Analiza meczu z Cracovią + statystyki

analizaW sobotnim meczu z Cracovią, piłkarze Lecha Poznań osiągnęli rozczarowujący wynik. Mimo niezłej gry stracili 2 punkty i spadli na 5. miejsce w tabeli. Kolejorz zremisował na własne życzenie marnując w obu połowach bardzo dobre sytuacje do zdobycia bramki.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Jacka Zielińskiego nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Cracovią Kraków.

Obrona

Pod nieobecność Macieja Wilusza a przede wszystkim Paulusa Arajuuriego trener Nenad Bjelica nie miał wyboru. Musiał wystawić na środku obrony Lasse Nielsena. Grę Duńczyka oceniliśmy już w osobnym materiale z cyklu „Oko na grę”. Była ona dobra podobnie jak innych obrońców. Lech stracił bramkę po cudownym strzale Marcina Budzińskiego z daleka. Matus Putnocky nie miał przy nim większych szans. Na pewno nie spodziewał się tego uderzenia, a w dodatku piłka krótko przed nim zmieniła tor. Obrona przeważnie dobrze odpierała ataki Cracovii, która stwarzała zagrożenie głównie po stałych fragmentach gry. Oprócz gola w 45. minucie krakowianie stworzyli sobie tylko jedną naprawdę groźną sytuację w której błąd Matusa Putnockiego (niepewne wyjście) i Jana Bednarka (złe podanie) naprawił dobrym wślizgiem Lasse Nielsen ratując Kolejorza przed utratą bramki na 0:2. Gdyby nie cudowny gol Budzińskiego poznaniacy zagraliby na zero z tyłu. Niespodziewanie obrona Lecha została najlepszą defensywą w rundzie jesiennej tracąc tylko 19 bramek w 20 meczach Ekstraklasy.

Pomoc

Warto zacząć od największego minusu. Ustawienie prawonożnego Szymona Pawłowskiego na lewej pomocy, a lewonożnego Darko Jevticia na prawej flance okazało się błędem. Nawet wielbłądem! Szwajcar głównie w listopadzie długo grał dobrze, bowiem na lewej pomocy po prostu łatwiej operowało mu się piłką. Nenad Bjelica niepotrzebnie zaczął mieszać ewidentnie psując Darko, który na prawej nie jest już tak groźny i błyskotliwy z piłką, jak na lewej flance. Szymon Pawłowski znów schodził przewidywalnie do środka na prawą nogę, a w drugiej połowie zupełnie zgasł. Po zejściu „Szymka” od 63. minuty Jevtić mógł więcej grać na lewej pomocy co szybko przyniosło efekty. Szwajcar pod koniec meczu w 2 minuty stworzył 2 groźne okazje. Tylko dlatego, że mógł po prostu użyć w obu sytuacjach swojej lewej nogi, a nie przekładać piłkę z prawej na lewą. Niestety Nenad Bjelica pod tym względem niezbyt się popisał. Do tego doszedł mniej efektywny niż zwykle Maciej Gajos, nieco słabszy w odbiorze Abdul Aziz Tetteh oraz zupełnie nieskuteczny Radosław Majewski. O ile w pierwszej połowie druga linia funkcjonowała w ofensywie całkiem nieźle, to po zmianie stron już tak dobrze nie było. Niewiele do ofensywy wniosło wejście w 75. minucie na lewe skrzydło Dariusza Formelli. Szkoda, że w sobotę Darko Jevtić tak krótko grał na lewej pomocy, zaś Radosław Majewski był aż tak nieskuteczny. Tak naprawdę powinien skończyć to spotkanie z hat-trickiem, a wtedy ocena gry drugiej linii byłaby znacznie lepsza. Na pewno nie był to jakiś zły mecz Lecha w środku pola, ale wybitny również nie. Zwłaszcza Majewski powinien mieć choćby jednego gola na swoim koncie.


Atak

Bardzo ciężko jest ocenić atak Lecha. Dawid Kownacki zaliczył bardzo fajną pierwszą połowę. Popisywał się dobrymi i bardzo dobrze przemyślanymi podaniami. Nie zaliczył w pierwszej połowie żadnej asysty, gdyż jego koledzy dobre okazje marnowali na potęgę. Po zmianie stron „Kownaś” nie był już tak efektowny, jak w pierwszej odsłonie o efektywności nie wspominając. W końcówce zabrakło mu centymetrów, aby z bliska wepchnąć piłkę do siatki po podaniu Darko Jevticia z lewej strony. To była prawdopodobnie piłka na 3 punkty, która niestety nie znalazła drogi do bramki. Znacznie więcej można było spodziewać się po Marcinie Robaku. Od 63. minuty Kolejorz grał na 2 napastników co nie wyglądało zbyt dobrze. Robak zdecydowanie za dużo biegał po lewej stronie boiska niż w środku. Mimo wszystko zaliczyłby asystę gdyby Radosław Majewski w ostatnich sekundach trafił do siatki. W 83. minucie za „Kownasia” pojawił się na boisku jeszcze debiutant Paweł Tomczyk, aczkolwiek jego występ był bardziej epizodyczny. 18-latek dostał okazję gry przez kilka minut zakładając w tym czasie siatkę obrońcy „Pasów”.

Ogólne wrażenie

Lech stracił punkty na własne życzenie. W pierwszej połowie jego gra wyglądała dobrze, a momentami bardzo dobrze. To zasługa również Cracovii, która wyszła systemem 1-4-4-2 przez co lechici mieli wiele miejsca w środku pola. Wykorzystywali to do bólu, ale nie potrafili z zimną krwią wykorzystać sytuacji. Klasowa drużyna w formie wykorzystałaby setki, które miała i zakończyła emocje w tym meczu już w pierwszej połowie. Lech tak jak w wielu meczach tej rundy był nieskuteczny, a pod koniec połowy stracił jeszcze gola. Trudno mieć pretensje do kogokolwiek za to co się stało w 45. minucie. Jak się nie wykorzystuje okazji, to potem tak się mecz układa. Przeciwnik strzela bramkę po kontrze lub po cudownym strzale z daleka. Cracovia zrobiła to drugie, wyszła na prowadzenie i zmusiła Kolejorza do jeszcze mocniejszych ataków po przerwie. Na drugą odsłonę gospodarze wyszli już w innym ustawieniu. Z 1-4-4-2 przeszli na 1-4-2-3-1. Zagęścili środek pola i zaczęli grać w piłkę. Lechowi od 46 minuty nie grało się już tak łatwo, jak wcześniej. Spotkanie się wyrównało, a poznaniacy strzelili bramkę na 1:1 w najmniej oczekiwanym momencie. Zrobili to w małym okresie przewagi Cracovii. Gol uskrzydlił lechitów, którzy szybko mogli pójść za ciosem, ale ponownie szwankowała skuteczność. Nawet w doliczonym czasie gry Kolejorz miał kolejną i ostatnią już setkę, którą niestety zmarnował. Był to podobny mecz do tego w Lubinie z tym, że wtedy Lech był do bólu skuteczny, a na Cracovii sam Radosław Majewski zepsuł 3 setki. Ponosi sporą winę za utratę 2 punktów, lecz mimo wszystko po zmianie stron cała drużyna powinna spisać się lepiej w ofensywie. Statystyki jasno pokazują, kto był lepszy, jednak straconych 2 punktów nikt nam już nie zwróci. Lech sam jest sobie winien. Takie sytuacje na wyjazdach trzeba wykorzystywać tak samo jak trzeba ogrywać takie drużyny jak Cracovia. Kolejorz nie miał w sobotę szczęścia. Było to spotkanie, które niestety dobrze podsumowało pechowy 2016 rok. Niby nie wszystko wyglądało źle, a na końcu wszyscy i tak byli rozczarowani.


Składy

1-4-4-2 przechodzące na 1-4-2-3-1

Sandomierski – Deleu, Wołąkiewicz (39.Litauszki), Polczak, Brzyski – Wójcicki (73.Jaroszyński), Covilo, Budziński, Jendrisek (46.Steblecki) – Szczepaniak, Piątek.

1-4-2-3-1 przechodzące na 1-4-4-2

Putnocky – Kędziora, Bednarek, L.Nielsen, Kadar – Tetteh, Gajos (75.Formella) – Jevtić, Majewski, Pawłowski (63.Robak) – Kownacki (83.Tomczyk).

Statystyki meczu Cracovia – Lech 1:1

Bramki: 1 – 1
Strzały: 11 – 15
Strzały celne: 6 – 6
Strzały niecelne/zablokowane: 5 – 9
Faule: 12 – 10
Żółte kartki: 1 – 1
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 5 – 10
Dośrodkowania: 15 – 23
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 1 – 0
Posiadanie piłki: 46% – 54%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 9

  1. FanLecha napisał(a):

    Cóż powiedzieć. Bjelica musi wyciągnąć wnioski i przeanalizować mecz wraz z piłkarzami. Przed nami kilka dni przerwy no i w końcu czas na pracę Trenera z wszystkimi piłkarzami (zakładam że wzmocnień dokonamy przed obozem). Oby ten okres był na tyle przełomowy by zapewnić puchary a także mistrzostwo (ciągle mam nadzieję, że zdobycie MP będzie możliwe mimo silnej konkurencji).

  2. Judi napisał(a):

    Znowu, kiedy JAGA I Lechia tracą punkty, MY TEŻ JE TRACIMY. Jak tu gonić czołówke? Termalica Nas wyprzedziła, Legia zapewne zrobi to samo i odjadą Nam również… Szkoda szkoda tych dwóch meczy z Jagą i Cracovią, powinniśmy je wygrać a sytuacja w tabeli byłaby o WIELE Lepsza. Mówi się trudno, wiosnę trzeba zacząć z impetem, od zwycięstw. Od miasta do miasta. WIdzimy się na wiosne!

  3. mario napisał(a):

    ten mecz to chyba pierwszy, w którym Bjelica popełnił błąd w ustawieniu skrzydeł. Rzeczywiście Jevtić wygląda lepiej gdy gra w środku lub na lewej stronie. Z drugiej strony Pawłowski cały czas gra na lewej, choć powinien grać na prawej stronie. Może podczas przerwy trener popracuje nad tym, bo szkoda tracić potencjał Jevtića, który stał się sensowną alternatywą dla Pawłowskiego. Wróci Makuszewski, dojdzie skrzydłowy i będzie nie najgorzej. Oby odbudować obronę. Żal 2 pkt, ale trudno – w przerwie trzeba popracować i wrócić silniejszym i mądrzejszym.

  4. kibic napisał(a):

    Prawda jest taka Lech posiada kadrowo słaby zespół brak dobrego i skutecznego napastnika ogromne luki na skrzydłach obrona dziurawa. Na dzień dzisiejszy Lech to 6 lub 7 drużyna ligi.

    • Siódmy majster napisał(a):

      Mimo naszego nieustannego kibolskiego narzekania na cieniznę składu to jednak z tą 6 czy 7 drużyną ligi trochę przegiąłęś.Na pewno lepszy skład ma Szmata Warszawa i byc może Betoniarka Gdańsk.Jaga to juz sprawa dyskusyjna, a pozostałe drużyny typu Zagłębie, Pogoń czy pożal się Boże Wioska Nieciecza nie mają prawa do nas startować.A więc panowie grajkowie-spiąć poślady, słuchać trenera i zapier…ć po PP i podium w lidze.Nie zwalnia to oczywiście jaśnie nam panujących leśnoludków z porządnych wzmocnień w każdej formacji prócz łapacz.

  5. Anonim napisał(a):

    Lipa w środku. Jedynie Jevtić gra w piłkę . Pawłowski najgorszy na boisku. Gajos nadaje się do wszystkiego ale nie do piłki. Bez Makuszewskiego napastnicy muszą się cofać lub schodzić na skrzydła po piłkę bo nie ma podań.

  6. zk napisał(a):

    Bielica przestań już być ciągle zadowolony, bo twoje partacze i samoluby nie potrafią z 3 metrów ani podać ani oddać dobry strzał a ty ciągle zadowolony , następny mecz spaprany.
    A Majewskiego za to że nie podawał należało od razu z boiska wywalić.
    Jak można takie strzały z 3 metrów oddawać Majewski, Jevticz, Pawłowski żenada.
    Jak Pawłowski w takiej formie może grać w 1 drużynie za co, kpina

  7. B_c00L napisał(a):

    Oceniacie trenera po wyniku ale to nie jego wina ze Maja zamiast podawać do pustej jak na treningu strzelił prosto w bramkarza albo z pięciu metrów w trybuny. Byliśmy lepsi i powinniśmy byli to wygrać wysoko. Piłkarze dali ciała nie trener

  8. kb55 napisał(a):

    Te problemy ze skutecznościa są w głowie. Przyznaję, że straciłem wiarę, że da się naprawić głowy Majewskiego i Pawłowskiego, żeby nie potrzebowali 20 okazji na zdobycie jednego gola.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.