Często udane debiuty obcokrajowców

Wieczorem po godzinie 20:30 szansę debiutu najprawdopodobniej dostanie jeden z dwóch zimowych nabytków Lecha Poznań. Mowa oczywiście o lewym obrońcy, Volodymyrze Kostevychu, który trafił do Kolejorza po to, aby zastąpić w klubie odchodzącego Tamasa Kadara i jeszcze więcej wnieść do ofensywnej gry „niebiesko-białych”.


Trudno oczekiwać, aby Volodymyr Kostevych w swoim ligowym debiucie zdobył gola, gdyż jest obrońcą i na boisku ma inne zadania. Znacznie większe szanse na premierowe trafienie w Ekstraklasie w swoim pierwszym meczu ma Mihai Radut, aczkolwiek zanim zagra najpierw musi wrócić do formy po kontuzji. W ostatnich latach nie brakowało jednak obcokrajowców, którzy w swoich debiutach strzelali bramki dla Lecha Poznań.

W 2013 roku w Chorzowie Kasper Hamalainen już w pierwszej minucie zaliczył asystę. Później miał udział przy drugim golu, a na końcu sam zdobył bramkę. Ciekawy debiut miał też choćby Gergo Lovrencsics. Węgier zdobył bramkę w pojedynku Ligi Europy z Zhetysu Tałdykorgan, natomiast w debiucie ligowym zanotował asystę i sam strzelił pięknego gola w wygranym starciu z Ruchem Chorzów aż 4:0. W tym samym spotkaniu wynik otworzył Kebba Ceesay dla którego również był to debiut w Ekstraklasie, ale nie w pierwszym zespole poznańskiego Lecha.

W ich ślady rok temu na inaugurację wiosny z Termaliką Nieciecza poszedł Nicki Bille Nielsen. Duńczyk w debiucie zdobył gola na 2:0 efektownym strzałem czubkiem buta po ładnym podaniu Karola Linettego. Za to latem inny Duńczyk strzelił bramkę w debiucie, aczkolwiek nie ligowym. W meczu z Legią Warszawa o Superpuchar Polski trafienie zaliczył Lasse Nielsen, który w boju o Superpuchar Polski najprzytomniej zachował się w polu karnym po zamieszaniu wyprowadzając wówczas „niebiesko-białych” na prowadzenie.

Inni obcokrajowcy w ostatnich latach mieli już trochę mniej widowiskowe debiuty, choć w wygranych spotkaniach. Na przykład Paulus Arajuuri zadebiutował w zwycięskim meczu z Jagiellonią Białystok aż 6:1, zaś Tamas Kadar w spotkaniu z Ruchem Chorzów 2:1, które było pierwszym domowym pojedynkiem Kolejorza wiosną 2015 roku. Z zawodników Kolejorza, których już tutaj nie ma w wygranej konfrontacji ligowej zadebiutował choćby Barry Douglas (Lech – Widzew 1:0), Aleksandar Tonev (ŁKS – Lech 0:5), Vojo Ubiparip (Arka – Lech 0:3) czy Sergei Krivets (Polonia – Lech 0:3).

Ładną karierę przy Bułgarskiej miał za to m.in. Semir Stilić, ale akurat Bośniak zadebiutował w przegranym spotkaniu jeszcze na starym stadionie z GKS-em Bełchatów 2:3. Z kolei Artjoms Rudnevs w swoim debiucie strzelił gola, jednak Kolejorz nie umiał wtedy wygrać. Poznaniacy przegrywali na wyjeździe z łódzkim Widzewem 0:1. W 56. minucie na placu gry pojawił się debiutant w Lechu Poznań i w Ekstraklasie, Artjoms Rudnevs, który w 76. minucie zawodów doprowadził do wyrównania. Debiuty obcokrajowców w ostatnich latach wypadały więc naprawdę nieźle.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 6

  1. slawek napisał(a):

    Nie jestem pewny, ale Stilic debiutował chyba z Azerami jeszcze przed Bełchatowem. Czyli też zacząłby od zwycięstwa.

    • Michu73 napisał(a):

      Stilicowi pod debiut można podciągnąć sparing z Kubą. O ile dobrze pamietam (byłem na tym meczu), strzelił nawet bramkę a wygraliśmy chyba ze 4:0 :)))

  2. Soku napisał(a):

    Wołodia ma całkiem niezłą lewą nogę, więc jeśli będziemy mieć jakiś wolny… tylko na takie kielczy się też Jevtić.

    Nieważne kto, byle tylko bramki strzelał, zresztą. :-)

  3. Siódmy majster napisał(a):

    O kuźwa co za podsumowanie!!!Petarda te debiuty.Gdyby tak cała kariera w Kolejorzu układała się im tak, jak start to byśmy LM wygrali.

  4. zinek napisał(a):

    Tego gola Rudnevsa z Widzewem pamiętam jakby to było wczoraj , jestem ciekawy co nasz Ukrainiec pokaże w debiucie .Jestem pełen nadziei po tym transferze .

    • J5 napisał(a):

      O ile mnie pamięć nie myli Artiom strzelał głową z lewej strony pola karnego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.