Przedmeczowa analiza Lech – Górnik

Pojutrze o 15:30 Lech Poznań spotka się z Górnikiem Łęczna, który na razie zamyka ligową tabelę co nie jest żadną niespodzianką. Już na początku sezonu ten klub był skazywany na spadek, dlatego jego ostatnie w tej chwili miejsce nie dziwi. Tak naprawdę nawet remis ekipie z Lubelszczyzny nic by nie dał, bowiem gracze Franciszka Smudy takim zbieraniem punktów na pewno się nie utrzymają.


Górnik Łęczna pod różnymi względami jest najsłabszy w lidze, zawsze leżał Lechowi Poznań, jednak na pewno nie można go lekceważyć. Górników trzeba potraktować tak samo serio jak każdego poprzedniego rywala oraz podejść do tego spotkania z identyczną koncentracją.

Mocne strony Górnika

Wbrew opinii Górnik też ma swoje atuty. Co prawda zdobył dotąd najmniej goli, ale ta drużyna stwarza wiele sytuacji. Jest siódmym najczęściej strzelającym zespołem na bramkę przeciwnika w lidze i ósmą ekipą mającą najwięcej celnych uderzeń. Sam prawy pomocnik i przy okazji lider ofensywy rywala, czyli Grzegorz Bonin zdecydował się dotąd na oddanie aż 60 strzałów (szósty wynik w lidze). Aż 21 celnych uderzeń w tym sezonie miał z kolei najczęściej łapany na spalonym napastnik ligi, Bartosz Śpiączka, który z 4 trafieniami jest najskuteczniejszym graczem łęcznian. Górnik ma słabą obronę, lecz mimo to, często decyduje się grać w piłkę przez co jak na ostatni zespół w tabeli stwarza naprawdę wiele sytuacji. Trzeba również pamiętać, że ta drużyna ograła w tym sezonie choćby Legię czy sprała Koronę 4:0. Za Franciszka Smudy często nie kalkuluje. Ma niewiele do stracenia, zatem preferuje ofensywny styl gry.

Słabe strony Górnika

Nie ma się co oszukiwać. Górnik jest ostatni w pełni zasłużenie. Wygrał najmniej meczów, najwięcej przegrał, strzelił najmniej goli i ma drugą najgorszą defensywę w lidze. Na wyjeździe wygrał tylko raz w październiku z Wisłą Płock, natomiast poza Lublinem ostatni punkt zdobył w grudniu. Na dodatek Franciszek Smuda ma przed niedzielą wielki ból głowy. Z powodu kartek wypadł mu podstawowy obrońca Gerson. Żaden inny stoper nie nadaje się do gry na tej pozycji, więc w tygodniu „Franz” na środku obrony wystawiał… napastnika Przemysława Pitrego. Drugi z obrońców – Aleksander Komor nie powinien w ogóle występować na tym poziomie, jednak musi grać, bo po prostu nie ma nikogo lepszego. W Górniku nie ma stoperów i jest to fakt. Musiałby zdarzyć się cud, żeby w niedzielę Lech nie strzelił Górnikowi żadnej bramki. W tej drużynie nie ma nawet kto bronić, dlatego gra na 0:0 łęcznianom na pewno się nie opłaca. Niedzielny rywal Lecha zebrał łomot od Legii oraz Jagi 0:5 i to w pełni zasłużenie.

Największa gwiazda rywala

34-letni Grzegorz Bonin to motor napędowy całej ofensywy Górnika. Strzelił dotąd 3 gole w lidze dokładając do tego 5 asyst. Jak na piłkarza z tak słabego klubu jest to całkiem niezły wynik. Tak jak pisaliśmy wyżej – Bonin to jeden z najczęściej uderzających na bramkę przeciwnika zawodników w lidze i to celnie. Mimo 188 cm wzrostu dysponuje niezłą jak na polskie warunki techniką oraz dośrodkowaniem. Mimo wszystko warto mieć go w niedzielę na oku, ponieważ większość akcji Górnika to właśnie on będzie napędzał.

Jak może zagrać Górnik?

Franciszek Smuda nie jest trenerem, który wystawia autobus. Tak naprawdę nie miałby go nawet kim zbudować. Nie ma środkowego obrońcy, drugi nie nadaje się na ten poziom, zatem Górnik z pewnością zagra ostrożnie, ale nie będzie ograniczał się tylko do defensywy, by nie stracić gola. Spodziewamy się długich piłek do skrzydłowych oraz do szybkiego napastnika Bartosza Śpiączki. Jeśli nikt z obrońców Lecha nie popełni indywidualnego błędu lub ktoś z zespołu gości nie odda strzału życia, to Górnik nie jest w stanie nam czymkolwiek zagrozić. Na każdej pozycji ma słabszego piłkarza. W dodatku jest to drużyna z najmniejszym posiadaniem piłki na wyjazdach za którą w niedzielę również będzie biegać.


Jak powinien zagrać Lech?

Jak powinien zagrać Lech? Jak zwykle, czyli swoją ofensywną piłkę polegającą na patrzeniu przede wszystkim na siebie. Jeśli Lech utrzyma poziom z poprzednich spotkań, poważnie podejdzie do rywala i z tyłu zagra z taką samą koncentracją, jak zwykle nie będzie miał żadnych problemów z osiągnięciem zwycięstwa. Trzeba pamiętać, że Lecha poniesienie w niedzielę ponad 40 tysięcy ludzi. Górnik, który punktuje głównie u siebie występuje przed garstką oglądaczy. Podczas tych spotkań piłkarze mogą wzajemnie się ustawiać czy sobie podpowiadać. Pojutrze takiej możliwości nie będzie. Prędzej czy później górnicy napierani przez Lecha atakiem pozycyjnym z wykorzystaniem wielu zawodników pękną popełniając w defensywie kosztowny błąd. Ważne, by Lech jako pierwszy wyszedł na prowadzenie i to najlepiej jak najszybciej. Wtedy Górnik będzie musiał jeszcze mocniej się otworzyć, a z taką obroną o kolejne błędy nie będzie trudno.

Łyk statystyk Lech – Górnik (19.03.2017)

Preferowana taktyka rywala: 1-4-2-3-1
Najwyższy zawodnik z pola rywala: 190 cm – Aleksander Komor
Najniższy zawodnik z pola rywala: 173 cm – Nika Dzalamidze
Średnia wieku kadry rywala: 28,4
Średnia wieku kadry Lecha: 26,0
Średnie posiadanie piłki Lecha u siebie: 53,5%
Średnie posiadanie piłki rywala na wyjeździe: 42,3%
Bramki rywala do przerwy: 7
Bramki rywala po przerwie: 18
Bramki Lecha przed przerwą: 20
Bramki Lecha po przerwie: 23
Największy atut rywala: doświadczenie drużyny
Największy mankament rywala: środek obrony

Nasz typ

Wystarczy poważne podejście do przeciwnika, koncentracja w tyłach i Górnik nie da sobie rady zbierając worek bramek przy rozmachu ofensywy Lecha znanym z ostatnich meczów. Niedzielny rozmiar zwycięstwa jest tak naprawdę sprawą drugorzędną. Najważniejsze jest zwycięstwo przed ponad 40 tysiącami ludzi, które może dać nawet pozycję lidera Ekstraklasy. Stawiamy na co najmniej dwubramkową wygraną Kolejorza, który pod wodzą Nenada Bjelicy na pewno zagra swoją piłkę, z dużą determinacją i koncentracją w obronie.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 14

  1. pewniak napisał(a):

    Nie ma opcji – trzeba ich zmieść z boiska! 95 lat zobowiązuje! Jeśli mamy walczyć o poważne cele to taki mecz trzeba wygrać jak gierkę na treningu! Hej Lech!!!

    • pewniak napisał(a):

      Oczywiście pełny szacun dla Górnika! Pozdro dla wszystkich naszych byłych i wypożyczonych do Łęcznej piłkarzy oraz zadeklarowanych kibiców Lecha w tym klubie! A dla Smudy powodzenia we wszystkich inych meczach, szczególnie po podziale na grupy!

  2. MZac napisał(a):

    Trzeba jeszcze uważać na stałe fragmenty gry. Takie drużyny z tego żyją.

  3. inowroclawianin napisał(a):

    Z szacunkiem dla rywala, ale przede wszystkim zagrac swoje.

  4. mario napisał(a):

    cyferki na niedzielę: 95-6:0-1

  5. Goluś napisał(a):

    Przydałby sie wreszcie jakis rekordowy wynik! Pokaz siły…

    • nikt napisał(a):

      NIe obraziłbym się na „ósemkę”. Tylko osiem żeby nie być posądzonym o nietaktowne i nieeleganckie znęcanie się nad słabszymi.

  6. nikt napisał(a):

    to tylko osiem to w kontekście dwucyfrówki o której ktoś gdzieś pisał

  7. Bogumił Żatecki napisał(a):

    Ciekawe jakie naprawdę, a nie deklaratywne, nastroje panują w drużynie gości, która ma przyjechać do Lecha w takiej formie i na pełen stadion, ze środkiem obrony, ekhm, Komor-Pitry… Wreszcie wróciły czasy, mam nadzieję, o których mówił swego czasu Ivan – że ekipy przyjezdne wychodziły na Bułgarską ze strachem w oczach. Jak ja się stęskniłem – podobnie, jak widzę, wielu użytkowników – za jakąś spektakularną „golleadą” i parciem za wszelką cenę do końca po kolejne gole. Wszystko ku temu powinno sprzyjać, nawet murawa chyba „uszanuje” rocznicę ;). Zresztą nie ma co mówić: za Bjelicy wreszcie widać tę zwyczajną pazerność na gole, bo za czasów poprzednika odnosiłem nierzadko wrażenie jakby piłkarze grali najchętniej do „złotej bramki” – aż mi ciężko uwierzyć, że trwa ten sam sezon, o którego zakończenie gdzieś we wrześniu 2016 chciałem błagać niebiosa ;P. Pozdrawiam.

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Gerson na środku też nie byłby lepszy. Jest on przykładem na transferową indolencję Lechii Gdańsk, której jest zawodnikiem i tego, że zasysa ona muł, którego później musi się pozbywać.

  8. tomasz1973 napisał(a):

    Szacunek się należy, ale tak na poważnie nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej, niż worek bramek. Dla mnie minimum 5-0, jasne to jest sport, to jest piłka i nie takie frajerskie drużyny tu przyjeżdżały, a my po 90 min przecieraliśmy oczy ze zdziwienia patrząc na wynik. Przykład chociażby islandzcy rybacy!
    Tylko wówczas był Rumak, teraz jest Nenad i nie pozwoli na żadne rozprężenie, bramki same sie nie strzelą, więc mam nadzieję, że będzie ofensywnie, z zaangażowaniem, i efektywnie.
    Na 95 urodziny należy obfita karma dla kiboli.

  9. J5 napisał(a):

    Trzeba wyjść, zagrać uważnie w obronie i rozbić rywala

  10. seba86 napisał(a):

    Dla mnie wystarczy 1-0, 3pkt najważniejsze!

    • Siódmy majster napisał(a):

      Dokładnie tak.Nasze minimum to 1-0 bo zapewnia 3pkt.Jeśli gracze nastrzelają więcej to chwała im za to a nam radocha :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.