Analiza meczu z Legią + statystyki

Niedzielny mecz z Legią Warszawa pokazał, jak okrutny potrafi być futbol, gdy nie zachowa się odpowiedniej koncentracji. W końcówce spotkania zawodnicy Lecha Poznań zachowali się skrajnie nieodpowiedzialnie przegrywając wygrany mecz na własne życzenie. Coś takiego nigdy nie powinno się przydarzyć, a zwłaszcza w takim pojedynku.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Jacka Magiery nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Legią Warszawa.

Obrona (ocena: 2)

Trener Lecha Poznań nie kombinował wystawiając najsilniejszą w tej chwili na papierze linię obrony. Od początku spotkania defensorzy Kolejorza grali wysoko. Lech nie cofnął się tylko chciał atakować, jednak przeprowadzając ataki popełniał w nich zbyt wiele strat. W pierwszej połowie Legia przeprowadziła trzy niezwykle groźne kontry w których błyszczał Vadis Odidja-Ofoe. Kontr można by uniknąć gdyby np. Tomasz Kędziora nie podawał piłek prosto pod nogi rywala. Z gry legioniści niewiele umieli sobie stworzyć. Obrona Kolejorza w pierwszej odsłonie poza wspomnianymi kontrami pozwoliła co jedynie na uderzenie Michała Kucharczyka obronione przez Matusa Putnockiego oraz główkę Miroslava Radovicia po rzucie rożnym, kiedy ewidentnie źle lot piłki obliczył nasz bramkarz. W drugiej odsłonie Legia przez wiele, wiele minut nie umiała sobie stworzyć groźnej sytuacji pod bramką. Za to kiedy już oddała strzał zdobyła gola na 1:1. Trudno przy jej stracie winić kogokolwiek. Maciej Dąbrowski w zamieszaniu w polu karnym oddał strzał po którym jakoś piłka wturlała się do siatki. Przy stracie gola na 1:2 obrona ponosi już większą winę. Nie wiadomo gdzie w 93. minucie był Lasse Nielsen oraz Jan Bednarek o Tomaszu Kędziorze nie wspominając. Kaspera Hamalainena krył w tej sytuacji Volodymyr Kostevych, który nie dał sobie rady. Kto inny powinien kryć wyższego Fina, ale oczywiście nikt tego nie zrobił. Ta porażka wędruje niestety na konto defensywy, która przecież przed tym meczem straciła raptem 2 gole w 11 meczach w tym 1 wiosną. Przy trafieniu Hamalainena skompromitował się cały blok defensywny.

Pomoc (ocena: 2)

Już przed meczem kibice mieli obawy, jak poradzi sobie niepewny Szymon Pawłowski oraz Darko Jevtić znów rzucony na prawą flankę. Oczywiście kibice byli mądrzejsi od trenera, który nie wyciągnął wniosków z poprzednich spotkań. Nie poradził sobie ani jeden ani drugi. W pewnej chwili obaj zawodnicy zamienili się stronami. W drugiej połowie „Szymek” już na stałe grał na prawej, natomiast Darko na lewej flance. Mogli wówczas lepiej operować swoimi lepszymi nogami, dlatego gra skrzydeł wyglądała lepiej, choć na tle całego meczu i tak słabo. Na dobrą sprawę było to kolejne spotkanie w którym skrzydłowi nie stworzyli żadnego zagrożenia. Lepiej zagrał waleczny środek pola z Łukaszem Trałką oraz Maciejem Gajosem. Obaj momentami mieli problemy z Ofoe, aczkolwiek nie aż tak duże, jak przy okazji kontr na początku meczu po prostych stratach. Lech mógł i powinien stworzyć większe zagrożenie pod bramką Legii. Trudno jednak myśleć o ciekawszych akcjach w sytuacji kiedy boczni pomocnicy grają słabo. Zmiany nie dały kompletnie nic. W dodatku Abdul Aziz Tetteh jest zamieszany w utratę dwóch goli. Przy pierwszym interweniował za późno, natomiast przy drugim nie faulował Adama Hlouska. W prostej sytuacji pozwolił mu pobiec z piłką i ją wrzucić. To była akcja do skasowania. Wystarczyło sfaulować Czecha, żeby Legia miała rzut wolny zamiast dobrej akcji. Występ Tetteha jest poniżej wszelkiej krytyki. To jest jedynka z wykrzyknikiem.


Atak (ocena: 2)

Po dwóch meczach nieobecności do składu wrócił Dawid Kownacki. Ambicji i woli walki nie można mu było odmówić, jednak jakościowo wypadł słabo. Nie miał zbyt wielu okazji i przede wszystkim stracił bardzo wiele sił w starciach ze stoperami. Dużo lepiej radził sobie z nim silniejszy Marcin Robak, który w końcówce po wymanewrowaniu Michała Pazdana mógł zdobyć zwycięskiego gola. Tym razem w ataku zabrakło jakości w przypadku Kownackiego oraz wykończenia w przypadku Robaka. Cechy wolicjonalne obu snajperów stały w niedzielę na wysokim poziomie.

Ogólne wrażenie (ocena: 2)

Lech przegrał wyrównany i wygrany mecz. W momencie w którym zdobywa się gola w 82. minucie w tak ważnym meczu przy takiej publiczności nie wolno nawet zremisować. Tymczasem najlepsza obrona w lidze, która w 11 ostatnich spotkaniach dała się pokonać raptem 2 razy w tym 1 raz wiosną zachowała się skrajnie nieodpowiedzialnie. Gol na 1:1 przy zamieszaniu w polu karnym można jeszcze wybaczyć, ale druga bramka to czysty kryminał w wykonaniu przede wszystkim stoperów, których nie było w polu karnym. Oczywiście winę ponosi też Abdul Aziz Tetteh, który nie wiadomo dlaczego nie faulował przeciwnika. To co się wczoraj wydarzyło to oczywiście pech, lecz także zupełnie nieodpowiedzialne zachowanie grupy dorosłych ludzi. Można przegrać z Legią, ale nie w taki sposób. Nie prowadząc 1:0 w 82. minucie w sytuacji, kiedy rywal praktycznie nie zagrażał naszej bramce. Po całkiem niezłym spotkaniu do 82. minuty, które było bardzo wyrównane i stało na niezłym poziomie zostaliśmy z niczym. Dziwią też słowa trenera, który sprawiał wrażenie jakby w końcówce nic się nie stało. Otóż stało się. Nie był to słaby mecz w wykonaniu Kolejorza tylko trudno wystawić dobrą ocenę, gdy przegrywa się na własne życzenie w tak prosty sposób.


Składy

1-4-2-3-1

Putnocky – Kędziora, Bednarek, L.Nielsen, Kostevych – Trałka, Gajos – Jevtić (86.Tetteh), Majewski, Pawłowski (66.Makuszewski) – Kownacki (73.Robak).

1-4-2-3-1

Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek – Kopczyński (85.Hamalainen), Moulin – Guilherme (58.Nagy), Ofoe, Radović – Kucharczyk (77.Jodłowiec).

Statystyki meczu Lech – Legia 1:2

Bramki: 1 – 2
Strzały: 12 – 10
Strzały celne: 3 – 4
Strzały niecelne/zablokowane: 9 – 6
Faule: 15 – 16
Żółte kartki: 1 – 4
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 7 – 6
Dośrodkowania: 17 – 13
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 2 – 3
Posiadanie piłki: 48% – 52%
Celne podania: 70% – 73%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu z Legią 1:2

Strzały z pola karnego: 7
Strzały z dystansu: 5
Strona najczęstszych ataków: prawa
Strona najczęstszych dośrodkowań: prawa
Najwięcej wygranych piłek: z prawej strony na połowie rywala
Podania: 42% do przodu, 42% w poprzek, 16%

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarze 34

  1. gahan napisał(a):

    Niestety ale większość zawodników Lecha nie dało rady wytrzymać ciśnienia (nie po raz pierwszy), moim zdaniem zbyt późna zmiana Robaka (Kownaś fizycznie nie dawał rady z obrońcami Legii) i na koniec zero zaangażowania w ostatniej akcji Tetteha. Szkoda z wygranego meczu pozostała porażka. W dalszym ciągu brak silnego charakteru w zespole. Nadzieja umiera ostatnia ale chyba o Mistrzostwie możemy tylko pomarzyć!

  2. arek z Debca napisał(a):

    Na usta cisna sie slowa: Frajerzy. Jesli jednak zaczna wygrywac I piac sie w gore tabeli to te hanbe mozna czesciowo wymazac. Wszystko w ich glowach i nogach i w glowie trenera.

  3. rte napisał(a):

    Jakby mecz trwał 84 minuty, to ocena by była 5. Żebyśmy jeszcze grali chu..wo, to bym to przełknął, ale to był niezły mecz ze wskazaniem na Lecha. NIESPRAWIEDLIWOŚĆ!!!

  4. gruh napisał(a):

    Lech Panowie ma jeszcze do rozegrania 9 meczów w lidze i 1 w pucharze. Dlatego trener powiedział „pracujemy dalej, będziemy silniejsi”, a nie „to była katastrofa, obrona zawaliła mecz”. Podejrzewam, że chce po prostu z chłopaków wykrzesać motywację do walki w rundzie finałowej.

  5. wagon napisał(a):

    tylko co trener ma publicznie powiedzieć, to tak jakby ojciec miał narzekać publicznie że jego syn jest niedorozwinięty,
    tak naprawdę to co będzie się liczyło to zdobycie miejsca gwarantującego udział w pucharach, później zakwalifikowanie się do fazy grupowej i dobry start w przyszłym sezonie w lidze,
    takie mecze pokazują potencjał który jest bardzo duży i gotowość do starcia w Europie, rywalizacja w pucharach może się szybko skończyć przez te ciągłe problemy w końcówkach meczy z klasowymi przeciwnikami (raz Lechia i dwa razy legia)

    • sas napisał(a):

      Czyli MP sie nie liczy?Ważna jest tylko LE? Po co? Dla kasy? Dla mnie najważniejsze jest zdobyć mistrza bo bez tego reszta to tylko nagroda pocieszenia.

    • wagon napisał(a):

      puchary to LE i LM,

  6. robak1983 napisał(a):

    Tak jest! Jechać po tych nieudacznikach!

  7. Judi napisał(a):

    Ehhj, ten mecz będzie jeszcze mi siedzieć długo w pamięci, moja radość na 1:0, ostatni raz tak się cieszyłem jak Nasi grali na Euro… I ta cisza po meczu,.. A oni to koncertowo spierdolili. Nie można tak, nie w TAKICH meczach, przed 40000 ludźmi…

  8. Zawsze Lech napisał(a):

    Pierwszej straconej bramki można było uniknąć Niech ktoś wytłumaczy dlaczego Łukasz Tralka wystawia piłkę Dabrowskiemu na Crossa nie wybija mocno tylko lekko prosto na stopę .Tragedia obejrzeć trzeba na stop klatce z meczu W tej sytuacji Tetteh racja fatalne zachowanie nie idzie na Dąbrowskiego spóźniona reakcja tylko wystawia nogę a musi wykorzystać swą siłę fizyczną jest porównywalny z rywalem oczywiście z Hlouskiem to samo zgadzam się z oceną 2 stracona bramka trochę jednak wynikala z pierwszej chcieli wygrać i kontratak poszedł po sytuacji Robaka oczywiście możliwy do skasowania Jednak gdyby Lech nie stracił pierwszej bramki w 86 minucie wygrana byłaby możliwa .Wiecie jak gra Atletico przy 1:0 agresywnie starają się odebrać piłkę nawet faulem większość graczy na własnej połowie wybicia na aut, na drugą połowę boiska kontry nie cała drużyna atakują sam na sam przeciwnika uniemożliwiając podanie i strzał na bramkę.Wisla pokazala nam jak murowac i trzeba tak grać przy 1:0 szczególnie w 82 minucie to tylko 10 minut koncentracji.

  9. inowroclawianin napisał(a):

    Dokładnie, przegrac wygrany mecz i dac sobie strzelic w samej koncowce bramki. Obrona przespala w obu sytuscjach i to nas kosztowalo niemal pewne 3 punkty. Legia nic nie pokazala, za wiele okazji nie stworzyli. Co do tej sytuacji Robaka, to nic więcej nie mogl zrobic, krylo go 3 legionistow a i tak jednego oszukal i oddal strzal. Kownacki jest trochę za maly by skutecznie rywalizowac z potezniejszymi obroncami. No chyba ze poprawi technikę to wtedy powinno byc lepiej. Zaangażowania nikomu odmowic nie można.

    • 07; napisał(a):

      Kownacki miał okazję się przekonać jak będzie mu się grało kiedy opuści Ekstraklasę.

  10. robson napisał(a):

    A mnie zastanawia co jest do cholery z tym Radutem. Przecież to jest niemożliwe by grał gorzej od Pawłowskiego, a grzeje ławę. Przecież Bjelica to nie jest głupi facet, czy on tego nie widzi? Czy tu chodzi o jakieś względy pozasportowe? Rumun coś nawywijał? Skreślili go? Dobrze by było gdyby jakiś dziennikarz zainteresował się sprawą i wywęszył o co chodzi, bo sprawa zaczyna się robić naprawdę dziwna.

  11. 07 napisał(a):

    Przegraliśmy wygrany mecz. Nie można udawać, że nic się nie stało.

  12. GROSZKINS napisał(a):

    Gadanie już nic nie pomoże, chcę zobaczyć jak drużyna zareaguje, w następnym meczu,na tę porażkę.

    • sas napisał(a):

      Reagowali już po meczach z Lechią, legią, Jagiellonią i nic z tego wyszło. Trzeba zaakceptować to że nie umiemy wygrywać z silnymi rywalami

  13. milekamps napisał(a):

    Panowie możemy sobie gdybać,niestety przegraliśmy wygrany mecz i to boli najbardziej

  14. milekamps napisał(a):

    No tak,zobaczymy,sam jestem ciekawy

  15. J5 napisał(a):

    Wydaje mi się że Lech jest teraz bez formy. Oczywiście początek rundy wiosennej był dla nas bardzo istotny i nie dziwi, że trener przygotował zespół na walkę od początku lutego- dzięki temu udało się szybko doskoczyć do czołówki. Dziwi niestety taki szybki spadek formy, a najbardziej dziwi to że dopadło to wszystkich zawodników ofensywnych jednocześnie. Obrona jakoś doczłapała z bardzo dobrymi wynikami na zero z tyłu do meczu z najtrudniejszym rywalem, i niestety też pękła ( choć symptomy tego było widać wcześniej, aczkolwiek przeciwnicy nie potrafili nic wykorzystać). Generalnie gołym okiem widać zjazd formy Majewskiego, Makuszewskiego, Pawłowskiego, Jevticia, Kownackiego. Zastanawiam się czy Bjelica to widzi i czy ma plan jak w krótkim czasie odbudować formę u całej drużyny? Minęło już trzy tygodnie od pierwszego frajerskiego meczu z Górnikiem na 95 lecie. Runda zasadnicza dobiega końca, a przy tak słabo grających graczach ofensywnych trudno będzie ograć Wisłę Płock na wyjeździe i nawet walczący o utrzymanie Ruch . Może należy dać szansę graczom rezerwowym: Raducowi, Tomczykowi. Skoro pierwszy skład nie daje rady to może ktoś z drugiego szeregu zechce wykorzystać szansę. Pisałem już wcześniej, że o mistrzostwie zadecyduje runda finałowa po podziale. Na dzisiaj od tej formy jesteśmy daleko. Kolejorz brać się do ciężkiej pracy!!!

  16. arek z Debca napisał(a):

    Wiara co wy z tym Tomczykiem? Gosc Gwardii Koszalin nie mogl strzelic bramki a wy chcecie by od razu stal sie zbawieniem dla Lecha w ataku.

  17. kibic. napisał(a):

    Lech przegrał ponieważ posiada duże luki kadrowe . Brakuje dobrych i szybkich skrzydłowych, skutecznego środkowego napastnika który potrafi zmienić losy meczu a przede wszystkim środkowego pomocnika który pokierował by całym zespołem . Do tego dochodzi przygotowanie fizyczne, szybkość ,start do piłki,pojedynki o górne piłki. Bez tego nie ma sukcesów.

  18. ja napisał(a):

    Czy wiecie co to była za dziewczynka która do vuko mówiła frajerze?

  19. marek napisał(a):

    Wiara…wierzyć do końca!
    Jak przy poprzednim mistrzu wygramy w Warszawie!!!

  20. Tadeo napisał(a):

    Mam mieszane odczucia co do składu i zmian dokonywanych przez trenera. Coś wydaje mi się że trener troszeczkę za bardzo przyzwyczaja się do niektórych nazwisk , co jest powodem podejmowania błędnych decyzji przy zmianach.Lech od kilku meczy stanął w miejscu , a niektórzy piłkarze utracili swoją formę. Oby to nie był zwiastun słabszej gry Lecha w rozgrywce finałowej. Trenerze zamiast ciągle gadać że jeszcze nic nie wygralismy , najwyższy czas zabrać się do solidnej pracy bo nadchodzi czas zeby coś wygrać.

  21. wot napisał(a):

    Ja wiem… lokalna ladacznica :)

  22. wienio napisał(a):

    Skrzydłowi to aktualnie tragedia, pomocnicy chaos i brak dokładności, stoperzy zapomnieli po co są na boisku. Ogólnie słaba forma. 6 meczy z drużynami, które są przed nami – bilans 1 zw. 5 porażek. Źle to wróży na rundę finałową.

  23. wienio napisał(a):

    Skrzydłowi to aktualnie tragedia, pomocnicy chaos i brak dokładności, stoperzy zapomnieli po co są na boisku. Ogólnie słaba forma. 6 meczy z drużynami, które są przed nami – bilans 1 zw. 5 porażek. Źle to wróży na rundę finałową.

  24. wienio napisał(a):

    Skrzydłowi to aktualnie tragedia, pomocnicy chaos i brak dokładności, stoperzy zapomnieli po co są na boisku. Ogólnie słaba forma. 6 meczy z drużynami, które są przed nami – bilans 1 zw. 5 porażek. Źle to wróży na rundę finałową.

  25. Panda1922 napisał(a):

    Nie wchodzilem na tą witrynę po meczu , podobnie jak większość z Was przeżywałem coś a la depresja… Zapoznałem sie wiec z analizą pomeczową redakcji dopiero dzisiaj i muszę powiedzieć ze …. jestem pozytywnie zaskoczony! Zaskoczony komentarzami , które są podobnie jak analiza redakcji OBIEKTYWNE!!! Spodziewałem sie psioczenia , wyzwisk i tego typu reakcji a tu proszę! chłodne głowy:-)
    Nie znam sie na piłce , nie oklądam LM , ani nawet reprezentacji, poprostu od kiedy pamietam jestem zakochany w Lechu Poznań . Nie trzeba jednak być expertem czy geniuszem ,żeby widzieć zjazd formy i to potężny w porównaniu z tym co było na początku roku.

    Moja teoria jest taka , ze w Naszym Ukochanym Klubie przez ponad rok piłkarze mieli wakacje które Wesoły Jan urozmaical zajęciami SKS.
    Przyszedł prawdziwy Trener z prawdziwym Sztabem , piłkarze zaczęli pracować tak jak powinni No i teraz – kolejny raz- mamy do czynienia ze skutkami obsadzenia błazna w roli szkoleniowca. (Mam na myśli to , ze obecne przemęczenie jest spowodowane tamtym zaniedbaniem) Taka jest moja teoria , chciałbym sie dowiedzieć co Wy o tym sądzicie.
    TYLKO I WYŁĄCZNIE LP!!!

  26. Panda1922 napisał(a):

    Ps. Nie zgadzam sie z opinią o pechu , nie ma nawet o tym mowy! Co najwyżej można mieć pretensje do arbitra , ze kurwa nie dostała dwóch czerwonych kartek.
    Poraz drugi chciałbym zadać redakcji to samo pytanie:
    Pisaliście już , ze Darko prawdopodobnie odejdzie w związku z czym Władze Klubu szukają Jego następcy ( rozumiem ze jako playmakera , a nie skrzydłowego) .
    Na środek mamy Maje , optymalna pozycja dla Raduta to tez „10”. Wiec pytam sie po co nam trzeci zawodnik na tą pozycje skoro mamy dużo większe zmartwienia:
    Skrzydła których nie ma!!! ,
    oraz brak zmienników na boki obrony( Szacunek dla Wasielewskiego za walkę i wogole , ale naprawdę niewidze go narazie w miejsce Kendiego- notabene na miejscu Tomka zastanowiłbym sie czy chce zmienić klub….)
    Tak wiec droga redakcjo OCB?
    Czy Wy już wiedzie , ze kontrakt z Radutem nie zostanie przedłużony ? Czy moja nadzieja na to , ze z tym rozgrywającym to sciema ,a zarząd jest bliski zakontraktowania DWÓCH ZAJEBISYYCH skrzydłowych ?
    Moim zdaniem ta liga jest tak słaba , ze jeżeli SZYMON I MACIEJ grali by przez jedną całą rundę na 80% swoich możliwości , to WIELKI KOLEJORZ KKS by ją wygrał na 3 kolejki przed końcem . Niestety nie grają , wiec rola rezerwowych powinna wyjsc na dobre im , nam i całemu LECHOWI.
    Redakcjo , mam nadzieje ze znajdziecie chwile w najbliższym czasie i w jakimś artykule , albo artykuliku podzielicie sie z nami swoją wiedzą .
    TYLKO I WYŁĄCZNIE LP!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.