Na stadionie: Rekord frekwencji pobity

W późne niedzielne popołudnie na Inea Stadion mieszczący się przy ul. Bułgarskiej 17 przyszło ponad 41 tysięcy ludzi. Bilety na klasyk polskiej ligi Lecha Poznań z Legią Warszawa rozeszły się już wiele dni przed meczem 23 marca dzięki czemu Kolejorz po raz 3 w tym sezonie zapełnił trybuny swojego obiektu niemal do ostatniego miejsca.


Wczorajszy szlagier Ekstraklasy, który mógł co jedynie zdecydować o tym, która drużyna zakończy sezon zasadniczy na wyższej pozycji był już 125 meczem obu ekip w historii. W słoneczny dzień na Bułgarską zawitało wiele znanych osobistości. Na vipach dało się dostrzec m.in. Mariusza Rumaka, Norberta Tyrajskiego, Marcina Dornę, Józefa Młynarczyka, Adama Topolskiego, Stefana Majewskiego czy Huberta Małowiejskiego, a więc znane postacie polskiej piłki czy osoby związane w przeszłości z Kolejorzem.

null
null

Mimo wyprzedanych biletów na Inea Stadionie dało się dostrzec wolne miejsca. Największe prześwity były na sektorze rodzinnym mieszczącym się na III trybunie. Przed spotkaniem kibice samodzielnie odśpiewali hymn, gdyż nowe nagłośnienie, którym chwalił się klub nie działało. Wczorajsza frekwencja 41026 (w tej liczbie znajduje się 1744 fanatyków Legii Warszawa) to 3 najwyższa frekwencja na domowym boju Kolejorza z „Wojskowymi” w ciągu ostatnich 15 lat. Była to również 16 frekwencja na nowym stadionie Lecha Poznań powyżej 30 tysięcy oraz 10 powyżej 40 tysięcy ludzi. Bilans „niebiesko-białych” przy tak wysokich frekwencja to 7-6-3, a więc słaby.

W niedzielę już po raz 3 w tym sezonie Lech Poznań zanotował komplet (lub frekwencję blisko kompletu). Po remisach 0:0 z Arką Gdynia oraz Górnikiem Łęczna wczoraj „niebiesko-biali” przegrali z Legią Warszawa 1:2 co pokazuje, że nie potrafią grać, gdy na Bułgarskiej są tłumy. Frekwencja 41026 sprawiła, że nasz klub wysunął się na 1. miejsce w tabeli średniej frekwencji Ekstraklasy. Teraz ligowa średnia Kolejorza to 20451.

Mimo porażki na własne życzenie 1:2 przy prowadzeniu w 82. minucie 1:0 po końcowym gwizdku nie było zbyt dużych gwizdów. Pojawiły się za to brawa oraz podziękowania za walkę. Zawodnicy Lecha Poznań nieśmiało zrobili zresztą rundę honorową dookoła boiska, lecz po zakończeniu meczu trybuny szybko opustoszały. Mało kto miał zatem okazję sobie z nimi poklaskać.


Najwyższe frekwencje na Inea Stadionie:

30.09.2010, Lech – FC Salzburg 2:0 (43000)
04.11.2010, Lech – Manchester City 3:1 (42000)
19.03.2016, Lech – Legia 0:2 (41567)
07.06.2015, Lech – Wisła 0:0 (41556)
22.03.2015, Lech – Legia 2:1 (41545)
09.04.2017, Lech – Legia 1:2 (41026)
01.12.2010, Lech – Juventus 1:1 (41000)
18.11.2012, Lech – Legia 1:3 (40632)
19.03.2017, Lech – Górnik 0:0 (40324)
10.07.2015, Lech – Legia 3:1 (40088)
25.09.2016, Lech – Arka 0:0 (39539)
27.10.2013, Lech – Legia 1:1 (38458)
16.04.2011, Lech – Legia 1:0 (36240)
30.10.2011, Lech – Legia 0:0 (33125)
19.03.2017, Lech – Lechia 1:0 (31281)
04.05.2013, Lech – Wisła 1:0 (30927)

Bilans przy ponad 30-tysięcznych frekwencjach: 7-6-3

Frekwencje podczas meczów Lech – Legia od ostatniego powrotu Kolejorza do Ekstraklasy:

03.11.2002, Lech – Legia 0:0 (20000)
03.04.2004, Lech – Legia 0:1 (29000)
18.05.2004, Lech – Legia 2:0 (26000) – Finał PP
03.10.2004, Lech – Legia 1:1 (17000)
10.05.2005, Lech – Legia 0:0 (20000) – 1/4 PP
30.09.2005, Lech – Legia 1:0 (26000)
19.05.2007, Lech – Legia 3:1 (26000)
06.10.2007, Lech – Legia 1:0 (29000)
05.10.2008, Lech – Legia 0:0 (24000)
03.04.2010, Lech – Legia 1:0 (13500)
16.04.2011, Lech – Legia 1:0 (36240)
30.10.2011, Lech – Legia 0:0 (33125)
18.11.2012, Lech – Legia 1:3 (40632)
27.10.2013, Lech – Legia 1:1 (38458)
22.03.2015, Lech – Legia 2:1 (41545)
10.07.2015, Lech – Legia 3:1 (40088)
19.03.2016, Lech – Legia 0:2 (41567)
09.04.2017, Lech – Legia 1:2 (41026)

Autor zdjęć: Krzysztof Krause

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 13

  1. pete34 napisał(a):

    w zestawieniu jest błąd – wynik wczorajszego meczu jest wpisany jako 1:3

  2. Mary napisał(a):

    Nie wiem po co ścigamy się z tą frekwencją, nic dobrego z tego nie wychodzi. Ja im poklaskałam i wyszłam, jak zwykle na szarym końcu.

  3. kocianJanTratatam napisał(a):

    W ostatnich latach dobre frekwencje nie zwiastują ani dobrego dopingu ani wyniku który by ucieszył te tłumy.

    • Soku napisał(a):

      Wyjątek: Lechia. Pomijając małą liczbę bramek, to emocji było jak w rollercoasterze. Doping również dawał radę.

    • kocianJanTratatam napisał(a):

      Z tzw masówek to letni superpuchar z którego azja wychodziła przed czasem, miał niesamowitą moc.
      Mniej było tanich lanserów, może grzali tyłki w jakimś Dubaju bo to sezon urlopowy.
      A tak poważnie, widać było pełen przekrój ludzi, przystępne ceny biletów i stadion tętniący życiem od początku do końca. Sporo osób odpuszcza sobie te spędy po stówę, widząc co się na nich dzieje, a raczej nie dzieje. Ten mecz miał jakąś magię, no w ostatnich latach na żadnym tak nie huczalo.
      Kibicowsko – ten z Lechią też ok, ale w niedzielę nie było tej mocy.

  4. ja napisał(a):

    Czy wiecie co to za dziewczynka która do vuko mówiła frajerze?

  5. arek z Debca napisał(a):

    Zdjecie nr 19 wymiata.

  6. LP88 napisał(a):

    Topolski jak ojciec chrzestny :p

  7. Pulek napisał(a):

    Lech przy takiej liczbie ludzi na stadionie nie umie grać tak jak z leczna te dwa punkty będą brakować

  8. J5 napisał(a):

    No to we frekfencji na meczach mamy mistrzostwo. Ale chyba nie o takie mistrzostwo chodzi. Ktoś powinien wytłumaczyć się ze słabszej formy drużyny, bo to pomału zaczyna przypominać bajki Urbana. Lepiej jak kibic zna przyczyny spadku formy i sposób na wyjście z dołka, bo wtedy można taką sytuację zrozumieć i wesprzeć drużynę jeszcze mocniej na trybunach

  9. inowroclawianin napisał(a):

    Frekwencja super, szkoda tylko ze pikniki w Poznaniu sa strasznie sztywne i nawet przez chwilę nie potrafią porządnie zaspiewac czy poskakac. Doping w Kotle byl super i nawet Klima byl pozytywnie zaskoczony, co się nie rzadko zdarza. Przydalyby sie osoby które trochę ruszylyby pikoli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.