Na chłodno: Spokój

historiaWiosną 2016 ruszyliśmy na KKSLECH.com z nowym stałym cyklem, który na zawsze będzie już towarzyszył tej witrynie. W materiałach pod tytułem „Na chłodno” przyglądamy się meczom Lecha Poznań, ogólnej grze zawodników i indywidualnej postawie piłkarzy. Czasem poruszamy też aktualne sprawy dotyczące naszego klubu.


Z oficjalnych meczów Lecha Poznań nie zdajemy pełnych relacji tylko przeprowadzamy raporty, dlatego artykuły z cyklu „Na chłodno” to w pewnym sensie dopełnienie materiałów meczowych. Chłodne oceny spotkań Kolejorza, gry lechitów czy okołomeczowe ciekawostki i nasze przemyślenia na poszczególne sprawy. O tym wszystkim przeczytacie kilkadziesiąt godzin po każdym spotkaniu poznając nasze szczere zdanie na temat danego meczu. Od lata w materiałach „Na chłodno” przyglądamy się również temu, co dzieje się w Lechu (głównie pod względem transferów), oceniamy działania zarządu lub ich brak i ogólnie bacznie spoglądamy na sytuację wokół klubu.

Zaczynamy od razu od głównego tematu i z grubej rury. Piątek wieczór godzina 22:50. Lech nic nie gra, przegrywa co oczywiście natychmiast przywiewa na stronę użytkowników typu numer 5, którzy uważając się za kibiców tylko czekają na wpadkę naszego klubu.

5) Kibic porażek

To użytkownik w rozmaitym wieku wchodzący na KKSLECH.com i włączający się do dyskusji dopiero wtedy, gdy Kolejorz przegra. Głównie w raporcie pomeczowym daje przepis na uzdrowienie sytuacji w klubie. Często ma również pretensje do zarządu oraz zachęca Rutkowskich, aby sprzedali klub.

To co się działo wówczas w komentarzach w raporcie meczowym przechodzi ludzkie pojęcie. Ledwo się mecz rozpoczął, a tu już teksty w stylu: „tak się kończy zatrudnienie bezrobotnego Chorwata” czy „Bjelica jest słaby. Ciekawe co teraz redaktorki napiszą”. Oczywiście przy bramce na 1:1 a już tym bardziej 2:1 wszyscy narzekacze i osoby zwące się kibicami Lecha poznikały. Ta sytuacja niestety pokazała, że część ludzi ma coś z głową. Nie wiadomo w sumie, skąd tyle złości w grupie baranów czy niechęci do Bjelicy. Oczywiście żaden z tych głupoli po meczu już tutaj nie wszedł, komentarza nie napisał, w przerwie na kadrę się tu nie pojawi. Wejdzie dopiero jak Lech przegra albo będzie przegrywał. Dlatego przepraszamy normalnych internautów, ale czasem moderatorzy muszą jednak włączać automatyczną moderację, żeby te brednie wypisywane przez chorych ludzi uważających się za strażników Lecha i pogromców Rutkowskich zostawały w koszu.

Na wstępie to tyle. Oprócz grupy wiecznych malkontentów są normalni kibice w tym również z innych rejonów Polski. Być może cześć już zauważyła. Nasz klub ma wielu fanów w okolicach Lublina czy Zamościa. W sumie nie wiadomo, dlaczego Kolejorz przyciąga zainteresowanie ludzi akurat stamtąd. Oczywiście to jest fajne. Fajnie, że Lech ma kibiców w całej Polsce, a już tym bardziej mieszkających tak daleko od Poznania. Jeden z nich i przy okazji jeden z użytkowników KKSLECH.com o nicku „Majkelinho” miał okazję spotkać się z lechitami, porozmawiać, spędzić dzień z Lechem i jeszcze zobaczyć na żywo wygrany mecz z Górnikiem. Postanowił oczywiście podzielić się swoją przygodą z innymi kibicami. Zapraszamy do lektury:

„Słoneczny piątkowy poranek. Jak co dzień włączyłem laptopa, by przejrzeć różne strony internetowe, także te lechowe. Wszedłem na oficjalną stronę Kolejorza i czytam o pobycie zespołu w Lublinie, w którym mieszkam. Jest godzina 10, a jak się okazało około godziny 10.30 drużyna miała odbyć przedmeczowy rozruch. Momentalnie wyruszyłem z domu, by podjechać pod Arenę Lublin.

Jest 10.40, stoję pod wspomnianą Areną, obchodzę ją dookoła, mijam boiska treningowe i nikogo nie ma. Pomyślałem, że może już są po treningu. Jednak nie odpuściłem i ruszyłem w drugi „obchód” stadionu. Nagle zobaczyłem dwie postacie. Jak się później okazało, wśród nich był kierownik drużyny, p. Skrzypczak. Po chwili przyjechał autokar z piłkarzami, którzy weszli na boisko treningowe, a ja miałem możliwość przyglądania się treningowi. Po nim przywitałem się z piłkarzami, sztabem szkoleniowym (trener Bjelica powiedział „Dzień Dobry”) oraz rozmawiałem z p. Skrzypczakiem, który powiedział, że mogę przyjechać do hotelu do piłkarzy, kiedy zjedzą obiad. Więc tak uczyniłem.

Po dwóch godzinach przybyłem na miejsce. Nie było to łatwe, ponieważ Lublin jest cały rozkopany. Część piłkarzy już zjadła obiad i była w pokojach, jednak kilka osób + sztab byli wciąż na dole. Pierwszą osobą, z którą porozmawiałem był Dawid Kownacki. Z nim zrobiłem zdjęcie, po czym szybko poszedł na górę. Następnie miałem okazję porozmawiać z trenerem Bjelicą, który sam podszedł do mnie i zagadał. Jak widać, nie rzucał słów na wiatr, mówiąc o stosunku do kibiców. Prywatnie bardzo przyjazny człowiek. Następnie porozmawiałem z kilkoma graczami, a w pamięci najbardziej zapadł mi Marcin Robak, z którym rozmawiałem o meczu, o tym dlaczego mieszkam w Lublinie itd. Na koniec spytał mnie gdzie będę siedział w trakcie spotkania. Niestety ta wiedza nie przydała mu się – nie zdobył bramki. W międzyczasie można było usłyszeć rozmowy sztabu szkoleniowego, dotyczące meczu w Lublinie, jak i o innych zespołach. Robiło to wielkie wrażenie, tak samo, jak łatwość przyswajania polskich wyrazów przez chorwackiego trenera. Widać, że bardzo mu zależy.

null

Nadeszła godzina 19, pojawiłem się na Arenie Lublin, niecałą godzinę później piłkarze wyszli na rozgrzewkę. Siedziałem bezpośrednio nad ławką rezerwowych Kolejorza, więc miałem widok na to, co się dzieje w poznańskiej ekipie. Nadszedł pierwszy gwizdek. Lech został stłamszony na początku, czego efektem była utracona bramka. Wtedy w sztabie szkoleniowym panował jeszcze umiarkowany spokój, jednak w drugiej połowie Nenad Bjelica pokazał próbkę bałkańskiego temperamentu, czym zyskał kolejnego plusa u mnie. W TV nie było to aż tak widoczne, a oglądałem dziś powtórkę. To trzeba zobaczyć samej/samemu na stadionie. Po zdobytych bramkach zapanowała radość, zwłaszcza po tej zdobytej przez Makuszewskiego. Widać, ze trenerowi zależy na Lechu, że nim żyje, co daje nadzieję, na przyszłość :) Po spotkaniu nie wychodziłem od razu ze stadionu, porozmawiałem z Andrzejem Juskowiakiem, trener Bjelica, pamiętając mnie pomachał mi po wywiadzie dla Canal+ Sport i skończyło się na tym, że musiałem wychodzić ze stadionu tunelem przy szatniach, bo wszystkie bramy zostały zamknięte.

Reasumując, warto było poświęcić cały dzień dla Lecha, zwłaszcza, ze został on okraszony zwycięstwem. Gra może nie wyglądała ładnie, momentami wręcz tragicznie (z perspektywy boiska), ale liczą się 3 punkty.”

Majkelinho

Na koniec kilka naszych spostrzeżeń. Jak widać po powyższym tekście kibica Lecha trener Nenad Bjelica to jednak gość na którego czekaliśmy od lat. Można rzecz śmiało, że w końcu mamy trenera. To dopiero początek, lecz z jego postawą, charakterem, zaangażowaniem w pracę – projekt pod nazwą „Lech Bjelicy” po prostu musi się udać. To co jest fajne w Bjelicy to na pewno twarde stąpanie po ziemi. Trener krótko po nawet wygranych meczach analizuje co było źle, co trzeba poprawić i myśli już o kolejnym przeciwniku. Rzadko się uśmiecha, jest stonowany. Przychodząc na konferencje prasowe nie błaznuje jak Urban, nie czyta z kartki listy kontuzjowanych piłkarzy, bo urazów jest po prostu mało tylko każdego dnia twardo idzie przed siebie. Taki mecz jak z Górnikiem z pewnością pomoże Bjelicy jeszcze lepiej poznać zespół. Wypada wierzyć, że Chorwat wyciągnie konsekwencje z postawy drużyny w pierwszych 15 minutach. Coś takiego nie może już się zdarzyć w przyszłości, ponieważ może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż tylko jedna stracona bramka. Pięć meczów w którym Kolejorz zaliczył bilans 3-1-1 to również dobry czas, by Bjelica mógł na własne oczy przekonać się o sile drużyny czy poznać wartość poszczególnych piłkarzy. Sam musi się przekonać, że Dawid Kownacki nie jest jednak napastnikiem gwarantującym odpowiednią jakość w ofensywie, duet Trałka – Tetteh nie pasuje mimo wszystko na takiego rywala jak Górnik Łęczna, a nad obroną cały czas trzeba mocno pracować.

Dobrze, że udało się wygrać w tym Lublinie. Tak jak już pisaliśmy – gwarantuje to spokój na dwa tygodnie i zapewnia bardzo spokojną, październikową przerwę na kadrę. Takie zawirowania jakie miały miejsca w naszym klubie na przełomie lipca czy sierpnia lub rok temu, gdy w październiku zmienił się trener, przyszedł Jan Urban i musiał wyciągać Lecha zajmującego 16. miejsce były bardzo nerwowe i przygnębiające. Teraz na kolejne mecze można czekać z zaciekawieniem oraz bez większej bojaźni. Gorzej nie będzie, może być tylko lepiej i tego należy się trzymać. Tyle na dziś. Życzymy sobie i Wam, by październikowa, już typowo jesienna przerwa na kadrę szybko minęła, bo zaraz po niej Lech rozpocznie bardzo ważny czas. Dwa mecze z Wisłą w październiku u siebie, które muszą być wygrane, a prócz tego starcie z Legią w Warszawie czy z rewelacyjnym beniaminkiem, Wisłą Płock. Z jednej strony możemy szybko wskoczyć na 5. miejsce, a z drugiej spaść w okolicach 12-14. pozycji, gdy poznaniakom powinęłaby się noga. Jest o co walczyć, o co grać i będą emocje co lubimy najbardziej. Szkoda, że zaczną się dopiero za 13 dni.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarze 72

  1. leftt napisał(a):

    I takie drobiazgi przekonują kibiców i powodują, że ten Lech jest bardziej nasz. I nic nie kosztują. Jeden był, wielu przeczytało. Brawo dla trenera! A Majkelinho wykonał lepszą robotę niż niejeden marketingowiec Lecha.

    • sebra napisał(a):

      @leftt – po przeczytaniu relacji napisanej przez Majkelinho nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z kolejnym obcokrajowcem, który lepiej czuje klimat klubu niż niektórzy jego pracownicy. Mam nadzieję, że podobnie jak Ivan trener Bjelica zostanie z nami na dłużej, bo takich ludzi klub potrzebuje. Gdyby jeszcze w zarządzie byli ludzie, którzy są w stanie dostosować się do oczekiwań kibiców to nie miałbym wątpliwości, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i w przyszłym sezonie jesteśmy w stanie przeżyć niezapomniane emocje w europejskich pucharach. Niestety klubem zarządza te sam duet co w ostatnich latach, więc mój optymizm jest mocno stonowany i obawiam się, że sielanka jaka jest w związku z nowym trenerem nie potrwa za długo.

    • tomasz1973 napisał(a):

      Może ludzie z Bałkanów tak mają. Nie wiem jak Chorwaci zachowują się w stosunku do Polaków na co dzień, ale od brata, który często jest w tym rejonie Europy ( z racji na obowiązki służbowe) twierdzi, że szczególnie Serbowie i Macedończycy są bardzo przyjaźnie do nas nastawieni, złe zdani ma natomiast na temat Słoweńców, naród z kompleksami.

  2. tom napisał(a):

    U siebie teź mam kilku takich kibiców malkontentów. Jeden nawet zaczął jeździć na mecze po 2-3 dobrych meczach za Bjelicy. Kibic sukcesu przypadłość nieuleczalna.

  3. zoto napisał(a):

    niestety malkontenci żyją wyłącznie tym co złe i to ich napędza – czują wtedy misję by realizować cele/pomóc (niestety efekt ich działań często jest wręcz odwrotny)

    pozytywne sytuacje to dla nich oczekiwany standard więc nie czują potrzeby by pisać cokolwiek – jest przecież dobrze, a jak jest ok to co pisać?

  4. Giacore napisał(a):

    Trzeba jednak ciągle pamiętać, że Lech, który teraz jest to nadal jest drużyna robiona pod Urbana/Skorżę. Temu tak ważna jest stabilizacja na stanowisku trenera. Jedno dwa okienka da już nam kilku zawodników ściągniętych z Bjelicową myślą gry a co za tym idzie powinno być już tylko lepiej jeśli Bjelica jest tak dobry jak się wydaje.

  5. Pawelinho napisał(a):

    Malkontenci są byli i będą i niestety nic nie można z tym zrobić (tzn można olać ich po prostu).

  6. arek z Debca napisał(a):

    Co do fanów Lecha z tej części Polski, to mam znajomego z Lublina, który studiował w Poznaniu i tak zakochał się w Lechu, że został fanatykiem. Po studiach musiał wrócić ale wciąż jest kibicem Lecha.

  7. cuba napisał(a):

    4o przyjechał na mecz z Pogonią z Rzeszowa – opisz swoje spostrzeżenia;)

  8. mario napisał(a):

    jestem w szoku po relacji Majkelinho. Sztab pokazał prawdziwą otwartość na nas – zwykłych kibiców. Sztab z NB na czele – oraz Robak, który dużo zyskał w moich oczach. I jeśli mogę, to słówko o Kownasiu, bo historia nawiązuje trochę do relacji Majkelinho, a raczej do zachowania piłkarza wobec zwykłego kibica:
    Moja córka uczestniczyła w szkole w spotkaniu z pracownikiem Lecha koordynującym od jakiegoś czasu akcję, dzięki której nasze dzieciaki mogą/mogły wyjechać z Lechem na mecz wyjazdowy i już na miejscu spotkać się z obiema drużynami. Ponieważ w trakcie spotkania moja córka wykazała się większą niż inni wiedzą na temat Lecha i jego perypetiów z największym przeciwnikiem, to ów pracownik zrewanżował się opowieścią: Rok lub dwa lata temu taka wycieczka odbyła się do Warszawy. Pojechał cały autobus dzieciaków, a spotkanie z piłkarzami odbyło się na murawie, przy klozetowej. Podczas tego spotkania nasze dzieciaki zaczęły być atakowane i obrażane przez tęczowych piłkarzy. W ich obronie i to bardzo ostro pierwszy wystartował Karolek i Kownaś właśnie. Prawie doszło do szarpaniny w obronie naszych dzieciaków. Piszę o tym dlatego, że Majkelinho wspomniał o spotkaniu z Kownasiem, a niektórzy tutaj zamiast odnosić się do sportowej formy zawodnika, czasem robią osobiste wycieczki, oceniają człowieka przez jeden tylko pryzmat, posuwając się niekiedy do celowego przekręcania nazwiska lub nawet obrażania. Osobiście relacja Majkelinho, jak i postawa Karola oraz Kownasia podczas spotkania z dziećmi bardzo mnie zbudowały. Pewnie takich historii jest więcej, szkoda, że są mniej znane, niż inne – te bardziej dyskusyjne. Majkelinho – fajnie, że zdecydowałeś się opisać swoją historię. A dla głównych bohaterów – brawo.

    • leftt napisał(a):

      @mario
      Piłkarze? Atakowali dzieciaki? Serio? Myślałem, że po zrywaniu medali niżej spaść nie można.

    • mario napisał(a):

      @leftt – serio, w szkole wszyscy byli w szoku. Nawet padły konkretne nazwiska…

    • mario napisał(a):

      niektóre z tych dzieci nawet się popłakały…

    • Pawelinho napisał(a):

      leftt

      Jak widać można.

    • tomasz1973 napisał(a):

      mario
      Moja córka 2 razy wyprowadzała piłkarzy, wiadomo co się z tym wiąże, przybijanie piątek, autografy, kilka słów- dla dzieciaków to ważna sprawa, za pierwszym razem Kownacki był w składzie, nie odmówił niczego, nawet jeden z zawodników ( Pawłowski), który przeszedł obok bez wzięcia długopisu w rękę, był przez niego przywołany i Kownaś stał nad nim, tak długo, aż nie złożył 4 autografów, dokładając jakiś żart, za drugim razem był przeziębiony, ale też był do dyspozycji, jest młody, ma fajny kontakt z dziećmi, może ze względu na siostrę.
      Tak więc jako zawodnik w sprawach kontaktu zarzucić mu nic nie można, żeby jeszcze zaczął tak dobrze grać.

    • mario napisał(a):

      @tomasz1973 – fajnie, że niejako potwierdzasz moją historię. Osobiście lubię chłopaka i trochę dzielę na pół wszystkie te negatywne historie z jego udziałem, które się pojawiają tutaj. Pamiętajmy, że chłopak ma 19 lat. Kto z nas nie wywijał w tym wieku? Życzę mu z całego serca jak najlepiej i ściskam za niego kciuki.

    • JERICHO napisał(a):

      Możecie uchylić rąbka tajemnicy które piłkarki z klozetowej lżyły na dzieciaki?

      Co do relacji, świetna, gratuluję fajnego przeżycia :)

    • mario napisał(a):

      @JERICHO – mogę, ale córka na 100% nie jest pewna, które nazwiska usłyszała, bo po prostu nie zna zawodników szmaty. Gdy je wymieniałem, powiedziała, że to chyba oni. Jeśli chcesz – podam je prywatnie, bo wolałbym nie zostać posądzony o Bóg wie co i się nie przepychać z palantami ze Wschodu, którzy tu regularnie wszystko czytają.

    • JERICHO napisał(a):

      Aaa, chyba, że nie jest pewna to faktycznie lepiej nie pisać. Niech to pozostanie prywatne, nie będę dopytywał.

    • mario napisał(a):

      @JERICHO, nie ma problemu, jeśli chcesz daj kontakt na esafree@op.pl

    • El Companero napisał(a):

      jest kilku tęczowych którym źle z oczu patrzy, obrońca W czy napastnik K zdolni są do wszystkiego, na obcokrajowców bym nie stawiał bo oni nie mają kompleksów innego polskiego miasta

    • Siódmy majster napisał(a):

      Trudno zrozumieć gdyby dzieciakom wygrażały jakieś kibolskie karki ale jeśli robili to piłkarze to jest skandal, hańba i kryminał.Jasna cholera jak nisko można upaść!!!Jakim zerem trzeba być aby się tego dopuścić!!!

  9. KotorFan napisał(a):

    Też jestem z Lublina i dodam, że po meczu podszedłem pod szatnię i zrobiłem sobie zdjęcia z Buricem, Ubiparipem, Kadarem, Pawłowskim i Formellą. Spoko ludzie, kulturalnie się zachowali. ;) A na meczu nie ukrywałem tego, że byłem za Lechem, zresztą dużo było kibiców Kolejorza. Obok mnie małżeństwo kibicowało Lechowi, a przede mną grupa nastolatków również. I jak spiker krzyczał kto wygra mecz, to były mieszane głosy Górnik/Lech.

  10. Majkelinho napisał(a):

    Dzięki za miłe słowa ;) Gwoli ścisłości w Lublinie mieszkam, tu sie urodzinem, ale jestem Pyrą, przodkowie pochodzą z Wielkopolski, ba nawet mój ojciec :)

  11. Przemo86 napisał(a):

    A więc tak: usiadłem do meczu, minęła pierwsza połowa mówię spojrzę jak komentarze, i oczywiście co? Tak jak piszecie, bardzo duża liczba negatywnych wpisów, wręcz za ostrych wpisów, za ostrych. Chciałem coś napisać lecz odpuściłem z myślą po co mam się wdać w jakąś durną sprzeczkę pogłębiającą frustracje spowodowaną wynikiem… Usiadłem do drugiej połowy i mecz zakończyłem z podskokiem radości przy bramce Makuszewskiego. Warto było wierzyć. Mimo nie najlepszej gry brawo Kolejorz, brawo Bjelica! Od samego początku jego pracy tutaj widać że gość zna się na rzeczy i jak tylko piłkarze będą chcieli współpracować będzie dobrze. Teraz 2 tygodnie przerwy dobrze przepracowane i trzeba gonić czołówkę oraz potwierdzić to iż Kolejorz jest głównym kandydatem do wygrania PP. W górę serca niech zwycięża Lech!!!

  12. tomasz1973 napisał(a):

    13 dni szybko zleci, a potem faktycznie będą emocje, najpierw Wisła, która zaczyna coś grać, chociaż wg mnie na tę chwilę w okolicach 70 min odcina im prą i w zasadzie tylko dzięki zrywom Małeckiego strzeliła w ostatnich min z Płockiem i z Piastem, a potem wizyta na łazienkowej i mecz z kurwiszonem, który będzie chyba akurat po Realu, można sie przyczynić do tego, ze drugi raz w ciągu paru dni dostana baty.
    Co do Bjelicy, Redakcja pisze, że ” projekt pod nazwą „Lech Bjelicy” po prostu musi się udać.”, ja jestem ostrożniejszy w takich stwierdzeniach i napiszę, –projekt pod nazwą „Lech Bjelicy” może się udać.–, nie zapominajmy, ze w klubie nadal są ci sami piłkarze, którzy zwalniali Skorżę, a poziom pozostałych nie pozwala na to aby być pewnym sukcesu.

  13. Giacore napisał(a):

    Bardzo ciekawa historia.
    Zresztą bardzo często okazuje się, że Ci „niedostępni” są dostępni i nawet mili wystarczy się odważyć.

  14. sas napisał(a):

    Dobra dobra. Ten mecz wyglądał jak typowe spotkanie za czasów Urbana i po tym co pokazywali nasi grajkowie sam byłem wkurwiony, co nie znaczy że od razu chciałem zwolnienia Bjelicy. Ustawienie duetu TT to jest niemal jak samobój i tak dokładnie to wyglądało. Na szczęście Chorwat to nie Jasiu Wesoły i gdy zauwazył co się dzieje zrobił zmiany i to doprowadziło do zwycięstwa. Wiarze się nie dziwię że brynczą jak nie idzie bo od wielu lat nasza gra jest tak nierówna że nie wiadomo czego sie spodziewać.

    • bezjimienny napisał(a):

      W typowym spotkaniu Urbana to po pierwszej bramce zastanawialibyśmy się tylko czy strzelą nam drugą bramkę, czy skończyłoby się 1:0.
      A co do komentarzy, to z jednej strony są oczywiście celowe trolle, ale z drugiej- nigdy nie oglądaliście meczu w knajpie w większej grupie ? Przecież tam jest albo wyłącznie bluzganie, albo euforia. Jak ktoś siedzi w domu i pije oglądając Lecha to nic dziwnego, że swoje emocje wylewa w internecie. Tyle, że tutaj jak się napisze, że A, to nie można zaraz potem napisać, że jednak B, bo to byłoby przyznanie się do błędu.

  15. RQ6 napisał(a):

    Mega wpis tego kibica z Lublina! Ja jestem z pod granicy ruskiej a dla Kolejorza przyjechałem właśnie do Poznania. Mieszkam tu już 4 lata i śmiało mogę powiedzieć, że wsiąkłem i zostaje tu na zawsze ! Hej LECH !

  16. J5 napisał(a):

    Pozdrowienia dla Majkelinho i dzięki za fajny reportaż:)))

  17. JureK napisał(a):

    Tak, ja też chciałem o kibicach. Majkelinho zapewne nie jest sam, ale gratuluję odwagi i wiary, że warto poświęcić cały dzień dla drużyny z „serca”. Są jednak i inni. Obawiam się, że mogą wszystko zepsuć. Mam już dość tych transparentów (Litwa i inne), które z miłością do drużyny nie mają nic wspólnego. Chciałbym przeczytać, że „prawdziwi kibice” już się tym zajęli i już nigdy do tego nie dojdzie. Jednak nie wierzę, że to nastąpi. Wysiłek Bjelicy może zostać zniweczony, przez grupę półgłówków, którzy mają wsparcie i nikt nie ma odwagi z tym skończyć. Chciałbym się mylić. :).

  18. dyzio napisał(a):

    Czas wielki zająć się tylko kibicowaniem a politykę i inne bzdety wygonić ze stadionu.

  19. BartiLech napisał(a):

    Dzięki za fajny reportaż dla Majkelinho ;))

  20. tylkoLech napisał(a):

    Dzięki Majkelinho, bardzo miły i pozytywny tekst☺
    Fajnie się to czyta.

  21. seniorka napisał(a):

    Fajnie, że opisałeś swój dzień z Kolejorzem – @Majkelinho. Dzięki.
    Ogromnie cieszy, że Lech ma takich kibiców jak Ty – z daleka, ale z sercem bijącym dla naszego Kolejorza.
    Ponadto, pokazałeś, że nie taki „wilk” zły, jak go malują… :-)
    Pozdrawiam.

  22. Marecki60 napisał(a):

    Zawsze byłem i jestem pełen podziwu dla kibiców Lecha z odległych od Poznania regionów Polski i nie tylko. Ja mogę o sobie powiedzieć, że Lecha wyssałem z mlekiem matki. Na mecze Lecha, a także Warty chodziłem jak obydwa kluby grały w 3 lidze (końcówka lat sześćdziesiątych). Na stadion na Dębcu miałem wtedy 15 minut drogi pieszo, tyle samo na stadion miejski (wtedy 22 lipca) Warty. Warta w tamtym czasie rozgrywała swoje mecze na ulicy Rolnej (ode mnie z domu to też rzut beretem). Pierwszy mecz który pamiętam to mecz Lecha z Zawiszą Bydgoszcz o wejście do 1 ligi (4:2, W pierwszej połowie przegrywaliśmy 0:2) przy frekwencji około 60 tysięcy, na dzień dzisiejszy frekwencja do do osiągnięcia (nie licząc meczy z Legią i oczywiście aktualnej pojemności stadionu).
    Dla kibiców z poza Wielkopolski należy mieć duży szacunek, a na tym forum jest ich sporo.

  23. Tadeo napisał(a):

    Przy takim trenerze i jego szacunku dla kibiców oraz profesjonalnym podejściu do swoich obowiązków , kibice są w stanie wybaczyć nawet najbardziej niespodziewaną wpadkę druźyny.Jeźeli chodzi o Kownasia to nigdy on nie krył swojego przywiąnia do Lecha , tym bardziej źe jest wychowankiem.Gdyby tylko bardziej przyłożył się do doskonalenia swoich umiejętności pilkarskich , zamiast tyle gwiazdorzyć w mediach .

  24. mr_unknown napisał(a):

    Dawać już te Wisłę :D

  25. RobertLech!!! napisał(a):

    Bjelica ma u mnie duży kredyt zaufania, niech najpierw poukłada zespół tak, aby mógł się podpisać pod drużyną swoim nazwiskiem. Do tego potrzeba mu przynajmniej sezonu pracy i dwóch okienek, tak aby mógł sprowadzić piłkarzy pasujący do jego koncepcji. Póki co wziął on skład po Skorży i Urbanie i jedyne co może to zmieniać nastawienie piłkarzy i próbować dostosować ich do swojej taktyki. Sam artykuł świetny, gratulacje dla Majkelinho.

  26. endrjiu napisał(a):

    Gdy przeczytalem o tym, ze Robak pytal gdzie bedzie siedzial Majkelinho przyszlo mi do glowy: A jak strzeli i pokaze mu swoja specjalna cieszynke? ;-)
    Duzy plus dla Robaka jednakze.
    Co do Kownasia to faktycznie jest ciezko jechany za to jaka jest osoba a nie za to jakim napastnikiem.

  27. g4s napisał(a):

    Lech ma kibicow nie tylko w Polsce!

  28. kocianJanTratatam napisał(a):

    Ta relacja pozwala zachować chociaż cień nadziei, że może odmieniony przez ten sztab Lech, częściowo przywróci tożsamość regionu z klubem, a nie tylko chłodne relacje na zasadzie ‚kup pan bilet i spadaj’.
    Musiała być z Bjelicą niejedna rozmowa na ten temat na linii szkoleniowiec-piłkarze, o tym jak należy się zachowywać. Przecież jak komuś się nie podoba to droga jest wolna.
    Hamulcowymi dobrej zmiany niestety może być duet Klimczak-Rutkowski, bo jak za wszystkim nie pójdzie długofalowa poprawa gry i wyników, to czar pryśnie. A takowa odmiana, bez gotówkowych transferów i wzmocnień nie jest w ogóle możliwa.
    Niemniej, świetnie się to czytało, pozdrowienia dla wycieczkowicza.

  29. Fazi napisał(a):

    trener trenerem i chwala mu zato ze niestroni od ludzi ale pozostaje wrzod zwany zarzadem czyli duet RK i ciekawe co zrobi trener jak mu opierdola zima Tetecha Bednarka Jewtica odchodzi Arajuri Kadar terz paczy zjebac napastnika niekupia o czym R jurz glosno spiewa bo budzet sie musi bilansowac co wtedy bedzie ???

  30. T71 napisał(a):

    Dawno nie było tak pozytywnego nastawienia.

    • kocianJanTratatam napisał(a):

      Wypada wszystkim życzyć, by znów gargamele nie zniweczyły całego wysiłku, jak to mają w zwyczaju.

  31. kocianJanTratatam napisał(a):

    Ale, Drogi Kolego, za tym muszą iść działania klubowych sterników, którzy na polecenie właściciela obrali taki oszczędnościowy model zarządzania klubem, a nie inny. Poczytaj co ostatnio pisał Djaczenko na kibicpoznanski.
    Taki Antonio Conte na Euro wyciągnął całkowity max z przeciętnej obecnie włoskiej piłki, bez choćby jednego dobrego napadziora, ale grać o najwyższe cele już nie dało rady. Podobnie będzie i tutaj, jak klub znów poskąpi grosza na wzmocnienia.

  32. aliz napisał(a):

    @Majkelinho
    Nieziemsko fajnie się to czytało :-) powiew nadziei na lepsze jutro. Oby tylko Gargamel i sp-ka dostosowali się do tego powiewu. Pozdrawiam też z dalekich od Poznania okolic :-))

    Teraz czas na kadrę – dwa bardzo ważne mecze, a po niej znów dla Lecha bardzo ważne dwa tygodnie październikowe, czyli przekładaniec wiślacko-tęczowy: skisła-tęczowi-skisła, a na deser Wisła Płock.

  33. takiś napisał(a):

    Fajna, budująca relacja! Jestem tu kilka razy dziennie, choć rzadko piszę, ale czytając coś tak pozytywnego wiara w ten zespół rośnie…

  34. GROSZKINS napisał(a):

    Majkelinho bardzo dobry wpis ,dzięki takim kibicą jak ty serce rośnie. Niektórzy na tej stronie powinni się zastanowić, co oznacza bycie kibicem Lecha.Przesiadywanie na tej stronie i wypisywanie setki wpisów miesięcznie z reguły obrażających innych użytkowników, krytykujących wszystko oraz wszystkich nie daje monopolu na bycie lepszym kibicem .Zapominamy dlaczego tak naprawdę jesteśmy Kibicami Lecha Poznań. Powinniśmy się co niektórzy zastanowić ,skoro kibic z drugiego końca Polski potrafi zrobić wszystko, aby spotkać się z zawodnikami, ze sztabem szkoleniowym swojego kochanego Klubu.A potem opisać to z taką pasją, jednocześnie dzieląc się z nami swoimi odczuciami .Śmiem twierdzić że to właśnie Majkelinho jest przykładem kibica jakim chciałbym być ja.A dlaczego, nie dlatego że mniej kocham Kolejorza, ale dlatego że chodź na chwilę swoim wpisem sprawił,że mogliśmy być lepszymi kibicami i być dla siebie mili.

    • Robert napisał(a):

      Bardzo trafna uwaga. Dawno nie powiało takim, że tak to po pedalsku ujmę :-), uroczym spokojem.

  35. tylkoLech napisał(a):

    @Groszkins – ładnie to podsumowales. Od dawna brakuje na forum takich wpisów dających nadzieję i radość, pokazujących, że Ci mieszkający daleko kochają Lecha i są z niego dumni.

  36. kocianJanTratatam napisał(a):

    Nie doceniasz tego co masz, dopóki tego nie stracisz. Dla wielu mogą to być np mecze własnego klubu z udziału w których wyklucza ich zmianowy system pracy czy, co gorsza – emigracja.
    Taki głos z zewnątrz zawsze jest wartościowy gdy otwiera oczy na pewne rzeczy które my mamy pod ręką. Tutaj ta „rzecz” = klub.

  37. Siódmy majster napisał(a):

    A może kibole Kolejorza zechcieliby zdradzić gdzie mieszkają i na tej podstawie redakcja stworzy ranking tych najdalej oddalonych od matecznika,a mimo tego będących wiernymi członkami naszej niebiesko-białej armii?Ponadto trawi mnie też ciekawość do jakich zakątków Polski i zagranicy sięgają wpływy Lecha Poznań.Ja nie mogę pochwalić się zbyt imponującą odległością zamieszkania.Z urodzenia i wychowania jestem Poznaniakiem, obecnie mieszkam niedaleko Swarzędza.No ,jak tam wiara?Pochwalicie się gdzie kibicujecie Lechowi?

  38. Siódmy majster napisał(a):

    A może kibole Kolejorza zechcieliby zdradzić gdzie mieszkają i na tej podstawie redakcja stworzy ranking tych najdalej oddalonych od matecznika,a mimo tego będących wiernymi członkami naszej niebiesko-białej armii?Ponadto trawi mnie też ciekawość do jakich zakątków Polski i zagranicy sięgają wpływy Lecha Poznań.Ja nie mogę pochwalić się zbyt imponującą odległością zamieszkania.Z urodzenia i wychowania jestem Poznaniakiem, obecnie mieszkam niedaleko Swarzędza.No ,jak tam wiara?Pochwalicie się gdzie kibicujecie Lechowi?

    • mario napisał(a):

      fajny pomysł – ja Poznań – Łazarz

    • seniorka napisał(a):

      Siódmy majster
      Parę lat temu był tutaj taki temat. Pamiętam, że kupa Wiary podawała swoje miejsca zamieszkania, a nawet czym się zajmują – i byli to kibole Lecha z całej Polski, a także sporo spoza niej. Niestety, wielu z nich nie pojawia się już od długiego czasu.
      Myślę, że lepiej jakbyś pociągnął temat w Śmietniku, bo chyba więcej luda tam zagląda :-)

      Ja jestem urodzoną na Łazarzu poznańską pyrą :-)

  39. slash napisał(a):

    Wiecie jaka jest różnica między obecnym trenerem a poprzednim? ( i paru innymi) Obecny, przyszedł do Lecha pracować, a nie do pracy.

  40. Soku napisał(a):

    Bardzo miło się czyta takie relacje. Jak to szło, miłości nie mierzy się na kilometry? :-)

    Fajny wpis Chodakowskiej ostatnio się trafił. Gdybyśmy zamiast się wzajemnie szczuć i wyzywać, zaczęli komplementować… :)

    O Kownackim można pisać per „zepsute dziecko poznańskiej piłki”, ale jak widać – wcale nie zawsze robi za gwiazdę. Nadal ufam, że zacznie trafiać – nic tak nie podbudowuje, jak pozytywne efekty włożonego wysiłku (do tego też jeszcze młokos nawyknie, spokojnie).

  41. ArekCesar napisał(a):

    Majkelinho- fajna relacja, taka od siebie normalna. Dla kibica pozostająca w pamięci do końca życia. Ja pamiętam też kiedyś jak jeszcze Lechici przyjeżdżali do Manieczek na mszę, to miałem też okazję być z Kolejorzem. Z synem mamy fotki z wieloma graczami min.Luisem, Stilicem, Arboledą oraz trenerem Zielińskim i Juskowiakiem. To była podobna sytuacja i od razu mi się to przypomniało. Ich wszystkich już nie ma, ale pamięć pozostaje.
    Daje to taką pozytywną energię i wiarę w swą drużynę, a motywacja jaką dostają piłkarze wyzwala w nich dodatkową motywację. Myślę, że Bjelica chce coś takiego w graczy wpoić i poprawić stosunki na linii drużyna/klub-fani. Oby wszystkie strony do tego dążyły, kibice, piłkarze i klub.

  42. ArekCesar napisał(a):

    Majkelinho- fajna relacja, taka od siebie normalna. Dla kibica pozostająca w pamięci do końca życia. Ja pamiętam też kiedyś jak jeszcze Lechici przyjeżdżali do Manieczek na mszę, to miałem też okazję być z Kolejorzem. Z synem mamy fotki z wieloma graczami min.Luisem, Stilicem, Arboledą oraz trenerem Zielińskim i Juskowiakiem. To była podobna sytuacja i od razu mi się to przypomniało. Ich wszystkich już nie ma, ale pamięć pozostaje.
    Daje to taką pozytywną energię i wiarę w swą drużynę, a motywacja jaką dostają piłkarze wyzwala w nich dodatkową motywację. Myślę, że Bjelica chce coś takiego w graczy wpoić i poprawić stosunki na linii drużyna/klub-fani. Oby wszystkie strony do tego dążyły, kibice, piłkarze i klub.

  43. Ekstralijczyk napisał(a):

    Zapewne większa ilość narzekaczy pojawiających się gdy Lech przegrywa to kibice innych klubów.

    Co do relacji , którą podzielił się @Majkelinho to przede wszystkim miłe i jak najbardziej w porzadku ze strony Lecha.

  44. pyra fan kks z breslau napisał(a):

    pozdrowienia dla wszystkich pur z calego kraju i ze swiata HEJ KOLEJORZ

  45. hugo napisał(a):

    Akurat to, że Marcin Robak to równy gość mogę potwierdzić osobiście. Po jednym z meczów na Bułgarskiej przy sektorze rodzinnym mój syn przybijał piątki z piłkarzami. Przypadkowo został pominięty przez Marcina Robaka. Ku mojemu zdziwieniu maluch zawiedziony krzyknął: Ejjjjj!!! na co piłkarz zawrócił parę ładnych metrów i z uśmiechem na twarzy i spojrzeniem prosto w oczy wbił młodemu piątkę. Zachowanie godne pochwały.