Analiza meczu z Pogonią + statystyki

W środowym rewanżu z Pogonią Szczecin, piłkarze Lecha Poznań postawili kropkę nad i. Kolejorz już po raz czwarty w tym sezonie pokonał „Portowców” pokazując im miejsce w szeregu. „Niebiesko-biali” bardzo pewnie awansowali do finału Pucharu Polski wygrywając dwumecz aż 4:0. W środę efektowną grą nie zachwycili. Byli za to bardzo efektywni.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Kazimierza Moskala nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Pogonią Szczecin.

Obrona (ocena: 4)

Po wygranej w pierwszym spotkaniu trener Nenad Bjelica postanowił dać odpocząć Volodymyrowi Kostevychowi, którego miejsce na lewej obronie zajął Maciej Wilusz. 29-latek w defensywie zaprezentował się bez zarzutu. W ofensywie słabo, lecz Lech nie miał wczoraj za wszelką cenę atakować. Podobnie po drugiej stronie zagrał Tomasz Kędziora, który rzadko włączał się do akcji ofensywnych, ale kiedy już to zrobił mógł zaliczyć asystę przy trafieniu Mihaia Raduta w 35. minucie gdyby uderzenie Rumuna było trochę bardziej precyzyjne. Obrona Lecha w 11 ostatnich meczach straciła raptem 2 gole w tym 1 wiosną. Było to 3 z rzędu spotkanie w którym Kolejorz zagrał na zero, choć kilka razy był wczoraj w opałach. To m.in. za sprawą indywidualnych błędów Jasmina Buricia czy Tomasza Kędziory. Ta dwójka stworzyła Pogoni aż 6 groźnych sytuacji. Nie miała swojego dnia co się zdarza. Bośniak między słupkami był zdecydowanie za mało skoncentrowany. Miał jedną dobrą interwencję, kiedy w pierwszej odsłonie naprawił indywidualny błąd Tomasza Kędziory (pechowo podał prosto pod nogi rywala). Poza solidnym w środę Maciejem Wiluszem nieźle zaprezentowała się para stoperów Jan Bednarek – Lasse Nielsen. Szczególnie ten pierwszy imponował ustawianiem się i odbiorem piłki. Kilka razy bardzo dobrze oddalił zagrożenie z naszego pola karnego. Gdyby nie indywidualne błędy głównie Buricia i Kędziory grę obrony można by ocenić na piątkę. A tak defensywie, która znów zagrała na zero z tyłu można wystawić czwórkę.

Pomoc (ocena: 2)

O ile defensywa zachowywała się czasem nerwowo to pomoc zachowywała się jakby była na lekach uspokajających. Pogoń grała sobie w piłkę, w pierwszej połowie dominowała w środku pola, a druga linia Kolejorza sprawiała wrażenie jakby wiedziała, że i tak nic nam nie grozi. Łukasz Trałka i Abdul Aziz Tetteh często sobie spacerowali. Wolno wracali za rywalami identycznie jak Szymon Pawłowski czy Maciej Makuszewski. W pierwszej połowie podobnie jak przez cały mecz tylko Mihai Radut starał się grać w piłkę, rozgrywać ją, umiał zastawić futbolówkę za co w materiale „Oko na grę” otrzymał od nas wysoką notę. Maciej Makuszewski i Szymon Pawłowski rozegrali bardzo słabe zawody. Zaliczyli masę niecelnych podań, złych zagrań sprawiając wrażenie jakby mieli gdzieś ten rewanż. Dostosowali się trochę do bardzo spokojnego Trałki i Tetteha. Obraz gry zmienił się po przerwie, kiedy Lech już prowadził. Wtedy poznaniacy opanowali środek pola, ale wciąż nie podkręcali tempa. Grali na dużym spokoju do którego doszedł jeszcze spory luz. Im Lech był bliżej bramki Jakuba Słowika tym coraz mocniej promieniował pewnością siebie. W drugiej linii było wczoraj wiele nonszalancji połączonej z oszczędzaniem sił. Nikt nie irytował jednak bardziej od Szymona Pawłowskiego, który aż kilka razy bezsensownie pchał się z piłką na rywala, którą oczywiście tracił. Podsumowaniem mało poważnej gry drugiej linii była akcja Darko Jevticia, który w końcówce w sytuacji dwóch na dwóch potknął się na futbolówce tracąc ją w prostej sytuacji.


Atak (ocena: 4)

W takim meczu, jak rewanż z Pogonią, gdzie 1 marca było 3:0 dla nas ważna była skuteczność. Przed spotkaniem było wiadomo, że rywal siądzie na Kolejorzu, dlatego sytuacji może nie być wiele. Tak też było, zatem trzeba docenić to w jaki sposób Lech rozmontował obronę Pogoni. Zrobił to jednym długiem podaniem do Marcina Robaka, który najpierw wygrał walkę z Mateuszem Matrasem, później wziął go na prosty zwód i oddał mocny strzał słabszą lewą nogą zanim Jarosław Fojut zdążył do niego podbiec. To uderzenie było jak najbardziej do obronienia, ale Jakub Słowik do zbyt pewnych postaci rywala nie należy, więc nie popisał się również w tamtej sytuacji. W 58. minucie efektywnego Robaka zmienił Nicki Bille Nielsen. Dwa razy był chamsko faulowany. Sam wiele walczył, starał się, ale piłkarskiej jakości w jego grze nie było. Mimo wszystko atak za swoją efektywność i postawienie kropki nad i zasługuje na dobrą ocenę.

Ogólne wrażenie (ocena: 3)

Trener Nenad Bjelica oszczędził kilku zawodników, dał im odpocząć, a mimo to, udało się nie przegrać, znów nie stracić gola i nawet skromnie wygrać 1:0 pieczętując tym samym awans do finału. W 4 meczach z Pogonią w tym sezonie lechici wbili tej drużynie aż 10 goli. Wygrali wszystkie spotkania co robi wrażenie. Oczywiście grą lechici wczoraj nie zachwycili. Szczególnie w pierwszej połowie było zbyt dużo nerwowości w obronie, spokoju w drugiej linii połączonej ze zbytnim luzem i nonszalancją. Dopiero po przerwie udało się Lechowi opanować sytuację. Piłkarze promieniowali jeszcze większym spokojem oraz pewnością siebie. Gra Lecha wyglądała trochę jak szczucie Pogoni kiełbasą. Pogoń grała sobie w piłkę, Lech dawał jej nadzieję na zdobycz aż tu nagle w 42 minucie połknął łakomy kąsek. To był bolesny cios, gdyż do 42 minuty nie nie wskazywało na gola definitywnie kończącego już emocje. Lech zagrał w rewanżu, bo musiał. Odbębnił go najmniejszym nakładem sił w pół-rezerwowym składzie po raz kolejny nie tracąc bramki. Był to typowy mecz bez historii, który tylko dobił „Portowców” sportowo oraz mentalnie napędzając przy okazji Kolejorza.


Składy

1-4-2-3-1 przechodzące na 1-4-4-2

Słowik – Rapa (61.Niepsuj), Rudol, Fojut, Nunes – Matras, Drygas – Listkowski, Kort (76.Kowalczyk), Gyurcso – Frączczak (61.Ciftci).

1-4-2-3-1

Burić – Kędziora, Bednarek, L.Nielsen, Wilusz – Tetteh, Trałka – Makuszewski (73.Wasielewski), Radut, Pawłowski (71.Jevtić) – Robak (58.Nielsen).

Statystyki meczu Pogoń – Lech 0:1

Bramki: 0 – 1
Strzały: 21 – 4
Strzały celne: 8 – 1
Strzały niecelne/zablokowane: 13 – 3
Faule: 18 – 14
Żółte kartki: 3 – 0
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 12 – 1
Dośrodkowania: 31 – 9
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 1 – 0
Posiadanie piłki: 55% – 45%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 9

  1. J5 napisał(a):

    Tym razem nie ma się co czepiać. Mecz musiał się odbyć, Lech miał sporą zaliczkę i nie chciał się męczyć przed niedzielą. Brawo

  2. 07 napisał(a):

    Ja rowniez jestem zdania, ze grojki zdawali sobie sprawe z kim graja w niedziele, dlatego ich gra byla zachowawcza.

  3. leftt napisał(a):

    Mimo wszystko w pierwszej połowie pozwoliliśmy śledziom na zbyt wiele. No, ale to tylko śledzie.

  4. wagon napisał(a):

    do oceny Bednarka warto dodać że gdyby nie Radut miał okazję na strzelenie gola samobójczego, było to na początku meczu, to zdarzenie pokazuje to co było dobre w tym meczu: Asekuracja

  5. legolas napisał(a):

    No to co teraz w niedzielę Jevtić i Radut na bokach?

  6. Siódmy majster napisał(a):

    Redakcja ma ogromne pokłady tolerancji i wystawia wysokie oceny za koszmarny mecz.Kolejorz jest usprawiedliwiony tylko wynikiem pierwszego meczu i bliską konfrontacją z Legią.Przerażają jednak statystyki tego meczu szczególnie strzały, dośrodkowania i rzuty rożne.Są po prostu wstydliwe.Ja naprawdę rozumiem ,że mecz był wygrany, rywal wyeliminowany ale oceny za mecz powinny być inne.Redakcja sama przyznaje ,że Kendi z Buriciem tylko we dwójkę zmajstrowali 6 baboli, do tego 2 kiksy Bednarka i ogólna nerwowość Wilusza.Gdyby rywalem nie była cienka i załamana Pogoń bez napastnika to byśmy stracili w tym meczu z 5 goli.Ocena pomocy adekwatna.Atak na czwórkę to jakiś żart przy jednym celnym strzale.Moje oceny to 2-2-3.Ogólna 2!!!Oczywiście inną rzeczą jest grać słabo , ale wygrać niz na odwrót.

  7. inowroclawianin napisał(a):

    Nie ma czego analizowac. Mecz typowy na utrzymanie przewagi i przyklepanie awansu.

  8. Goluś napisał(a):

    W tym meczu najbardziej rzucało się w oczy tragiczne wręcz przejmowanie *drugich piłek* w swojej obronie, i wręcz katastrofalne i na oślep wybijanie piłek, jak obrona miała kłopoty.
    Panika, lufa do przodu (a najlepiej wysoki balon co wróci za 15 metrów) itp.
    A z wielu takich sytuacji moznaby wyjść przy dpobrym, spokojnym podaniu na puste pole przeciwnika.

  9. Byly napisał(a):

    Jestem pod wrażeniem gry Raduta:
    – Pierwszy raz od początku (gdzie trema?}, – asekuracja bramkarza (bez paniki),
    – asysta (znakomity przegląd sytuacji na boisku),
    – świetna gra w środku pola – również, jako defensywny (tego
    o nim nie wiedziałem),
    – olał popisywanie się dryblingiem (jego b. mocna strona) -dla
    zespołu,
    – opanowany – „nie pęka” (podobnie, jak Tettech).
    Drużyna zdała egzamin, jako zespół (ktoś miał słabsze chwile, ktoś asekurował.

    Efektywność – 4 strzały jedna bramka; Pogoń – wiele strzałów i sytuacji i …do domu – „napić się”.