Analiza meczu z Jagiellonią + statystyki

analizaW niedzielnym meczu z Jagiellonią Białystok, piłkarze Lecha Poznań nie poradzili sobie zarówno z rywalem jak i trudną, zmrożoną murawę. Przez porażkę na zimnym Podlasiu do wiosny raczej nie przezimują na podium Ekstraklasy.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Michała Probierza nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Jagiellonią Białystok.

Obrona

Trener Nenad Bjelica ewidentnie bardziej ceni Paulusa Arajuuriego niż Lasse Nielsena, ponieważ wstawił Fina do składu od 1 minuty, choć ten ostatnio zmagał się z małym urazem. Fin nie zawiódł i po dobrym wyskoku w polu karnym zdobył nawet gola. Gra bocznych obrońców też była przyzwoita. Gorzej z Janem Bednarkiem. 20-latek znów był nie do poznania. Ponosi trochę winy za utratę pierwszej i drugiej bramki. W dodatku w samej końcówce nie zachował koncentracji co mogło skutkować utratą kolejnego gola w głupiej sytuacji. Bednarek musi jednak grać, ponieważ nie ma go kto zastąpić. O miejsce między słupkami musi za to drzeć Matus Putnocky. Niedziela nie była jego dniem. Zawalił gola na 0:1 przez niepotrzebne wyjście z bramki. Wiedział o tym co wpłynęło na jego psychikę i kolejne dwie niepewne interwencje. Przy bramce na 0:2 też mógł zachować się lepiej. Nie był to dobry mecz obrony, a zwłaszcza Putnockiego z Bednarkiem. Jest nad czym pracować w tygodniu, ponieważ Jaga załatwiła nas bez większego wysiłku w polu karnym. Było to drugie spotkanie z rzędu w którym poznaniacy utracili koncentrację w tyłach co wykorzystali rywale.

Pomoc

Mimo ostatniej częstej gry Nenad Bjelica wystawił od początku tych samych pomocników co zwykle z wyjątkiem Abdula Aziza Tetteha, któremu po meczu w Krakowie dał odpocząć. Pomoc dobrze grała do 16 minuty. Po stracie bramki miała już problemy z utrzymaniem się przy piłce ruszając ostro do przodu dopiero w ostatnich 10 minutach. Wpływ na to mogła mieć z pewnością agresywna gra rywala pressingiem, ale również fatalna, mocno zmrożona murawa. Nie dało się na niej grać tak jak lechici najbardziej lubią, czyli szybkimi podaniami po ziemi i na jeden-dwa kontakty. Statystycznie bardzo dobrze spisał się Łukasz Trałka notując wiele odbiorów. Dużo gorzej wypadł Darko Jevtić. Szwajcar był dobrze pilnowany i często nie miał nawet okazji zejść z boku pomocy do środka. Niewiele do gry wniósł Kamil Jóźwiak pokazując, że Ekstraklasa to w tej chwili chyba za wysokie progi dla niego. W drugiej połowie w bardzo dobrej sytuacji nie wiedział czy strzelać czy podawać. Szkoda, że wtedy nie uderzył, bo zapewne padłby gol, a tak młody lechita stracił piłkę psując dobrą okazję. Swojej szansy raczej nie wykorzystał. Nie był to niestety tak dobry mecz w drugiej linii, jak ostatnie pojedynki. Zmęczenie ostatnimi dwoma starciami + fatalna nawierzchnia dała się chyba we znaki.


Atak

Tym razem atak Lecha wypadł słabo. Dawid Kownacki zupełnie nie radził sobie z Ivanem Runje i Gutim. Odstawał przede wszystkim fizycznie będąc kompletnie niewidoczny. Nenad Bjelica powinien zareagować dużo wcześniej niż dopiero 20 minut przed końcem. Zdecydowanie zbyt późno wpuścił Marcina Robaka, który zepsuł setkę. Parę minut przed końcem dostał świetną piłkę z prawej strony od Szymona Pawłowskiego. Niestety futbolówka zaplątała mu się pod nogami co skutkowało zbyt późnym oddaniem strzału, który został zablokowany. Szkoda. Atak Lecha zawiódł w niedzielę na całej linii.

Ogólne wrażenie

Tragedii nie było. Mimo wszystko Lech zagrał dużo słabiej niż ostatnio. Do 16 minuty wyglądało to jeszcze przyzwoicie. Potem łatwo stracony gol po kontrze i przez fatalny błąd Matusa Putnockiego ewidentnie podłamał lechitów. Poznaniacy mieli problem z agresywną grą przeciwnika, jego pressingiem w środkowej strefie i kreowaniem sytuacji. Wyłączenie z gry Darko Jevticia, zmęczenie ostatnimi meczami i zmrożona murawa na której piłka odskakiwała miało spory wpływ na wynik. Jaga była bardziej zdeterminowana, grając prostą piłkę z kontry lepiej czuła się na tym boisku i zwyciężyła w niedzielę zasłużenie. Nie ma co roztrząsać tego spotkania. Mecz w innych warunkach oraz w innym terminie wyglądałby zapewne zupełnie inaczej. Na pewno do poprawy jest gra obrony w tym Jana Bednarka, który musi szybko wrócić na właściwe tory. Trzeba jak najszybciej zapomnieć o wpadce na lodowatym Podlasiu.


Składy

1-4-2-3-1

Kelemen – Grzyb, Runje, Guti, Tomasik – Góralski, Romanchuk – Frankowski, Świderski (77.Klimala), Khomchenovsky – Cernych.

1-4-2-3-1

Putnocky – Kędziora, Bednarek, Arajuuri, Kadar – Trałka, Gajos – Makuszewski (38.Jóźwiak), Majewski (81.Pawłowski), Jevtić – Kownacki (69.Robak).

Statystyki meczu Jagiellonia – Lech 2:1

Bramki: 2 – 1
Strzały: 17 – 10
Strzały celne: 4 – 2
Strzały niecelne/zablokowane: 13 – 8
Faule: 14 – 15
Żółte kartki: 2 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 3 – 0
Dośrodkowania: 12 – 12
Zmiany: 1 – 3
Spalone: 2 – 0
Posiadanie piłki: 46% – 54%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 17

  1. slavus napisał(a):

    Arajuuri też miał trzy babole pod rząd w drugiej połowie. Kadar przeciętnie, a Kędziora w przedzie nic nie dał. Mecz byśmy jednak wygrali, gdyby nie zawalił go Putnocki. W poprzednich meczach to on był jednak bohaterem, więc po jednej wpadce nie można na nim wieszać psów. Widać było, że Jaga była przyzwyczajona do takiej murawy, bo nasze zagrania były niemal wszystkie za słabe.

  2. Sternbek napisał(a):

    Zmeczenie pilkarzy
    Zmrozona murawa
    Indywidualne bledy
    Duza agresja przeciwnika
    Niewykorzystane sytuacje
    Troche sie tego uzbieralo zeby ugrac wiecej…
    Wciaz uwazam ze najwazniejsze w tym tygodniu bylo wyeliminowanie wisly!

  3. JR (od 1991 r.) napisał(a):

    „Nic do gry nie wniósł Kamil Jóźwiak udowadniając, że Ekstraklasa to w tej chwili za wysokie progi dla niego.” – zbyt pochopny osąd.

    Bo skoro: „W drugiej połowie w bardzo dobrej sytuacji nie wiedział czy strzelać czy podawać.” – to podjął złą decyzję. Nic więcej. A jego gra we wcześniejszych meczach dowodzi, że stać go na miano 1 rezerwowego na skrzydle, a może i coś więcej. Brak doświadczenia.

  4. undertheskin napisał(a):

    Tragedii nie było? Owszem. W ogóle niczego nie było. Lech ani na chwilę nie zagroził Jagiellonii w tym meczu. Bramka na 1:1 kompletnie z dupy. To nie Jagiellonia miała szczęście przy bramkach, tylko Lech. Po kilku udanych meczach dostaliśmy pokaz piłkarskiej nędzy a la Urban.

    • robson napisał(a):

      No nie, parę razy jednak im zagroziliśmy (zwłaszcza w drugiej połowie). Nie graliśmy dobrego meczu, ale przy lepszej skuteczności mogliśmy wyciągnąć chociaż remis. I nie zgodzę się, że Jagiellonia nie miała szczęścia przy bramkach, bo obie to były prezenty Putnocky’ego.

  5. FanLecha napisał(a):

    Nie da się grać zawsze na najwyższym poziomie. W tym meczu boisko miało wielki wpływ na jego przebieg. Przy pierwszym golu, nie byłoby akcji gdyby nasz pomocnik się nie poślizgnął. A tak, po jego upadku poszła długa piłka. Rezultat wszyscy widzieli. Nie ma co się łamać. do końca sezonu jest jeszcze wiele meczy. Czekam na pierwsze przygotowania pod okiem Bielicy. Hej Lech.

  6. mario napisał(a):

    na porażkę złożyło się kilka czynników. Przy czym nie demonizowałbym zmęczenia – 4 mecze w 15 dni – ok, intensywnie, ale bez przesady. Boisko – zmrożone, ale dla obu drużyn takie samo. Jaga miała tu małą przewagę, bo mogła się przygotowywać w takich warunkach dłużej niż my. Pech – okrutny: Jevtić, ale przede wszystkim Majewski, Jóźwiak i Robak mieli setki. Duże i uzasadnione pretensje musimy mieć do Robaka: przyjmować taką piłkę na piątym metrze? I źle ją przyjąć? To tylko pokazuje, że Robak musi mieć zmiennika i nie może nim być wątły na razie Kownacki. Pretensje można mieć też do Jóźwiaka, ale pisać od razu, że E-klasa to za wysokie progi dla niego, to wielka przesada. Co w takim razie należało pisać o Kownackim jeszcze do niedawna? Jóźwiak walczy jak mało kto, a Kownacki może się tego od niego tylko uczyć. Nie wykorzystał setki tak samo, jak swojej nie wykorzystał Robak. Zniżka formy zawodników lub ich zły dzień: Putnocky zagrał po prostu źle i być może zaszkodziła mu przerwa w bramce na PP. Gdzieś czytałem, że bramkarze to zawodnicy specyficzni, wrażliwi na wszelkie odsunięcia od gry. Było to widać po Buriću, który był niepewny w Krakowie, a teraz po Putnockym, u którego popełniane błędy zbiegły się z odsunięciem na PP. Bednarek – zniżka formy, ale powtórzę się – u młodych wahania formy są normą, więc nie dramatyzujmy, dajmy mu się w spokoju ogarnąć. Do tego słabiej zagrał Jevtić i Kędziora, a Makuszewski zszedł w 38 minucie. Reasumując – po 5 dobrych meczach zdarzył się słabszy, który też mogliśmy wygrać. Nie ma dramatu. Jeszcze parę dni temu wielu tu krzyczało, że idziemy po dublet. Nic się nie zmieniło, gramy dalej. Spokojnie czekajmy na Koronę.

    • Sternbek napisał(a):

      Dobre podsumowanie choc dluuugie😊 tez tak uwazam. Na + ze nawet po przegranym wciaz optymistycznie patrze w przyszlosc. Za wesolego janka to nawet po wygranej czlowiek drzal przed nastepnym meczem…

    • mario napisał(a):

      dzięki @Sternbek, też myślę, że jest dużo więcej powodów do optymizmu niż do pesymizmu

  7. B_c00L napisał(a):

    Tak jak po ostatnich meczach nie bylo powodu zeby trabic „drzyjcie chamy” tak teraz nie robmy tragedii. Dlugi sezon jeszcze przed nami, jestesmy w polfinale PP i biorac pod uwage jak sa skonstruowane rozgrywki to nadal w grze o trofeum.

  8. tom napisał(a):

    Wczoraj o wyniku zadecydowały bramkarskie babole . Niestety Matus zrobił jeden więcej od Mariana.

  9. xyz napisał(a):

    Chyba za dużo chciejstwa z naszej strony, a przecież wcale nie jest tak żle. Byłoby lepiej gdyby kibole umieli się zachować.

  10. Greg napisał(a):

    Nie no panowie kolejny mecz sedzia wam pomaga i tu ani slowa. a chocby jedna decyzja nie po waszej mysli i taki pocisk na sedziego tutaj ze masakra. Przyznajcie nawet gola nie powinniscie zdobyc bo faul to byl ale w druga strone.

    • robson napisał(a):

      Owszem, nie powinniśmy go zdobyć i w przeciwieństwie do was, gdy my skorzystamy na pomyłce sędziego to nie boimy się do tego przyznać.

    • mario napisał(a):

      przeczytaj relację z meczu, wuchta wiary przyznaje, że Kędziora faulował. A jak Ci się coś na tym forum nie podoba to spadaj

    • greg napisał(a):

      Facet nie wchodz prosze na moim nicku, robiąc mi siarę nie pierwszy raz.

  11. art napisał(a):

    grudzień to miesiąc w którym warunki gry z uwagi na aurę i stan boiska nie sprzyja pokazywnia wyższości drużynom technicznym. Dlatego takie drużyny jak Lech powinny nastawić się na zbieranie punktów od początku rundy. Niestety to kolejna runda kiepsko rozpoczęta, gdyby nie to przegraną z Jagą traktowalibyśmy jako wypadek przy pracy