Analiza meczu z Wisłą + statystyki

analizaW środowym rewanżu z Wisłą Kraków, piłkarze Lecha Poznań wykonali swoje zadanie z nadwyżką. Awansowali do półfinału strzelając gospodarzom aż 4 gole wygrywając 2 bramkami, choć do awansu Wielkopolanom wystarczał nawet remis 2:2.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Kazimierza Kmiecika nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Wisłą Kraków.

Obrona

Był to zdecydowanie najsłabszy mecz w obronie pod rządami Nenada Bjelicy. Taktycznie Lech w tyłach nie wyglądał źle. Dobrze się ustawiał, czytał grę i z gry nie pozwalał Wiśle na zbyt wiele. Jej 12 zawodnikiem był wczoraj niestety Jan Bednarek. Zaczął od kiksu w którym Jasmin Burić wyjściem musiał ratować Lecha przed utratą gola. W drugiej połowie zaliczył efektowną asystę głową przy trafieniu Petra Brleka. Potem machnął się jeszcze 3 razy będąc bliski 1 samobója. Na pocieszenie był to wygrany mecz, dlatego o błędach Bednarka wszyscy szybko zapomną. Niemniej jednak młody lechita musi szybko przeanalizować swój występ. Był on bardzo słaby i na tym poziomie nie powinien się zdarzać. Poza tym, obrona nie wygląda źle. Udanie zaprezentował się Lasse Nielsen dobrze wybijając 2-krotnie piłkę po dośrodkowaniach z lewej strony w pierwszych 45 minutach. Nieźle na prawej flance z Patrykiem Małeckim będącym w sporym gazie radził sobie Tomasz Kędziora tak jak Tamas Kadar z Rafałem Boguskim, który w listopadzie ustrzelił 2 hat-tricki, ale wczoraj nie istniał. Ocenę niepewnej w środę obrony swoją postawą zaniża Jan Bednarek, który wciąż mimo wszystko się uczy, a ten mecz będzie na pewno cenną lekcją dla niego na przyszłość. Zapominamy o tym.

Pomoc

Druga linia w pierwszych 45 minutach znów zagrała niemalże koncertowo. Lech ze spokojem rozpoczął to spotkanie. Mimo trudnych warunków starał się grać w piłkę, lecz z dużym spokojem prowadził swoje akcje. Nie tak jak w Lubinie, kiedy z wielką determinacją i agresją ruszył na Zagłębie. Wczoraj gra pomocy była wyważona. Lech wiedział, że prowadząc ze spokojem swoje akcje na pewno będzie miał sytuacje do zdobycia gola. Po jednej z takich akcji sędzia podyktował rzut karny. Potem błysnął Darko Jevtić kapitalnie podając do Macieja Makuszewskiego, który podwyższył na 2:0. W obu tych sytuacjach Lech pokazał dojrzałość, wyrachowanie i spokój w rozegraniu piłki, którego za kadencji Jana Urbana nie było. „Maki” zrewanżował się zresztą Jevticiowi i przy bramce Darko na 3:0 tym razem to on asystował. W tej sytuacji Szwajcar był na minimalnym spalonym czego sędzia miał prawo nie dojrzeć. Trafienie na 4:2 kolejnego pomocnika, Radosława Majewskiego było efektem dobrej formy pomocników w ostatnim czasie i przytomnego zagrania Kamila Jóźwiaka, który przed podaniem piłki podniósł głowę patrząc, kto jest najlepiej ustawiony. W ofensywnej grze drugiej linii zobaczyliśmy w środę wielką pewność siebie w kreowaniu sytuacji, indywidualny błysk Majewskiego, Jevticia i Makuszewskiego znajdujących się ewidentnie w formie, a także wyrachowanie poszczególnych piłkarzy. Jedynym minusem była gra między 46 a 70 minutą. Szybko złapana kartka przez Abdula Aziza Tetteha sprawiła, że Ghańczyk musiał uważać. W trudnych warunkach lechitom nie za bardzo udawał się odbiór piłki. Ewidentnie brakowało Łukasza Trałki, który mógłby zmienić np. Macieja Gajosa i po wejściu uspokoić grę w środku pola.


Atak

Był to tradycyjny mecz Robaka w tym sezonie. Piłkarz mało widoczny na boisku, ale jakże pożyteczny. Rozpoczął to spotkanie z bramką z rzutu karnego po której lechitom grało się łatwiej. Potem miał jeszcze dobrą setkę, którą niestety zmarnował. Robak zwłaszcza w drugiej połowie często cofał się po piłkę do drugiej linii pomagając w odbiorze. Średnio to wychodziło, choć wysunięty napastnik Kolejorza w pełni zrealizował swoje zadanie. W ostatnim kwadransie zmienił go Dawid Kownacki. Jego wejście uspokoiło grę. 2 razy był faulowany na połowie Wisły co ukradło kilkadziesiąt sekund pozwalając wykonać poznaniakom 2 rzuty wolne. „Kownaś” mimo 19 lat wykazał się wczoraj dużym sprytem. Umiał się utrzymać przy piłce, zastawić się z nią dając się sfaulować w najlepszych możliwych momentach. Doskonale wykonał swoją pracę w ostatnich minutach.

Ogólne wrażenie

Bardzo udany mecz Lecha Poznań z wyjątkiem indywidualnej postawy Jana Bednarka, który asystował przy 1 golu dla Wisły będąc jej 12 zawodnikiem. Nikt nie będzie jednak krytykował młodego lechity, który cały czas się uczy, robi postępy, a taki mecz zdarzył mu się 1 i miejmy nadzieję ostatni raz. Jego bardzo słaby występ nie miał w środę żadnych konsekwencji oprócz przerwanej passy bez straty gola, dlatego wszyscy o tym pewnie szybko zapomną. Warto skupić się na pozytywnych rzeczach w grze poznaniaków. Jak zwykle Kolejorza cechowała spora pewność siebie w rozgrywaniu piłki, wyrachowanie i indywidualny błysk formy Majewskiego, Jevticia oraz Makuszewskiego. Kolejorz znów był skuteczny. Miał 13 strzałów w tym 7 celnych z których zdobył 4 gole. Wisła miała 2 celne uderzenia po których zdobyła 2 bramki. Na pewno nie zagrała dobrze. To Lech sprezentował jej 2 trafienia. Mimo minimalnego spalonego przy golu na 3:0 lechici wygrali jak najbardziej zasłużenie. Byli lepsi przede w środku pola stwarzając groźniejsze sytuacje od „Białej Gwiazdy”, która miała je tylko po naszych błędach. Poznaniacy bardzo łatwo radzili sobie z obroną Wisły. Tylko pech sprawił, że goście nie prowadzili do przerwy 4:0 (setkę miał Marcin Robak, chwilę później Tamas Kadar uderzył w boczną siatkę). Oprócz dobrej i skutecznej gry w ofensywie oraz indywidualnych błędów w defensywie był jeszcze drugi poważny mankament. To gra pressingiem w drugiej linii między 46 a 70 minutą. Lech myślał zapewne, że Wisła przy stanie 0:3 da sobie spokój. Tymczasem nawet w „10” nie odpuściła Kolejorzowi co akurat dobrze o niej świadczy. Lech po głupiej kartce Abdula Aziza Tetteha miał problem z odbiorem piłki w środku pola. Poznaniacy nie grali też już tak wysokim pressingiem, jak w pierwszych 45 minutach. Wycofali się na swoją głowę grając zbyt mało agresywnie. Poznaniacy sprawiali wrażenie jakby wtedy odpuścili sobie walkę w tym meczu. Obudzili się dopiero przy stanie 3:2. Wtedy Kolejorz wrócił do bardziej stanowczej gry i przede wszystkim zaczął stwarzać sobie kolejne sytuacje. Pewnie wygrał, pewnie awansował, zwyciężył w 5 kolejnym meczu, jednak wciąż ma nad czym pracować.


Składy

1-4-2-3-1

Załuska – Jović, Żemło, Uryga, Mójta – Mączyński, Popović (61.Bartosz) – Boguski (80.Drzazga), Brlek, Małecki – Brożek (70.Zachara).

1-4-2-3-1

Burić – Kędziora, Bednarek, L.Nielsen, Kadar – Tetteh, Gajos (86.Dudka) – Makuszewski, Majewski, Jevtić (68.Jóźwiak) – Robak (78.Kownacki).

Statystyki meczu Wisła – Lech 2:4

Bramki: 2 – 4
Strzały: 9 – 13
Strzały celne: 2 – 7
Strzały niecelne/zablokowane: 7 – 6
Faule: 19 – 21
Żółte kartki: 6 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 4 – 5
Dośrodkowania: 14 – 11
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 1
Posiadanie piłki: 50% – 50%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 14

  1. leftt napisał(a):

    Burić nie za bardzo zgrany z obrońcami (ale postanowiliście go oszczędzić, niech Wam będzie). Bramka Majewskiego nie była na 4-0 niestety, Kadar nie trafił w boczną tylko obronił Załuska.Więcej grzechów nie pamiętam.

  2. lech pan napisał(a):

    Bardzo dobry mecz w pierwszej połowie. Wręcz koncertowa gra i mogło być 5-6 do 0. Ale druga połowa to dramat Lech jako klasowy zespół nie może pozwolić sobie na stratę drugiego gola jaw Wisła gra w dziesiątkę, ale niestety trzeba się starać i zapier… cały mecz a nie jedną połowę a drugą przejść obok meczu. Reasumując cieszy zwycięstwo ale musimy pamiętać że z lepszym zespołem mogli by przegrać prowadząc 3:0 do przerwy

  3. enow napisał(a):

    Już kolejny mecz, w którym Kolejorz dominuje przeciwnika.
    Brawo, brawo, brawo, teraz to już można być optymistą.

    Martwią trochę słabsze drugie połowy, ale jestem ciekaw jak będzie wyglądała druga połowa jak będzie do przerwy remis lub w tył. Wynik 3:0 do przerwy może mieć duży wpływ na założenia taktyczne w drugiej części.

  4. BartiLech napisał(a):

    Na taką grę jak w pierwszej połowie czekamy ;))

  5. paweł napisał(a):

    nie mogłem oglądać ale skiślacy bardzo narzekają na Raczkowskiego. Co sądzicie o postawie arbitra?

  6. mario napisał(a):

    słabsze drugie połowy wynikają ze zbytniego odpuszczenia przy dobrym wyniku. To odpuszczanie jest wynikiem mini maratonu jaki Lech teraz ma. Indywidualne błędy oczywiście były i trzeba nad nimi pracować, ale to, co dla mnie jest najsmutniejsze to to, że grając w przewadze pozwoliliśmy milicjantom strzelić bramkę. To qrwa jest kryminał!

  7. FanLecha napisał(a):

    Myślę że to będzie przestroga dla naszych piłkarzy. Odpuszczenie choćby 20 min powoduje że pojawiają się okazje dla przeciwników a w pucharze stratę dwóch goli.
    Ap ropo ocen. Gratulacje dla trenera za pierwszą konferencję pomeczową w języku polskim !!!

  8. Jarocin napisał(a):

    Co z Wiluszem. To doskonały obrońca pomijany przez trenera. Komu zależy alby wystawiać słabego Bednarka.

    • Siódmy majster napisał(a):

      Jesteś prowokator czy oszołom?Jakim obrońcą jest Wilusz?Doskonałym?To mnie człecze naprawdę rozbawiłeś :)Bednarek ma 20 lat i słaby był w tym meczu bo ma do tego prawo.Pamiętaj jednak,że tylko tej jesieni rozegrał kilka takich meczy w Kolejorzu, o jakich Maciek „Pechozol”Wilusz może sobie pomarzyć albo poczytać

    • mario napisał(a):

      Ty tak na serio? Jeśli Wilusz jest doskonały, to bardzo dobrze ukrywa swoje talenty.

  9. arek z Debca napisał(a):

    Oczywiscie, ze Wilusz jest lepszy od Bednarka ale ze wzgledu na slaba psychike to nigdy tego nie udowodni. Dlatego Wilusza trzeba sie szybko pozbyc a na Bednarka mlodzienca z jajami stawiac w kazdym meczu.