Jeden człowiek, tak wiele zmian

95. rocznica powstania Lecha Poznań będzie niezwykle radosna. W dobrych humorach są kibice, piłkarze i wszyscy ludzie tworzący klub. Nie ma co ukrywać, że zasługa w tym jednej osoby. Nenad Bjelica w ciągu kilku miesięcy pracy odmienił Kolejorza zmieniając sytuację o 270 stopni. Wszystko to o czym mówił Chorwat po przyjściu zostało zrealizowane lub jest realizowane.


Nie da się ukryć, że zatrudnienie Nenada Bjelicy na stanowisku trenera Lecha Poznań okazało się strzałem w samą
„9”. W 10 jeszcze nie, gdyż Lech Poznań nic jeszcze nie zdobył, choć to co się dzieje daje nadzieję, że już za 1,5 miesiąca uda się nam w końcu wygrać coś konkretnego.

Miłe zaskoczenie

Po ogłoszeniu nazwiska nowego trenera wielu kibiców już wtedy złapało więcej optymizmu. Wiadomo było, że przychodzi trener o innym charakterze i stylu bycia niż Jan Urban. Nenad Bjelica nie jest trenerem, który opowiada kawały, śmieje się ze wszystkiego tylko jest bardziej stonowany, twardo stąpa po ziemi, wie czego chce, ma bardzo silną osobowość i jest człowiekiem z charakterem. Po przyjściu Nenada Bjelicy nikt nie mógł przewidzieć czy wyniki Lecha będą lepsze czy takie same. Każdy mógł jednak poczuć, że wolne dla piłkarzy i bimbanie na treningach dobiegło końca. Dało się wyczuć, że przychodzi trener z twardą ręką, który będzie przywódcą drużyny, która weźmie „za jaja”. Krótko po przyjściu Nenad Bjelica udzielanymi wypowiedziami potwierdził to co sądzili o nim kibice. Na dodatek jasno przyznał, że nikt z Lecha nie będzie już się śmiał. Miło kilka miesięcy i Chorwat dotrzymał słowa. Z Lecha nikt już się nie śmieje tylko wielu się go boi. U jeszcze innych Lech budzi respekt.

Pierwszy szok

Już podczas pierwszej konferencji prasowej Nenad Bjelica wyraził się jasno – „Chcę podziękować za zaufanie jakie otrzymałem od klubu i teraz chcę się odpłacić. Mam nadzieję, że wraz z zawodnikami osiągnę wielkie rzeczy i pokażemy razem wielką grę. Od pierwszego dnia pracy chcę dawać z siebie wszystko. To wspaniały klub. Chcę, aby piłkarze dawali z siebie wszystko i zawsze mieli podniesione głowy bez względu na to, czy wygrają czy przegrają. Od każdego wymagam dużego zaangażowania.” – powiedział Chorwat.

Krótko po przyjściu Nenad Bjelica trochę zaszokował mówiąc, że ta kadra jest odpowiednia, by walczyć o najwyższe cele. Wielu kibiców z tą opinią się nie zgadzało, ale Chorwat już jesienią pokazał, że wiedział co mówił. Od początku wierzył w swoich piłkarzy, każdemu dawał szanse, choć po przyjściu zmienił ustawienie. Nie stosował już duetu Trałka – Tetteh w każdym kolejnym meczu co robił Jan Urban. Bjelica postawił przede wszystkim na ofensywę. Lech miał zacząć grać w piłkę, strzelać więcej goli, grać efektowniej i efektownie wygrywać. Dziś tak właśnie jest.

Praca, praca i jeszcze raz praca

Nenad Bjelica przychodząc do Lecha postawił na pracę. Już w pierwszych dwóch tygodniach lechici często trenowali dwa razy dziennie i przede wszystkim dłużej oraz o wiele bardziej intensywniej niż za Jana Urbana. Młodzi piłkarze mieli problem z wytrzymywaniem zajęć. Byli zawodnicy, którzy po treningu przychodzili do domu i od razu kładli się spać. Asystenci Chorwata – Rene Poms i Martin Mayer szybko wzięli drużynę w obroty. Podczas treningów zespół często był podzielony na dwie grupy. Jedna grupa podstawowych piłkarzy trenowała m.in. pod okiem Pomsa, a druga grupa złożona z zawodników walczących o miejsce w składzie zasuwała pod okiem Bjelicy. Z niej Chorwat wybierał później gracza, który wskakiwał do składu np. za kogoś, kto musiał pauzować. Ostatnie miesiące stoją pod znakiem wyteżonej pracy taktyczno-fizycznej dzięki której Lecha Poznań omijają kontuzje. Treningi były i są dłuższe oraz wyczerpujące, a dni wolnych jest niewiele. Dopiero po meczu z Arką ze względu na wcześniejszy maraton spotkań i dłuższą przerwę przed meczem z Górnikiem zawodnicy dostali więcej wolnego. Zwykle w tygodniu mogą liczyć co najwyżej na jeden dzień laby.

Każdy jest ważny i każdy jest lepszy

Nenad Bjelica przychodząc do Lecha dał szansę wszystkim zawodnikom. Chciał, aby każdy z nich na treningach dawał z siebie wszystko pokazując pełnię swoich umiejętności. Na początku odstawił od składu m.in. Łukasza Trałkę, a z czasem Szymona Pawłowskiego. Bjelica nigdy jednak nikogo nie skreślił poza oczywiście Dariuszem Formellą. Na przykład Trałka odzyskał miejsce w składzie zasadzając na ławkę Abdula Aziza Tetteha. Dzięki ciężkiej pracy wielu zawodników zanotowało progres. Mało tego. Część piłkarzy gra chyba na maksa notując najlepsze występy w swojej karierze. Mowa tutaj choćby właśnie o Trałce, ale także o Matusie Putnockim, Lasse Nielsenie, Macieju Wiluszu, Darko Jevticiu czy Dawidzie Kownackim. To właśnie Chorwat uratował młody talent niemal w ostatniej chwili. Zrobił z „Kownasia” napastnika, którego podniósł mentalnie. Teraz w Lechu gra inny Dawid Kownacki niż kiedyś. Mocny psychicznie, który twardo stąpa na ziemi, ciężko pracuje i wie, ze najlepsze cały czas przed nimi/przed Lechem. Za Nenada Bjelicy wreszcie swoją pozycję ma Maciej Gajos, który nie jest już rzucany z kąta w kąt. W tej chwili gra na „8” będąc bardzo ważną postacią zespołu. Również Radosław Majewski przeżywa drugą młodość. Odbudował się i w tej chwili chyba nikt nie wyobraża sobie drugiej linii bez „Maji”. Prawdziwy wystrzał formy przeżywa jeszcze Marcin Robak. 35-latek ma już 15 goli w tym 13 ligowych. Chyba dosłownie nikt nie spodziewał się, że Robak w tym wieku może być nie tylko efektywny, ale też efektowny co pokazał choćby w meczu z Lechią.

Skupiamy się na sobie

Nenad Bjelica wprowadził inne myślenie. Natchnął piłkarzy sportowo oraz mentalnie. Teraz każdy chodzi z wysoko uniesioną głową, bo wie, że to nad czym pracuje przynosi i musi przynieść końcowy efekt, czyli dać sukces. W ostatnich miesiącach zmieniło się na pewno postrzeganie zawodników, którzy są silniejsi zarówno piłkarsko jak i psychicznie. Sam Nenad Bjelica zachowuje się inaczej niż poprzedni trenerzy. Analiza rywala w tym ustalanie składu pod przeciwnika nie jest tak ważne, jak wcześniej. Teraz Lech skupia się przede wszystkim na sobie. Na swoim sposobie grania. Nenad Bjelica wie, ze jeśli drużyna będzie grała swoje, swoją piłkę, będzie skoncentrowana czy zdyscyplinowana taktycznie to nic jej nie grozi. Nenad Bjelica nie opowiada na konferencjach prasowych słynnych zdań w stylu – „czeka nas trudne spotkanie z bardzo dobrym rywalem”. Przed meczami Chorwata interesuje przede wszystkim Lech. Nasz styl gry, nasza koncentracja i nasze przygotowanie taktyczne a nie przeciwnika. My po prostu mamy grać swoje.

„Nic jeszcze nie wygraliśmy”

Poza pracą i skupianiem się na swoim sposobie grania Nenad Bjelica cały czas tonuje nastroje. Jego postawa przypadła do gustu wielu kibicom Lecha. Nie ma dmuchania balona czy mówienia jacy to my jesteśmy dobrzy. Nenad Bjelica od paru tygodni mówi o maksymalnej koncentracji powtarzają, że „Lech nic jeszcze nie wygrał i nic nie zdobył”. Chorwat zdaje sobie sprawę, że będzie rozliczany dopiero 2 maja oraz 4 czerwca, a nie po pojedynczych zwycięstwach, które tak naprawdę nic nam nie dały. W tej chwili Lech Poznań dopiero tworzy fundamenty pod sukcesy walcząc realnie o dublet. Na pewno obecna drużyna sprawia wrażenie najsilniejszej od 2010 roku. Oczywiście tylko optycznie, ponieważ tak jak mówił Nenad Bjelica – „Kolejorz nic jeszcze nie wygrał”, dlatego nie można jednoznacznie stwierdzić, że obserwujemy najsilniejszego Lecha Poznań od lat. Tak na pewno nie jest, gdyż obecna drużyna nic jeszcze nie wygrała, choć od września pewnie przewodzi we wszelkich tabelach i statystykach. Mimo to, zespół Kolejorza będzie można rozliczyć dopiero za kilka tygodni.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 61

  1. bezjimienny napisał(a):

    Na jakiej podstawie piszecie, że zawodnicy niewychowankowie grają aktualnie najlepiej w karierze ?

  2. Kri$$ napisał(a):

    teraz maży mi sie aby taki trener został u nas na lata, tak jak w Auxerre był Guy Rou (nie znam poprawnej pisowni).

  3. Maro napisał(a):

    Nie 270 , a 180 stopni. Byleby nie doszli do 360 :)

  4. sternbek napisał(a):

    W Nenada od razu wierzylem choc I tak wyniki przechodza najsmielsze oczekiwania. Ciesze sie ze Gajos grajac na 8 pokazuje pelnie swoich mozliwosci. Szczerze mowiac watpilem w tego zawodnika. Wydawal mi sie typowym sredniakiem ligowym. Przyklad ten pokazuje jak wazna jest pozycja dobrana pod zawodnika. Gajos to typowy przecinak z mocnym uderzeniem z daleka a przy tym zawsze bardzo skoncentrowany I swietnie czytajacy gre chociaz bardziej w defensywie niz w ofensywie. Z drugiej strony ma zapedy ofensywne bardziej niz np. Tetteh. Dlatego wystawianie go z Tralka np. jest w tym momencie najlepsza opcja. Dodaje to defensywie ogrom spokoju a dodatkowo pomaga ofensywie w ataku, tak jak np. w ostatnim meczu kiedy strzelil gola. Brawo. Oby tak dalej!

  5. zoto napisał(a):

    bardzo dobry artykuł

  6. enow napisał(a):

    Pełna zgoda, dodać jeszcze można, że gość po trzech miesiącach udzielał wywiadu po Polsku.
    Jak masz szefa, który w trzy miesiące poduczył się polskiego to gość musi na tobie robić cholerne wrażenie.
    Ktoś z takim podejściem do obowiązków porostu daje przykład i to uznałbym za jego najlepsza cechę.

  7. wagon napisał(a):

    Bjelica wydaje się być prawdziwą perłą trenerską na tle polskiej myśli szkoleniowej, pamiętajmy to tak naprawdę tylko NORMALNY TRENER Piłki Nożnej, wrażenie z pracy Nenada jest większe z powodu pracy jego kilku poprzedników,
    Zarząd znalazł trenera który pasuje do naszej Poznańsko_Wielkopolskiej Mentalności

  8. Michał Kalisz napisał(a):

    Racja. 100% racja.

  9. KotorFan napisał(a):

    W końcu postawiono w Lechu na ciężką pracę i na efekty nie trzeba było długo czekać. Ale poczekajmy do decydujących 7 meczy, które będą kluczowe.

  10. slavus napisał(a):

    tak do końca nie jest, że Bjelica nie patrzy na rywala, o czym świadczy duet TT w meczu z Lechią. Poza tym jest jeden piłkarz chyba całkowicie odstrzelony – Dudka

  11. Panda1922 napisał(a):

    Bez powodu nikt go nie odstrzelił

  12. Bolek napisał(a):

    Dobry artykuł. A co do Bjelicy, hasła typu „praca, praca i jeszcze raz praca” czy „nic jeszcze nie wygraliśmy” są bardzo charakterystyczne dla Wielkopolan (z różnych względów od co najmniej 170 – 180 lat) i tym bardziej podoba mi się osobowościowe dopasowanie Nenada do Poznania.

  13. KKS'Lech napisał(a):

    Obyśmy tylko za rok po nim nie płakali jak to miało miejsce w azji, gdzie ryczeli za ruskiem czerczesowem. Prawda jest taka, że po sezonie zgłosi się po niego lepszy klub, z lepszej ligi lub jakaś reprezentacja, to może go już u nas nie być…
    Póki co trzeba przyznać, że w XXI wieku Kolejorz tak charyzmatycznej i pewnej siebie postaci na ławce trenerskiej nie miał.

    • bezjimienny napisał(a):

      Po sezonie to z perspektywy lepszej ligi albo jakichś reprezentacji to Bjelica będzie co najwyżej marnym mistrzem z marnej Polski. Musiałby odnieść jakiś sukces z Lechem w pucharach, żeby ktoś go brał na poważnie. Poza tym- ma kontrakt i wcale nie trzeba go puszczać, z resztą „transfery” trenerów to sytuacja wyjątkowo rzadka.

    • KKS'Lech napisał(a):

      bezjimienny – rusek też nic nie osiągnął z tęczowymi, poza mistrzostwem. I to wystarczyło, żeby wyfrunął. Mam nadzieję, że Nenad tak zakocha się w Poznaniu i atmosferze na Bułgarskiej, że sam nie będzie chciał się nigdzie wybierać. Póki co, może u nas się czuć jak u siebie w domu :)

    • bezjimienny napisał(a):

      Tyle, że on przed Legią robił świetne wyniki w Groznym. To trochę więcej niż Serie B.

  14. Siódmy majster napisał(a):

    Wcześniejsze dokonania Bjelicy były średnie.To nie były jakieś megawyniki.Zastanawiam się dlaczego skoro facet ma w sobie cechy geniusza i cudotwórcy.Gdy klub zmienia trenera zazwyczaj wyniki się poprawiają.U nas też tak jest ale oprócz tego wszystko inne także zmieniło się na plus w sposób wręcz cudowny.Nenad odbudował prawie wszystkich graczy, mniej jest kontuzji, doskonałe jest przygotowanie zespołu po zimie, trener mówi po polsku, nie nalegał na zakupy nowych graczy,nie błaznuje, zachowuje skromność i tutaj zaryzykuję ale powiem,że może czuje się już trochę jednym z nas jak Djuka lub Jasmin.Jaka tajemnica jest w tym ,że przeciętny dotąd trener stał się ulubieńcem setek tysięcy kiboli Kolejorza i pewnie innych, którzy potrafią docenić jego warsztat, kulturę i zwykłą ludzką przyzwoitość.Oby pokochał nas tak jak my jego bo wtedy pieniądze nie będą dla niego najważniejsze i z nami zostanie.Powiedzmy sobie szczerze,że jest to obecnie trener mogący szkolić piłkarzy klubu z budżetem 100-150 mln euro lub reprezentacji z okolic 15 miejsca w rankingu.

    • bezjimienny napisał(a):

      Chemia. Doświadczenie i umiejętności Bjelicy pozwalały rozwiązać te problemy, które trapiły Lecha. Teoretycznie lepszy trener mógłby w Lechu odnieść porażkę, gdyby jego najlepszymi cechami była analiza zawodników i rywala, dobór taktyki, czy podnoszenie umiejętności u młodzieży. A Nenad tu po prostu wyjątkowo pasuje.

  15. Siódmy majster napisał(a):

    Wcześniejsze dokonania Bjelicy były średnie.To nie były jakieś megawyniki.Zastanawiam się dlaczego skoro facet ma w sobie cechy geniusza i cudotwórcy.Gdy klub zmienia trenera zazwyczaj wyniki się poprawiają.U nas też tak jest ale oprócz tego wszystko inne także zmieniło się na plus w sposób wręcz cudowny.Nenad odbudował prawie wszystkich graczy, mniej jest kontuzji, doskonałe jest przygotowanie zespołu po zimie, trener mówi po polsku, nie nalegał na zakupy nowych graczy,nie błaznuje, zachowuje skromność i tutaj zaryzykuję ale powiem,że może czuje się już trochę jednym z nas jak Djuka lub Jasmin.Jaka tajemnica jest w tym ,że przeciętny dotąd trener stał się ulubieńcem setek tysięcy kiboli Kolejorza i pewnie innych, którzy potrafią docenić jego warsztat, kulturę i zwykłą ludzką przyzwoitość.Oby pokochał nas tak jak my jego bo wtedy pieniądze nie będą dla niego najważniejsze i z nami zostanie.Powiedzmy sobie szczerze,że jest to obecnie trener mogący szkolić piłkarzy klubu z budżetem 100-150 mln euro lub reprezentacji z okolic 15 miejsca w rankingu.

  16. Jakov napisał(a):

    Akurat piszę felieton w którym poruszam temat trenera i chciałem wysłać do redakcji jak skończę. Patrzę trochę z innej perspektywy, no ale może się trochę powielać. Trudno, najwyżej nie przejdzie. A ten tekst naprawdę bardzo dobry i ciekawy.

  17. kocianJanTratatam napisał(a):

    Najważniejsze, to zachować spokój, w ostatnich tygodniach już pojawiały się totalne bzdury – np. bełkot Probierza, czy idiotyczna laurka dla całego zarządu, za to, że po latach udało się trafić z zatrudnieniem szkoleniowca – głupki z Polsatu Sport, wyciągające wnioski nie na podstawie lat, a biorące pod uwagę głównie ostatni okres, wychwalając pod niebiosa P. Rutkowskiego, co zakrawa na kpinę.

    Na jesień, ten sam człowiek totalnie ośmieszył się, obnażając także swój brak kompetencji, słowami, że jak nie pójdzie to się będzie wymieniać trenerów. Poszło na żywo do telewizji i już nie dało się tego wyciąć, swoich błędów popełnianych przez lata nie widzieli, u nich za wszystko zawsze odpowiada sam trener… no to zobaczymy jesienią, jak co lepsza młodzież ze składu zostanie spieniężona na zachód, ile i na jakich następców zechcą łaskawie wyłożyć, a ile pieniędzy zniknie.

    To wszystko się pięknie czyta, dopóki są wyniki i wyglądamy jak drużyna, wzajemnie się wspierając, poważnym sprawdzianem będą trudne chwile i pierwszy kryzys, nie żyjemy w bajce i takowy musi w tym roku nastąpić.
    Powoli, powoli, żeby się nie rozczarować. Jest dobrze, ale to dopiero początek drogi – mamy marzec, nie czerwiec.

    • woo napisał(a):

      Poważnym sprawdzianem będzie okienko transferowe, w szczególności gdy – czego wszystkim życzę – uda się zdobyć MP. Wtedy jest presja, wszyscy wymagają, żebym MP się wzmocnił, i jak pokazały lata 2010 i 2015 zawsze wtedy nie potrafił sprostać zadaniu. Więcej, koncertowo chrzanili swoimi posunięciami osiągnięty sukces.

  18. Bart napisał(a):

    Czułem przez skórę że z Bjelicy będzie spory pożytek, ale obecne wyniki przerosły moje najśmielsze oczekiwania.

  19. Michał Kalisz napisał(a):

    Belkot Probierza byl zamierzony według mnie. Chce podpalić Trenera i Zespól, bo czuje pismo nosem, ze wciągamy te jego Jagę 😉

    • rte napisał(a):

      Obyśmy jej nie wciągnęli tak jak w dwóch ostatnich meczach, bo gorszy bilans z tego wyszedł i teraz mamy nie 1, a realnie 2 punkty do odrobienia Jagi.

  20. Michał Kalisz napisał(a):

    Zwróćcie uwagę, jak związał sie z Klubem, miastem, regionem i Polską Djuka, Jasmin, a teraz trener. I Vojo Ubiparip tez ma Lecha w sercu. Lubimy się z Bałkanami 😊

    • bezjimienny napisał(a):

      Takie Jugole mają charaktery. A do listy można jeszcze Dimę Injaća dodać, taki naprawdę zaprzyjaźniony menago to skarb i mam nadzieję, że jak sobie markę wyrobi to Lech zrobi z nim sporo świetnych interesów.

    • kocianJanTratatam napisał(a):

      Bo tam trzeba było mieć charakter, żeby w ogóle w tej ‚dziczy’ przetrwać. Był kiedyś w tym klimacie wywiad z Ivanem. Jak widać, to w dalszym życiu procentuje.

  21. El Companero napisał(a):

    ten trener przyszedł do nas o co najmniej dwa lata za późno, gdyby przyszedł w 2013 r. pewnie miałby już jakiś realny sukces na koncie, może mistrza, może PP albo 3 x pod rząd grupę LE. Oby był jak najdłużej choc pewnie taki fachman za kilka lat dostanie ofertę z Bundesligi.

  22. tomasz1973 napisał(a):

    Zgadzam się w 100 % z tym co pisze powyżej EL Companero, jakże wiele można już było osiągnąć, gdyby taki trener był np. po ostatnim tytule, albo choćby po epoce Skorży! Szkoda, że Rutkowski tak późno poszedł po rozum do głowy i dał niszczyć potencjał Lecha Urbanowi.
    Gdy przychodził byłem obojętny, bo stwierdziłem, że gorszy od Urbana na pewno nie jest, a na ocenę przyjdzie czas…i przyszedł i można na dzisiaj mówić tylko w samych superlatywach. Oprócz tego co jest w artykule i co jest w komentarzach ( chociażby szybka nauka j.polskiego) pamiętajmy, że jest sprawcą „nawrócenia” Rutkowskich ( mam nadzieję, że nie chwilowego i latem dalej będą mu pomagać dobrymi transferami) i przywrócenia naszej wiary w wielkość Lecha, a co za tym idzie, odbudowy frekwencji.

  23. stowoda napisał(a):

    To pisanie „szkoda że wcześniej nie przyszedł” dziwne.
    Tym spsosbem KAŻDE DOBRE ROZWIĄZANIE jest rozwiązniem zrobionym za póżno bo…. przecież mogło być wcześniej.
    To jakaś paranoja. Co do trenera to niekoniecznie układ DOBRY trener- jakaś drużyna musi wypalić, przykładów dużo.
    Na razie być może Bjelica „trafił na swój zespół – na całkiem niezłego Lecha”.
    No i ma dobrych pomocników których przywiózł ze sobą, to też ważne (Poms, Mayer) którzy „nadają na tej samej fali” co Bjelica.

  24. rte napisał(a):

    Weryfikacja to przyjdzie jesienią w pucharach. Super będzie zdobyć mistrza, czy nawet dublet, ale takiego zjazdu jak za Skorży nie przeżyję po raz drugi…

  25. Paweł68 napisał(a):

    Nie bierzecie jeszcze pod uwagę że nasze gwiazdy zaczną grać przeciwko Bielicy co chyba już parę razy miało miejsce a skład się w ostatnich 3 latach tak bardzo nie zmienił.Ogòlnie ja jestem porażony przede wszystkim zaangażowaniem i poziomem przygotowania motorycznego,bo resztę można by jeszcze poprawić.Ogòlnie liczę na dublet!!!Kolejorz!!

  26. Bart napisał(a):

    Ale taka prawda, jakby kilka lat temu zatrudniono takiego trenera to dzisiaj Lech by najprawdopodobniej był w zupełnie innym miejscu w takich aspektach jak poziom sportowy, finanse, ranking UEFA czy zdobyte trofea. Może i dziwne gadanie, ale to nic innego jak rozgoryczenie latami przebimbanymi na eksperymenty z Bakero, Rumakiem czy wreszcie z Urbanem.

    • stowoda napisał(a):

      @Bart – w piłce nożnej liczy się „tu i teraz”. Wyniki meczów z Legią np w 2011 roku nie mają żadbego znaczenia! Tak samo czy trenerem był Smuda, Zieliński,Bakero, Rumak, Skorża czy Urban.
      Było minęło. Cieszmy się chwilą.

    • Bart napisał(a):

      Jakieś znaczenie jednak mają znaczenie, choćby nabijanie rankingu UEFA ma znaczenie. Np. w 2015 roku przez wyniki z poprzednich lat byliśmy rozstawieni tylko w 2 rundzie el. LM i po przejściu Sarajewa musieliśmy grać z FC Basel. Tęczowi załapali się do fazy grupowej LM też głównie dzięk wysokiemu rankingowi UEFA, czyli po prostu wynikom z poprzednich lat.

    • Stary kibic napisał(a):

      Coś czuję, że teraz tę bazylię roztrzaskalibyśmy tylko niewiele niżej niż za Smudy te koniki polne z Zurychu. :)

  27. Rafi napisał(a):

    Bjelica odmienił Lecha. Coś jak cudotwórca.

  28. 07 napisał(a):

    Śmiem twierzić,że gdyby Bielica dostał zespół przed sezonem to teraz mielibyśmy kilka punktów przewagi nad grupą pościgową….

  29. Wierzba777 napisał(a):

    A ja do artykułu dołożyłbym jeszcze fakt, iż piłkarze po każdym meczu wraz z Trenerem podchodzą pod Kocioł lub sektor gości, gdy gramy na wyjeździe. To taki mały szczegół, ale Trener (specjalnie przez duże T) pokazał od pierwszego meczu i przypomniał piłkarzom dla kogo grają i jak ważni są kibice w hierachi wartości klubu piłkarskiego. Artykuł idealnie oddaje całą sytuację, mam nadzieję, że jest też nauką dla Zarządu, który nie zatrudni już nigdy więcej bezjajecznych trenerów…

  30. kocianJanTratatam napisał(a):

    To akurat jest bardzo miły gest i gość niewątpliwie zasługuje w tym względzie na szacunek.
    Doceń kibica swego, z mentalnością Urbana i Bakero nie miałbyś żadnego :>
    Pajaca Sławomira P. też świetnie wypunktował. Tak się zdobywa uznanie, a jak jeszcze udałoby się wytrzymać trudy sezonu do końca to już w ogóle będzie co i kogo wspominać, niczym Michniewicza naście lat temu.

  31. Pawelinho napisał(a):

    Tym bardziej szkoda początku sezonu z wesolutkim jankiem zamiast Bjelicą. No ale w myśl powiedzenia lepiej późno niż wcale, ale kto jakby to było gdyby Bjelica dostał Lecha latem, a nie w trakcie sezonu po kompromitujących wynikach i stylu (słowo na wyrost) wesołego. Teraz można tylko sobie gdybać, ale jak mówi sam Bjelica on jeszcze niczego nie wygrał i tylko ciężką pracą ta drużyna może coś ugrać w tym sezonie (czyt. PP + MP).

  32. kocianJanTratatam napisał(a):

    Ale o tym, że obecna generacja piłkarzyków z Łukaszem T. na czele lubi sobie strzelić focha, bo trener na nich naskoczył, jak się za mało angażują, to też warto pamiętać… z tego co pamiętam z N.B. w jednym z klubów szatnia w podobny sposób sobie poradziła, chyba we Włoszech?

    • bezjimienny napisał(a):

      Austria Wiedeń. I bardzo dobrze, bo jak wszedł do Lecha to zmarginalizował „liderów”- Trałkę i Pawłowskiego.

    • melon771 napisał(a):

      Ważne jest by w momencie kolejnego buntu stanąć po stronie trenera! Z doświadczenia wiemy, że stając po stronie piłkarzy narazimy się na kolejne strajki w przyszłości.

    • kocianJanTratatam napisał(a):

      A stając po stronie trenerów można narazić się na jeszcze większy gniew trybun, spadek dochodów z biletów, gadżetów i brak mody na Lecha, bo długo nie będzie szło… w strefie spadkowej trudno o entuzjazm. Tak trochę między młotem a kowadłem.

  33. kksjanek napisał(a):

    Obawiam się tylko, że pojawi się jakiś problem i zwolnią trenera, wiele razy z tym mieliśmy do czynienia, u nas w lidze to normalka wręcz, no ale bądźmy dobrej myśli. Najważniejsze, że teraz dobrze gramy, trener jest ogarnięty i zmierzamy do celu!

  34. Bart napisał(a):

    Może to nawet i lepiej że Bjelica pracuje „dopiero” od września, bo po pierwsze to nie wiadomo czy od początku sezonu zamiast Bjelicy nie trafiłby do nas ktoś inny. Obecnie Nenad ośmiesza Śmieszka stylem i wynikami tej samej grupy piłkarzy oraz praktycznie brakiem kontuzji, które u El Comediante były niechlubnym standardem. Dla mnie to dodatkowy smaczek po narzekaniach Urbana na kontuzje i tłumaczeniu tym przepierdolonej wiosny 2016. Piłkarzy zwalniających Bjelice raczej bym się nie obawiał bo po pierwsze, zarząd zbyt głęboko sięgnął do kieszeni zatrudniają Nenada. Poza tym, doskonale widać świetną atmosferę i chemię wewnątrz drużyny. No i Bjelica ma dobre kompetencje miękkie (w przeciwieństwie do np. Skorży). Bardziej bym się obawiał, że ktoś nam Chorwara podbierze składając mu ofertę nie do odrzucenia.

    • bezjimienny napisał(a):

      Najpierw musiałby Lechowi złożyć ofertę nie do odrzucenia, dopiero potem miałoby sens negocjowanie z trenerem. KON TRA KT.

    • kocianJanTratatam napisał(a):

      Ewentualny sukces w samej Ekstraklasie raczej nie promuje trenera na szerokie wody. I tak będzie tylko lokalnym zbawcą dla Wielkopolan, bez przesady, że ktoś traktuje nasze rozgrywki poważnie.

    • Bart napisał(a):

      kocian

      I tak i nie – np. Czerczesow zrobił wynik w samej Ekstraklasie i dostał fuchę życia ;)

  35. pyra fan kks z breslau napisał(a):

    chuchac i dmuchac byle nie zaglaskac

  36. Dzony87 napisał(a):

    Zwolnienie zagranicznego sztabu byłoby bardzo drogie. Może w przypadku kolejnego buntu w szatni wreszcie ktoś uderzy w grajkow którym często sie nic nie chce.
    Trybuny tez tym razem staną jasno za trenerem a nie przeplaconymi Darkami, Szymkami i Lukaszami.oby…

    • bezjimienny napisał(a):

      Raczej sam sztab zrobi coś więcej by nie zostać zwolnionym w chwili buntu/kryzysu niż modlitwy do Świętego Szymka.

  37. Waldizer77 napisał(a):

    Pamiętam jeden z odcinków Cafe futbol jak Pan W.Kowalczyk po objęciu przez N.Bielice Lecha powiedział znam go przeciętny piłkarz i niech w Poznaniu się nie podniecaja bo trener z niego też będzie przeciętny.Jestem ciekaw co teraz wielki warszawski kowal mówi o naszym trenerze czy nadal jest przeciętny czy pan Wojciech zmienił zdanie może tak jestem zawalony robotą i dawno nie oglądałem Cafe futbol.Ale po tych paru miesiącach pracy naszego trenera i jego sztabu pan Kowalczyk albo powinien pierdolnac się w łeb albo skończyć z chlaniem w sobotę bo w niedziele w programie na żywo ten jego spuchniety ryj bzdury wygaduje.

  38. inowroclawianin napisał(a):

    Gdy do nas przychodzil, pomyslalem „w koncu normalny, profesjonalny trener. Bedzie dobrze jesli zarzad da mu wolną reke w prowadzeniu zespolu i przy wzmocnieniach”. Na tą chwilę widac ze się nie mylilem. To profesjonalista, czlowiek rzeczowy, konkretny, wie czego chce. Myślę ze jesli zarzad będzie z nim dobrze wspolpracowal, da mu wolna reke i sciagnie kogo trzeba to moze byc to czlowiek na więcej niz 1 sezon. Pierwszy raz widzę taki progres u zawodnikow. Trochę to wyglada jakby Bjelica byl czarodziejem :-) Teraz koniec z pochlebstwami, czekamy na dalszy, pozytywny bieg wydarzen, począwszy od niedzielnego meczu.