się wynikami finansowymi, my zwykli kibice – sportowymi. I jak to pogodzić? Zarząd klubu każdego dnia udowadnia, że nie nadaje się do prowadzenia klubu sportowego. Dopóki jednak tzw. słupki Excela się zgadzają, „Tata” nie wywali na zbity pysk Junioha. Koło się zamyka…

  7. Zyga MG napisał(a):

    Szacun…. Mam tak samo jak Ty….i pewnie wiele tysięcy. K…., a taki potencjał w Wlkp. Serce się kraje. I ten co pójdzie i ten co nie pójdzie nie będzie czuł się z tym do końca dobrze… Ach, co za czasy….:-(

  8. Zyga MG napisał(a):

    Czytam non-stop,zawsze na bieżąco z każdym artykułem, każdym komentarzem, z reguły nie piszę.Naprawdę rzadko coś mnie sprowokuje żeby klepać w klawiaturę. Tym bardziej, że zawsze ktoś jest co przedstawi zdanie zgodne z moim. Aczkolwiek w ostatnim czasie marazmu, dna, rozterek, BEZSILNOŚCI(!), wydawało mi się, że na to wszystko nie ma już mądrego…. Myliłem się….Ten tekst mnie rozczulił, bo jest ,jak piszą poprzednicy od serca, a do tego rzeczowy i w pełni obiektywny. Życzę każdemu z nas siły, a zarazem umiejętności słuchania
    ( czytania) innych i poczucia takiego obiektywizmu … Gratuluję z serca autorowi.

  9. arek z Debca napisał(a):

    Dopoki Rutki beda w Lechu to mamy sytuacje bez wyjscia. Tylko tak moge podsumowac ten madry tekst kibica.

  10. kibol z IV napisał(a):

    Na Ogniku Młody Grunwald wywiesił trans nawołujący do przyjścia na mecz…swiat się kończy.
    Kiedyś – Cała Polska dziś cyka idzie ekipa z Ognika
    Dziś – Transparent nawołujący wiarę do przyjścia na mecz Lecha.
    Smutne to wszystko , cholernie smutne.

  11. milekamps napisał(a):

    Nic dodać nic ująć,pięknie napisane

  12. Tadeo napisał(a):

    Super tekst .Serce tylko boli nas kibiców i źal bierze źe takie słowa nie potrafią dotrzeć do głów zarządzających tym klubem.

    • Bambus napisał(a):

      tadeo ja bym chcial tylko dopisać to twojej mysli ze ten text powinien byc wywieszony w szatni zeby ci wszyscy sabotazysci ktorzy zwalniają wymagających trenerów zeby więdzieli jak ich fochy wplywaja i jak dziela nas kibicow .moze w koncu by im sie zrobilo glupio ze biora olbrzymie pieniadze za cos co kochaja a i tak to wykonuja strasznie chuj…owo

  13. krom napisał(a):

    Ogólnie się zgadzam poza końcówką, w której napisałeś, że „wszystkim nam zależy na wielkim Lechu”. Na tej stronie jest całkiem spora liczba kibiców innych drużyn albo zwykłych hejterów, którzy tylko sieją zamęt. Dowodem na to jest chociażby porównanie liczby komentarzy po porażkach i zwycięstwach Lecha.

  14. 1 napisał(a):

    Dobre podsumowanie tego co sie dzieje. Mam nadzieje, ze jednak cos drgnie bo inaczej bardzo ponura przyszłość nas czeka. Wg mnie kolejnego kiepskiego sezonu Lech nie przetrwa. Wtedy już nie znajdzie sie 10 tys statystów na trybunach a i sponsorzy tez nie bedą walić drzwiami i oknami. Przestaną sie opłacać cateringi i inne biznesy. Skończy sie burdami na stadionie i kompletna zadyma. Albo nowy trener okaże sie cudotwórca albo zjazd totalny. Mnie niestety ten śmierdzący frajer bawiący sie w prezesika ds sportu kolejny raz nie nabierze

  15. Mik. napisał(a):

    wiadomo że IŚĆ

  16. MaPA napisał(a):

    No i mamy hamletowskie „iść czy nie iść ,oto jest pytanie”.Nie jestem ani za tymi którzy nawołują do nieprzychodzenia na mecze,ani za tymi którzy chcą pełnych trybun.Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na to pytanie.Jestem jednak ciekaw ilu z tych „bojkotujących”tak naprawdę chodziło na mecze?Tym zaś którzy warunkują swoją obecność na stadionie zmianą zarządu czy właściciela radzę aby albo zmienili klub albo dyscyplinę sportu ponieważ takich zmian nie należy się spodziewać w najbliższych latach.

  17. niebieski77 napisał(a):

    Naprawdę dobry felieton.Ja pójdę bo chodzę od zawsze,ale to prawda co się dzieje z kibolami…smutne to wszystko

  18. tak jest napisał(a):

    Nie iść na stadion dopóki Rutkowscy nie odejdą

  19. Michu73 napisał(a):

    Brawo Mario! Super art!

  20. Marcosii napisał(a):

    Bardzo dobry tekst ale i tez smutny :( , bo to oznacza po prostu kontynuacje tego co jest. Kontynuacje tego co było we Wronkach plus maly bonusik w postaci mistrzostawa raz na 5/8 lat bo to będzie alibi :( . To 7/10 tys na trybunach będzie powodowalo marazm :( . Za rok, dwa czy trzy się przekonamy kto miał racje, chyba ze jakims cudem cos się w zarzadzaniu zmieni. Była kiedyś dyskusja ile stalych „klientów” ma Kolejorz i jak widać wtedy ta liczba była przeszacowana oj bardzo przeszacowana n oczywiście plus te kilka tys. które mowia pas po tych kilku ostatnich latach i wychodzą z zalozenia ( jak ja) ze tylko nieobecność może cos zmienic. Pisalem tez ze Rutkowscy nie wyjda z Lecha bo wiedza ze można na nim zarobić, a jeśli spowodujemy spadek wplywow to papa ma z czego dolozyc żeby później co swoje odebrać.

  21. KKS napisał(a):

    Sprawa jest banalnie prosta: TYLKO PUSTY STADION DO MOMENTU PRAWDZIWYCH ZMIAN!!!

  22. Marcosii napisał(a):

    Jedna mala uwaga, przychody z dnia meczowego to nie 10/15 % ale 20/25 wg danych które już w jakims innym watku przytaczałem, wiec spadek z 20 do 10 nie spowoduje spadku tych wplywow o 50 % a więcej, bo „okolicznościowi” ” klienci” wydaja więcej na np. gadżety czy koszulki i to oni robi ta dodatkowa kase, bo staly bywalec kupi raz, a oni się wymieniają i to pozostale 10 tys może się okazac ( bo nie mam danych) ze to faktycznie było jakies 50/80 tys roznych ludzi którzy wydali kase na stadionie, wiec wpływy mogą spasc z 20/25 do 5/10 i mysle ze to już klub odczuje biorac pod uwagę ze powoi nie ma kogo sprzedać za dobre pieniadze, bo młodzi to jeszcze melodia przyszłości.

  23. leftt napisał(a):

    Taka prawda niestety. Szacunek dla Taty.

  24. KKs7 napisał(a):

    @Mario gdyby nie Tata , poszedłbyś na mecz ?,

  25. Goluś napisał(a):

    A ja widzę to tak, że ten punkt ciężkości spoczywa w… KOTLE. I dopóki tam nie nastąpią zmiany, nie nastąpi tam rewolucja to ja raczej nie pojawię się na meczach, no chyba że… zobaczę zawodników nie tylko jeżdżacych na tyłkach, ale i… systematycznie robiących postępy.
    Np. poszerzających swój repertuar zagran, szczególnie skrzydłowych, a i umiejętność oddania strzału, PODCINKI.
    I nie ukrywam, że potrzeba mi będzie też 1-2 przekonywujących transferów, w stylu Sadajewa, czyli zawodników przy których przeciwnik nie wie co zrobić.

  26. tolep napisał(a):

    Mamy drugą dekadę XXI wieku. Darzenie jakimis uczuciami spolki akcyjnej jest po prostu śmieszne.

    Zawodowy sport to jest część show businessu, jak disco polo, programy informacyjne w telewizji, kabarety czy filmy.

    Jasne? Lech to nie żadni „my” tylko biznes należący w tej chwili do Rutkowskich. A najśmieszniejsze są te rozkminki biznesowe jakichś sebixów z internetu.

  27. fan123 napisał(a):

    Bardzo dobry tekst. Obrazuje świetnie sytuację i uwypukla główne problemy.

  28. aliz napisał(a):

    świetny tekst, podsumowujący naszą kibolską nieciekawą/smutną sytuację. Kibica najbardziej interesuje aspekt sportowy – owszem stabilizacja finansowa klubu, jakość organizacyjna też, ale wyniki sportowe, poziom druzyny, możliwość goszczenia u siebie wielkich europejskich marek itd, itd dla kibica są najważniejsze.
    @ mario Ty pracujesz w stolicy, ja kilka lat temu wyprowadziłam się z Poznania i z dumą mówiłam, że jestem zakochaną w Lechu kibolką. A teraz po prostu pozostał wstyd, bo zarząd skutecznie wytrącił mi z ręki wszystkie argumenty, którymi do tej pory broniłam ukochany Klub. Serce krwawi, lecz z tej miłości wyleczyć się nie da. Szacunek dla Taty.

  29. sebra napisał(a):

    Bardzo dobry tekst podsumowujący rozterki kibiców. Minęło 10 lat rządów Rutkowskich w Lechu i gdyby zadać kibicom pytanie czy warto było oddawać Lecha w ręce Rutkowskiego to z perspektywy obecnych wydarzeń myślę, że część kibiców również miałaby problem żeby jednoznacznie odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Jak pokazuje historia nie tylko Lecha kluby raz osiągają lepsze wyniki, a raz gorsze, ale jedno co powinno być niezmienne to fakt, że kibice są dla klubu najważniejsi, a klub jest ich „emocjonalną własnością”. Czy nadal tak jest niech każdy sam oceni.

  30. mario napisał(a):

    dziękuję wszystkim za dobre słowo.
    @KKs7 – uwierz mi – nie wiem. Nie chodzę już parę miesięcy, a zawsze przed meczem biję się z myślami i nie wiem co robić. Decyzję podejmuję zawsze w ostatniej chwili i zawsze cholernie źle się z tym czuję, bo kiedyś takich rozterek nie miałem.

  31. tolep napisał(a):

    Jeśli się spodziewasz dobrej rozrywki,a lbo jesteś ciekaw debiutu Bjelicy, idź.

    Jedno zastrzeżenie.

    Wiesz, Lech to nie jacyś „my” tylko spółka akcyjna działająca w branży show businessu, jak pozostałe zawodowe SSA, jak zespół Akcent, polskie kabarety, Justyna Pochanke i Barbara Kurdej-Szatan.

    To jest 2016. Proponuję zejść na ziemię, i przede wszystkim porzucić to śmieszne wywnetrzanie się nad swoimi uczuciami do podmiotu prawa handlowego. W pewnym wieku już jakby nie wypada. Jak masz sentymenty, kup sobie Wartburga

    • mario napisał(a):

      @tolep – i tu się różnimy, dla mnie Lech to nie żadna S.A. [choć formalnie nią jest] ale Lutnia, Grzybowa, Dębiec, ludzie, historia, emocje. Nie wiem – może dobrze, może źle. Myślę jednak, że wielu tutaj piszących czuje tak samo.

    • leftt napisał(a):

      I to dotyczy nie tylko Lecha, ale i Realu, Barcelony, Piasta, Pogoni itp. Spółką handlową i niczym więcej jest np. Orange, czysty futbol znajdziemy na boiskach A-klasy. W Lechu mamy jedno i drugie, chodzi o zrównoważenie tego. Zresztą, kluby piłkarskie zawsze działały w jakimś otoczeniu gospodarczym czy politycznym, za PRL też. Kiedyś Lech był podmiotem funkcjonującym w ramach kolei (nie wiem dokładnie, jak to prawnie za PRL wyglądało) i nie wykluczało to Grzybowej, Dębca itp. Obecnie rzeczywistość jest taka a nie inna i jesteśmy SSA. Tyle.

  32. woo napisał(a):

    A ja nie chodzę już od meczu z Videotonem i nie mam żadnych rozterek. Nie chcę Lecha Rutkowego, przesiąkniętego marazmem, minimalizmem, korporacyjnością, układami, biznesikami. Lawirującego na poziomie Piasta Gliwice i innego Ruchu Chorzów, podczas gdy potencjał w każdym aspekcie jest kilka razy większy. Bez żadnych perspektyw, bez żadnego planu, bez żadnego celu (poza finansową „stabilnością”), bez żadnych ambicji sportowych. Ja takiego Lecha nie chcę.

    Wolałbym

  33. Lechita62 napisał(a):

    Brawo ze tekst – ubrałeś w zgrabne słowa wszystko o czym się dyskutuje na tej stronie już od dłuższego czasu. Pozdrawiam Tatę, Ciebie i wszystkich kibiców, którym zależy na wielkim Lechu niezależnie od tego, jakie decyzje w kwestii chodzenia na mecze podjęli.

  34. Mr. T. napisał(a):

    Dzięki za bardzo trafny tekst, pozdrowienia, dużo zdrowia i wielki szacunek dla Taty!

  35. John napisał(a):

    Zrozumie tego co pójdzie jak i tego co nie pójdzie.Wiadomo że mnóstwo ludzi czuje się oszukanych,z rewolucji nic nie wyszło,a zespół jest słabszy niż w zeszłym sezonie ale cóż poradzić.
    Jest nowy trener który zasługuje na wsparcie a jeśli w zimie ta rewolucja nie będzie miała miejsca ,zespół nie zostanie solidnie wzmocniony i sprzątanie szatni nie zostanie dokończone ,bo nie oszukujmy się jest jeszcze co najmniej kilku zawodników którzy do Lecha się nie nadaje,to wtedy będzie trzeba stanąć po stronie tych co nie chodzili i przyznać im racje.

    • Goluś napisał(a):

      Deja Vu czyli… skąd ja znam ten text.
      Swoją drogą, przeciwstawianie sportowego upadku Lecha do sukcesu byznesowego to jakieś nieporozumienie.
      Decyzje ekonomiczne, czyli zwł. personalne władz klubu są irracjonalne, niekonomiczne i destrukcyjne.
      Przy ciut innych, to równie.dobrze Lech mógłby miast Legii świętować… 10-20 milionow euro.

  36. torreador napisał(a):

    Mario, super. Twoja i moja historia jest podobna (łącznie z tym że w ostatnich latach miałem miejsce na III trybunie) tym bardziej przemawia do mnie Twój tekst. Dzięki

  37. milekamps napisał(a):

    Mario dużo zdrowia dla taty i wielki szacunek no i dla ciebie,pozdrawiam

  38. T71 napisał(a):

    Jak mam możliwość to zawsze idę na mecz. Ostatnio zabieram też synka. Staram się oddzielić sprawy kibicowania od pozostałych .
    Na mecz idę się bawić i kibicować ukochanej drużynie.
    Mimo, że nikt się nie przyznaje, to bardzo duży procent z nas to kibice sukcesu jak idzie dobrze to są jak nie to robi się pusto. Jak jeszcze inne media dołączyły by do krytyki i płakały, jak to jest w Lechu źle, to już teraz stadion był by pusty.
    Wynik sportowy przekłada się na liczbę kibiców i nic tego nie zmieni.
    Wystarczy spojrzeć na forum co się dzieje po wygranej a ile osób pisze po porażce.

    • Bambus napisał(a):

      t71 trafna wypowiedz nie chodzimy dla rutkow a po to zeby byc z ukochana druzyna na dobre i zle a co do zabierania dziecka to wspanialy pomysl zaszczepiac milosc do Lecha juz w tak mlodym wieku tak trzymać pozdro

  39. arek z Debca napisał(a):

    Tolep, moze dla ciebie Lech jest jak zespol disco polo albo jakas aktoreczka ale nie dla tysiecy kibicow. Dlatego tu jestesmy, dlatego tak sie martwimy, dlatego tak krytykujemy wronieckich bo Lech jest czescia naszego zycia i to nie sa jakies sentymenty ale milosc az do smierci.

    • tolep napisał(a):

      Wolę Lecha. Ale nigdy nie śpiewałem „Moja jedyna miłość”. Zawsze uśmiecham sie z mieszaniną żenady i pobłażania gdy to slysze.

      Cieszę się, ze mamy w mieście klub z fajnymi tradycjami, osiągający bardzo dobre wyniki, należący do ścisłej czołówki w Polsce. O tym co zrobili dla Lecha Rutkowscy myślę z uznaniem, choć oczywiście ostatnio bez zachwytu. Na tle tego, co mają inni kibice w kraju, nie ma na co narzekać. Wariactwa w stylu Cupiala nie wymagam, a dokładnie wszyscy inni multimilionerzy którzy zajęli się piłką, polegli z kretesem.

      Pewnie za stary jestem na romantyczne uniesienia. Absolutnie nie oczekuje, żeby ktoś Rutkowskich po rękach całował, bo dla nich to biznes. Ale jak czytam, zeby spierdalali i tym podobne, to gardzę takimi krzykaczami.

      Hej Kolejorz!

  40. Metius napisał(a):

    Szacunek.

  41. tylkoLech napisał(a):

    Dobry tekst -smutny, lecz prawdziwy.
    Pozdrowienia dla Taty i życzenia zdrowia.

  42. pyra fan kks z breslau napisał(a):

    wszystko sprowadza sie do jednego podejcia wlasciciela do klubu on na razie na ciagle takie same i nie bedzie z nim nigdy WIELKIEGO LECHA KURWA NIGDY a ciagle BLA BLA BLA nic tu nie da tekst jak tekst niczego nie odkryl KTO nie ma innego sposobu na zycie i spedzenie wolnego czasu to bedzie chodzil i darl ryja albo zarl opalone kielbasy itp itd moje motto RUTASY ZMIENCIE FILOZOFIE ALBO ZNISZCZYCIE DO KONCA DUME POZNANIA

  43. kibol napisał(a):

    Rutki doprowadziły do takiej sytuacji,że człowiek się zastanawia czy iść na mecz,czy nie.To kiedyś bylo nie do pomyślenia.Wszystko pzez ich chore pierdolenie i oczywiście do błędu się nie przyznają,wszyscy winni tylko nie oni.Nie idę na mecz.

  44. endrjiu napisał(a):

    Tekst trafia w sedno sprawy. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na tytulowe pytanie.

    • KLM1234 napisał(a):

      Jest !! Prawdziwy kibic zawsze będzie chodził na mecze swej drużyny czy są sukcesy czy jest gorzej np.1liga. Ale większość miesiąca sie kibicami to lysi onr-owcy którzy na stadionie politykuja. Inne miasta nam zazdroszczą klubu stadionu. Mieszkam obecnie w Bytomiu Polnia to bardzo biedny klub ale za to ma bardzo wiernych i oddanych kibiców i tego ja zazdroszczę Poloni

  45. Jaro napisał(a):

    Świetny tekst, ale ja nie mam podobnych rozterek. Nie zamierzam chodzić na mecze drużyny Rutków, którzy zmienili wesołego Janka na bezrobotnego Chorwata za 30 tys. euro miesięcznie.

    • Dawid napisał(a):

      celnie w punkt:)

    • slavus napisał(a):

      1. pewnie za mniej by nie przyszedł
      2. a co, mieli zostawić wesołego Janka?
      3. wysokie wynagrodzenie trenera jest wyraźnym sygnałem dla Trałek i innych buntowników – prędzej zwolnią piłkarza z niższym kontraktem niż trenera, któremu za zwolnienie należałoby się ogromne odszkodowanie. I tak powinno być

    • Jam napisał(a):

      Właśnie tak powinno być. Czy będzie? nie wiadomo.

    • Dawid napisał(a):

      slavus

      Nie mogą jednostronnie zwolnić piłkarza mającego obowiązujący kontrakt

    • slavus napisał(a):

      Dawid – tak samo, jak nie mogą jednostronnie zwolnić trenera. Zawsze konsekwencją zwolnienia jest konieczność wypłaty odszkodowania za niedotrzymanie umowy. Ale odszkodowanie jest zawsze uzależnione od wysokości wynagrodzenia.

  46. slavus napisał(a):

    brawo dla autora – za treść i za styl.

    • Łazarz napisał(a):

      slavus- zobacz jeszcze raz konferencje prasową i wypowiedź juniora na temat zwalniania i zatrudniania trenerów w LECH-u . Pałki i Dudki mogą zwolnić każdego trenera .

    • slavus napisał(a):

      Łazarz – łatwiej jest zwolnić kolesia, który zarabia 10 tys. zł, niż takiego, który zarabia30 tys. euro

  47. Soku napisał(a):

    Ja również nie jestem w tej chwili zainteresowany. Gówno owinięte w kolorowy papierek pozostanie niestety gównem.

    Czara goryczy się przelała po podpisaniu nowego kontraktu z trenerem, który zawalił podstawowy cel postawiony przed sezonem, bez większej koncepcji na grę. Teraz wszyscy finansujący (w dowolny sposób) klub mu się de facto zrzucają na pensję aż do końca kontraktu.

    Z tym, że ja akurat mam łatwiej; jestem z landów i do tego typ piknika. Fanatyzmu we mnie od dawien dawna już nie ma. Ani mi w głowie jednak nawoływanie, czy to do przychodzenia na stadion czy do bojkotu. Nie mam również w planach pierdzieć w trumbkę co chwila, że „(…) chodzę, nie chodzę, chodzę, nie chodzę, a może jednak, a może nie (…)”.

    Każdy musi zrobić sobie w głowie bilans (he, he) i podjąć suwerenną decyzję. Dla mnie w obecnym kształcie produkt o nazwie „Bułgarska” jest nie do przyjęcia po prostu. Żeby pomalować ścianę, trzeba zerwać starą farbę, a nie ją zamalowywać nową warstwą.

    Koniecznie przekaż życzenia zdrowia swojemu Rodzicielowi. Ufam, że zdrowie pozwoli Mu jeszcze wiele razy odwiedzać stadion ukochanego klubu. :-)

  48. kibol z IV napisał(a):

    Najbardziej irytującą sytuacją w tym wszystkim jest to , że ten beznadziejny zarząd ma poparcie seniora. W każdym normalnym przedsiębiorstwie ten zarząd nie miałby prawa bytu. Ale to przedsiębiorstwo nie jest normalne od czasu gdy zarządza nim K&R. Każdemu zdarzają się błędy , ale z każdego błędu należy wyciagać wnioski.
    Jak jest w Lechu ? W Lechu klubie ukochanym przez setki tysięcy mieszkancow tego regionu …ten zarząd bezceremonialnie żeruje na czymś bardzo wielkim…żeruje na miłości do Lecha. Kpiąc z kibiców mami ich coraz to inną wizją , wciskając w to bardzo chodliwe slogany. Gdy ich wartość upada , wymysla kolejne wdzierajać się w sfery emocjonalne kiboli. Lech jest klubem specyficznym na mapie Polski. W żadnym innym regionie , nie ma takiej jedności w kibolskim wyborze. Stanowimy siłę która odpowiednio uszanowana i doceniona poniesie ten klub na wyżyny. Da tym od zarzadzania to czego oczekuja a więc mamony i da Nam tego czego oczekujemy…normalnego Lecha. W każdym klubie wymienia się piłkarzy , trenerów , działaczy. Robi sie to z wielu powodów . Dlaczego nie w Lechu ? Dlaczego zarząd który spalił się tyle razy ciągle tu siedzi ? Poleciał z klubu Skorża , budowniczy jedynego sukcesu tego zarządu. Poleciał bo zrobił błąd…według zarządu. Przyszedł nowy trener ugodowy Jan. I co …ano nico. Janka już nie ma . Jest Chorwat a więc zagraniczny trener , który według jeszcze niedawnej wizji zarządu nie miał prawa bytu w Lechu. Przypomnę iż według zarządu trener z zagranicy nie pasował do koncepcji klubu. Do czego zmierzam ? Ten zarząd robi sobie z kiboli i klubu poligon doświadczalny który w przyszłości ma zaowocować posadą juniora w innym biznesowym wcieleniu.
    Kilka osób żerujących na slepej miłosci ludzi , tworzy sobie swoje własne bardzo prywatne warsztaty poznawcze na kilku ważnych w zarządzaniu płaszczyznach. Gdzie w tym wszystkim Lech ? Lech jest gdzieś dalej…Gdzieś na uboczu…Gdzieś w jakiejś tylko przez nich uformowanej kolejce priorytetów. Powtórzę jeszcze raz w każdym normalnym klubie oprócz piłkarzy , trenerów w tym klubie nie byłoby już tego zarządu. Czynnik ludzki , a więc trybun jest tu również postrzegany jako coś z dalszego planu , aczkolwiek bardzo uwypuklanego… Najpier zarząd czyli My , pożniej trybuny czyli Oni.Przecież panowie zarządzający Lechem , nie wzieli się z nikąd.
    Mają w swych genach jakąs cząstkę wronieckiej filozofii. Jak tam wyglądały trybuny i jak zabiegano o kibola…Garstka ludków. Oni tak faktycznie nie byli tam nikomu potrzebni….my jesteśmy, ale tylko z pozycji klienta rozkochanego w tym klubie i z pozycji wizerunkowej serwowanego dzieła. Tylko że ta filozofia , którą próbuje się zaszczepić w Lechu nie wzieła pod uwagę jednej bardzo prostej przyczyny. Lech to nie amica. Poznań nie wronki…Tamtejszy kibic z watą cukrową na trybunach to nie poznanski kibol z kilkudziesięcoletnią rodzinną sagą. Przekazywaną i wpajaną kolejnym pokoleniom kibolskiej braci jako coś bardzo trwałego i szlachetnego…Ta filozofia którą próbuje sie nam sprzedac , ma oprócz swej prostoty jednak coś bardzo niepokojącego…Lech serwowany jest jako rzecz którą można kupić , sprzedac i wyrzucić w kąt…tak jak wyrzucono małomiasteczkowy klubik bez tradycji. Każdy ma rozum , oczy …ale też kazdy ma serce a w nim Lecha. Każdy z Nas piszących tutaj musi dokonać swojego wyboru i zderzyć się z nim. Każdy tez musi wybrać…co lepsze dla Lecha ? Dla Lecha nie dla Nas…a nade wszystko nie dla nich.
    Mario dzięki za wspaniały tekst. Weż ojca i idz na mecz…zapomniej przez chwilę o swych rozterkach…Daj mu to , co on kiedyś wpoił Tobie. Bawcie sę dobrze , przy wygranej Kolejorza.

  49. Sternbek napisał(a):

    Mario swietny tekst!
    Dawno juz nie wciagnalem sie w czytanie felietonu jak teraz. Duzy szacunek!

  50. rysiu napisał(a):

    Witam,

    również przestałem chodzić na mecze. w zeszłym roku wróciłem kiedy był ogromny dół. spotkałem wielu znajomych, mówiliśmy, to się odwróci, to juz długo nie potrwa…cóż. mieliśmy przygodę z pucharami. wierzyłem w magię stadionu. cisza na pierwszym meczu, spokój w dwóch pozostałych grupowych było kwintesencją tego działo się w klubie.
    myślę, że formuła rodziny Rutkowich się wyczerpałą, nadmuchania ponownie tego balonu nie będzie łatwe. to jest jednak biznes. wystarczą 3,4 wygrane mecze i stadion zacznie się zapełniać. wspomniany exel będzie miał si bardzo dobrze… a my kibice z 30 letnim stażem |(jak to było w moim ulubionym filmie)… na powążki.

    pozdrawiam i życzę zdrowych emocji, tego brakuje chyba najbardziej.

  51. Judi napisał(a):

    Świetny artykuł mario

  52. kilo82 napisał(a):

    Przyłączam się do pochwał innych – bardzo dobry felieton, gratulacje. Obyście przynieśli z tatą szczęście w niedzielę.

  53. Mario1979 napisał(a):

    Super tekst, aż się łezka w oku zakręciła. Rutkowscy oddajcie Nam Naszego Lecha.

  54. chabeta napisał(a):

    mario, ze Ci sie chciało…
    Kartke z tym tekstem koniecznie zanieść do klubu i przypierdolic na czoło żydkowi i paniczowi.

  55. xyz napisał(a):

    mario – dzięki

  56. BartiLech napisał(a):

    Super tekst. Wszyscy na stadion !

  57. Mouze napisał(a):

    @mario świetny felieton.Trafnie przedstawiłeś argumenty jednej i drugiej strony.
    Niestety jak sam zauważyłeś,tak źle i tak nie dobrze.Niestety nie ma,albo jeszcze nikt nie wpadł na pomysł co zrobić aby Lecha był Wielki…

  58. Siódmy majster napisał(a):

    @mario-gratulacje za doskonały tekst.Niestety jest tak smutny,że założę się iż wolałbyś nie mieć przymusu napisania go.Czasy w Kolejorzu nastały jednak tak ciężkie ,że taki przymus miałeś.Mamy tu jakieś koszmarne rozterki pod tytułem iść na mecz czy nie iść.Problem tkwi w tym,że obie opcje są…złe,co starałeś się udowodnić.Mam nadzieję,że Twój zacny tatko, który zaraził Cię Lechem gdy byłeś dzieciakiem cieszy się mimo sędziwego wieku dobrym zdrowiem i jeszcze nie raz obejrzy mecz kiedy będzie miał na to ochotę (napisałeś,że to taty ostatni raz ,liczę,że nie chodzi o zły stan zdrowia )Masz spory talent literacki ale życzę Tobie, tacie i nam wszystkim abyś mógł go wykorzystać pisząc artykuły o ZNÓW WIELKIM LECHU, a nie tym korpofarfoclu, który zrobili z niego wronieccy „dobrodzieje” karząc nam jeszcze za to dziękować i błogosławić dzień , w którym pojawili się w Poznaniu.

  59. kocianJanTratatam napisał(a):

    Dobry tekst, ale sam klub i ta cała powiedzmy otoczka wokół niego doprowadza do tego, że emocje w dniu meczu równe są zeru – przyjść, wejść, wyjść, byle jak najszybciej bo inaczej przyjdzie pan steward i nas wygoni.
    Nie ma już różnicy pomiędzy pójściem do kina, a na mecz. Kiedyś Lech, to był Lech i nie było żadnego zawahania czy iść czy nie iść. Dziś można ale wcale nie trzeba. Ci zza biurek pozbawili nas tych emocji. Nie chodzi o samo boisko bo z tym zawsze było różnie, po prostu wszystko leży, tylko nie każdy ten upadek jeszcze dostrzegł.

  60. Gupi Jasiu napisał(a):

    >>bojkot meczy<<

    Meczy to koza, a bojkot może być meczów!

    Aha, ja nie idę :) Zmiana trenera to żadna zmiana, puder na syfa.

  61. kibicinowroclaw napisał(a):

    Popieram. Popieram. I jeszcze raz popieram.

  62. Pobiel napisał(a):

    bardzo dobry tekst,najbardziej cieszy brak wulgaryzmów z jednej i z drugiej strony,oby był początkiem zrozumienia tych co chodzą i nie chodzą,fajnie by było jak redakcja by przedstawiła ten opis brygadzie RK na następnym spotkaniu i pamiętajcie CZY WYGRYWASZ CZY NIE JA I TAK KOCHAM CIĘ CZY JESTEM NA STADIONIE CZY PRZED TV

  63. Ja napisał(a):

    A gdyby tak akcja idziemy nie na a pod stadion. 40 tys kibiców przed stadionem i puste trybuny to by może dało trochę do myślenia.

  64. inowroclawianin napisał(a):

    Ehhh… ciężki temat. Tylko współczuć tacie. Szacunek. Oby dziś wygrali. Fajny tekst. Pozdrowienia dla taty i oby jak najwięcej takich kibiców:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.