Frekwencja Lecha na tle Europy

kociolW rundzie jesiennej 2016/2017 średnia ligowa frekwencja na domowych meczach Lecha Poznań wyniosła 16324 osoby. W porównaniu z jesienią 2015 i 2014 wzrosła, bowiem rok temu na Kolejorza przychodziło średnio 15373 a 2 lata temu 14530 osób. Do wyniku sprzed 3 i 4 lat jest jednak daleko. Wtedy jesienne spotkania Lecha Poznań oglądało średnio 19576 oraz 23959 kibiców.


Średnia frekwencja w minionej rundzie mogła być oczywiście lepsza gdyby nie ligowy kryzys już na początku rozgrywek, który na dobre zakończył się w listopadzie czy brak jesiennego boju z Legią Warszawa na Inea Stadionie, który z pewnością przyciągnąłby na Bułgarską komplet. Tym samym Kolejorz w tabeli średniej frekwencji LOTTO Ekstraklasy był jesienią drugi. Nieco ponad 16 tysięcy ludzi na mecz to jednak niezła średnia w skali Europy.

Ze średnią frekwencją 16324 widzów nasz klub byłby najlepszy m.in. na Białorusi, w Bułgarii, Czechach, Danii, Chorwacji, Rumunii, Serbii, na Cyprze, Słowacji, Słowenii czy na Węgrzech wyprzedzając drugą drużynę średnio o kilka tysięcy widzów. Średnia frekwencja na Lechu Poznań byłaby za to w czołówce m.in. w Norwegii (za Rosenborgiem Trondheim), Szwajcarii (za FC Basel i Young Boys Berno), na Ukrainie (za Szachtarem Donieck), Grecji (za Olympiakosem Pireus), Austrii (za Rapidem Wiedeń), Rosji (za Spartakiem Moskwa, FK Krasnodar i Zenitem Sankt Petersburg) oraz w Szkocji (za Celticiem, Rangers i Hearts).

Dodatkowo jesienna średnia frekwencja na Inea Stadionie mieszczącym się przy ul. Bułgarskiej 17 była na poziomie francuskiego Caen, niemieckiego Darmstadt, hiszpańskiego Deportivo Alaves, holenderskiego FC Utrecht, portugalskiej Vitorii Guimaraes, szwedzkiego AIK-u Solna, belgijskiego Genkum czy włoskiej Atalanty Bergamo. W porównaniu z zeszłym rokiem dość duży wzrost średniej frekwencji zanotowały kluby szkockie. To zasługa głównie Rangers FC, który parę miesięcy temu powrócił do szkockiej elity.

W oczy rzuca się z pewnością mocno przeciętne zainteresowanie meczami w lidze belgijskiej, która bądź co bądź – zwykle uchodziła za atrakcyjną pod względem sportowym. Ze średnią frekwencją powyżej 20 tysięcy prowadzą tam Club Brugge i Standard Liege. Dalej już poniżej 20 tysięcy są Gent, Anderlecht Bruksela oraz Genk przed którym byłby Lech Poznań, a także minimalnie za Anderlechtem. Średnia frekwencja Kolejorza na tle Europy nie jest zła, aczkolwiek jak na możliwości klubu powinna być znacznie lepsza. Jej wzrost wiosną zależy przede wszystkim od wyników.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 9

  1. KKS napisał(a):

    Wszystko się zgadza, jednak pamiętajmy że średnią sztucznie zawyża akcja z gimnazjalistami i bodajże z żołnierzami czy kombatantami. Inna sprawa to ten „mityczny” bój ze wschodnią prostytutką – myślę, że jednak kompletu by nie przyciągnął w obecnej sytuacji i z pewnością nie przyciągnie też na wiosnę, jeżeli miejsce w tabeli i poziom sportowy nie pójdzie mocno w górę…

    • kocianJanTratatam napisał(a):

      Dlatego zawsze jestem za tym, by liczyć stadiony wg biletów rozprowadzanych za gotówkę, a nie rozdawanych u partnerów klubu czy w jakichś akcjach.
      A telebim podaje nie liczbę z bramek, tylko liczbę osób, które mogły danego dnia przyjść, niezależnie od tego, czy były, patrz mecz z Belenenses i co podał telebim.

    • Dobry typer napisał(a):

      A to Cie tak dowartosciowuje ze obrazasz innych ? Dlaczego ? Jakies sensowne (po ludzku) uzasadnienie ? To pytanie odnosi się do 90 % użytkownikow tego forum. Myslicie że tak sobie po kimś używając, podniesiecie rangę swojej drużyny? Proponuję zejść na ziemię.

  2. mario napisał(a):

    no proszę, czyli zarząd spokojnie może dojść do wniosku, że z frekwencją wcale nie jest tak źle… Cóż, że lekko sztucznie podkręcona przez akcje. Ale jeśli jest tak, jak pisze @kocian, to jest to zwykły wałek. Aż mi się nie chce wierzyć, bo info na tablicach mówi przecież o widzach na stadionie, a nie o potencjalnych widzach na stadionie. Ale nie spieram się, bo nie mam niezbędnej wiedzy.

  3. kocianJanTratatam napisał(a):

    To spójrz ilu widzów pokazał telebim choćby na meczach LE w 2015… później porównaj, czy to w ogóle możliwe.
    Na Belenenses to już był jakiś szczyt szczytów. W ostatnich latach wiele było spotkań z realną frekwencją poniżej dychy, ale jak z automatu wliczało nieodbite na bramkach karnety, bilety rozdane z ceną 0 zł, zaproszenia z których nikt nie skorzystał, to prawie zawsze robiło się pięciocyfrowo, choć nigdy byś się tylu nie doliczył.

    • kocianJanTratatam napisał(a):

      Wisła w swoim systemie biletowym i oprogramowaniu ma to poustawiane tak, że są w stanie na bieżąco obydwie liczby skonfrontować tzn. ile osób było uprawnionych do obejrzenia spotkania, a w tym samym szeregu, ile osób faktycznie przez kołowroty przeszło.
      Podejrzewam, że nie wszystkim na tym zależy, a akurat w Krakowie chodziło o to, by pokazać, że ludzie z Emigracji (stany, wyspy brytyjskie itd) dość regularnie wspierają tonący w długach klub, pomimo braku możliwości zobaczenia meczu na żywo.
      Rozrzut był całkiem spory, a w Wlkp takie zestawienie byłoby dość niekorzystne z perspektywy właścicieli jedynej dużej rozrywki sportowej w promieniu wielu kilometrów…

    • mario napisał(a):

      kurcze, nie mam żadnych argumentów przeciw temu, co tu piszesz, bo szacować na oko to sobie można… Bardzo dziwne by było, gdyby to była prawda, no ale może tak jest. Mecz z Belenenses oczywiście pamiętam, i rzeczywiście była tam mała kontrowersja, ale znów – brak mi twardych danych, więc co więcej mogę napisać. Przydałaby się informacja kogoś kto rzeczywiście jest wtajemniczony, chyba, że Twoje info pochodzi od takiej właśnie osoby.

  4. Kuba napisał(a):

    zjedzcie z cena 0 40% to frekwencja wzrosnie o 30%… porownajcie cene 2 biletow na mecz z 2 biletami do kina… na mecz pojdzie tylko ktos kto sie tym interesuje. zeby przyciagnac „niedzielnych” kibicow trzeba ich zachecic cena

  5. kocianJanTratatam napisał(a):

    Właśnie że ta frekwencja nie skoczy w górę jeśli poprzednie mecze to był np remis i porażka, a przychód z tych tzw ‚stałych’ osób będzie mniejszy. W klubie to świetnie wyliczyli, jak za wynikiem ściśle idzie frekwencja, a wyniku nikt nie zagwarantuje…