Wspomnień czar: Jedyne dwa zwycięstwa w jednym sezonie

Wiosną 2016 roku ruszyliśmy na KKSLECH.com z kolejnym nowym cyklem, który na stałe towarzyszy już tej witrynie. Cykl „Wspomnień czar” to dopełnienie przedmeczowych materiałów przypominający ciekawe wydarzenia z przeszłości trochę w innym stylu. Pół żartem, pół serio wracamy pamięcią do dawnych spotkań, które Lech Poznań rozegrał z danym rywalem.


W cyklu „Wspomnień czar” przy okazji większości meczów w nieco nietypowy wracamy w artykułach do przeszłości wspominając na luzie krótko dawne mecze Lecha Poznań z danymi rywalami. Nie zabraknie filmików, naszych osobistych wspomnień i odczuć czy starych fotek z archiwum KKSLECH.com dotyczących dawnych spotkań Kolejorza. W zależności od rywala czasem jeden odcinek będzie ciekawszy, a czasem drugi trochę mniej. W każdym razie przypomnicie sobie występy Lecha Poznań przeciwko danemu klubowi od tej najciekawszej strony.

W dzisiejszym odcinku stałego cyklu cofamy się pamięcią do pamiętnego sezonu 2008/2009. Pamiętnego, ponieważ trzeciego za Franciszka Smudy w którym Lech Poznań w końcu zaistniał w Europie będąc też siłą w polskiej lidze. Doszedł do 1/16 Pucharu UEFA liderując po rundzie jesiennej w Ekstraklasie. Mistrzostwa Polski przez słabą wiosnę nie zdobył plasując się na 3. miejscu. Na pocieszenie Kolejorz zdobył Puchar Polski, który jak się okazało – był ostatnim Pucharem dla naszego klubu w historii.

W sezonie 2008/2009 lechici dokonali historycznej rzeczy, gdyż po raz pierwszy w jednym sezonie dwa razy pokonali Wisłę w Krakowie. Do teraz przy Reymonta poznaniacy wygrali tylko 11 razy w tym 8-krotnie w lidze. W sezonie 2008/2009 ekipa Kolejorza dokonała nie lada wyczynu jakim było dwukrotne pokonanie w jednych rozgrywkach Wisły w Krakowie, czyli silniejszego wówczas zespołu będącego na dodatek Mistrzem Polski. W 5. kolejce 14 września 2008 roku i po wrześniowej przerwie na kadrę lechici udali się pod Wawel nie do końca pewni swoich umiejętności. Co prawda w europejskich pucharach szło im bardzo dobrze, lecz bilans w lidze 2-0-2 nie zachwycał.

Lech jadąc na Wisłę wiedział, że nie wygrał tam od kilkunastu lat i o zwycięstwo znów nie będzie łatwo. Wszystko zaczęło się dla poznaniaków świetnie, gdyż już w 5. minucie Rafał Murawski zdecydował się na chyba trochę przypadkowy strzał z lewej nogi zza pola karnego. Piłka po nim znalazła drogę do siatki. Było to wyjątkowe uderzenie, bowiem „Muraś” nigdy wcześniej ani później tak nie strzelał. Po 8. minutach było już 2:0. Rzut wolny wykonywał Semir Stilić, źle kopnął piłkę, która odbiła się o dwóch piłkarzy w tym od nóg Roberta Lewandowskiego szczęśliwie wpadając do siatki. Wisła prowadzona przez Macieja Skorżę nie spodziewała się tak szybkich strzałów, ponieważ u siebie nie miała w zwyczaju przegrywać. W 40. minucie zrobiło się 3:0. Do prostopadłej piłki wyszedł Tomasz Bandrowski, pobiegł z nią kilkadziesiąt metrów i po rękach Mariusza Pawełka zdobył gola na 3:0. Bramka kontaktowa Rafała Boguskiego, który dziś też zagra na niewiele się zdała. 7 minut po niej w 58. minucie sam na sam wyszedł Robert Lewandowski, który będąc oko w oko z bramkarzem nie zmarnował takiej okazji. Lech rozbił wówczas Wisłę 4:1 i mógł z większą pewnością siebie podejść do kolejnych spotkań. Dwa następne ligowe mecze wygrał, choć w między czasie przegrał w Wiedniu. Kolejorz awansował jednak do fazy grupowej Pucharu UEFA podczas gdy Wisła Kraków nie odpadając z Tottenhamem Hotspur.

Już wiosną 2009 roku lechici rywalizowali z wiślakami w 1/4 Pucharu Polski. Obie drużyny walczyły wówczas zarówno o Mistrzostwo jak i o Puchar Polski, dlatego ten dwumecz zapowiadał się niezwykle ciekawie. Pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie odbyło się 4 marca 8 lat temu. Lech jechał do Krakowa po ligowej wygranej w Bełchatowie 3:2, gdzie w 91. minucie zwycięstwo zapewnił mu Robert Lewandowski. Pucharowy mecz przy Reymonta nie zachwycił i na dodatek zgromadził tylko 10 tysięcy ludzi z kawałkiem. Jedynego gola w 48. minucie znów strzelił „Lewy’ wykorzystując wtedy zagapienie się obrońców. Wiślacy nie złapali napastnika Kolejorza na spalonym i zapłacili za to cenę. Lech pierwszy raz w tym samym sezonie wygrał w Krakowie dwa mecze. Wynik 1:0 przed rewanżem był idealnym rezultatem, a poznaniacy oczywiście go nie zmarnowali. Znów pokonali „Białą Gwiazdę”, później wyeliminowali Polonię Warszawa i na koniec na Stadionie Śląskim w Chorzowie okazali się lepsi od Ruchu zdobywając tym samym Puchar Polski. W trwającym sezonie Lech już wyeliminował Wisłę z Pucharu. Teraz pozostaje mu co jedynie wygrać ligowy mecz w Krakowie, który da nam pozycję lidera co najmniej do jutra oraz minimum 4. miejsce po rozgrywkach zasadniczych.

Wracając jeszcze do sezonu 2008/2009. To były ogólnie fajne czasy. Na ławkach Skorża i Smuda, a na boisku w Lechu m.in. Kotorowski, Arboleda, Wojtkowiak, Peszko, Lewandowski, Stilić, Bandrowski, Djurdjević czy Injać. Wisła również była wtedy silniejszy niż teraz. Takie nazwiska jak Cleber, Junior Diaz, Sobolewski, Cantoro, Zieńczuk, Baszczyński czy Brożek robiły wrażenie. Teraz obecna Wisła jest dużo słabsza od tamtej, choć po 9 latach wciąż gra ww niej Brożek, Boguski, Głowacki oraz Małecki.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 4

  1. Michał Kalisz napisał(a):

    Do tej pory się zastanawiam co się stało wiosną 2009, że nie utrzymali lidera…
    5 pkt przewagi nad milicyjnymi po jesieni…
    Taka paka…

    Tylko Lech!

  2. Marecki60 napisał(a):

    Obyśmy dzisiaj dopisali sobie 3 punkty. Po tych 3 po meczach (Wisła, Pogoń, Legia) będziemy już wiedzieli jakie mamy szanse na zakończenie sezonu z sukcesem na miarę naszych oczekiwań.
    Nie mogę powiedzieć, że jestem spokojny o wyniki tych meczy. Nasi jakoś przy pełnych trybunach lubią robić nam, nie miłe niespodzianki, a jak ogólnie wiadomo, dzisiaj i na przyszłą niedziele w Poznaniu na trybunach będzie komplet.

  3. wisła napisał(a):

    Dzisiaj was ogrywamy i 3 punkty mamy. Hej WISŁA GOL!!!!!!!!

  4. mateo napisał(a):

    pawełek mimo upływu lat stale tak samo broni- jak ostatnia pizda:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.