Mihai Radut – rozbił Audi, zrezygnował ze Sportingu, w Rumunii był jednym z lepszych. Oto nowy skrzydłowy Lecha Poznań

Blisko 27-letni ofensywny pomocnik, Mihai Cosmin Radut od 5 stycznia oficjalnie jest zawodnikiem Lecha Poznań. Prawonożny piłkarz to drugi Rumun w historii Kolejorza, który przychodzi tutaj, żeby poprowadzić nasz klub do sukcesów i to już wiosną. Najbliższa runda rozstrzygnie też, czy Radut zostanie z nami na dłużej czy nie.


Kolejorz zimowe transfery w roku 95-lecia powstania klubu rozpoczął od szybkiego i solidnego uderzenia. Z półrocznym opóźnieniem, ale jednak sięga po zawodnika wycenianego na 900 tys. euro, który w ubiegłym sezonie był czołowym piłkarzem czołowego rumuńskiego klubu wywalczając z nim awans do europejskich pucharów. Klub sięgając po Mihaia Raduta otwiera się na zupełnie nowy, trochę tajemniczy i słabo znany europejski rynek. Rumunia to mimo wszystko od dawna bardzo ciekawy piłkarsko kraj, a tamtejsze czołowe kluby uchodzą za silniejsze od polskich. Liga rumuńska stoi zresztą na niezłym poziomie. Jest szybka, zawodnicy w niej występujący często grają bardzo ofensywnie i technicznie. Długo najlepsi rumuńscy gracze byli poza zasięgiem finansowym Kolejorza co pomału się zmienia. Przykładem jest Mihai Radut, którego dziś przedstawiamy internautom KKSLECH.com od każdej możliwej strony.

Ogólna sylwetka

Mihai Cosmin Radut urodził się 18 marca 1990 roku w miejscowości Slatina znajdującej się nad rzeką Aluta. Slatinę położoną w południowej części kraju zamieszkuje około 71 tysięcy ludzi. Miasto leży na zachód od stolicy Rumunii – Bukaresztu. Radut pochodzi z dość bogatej rodziny. Niecałe 7 lat temu zniszczył Audi otrzymane od ojca pędząc nim 180 km/h. Spowodował wypadek w którym na szczęście nikomu nic się nie stało. Mihaila od pierwszych lat życia ciągnęło do piłki. To przede wszystkim za sprawą jego ojca – Valicy Raduta, który kiedyś był piłkarzem, choć nic wielkiego w futbolu nie osiągnął. Mierzący 178 cm wzrostu Mihai Cosmin Radut pierwsze kroki w piłce stawiał w LPS Slatina. Potem trenował jeszcze w 4 małych klubach, żeby 10 lat temu jako 17-latek trafić do akademii Sportingu Lizbona.

Średnie początki

Radut wylądował w Portugalii nie tyle co dzięki swojemu ojcu, a trenerowi Mihaiowi Georgescu, który oszlifował jego talent. W Sportingu Lizbona młody piłkarz, którego zawsze ciągnęło do ofensywy zbyt długo miejsca nie zagrzał. Mihai Radut zarabiający w Portugalii 2 tysiące euro miesięcznie co jak na 17-latka było dużą kwotą nie chciał się zgodzić na grę na prawej obronie. Po niespełna roku postanowił więc wbrew woli ojca i ku zaskoczeniu wszystkich wrócić do Rumunii. Przeszedł do mało komu znanego w tej chwili klubu Curtea de Arges. W ciągu 2 lat gry zanotował 45 występów w rumuńskiej ekstraklasie w których zdobył 6 goli. Mihai Radut jeszcze jako nastolatek wykonał naprawdę spory krok naprzód. Latem 2010 roku otrzymał ofertę z największego rumuńskiego klubu 0 Steauy Bukareszt, której na dodatek obecny lechita zawsze kibicował.

null

Smak prawdziwej piłki i sukcesów

Steaua Bukareszt za utalentowanego pomocnika zapłaciła 1 mln euro. Mihai Radut zanim trafił do stolicy zanotował 2 jedyne dotąd występy w kadrze swojego kraju. Zagrał tylko przez 14 minut w dwóch meczach towarzyskich na przełomie maja i czerwca 2010 roku. W sezonie 2010/2011 20-letni wtedy pomocnik zanotował 20 meczów ligowych. Gola nie strzelił, a jego zespół w tamtych rozgrywkach zdobył Puchar Rumunii. Radut w finale wygranym 2:1 nie wystąpił. Zagrał za to w 4 meczach fazy grupowej Ligi Europy w tym raz od początku przeciwko Liverpoolowi na wyjeździe (Steaua Bukareszt przegrała 1:4). W kolejnym sezonie 2011/2012 rumuński pomocnik grał trochę mniej. Kompletnie w tym m.in. z powodu urazu stracił jesień 2011. Więcej zaczął występować wiosną 2012, jednak Steaua Bukareszt na kolejny sezon 2012/2013 i tak postanowiła wypożyczyć Mihaila Raduta do Pandurii Targu-Jiu.

null

Wzlot, upadek i wzlot

Radut w sezonie 2012/2013 był podstawowym pomocnikiem Pandurii. Przeważnie grał na pozycji numer „10”. W 30 ligowych meczach zdobył 6 bramek dokładając do tego 4 asysty. Po raz 3 i tym razem dłużej, bo przez 45 minut wystąpił w reprezentacji, lecz tamto spotkanie nie zostało uznane jako oficjalny mecz międzynarodowy. Powód? Rumunia w meczu z Polską, który nasi rodacy w lutym 2013 roku wygrali 4:1 przeprowadziła zbyt wiele zmian. Mihai Radut po udanym sezonie 2012/2013 w Pandurii Targu-Jiu wrócił z wypożyczenia do Bukaresztu robiąc tym samym krok wstecz.

Już na początku rozgrywek 2013/2014 nie zagrał w eliminacjach do Ligi Mistrzów z Legią Warszawa. Po awansie do Champions League w ogóle nie został zgłoszony przez Steauę do rozgrywek. W lidze rumuńskiej zanotował tylko 7 występów. Jego drużyna przegrała w finale pucharu krajowego i zdobyła Mistrzostwo Rumunii z którego Radut przez małą liczbę gier nie miał się zbytnio co cieszyć. Przed sezonem 2014/2015 wrócił do Pandurii i szybko odżył.

null

Mihai Radut od razu stał się podstawowym zawodnikiem drużyny. Choć był rzucany z prawej flanki na lewą, a często występował również w środku pomocy umiał szybko odnajdywać się na boisku. W rozgrywkach 2014/2015 zanotował 26 ligowych występów w których zdobył 1 bramkę dokładając do tego 4 asysty. Radut grałby wtedy jeszcze więcej gdyby nie uraz mięśniowy z którym zmagał się przez miesiąc jesienią 2014 roku. Miał nawet okazję pokazać, że Steaua popełniła błąd nie stawiając na niego, ale w finale Pucharu Ligi wiosną 2015 jego Pandurii gładko poległo z zespołem z Bukaresztu 0:3.

Zeszły sezon 2015/2016 był dla Raduta szczególny. Rumun wreszcie ustabilizował swoją formę notując jeszcze lepsze liczby niż we wcześniejszych rozgrywkach. W 31 ligowych meczach strzelił 4 gole i zaliczył 5 asyst. Jedną z nich w meczu ze Steauą. Okazjonalnie pełniąc rolę kapitana Pandurii doprowadził swoją drużynę do 3. miejsca w lidze, a co za tym idzie – awansu do europejskich pucharów. Sezon 2015/2016 był też pierwszym w którym Mihai Radut regularnie zaczął grać jako lewy pomocnik.

Nieudany skok na kasę

Zawodnik, który w marcu skończy 27-lat był obserwowany przez Lecha Poznań przez wiele, wiele miesięcy. W maju zeszłego roku gościł na Inea Stadionie, gdzie obejrzał mecz z Ruchem Chorzów wygrany 3:0. Poznał wtedy klub i… słuch o nim zaginął. Mihai Radut wyleciał z Polski i choć po kilkunastu dniach miał tutaj wrócić, żeby podpisać kontrakt już tego nie zrobił. Po wygaśnięciu umowy z Pandurii otrzymywał wiele propozycji, jednak wszystkie były średnie pod względem finansowym. W końcu Mihai Radut mailem w załączniku dostał lukratywny kontrakt ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na Bliski Wschód poleciał praktycznie z dnia na dzień. Podpisał umowę z Hatta Club i dopiero na miejscu okazało się, gdzie trafił. Obecność jego rodaka w zespole na niewiele się zdała. Klub Hatta był słabo zorganizowany pod każdym względem. Mihai Radut rozegrał w nim tylko 2 mecze ligowe dokładając do tego kilka spotkań w Pucharze Ligi. W każdym z nich występował jako ofensywny środkowy pomocnik. Po raz ostatni zagrał w październiku. Na początku listopada rozwiązał swoją umowę z Hatta Club, który nie zalicza się nawet do przeciętniaków w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

null

Playboy i celebryta

Mihai Radut pochodzący z dobrze sytuowanej rodziny rozbijając się drogimi samochodami uchodził za rumuńskiego playboya i celebrytę. W przeszłości był związany z kilkoma znanymi rumuńskimi modelkami. Teraz jego partnerką również jest modelka – Diana Gherlan. Niedawno oświadczył się jej, a ta wstawiła zdjęcie na Instagrama na którym pokazuje środkowy palec. Mihai Radut w najbliższych tygodniach zostanie ojcem. Wiosną już po zimowym obozie zamierza sprowadzić większość swojej rodziny do Poznania, choć przecież na razie jego kontrakt obowiązuje tylko do 30 czerwca. Mihai Radut posiada bardzo ciekawy tatuaż z napisem „Without the dark we’d never see the stars” co oznacza „Bez ciemności nie zobaczymy gwiazd”. W Rumunii był nazywany Kaką, choć jego idolem jest David Beckham. Chcieliśmy wkleić kilka zdjęć do tego artykułu, lecz Instagram narzeczonej Raduta stał się nagle prywatny, a fotografii Mihaila z poprzednimi dziewczynami nie ma co publikować. W każdym razie kiedyś spotykał się blondynkami, natomiast teraz jest z brunetką (z tą poniżej).

null

Umiejętności przełożyć na rozwój

Mihai Radut to bez wątpienia bardzo ciekawy zawodnik z interesującą przeszłością oraz charakterem. Bez problemów powinien odnaleźć się w szatni Lecha Poznań i szybko znaleźć kontakt z resztą drużyny. Do nudnych osób na pewno się nie zalicza. Raczej do charakternych ludzi. Radut pokazał w Rumunii, że potrafi grać w piłkę. Choć jest ofensywnym pomocnikiem, to w Lechu Poznań powinien dać sobie radę na lewej pomocy na której z powodzeniem występował w swoim ostatnim sezonie w Pandurii. Prawonożny pomocnik to taka ulepszona wersja Szymona Pawłowskiego. Rumun gra w podobnym stylu, jednak jest znacznie szybszy, jeszcze więcej drybluje, nie unika gry lewą nogą i co najważniejsze – bardzo dużo pracuje w defensywie. Często angażuje się w grę w destrukcji, pressing i odbiór piłki. Dobrze wykonuje też rzuty wolne. Lech Poznań bardzo dobrze zna Mihaila Raduta, aczkolwiek tego z wiosny 2016. Trzeba pamiętać, że Rumun stracił ostatnie pół roku, a teraz ma miesiąc na odbudowanie swojej formy. To czy mu się uda zależy tylko od niego. Jeśli Nenad Bjelica, który bardzo chciał tego piłkarza zrobi z Rumuna gwiazdę Kolejorza wówczas półroczny kontrakt zostanie automatycznie przedłużony o kolejne 3 sezony. Mihai Radut będzie występował przy Bułgarskiej z numerem 18. To trochę zaskakujące, gdyż do tej pory grał głównie z 30, 8 i ostatnio w ZEA z 7, która aktualnie jest w Kolejorzu wolna.

Źródło: inf. własna
Foto: prosport.com, cancan.ro, fanatik.ro, ofsaid.ro, instagram.com, media.tvrnews.ro/

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarze 54

  1. mario pisze:

    ta 7 już pewnie źle mu się kojarzy. Ja mam nadzieję, że od tej pory Rumunia będzie nam się dobrze kojarzyć. Osobiście wierzę, że było warto go tu sprowadzać, a jeśli sam sprowadza tu rodzinę, to chyba musi być dość pewny siebie. Wierzę, że po solidnie przepracowanym okresie zimowym, na wiosnę będzie kolejnym motorem napędowym Lecha.

    • Lechita62 pisze:

      To samo sobie pomyślałem czytając, że już sprowadza bliskich do Poznania. Może to znaczyć, że chce dać z siebie wszystko, żeby przekonać do siebie włodarzy i zostać w Lechu na dłużej. Liczę, że będzie poważnym wzmocnieniem.

  2. tom pisze:

    Oby był lepszy od rodaka Dolhy!

  3. robson pisze:

    Ta opcja przedłużenia o trzy lata aktywuje się sama po rozegraniu np. określonej liczby spotkań (jak u Robaka) czy trzeba to jakoś oddzielnie negocjować?

    • legolas pisze:

      Jeśli klub chce to może przedłużyć

    • osa pisze:

      A zawodnik może odmówić? Np, gdy w międzyczasie znajdzie lepszą ofertę.

    • legolas pisze:

      Wydaje mi się że nie. Gdyby tak było umowa nie miałaby większego sensu, jeżeli zawodnik będzie chciał odejść to chętny klub musiałby za niego zapłacić.

    • osa pisze:

      Stąd moje wątpliwości. Jest taka klauzula w umowie, czy nie? Oby nie odbudował się, tym razem dla skośnookich :)

  4. KKS pisze:

    Trzeba podejsc do sprawy racjonalnie – Lech nie jest aktualnie atrakcyjnym miejscem dla lepszych pilkarzy, wiec taki Radut to aktualnie max naszych mozliwosci. Obym sie mylil, ale to jednak przecietny pilkarz…

  5. Alcatraz pisze:

    Mnie się podoba jego podejście do transferu , chociaż ma zagwarantowane pół roku gry idzie na maksa. Wierzy w siebie i w to że tu zostanie. Przykładają do niego postawę niepewnego Keity to robi wrażenie.

    Nie spodobał mi się jego wywiad , w którym mówił dużo o 7egi.

  6. sas pisze:

    Statystyki ma bardzo średnie a reszta to tylko opis. Oby u nas zaczął grać, strzelać i asystowac.

  7. Dawid pisze:

    Przypomina nieco NBN z przebiegu kariery – za słaby na topowe kluby, za mocny na średniaków… Obym się mylił…

    Niemniej jednak ciekawy transfer.. Mam nadzieję, że jeśli ominą go kontuzje to okaże się solidnym wzmocnieniem..

    • legolas pisze:

      Aktualnie to my topowym klubem nie jesteśmy, więc należy liczyć że będzie ok :)

  8. J5 pisze:

    Nie będzie chyba źle, na filmach widać że facet myśli na boisku. Trzeba dać mu szansę i trzymać kciuki żeby mu się udało wrócić do tej formy sprzed roku

  9. osa pisze:

    Przeczytałem rozmowę Nawrota z Radut/c/ i naszła mnie taka myśl:
    Lech interesował się nim już zimą, później latem 2016 kiedy Bjelica jeszcze nie był naszym trenerem…Teraz czytam w wywiadach, że go obserwował i bardzo go chciał. Ciekawe…Takie pieeerdolenie pod publiczkę czy pod wronieckich (…)?

    • slawek pisze:

      Pewnie jego mecze z odtworzenia oglądał. Na moje wygląda to tak: Bjelica chce skrzydłowego, w międzyczasie mówią mu, że jest wolny taki piłkarz, ktorym interesowali się już wcześniej i pewnie nie będzie problemu ze sprowadzeniem go przed przygotowaniami. Bjelica ogląda jakieś jego mecze na płytach czy na czym to mają i się zgadza na niego.

    • osa pisze:

      Moje domysły są podobne ale oficjalnie:
      – chciał typowego lewoskrzydłowy ofensywnego pomocnika /konkurent dla Pawłowskiego/ a dostaje środkową 10 lub prawoskrzydłowego /sam zawodnik mówi, że tam najlepiej się czuje/
      – po co ściemniać? nie lepiej po prostu stwierdzić jak wyżej napisałeś?

    • slawek pisze:

      Nie jest też wykluczone, że znał go jeszcze, gdy był w Spezi albo Austrii. Mimo wszystko nie jest to piłkarz wyciągnięty z jakiejś nory.
      Ja tam mało zwracam uwagę na to co gadają czy o czym nas zapewniają nasi włodarze. Przynajmniej nie mam poczucia, że coś mi obiecano itp. Nie potrzebuje tego.

    • Soku pisze:

      Nikibilenie. Tak bym nazwał kurtuazyjne wywiady i umizgi do kibiców, mimo że się jeszcze niczego nie osiągnęło.

      Ale dobra, skoro już jest to nie ma co załamywać rąk. A nuż mu się zachce chcieć?

    • bezjimienny pisze:

      Nie no bez jaj, skąd miałby go wcześniej znać ?
      Pooglądał mecze na wyscoucie i tyle.

  10. Al pisze:

    Piłkarsko ma dużo do zaoferowania . Dom dziecko rodzina to poważny powód do stabilizacji której mu do tej pory brakowało .
    Gdyby poważniej podchodził do swoich obowiązków grałby w lepszej lidze . Nasze możliwości finansowe i sportowe są zachętą (szansą ) dla tych którzy z różnych względów nie mają możliwości gry w lepszych ligach .

  11. siwus89 pisze:

    Może się oszukuje,ale skoro Lech go obserwował od dłuższego czasu i po tylu perypetiach,łamiąc swoje zasady i tak go wziął to może faktycznie ten zawodnik jest coś wart. Gorszy od Pawłowskiego i Formelli chyba nie będzie.

  12. legolas pisze:

    Dobrze przynajmniej że potrafi przyznać się do tego że poleciał na hajs i żałuje pobytu w ZEA.

  13. sternbek pisze:

    Jak mowil klasyk: Ze tez mu sie chcialo… przyjechac na te pol roku. Dobre podejscie do zawodu. Kto wie moze ma chlopak ambicje I po pol roku nie grania chce sie za siebie wziasc. Moze ta przygoda z Bliskim Wschodem nauczyla go ze kasa nie jest najwazniejsza w tym wieku. Moglby jeszcze pograc kilka dobrych lat. Lech daje mu szanse. Zobaczymy czy on da Lechowi szanse na przedluzenie kontraktu

  14. Al pisze:

    Fragment z wywiadu
    ” Ale ja chciałem Lecha. Widocznie zrezygnował albo doszło do nieporozumienia, do dzisiaj nie wiem.

    Pytam więc o to wiceprezesa Lecha Piotra Rutkowskiego (to on pełni w klubie funkcję dyrektora sportowego i prowadził negocjacje).

    – Naszym priorytetem był wówczas szybki skrzydłowy z Polski. Na takim zależało nam najbardziej. Pojawiła się możliwość wypożyczenia Macieja Makuszewskiego z Lechii Gdańsk i jesteśmy z tego ruchu bardzo zadowoleni – mówi. – Postawiliśmy na niego zamiast na gracza z Rumunii.

  15. John pisze:

    Oto nowy skrzydłowy Lecha,ofensywny pomocnik Mihai Rabut.
    Zobaczymy co potrafi,to taki okazyjny transfer dla Lecha,bez klubu ,na pół roku kontrakt, pokaże się z dobrej strony ,przedłużą, nie to do widzenia i wrócą ograni w wielkiej formie Jóźwiak i Formella.

  16. inny nick pisze:

    i takie skrzydła mogą być silne ale wlasnie teraz otworzylaby sie szansa wygrania ligi gdyby tylko napastnika wzieli z prawdziwego zdarzenia. Tym bardziej ze tęczowi się osłabiają. I tu wlasnie Rutek nie mysli. Jak jest szansa to on tego nie widzi.

  17. Bart pisze:

    Pierdololo Rutkowskiego biorę z przymrużeniem oka, moze mówi prawdę a może ściemnia i jak zwykle latem poszło o kasę. W kazdym razie, aby tylko z Radutem nie okazało się że to dziesiątka co na skrzydle traci swoje atuty.

  18. Judi pisze:

    Mam nadzieje, że charakterem podobny do Zaura, tak jak jego broda. Oby to był dobry ruch działaczy Lecha.

  19. lej mi pół pisze:

    Redakcjo! Zacny i wyczerpujący artykuł!

  20. slavo1 pisze:

    Mam nadzieję, że jego długa nieobecność na boisku nie odbije się na czasie „aklimatyzacji” w Lechu. Ma na to mało czasu – tylko do połowy lutego. Życzę jemu ( i nam…) aby odpalił i odesłał „Szymka” Pawłowskiego na ławkę na dłużej. A ten posiedzi tam, pomyśli i może coś z tego dobrego wyjdzie.

    • hester pisze:

      Inaczej wraca się po półrocznej absencji z powodu ciężkiej kontuzji (gdzie nie można nawet biegać by utrzymać kondycję) a inaczej z takiego powodu jak Radut. Jeśli dbał o siebie ćwiczył i trenował indywidualnie to po przepracowaniu pełnego okresu przygotowawczego z drużyną powinno być dobrze. Skoro Robakowi udało się wrócić po praktycznie 1,5 rocznej (z małym przerwami) kontuzji to Radutowi też się uda. Bardziej obawiałbym się o dyspozycje Nikkiego.

    • mario pisze:

      @hester – święte słowa, nikt tego nie zauważył, a to rzecz podstawowa w jego przypadku. W dodatku sam mówił, że trenował indywidualnie w Rumunii i że potrzebuje ok. miesiąca.

  21. osa pisze:

    Mnie najbardziej podobała się ta historia:
    „…Lech to klub europejski, o dobrym standardzie. No i teraz był bardzo zdeterminowany. Na święta wysłał mi prezent – mówi niedoszła gwiazda Zatoki Perskiej.
    – Jaki?
    – Koszulkę klubową z moim nazwiskiem. Wtedy wiedziałem, że chcą mnie.”
    :)

    • mario pisze:

      dość oryginalny sposób komunikacji. Jeśli tak się komunikowali pół roku temu, to się nie dziwię, że się nie dogadali ;)

    • El Companero pisze:

      cholercia trzeba Messiemu koszulkę wysłać :)

  22. BartiLech pisze:

    Dla mnie ten transfer to będzie strzał w dziesiątkę. Powodzenia Mihai!

  23. FanLecha pisze:

    Radut ma czystą kartę. Od niego zależy jak zapisz się w historii naszego klubu. Tak więc, proponuję wstrzymać się z oceną tego piłkarza przed pierwszymi meczami w lidze. Myślę, że trener go odpowiednio nastawi do gry a także wydobędzie najlepsze cechy. W końcu za Bjelicy prawie wszyscy piłkarze zaczęli grać na przyzwoitym poziomie. Ważne, że Radut przyszedł do klubu przed obozem.

  24. KotorFan pisze:

    W artykule jest błąd. Dziewczyna Raduta na zdjęciu z oświadczyn pokazuje serdeczny palec, a nie środkowy. :)

  25. Ajs pisze:

    Obiektywnie patrząc to jego drugi najlepszy klub w jakim będzie grał, obok stjeły więc samo to powinno być motywacją, jak u Teteha

  26. Mouze pisze:

    Barwna postać-zupełnie jak Niki Bille.Ale przede wszystkim niech się pokazuje na boisku,w przeciwieństwie do Nielsena.

  27. stowoda pisze:

    lepszy on niż gościu z drugiej ligi chińskiej…

  28. ja pisze:

    To że Radut latem nie trafił do nas jest winą zarządu, a nie piłkarza. Dzisiejsze wypowiedzi:

    Radut: nie wybrałem arabskiego klubu, ale właśnie Lecha. Lech złożył mi ofertę, na 95 proc. mi ona odpowiadała. Zostały do uzgodnienia tylko szczegóły. Nie wiem, o co poszło, ale raczej nie o szczegóły, tylko generalia. Ja chciałem Lecha. Widocznie zrezygnował albo doszło do nieporozumienia, do dzisiaj nie wiem.

    Piotr Rutkowski: Naszym priorytetem był wówczas szybki skrzydłowy z Polski. Na takim zależało nam najbardziej. Pojawiła się możliwość wypożyczenia Macieja Makuszewskiego z Lechii Gdańsk i jesteśmy z tego ruchu bardzo zadowoleni. Postawiliśmy na niego zamiast na gracza z Rumunii.

  29. pyra fan kks z breslau pisze:

    na 2 zdjeciu wypisz wymaluj nasz DARSIO FORMELOS oby byl lepszy od niego

  30. junior pisze:

    Kolejny Playboy&Celebryta…
    Super Super..Fajnie Fajnie..Przesympatycznie…

  31. konzi80 pisze:

    ronaldo tez jest celebtyta he he

  32. junior pisze:

    Ale nie porownujmy go raczej do Ronaldo;)
    Ten tez mogl na forse poleciec do Chin ale jest profesjonalny!
    Za to na tego co wrocil z ZEA w rumunii nazywano KAKA…czyli w wolnym tlumaczeniu na nasze kupa HE HE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.