Sentymentalny powrót trzech piłkarzy

Jutro o 20:30 rywalem Lecha Poznań na Bułgarskiej będzie zespół Korony Kielce w którym nie brakuje Lechowych akcentów. Przeciwko naszej drużynie znów będą mieli szansę zagrać byli zawodnicy naszego klubu i to tacy, którzy święcili tutaj niezapomniane sukcesy zarówno krajowe jak i międzynarodowe.


Najmniejsze szanse na grę w piątek ma 32-letni napastnik, Ilijan Micanski. Bułgar jest kontuzjowany, nie trenuje i może nie znaleźć się w kadrze Korony Kielce na jutrzejsze spotkanie. Micanski trafił do Lecha Poznań latem 2006 roku z Amiki Wronki. Grał tylko ogony, więc jeszcze w tym samym okienku został wypożyczony do Korony Kielce. Zimą wrócił i znów nie mógł wywalczyć sobie miejsca w pierwszym składzie. Micanski zdobył jednak 2 gole dla Kolejorza w rozgrywkach Pucharu Ekstraklasy. Jesienią 2007 roku lepiej nie było, dlatego wiosną 2008 roku grał już na wypożyczeniu w Odrze Wodzisław Śląski, gdzie młodemu wówczas napastnikowi szło znacznie lepiej.

Przed sezonem 2008/2009 bułgarski zawodnik został sprzedany przez Lecha Poznań do Zagłębia Lubin. Prawonożny piłkarz dla ówczesnego I-ligowca strzelił aż 30 goli w 34 meczach. Po wyjeździe z Polski latem 2010 roku Ilijan Micanski grał w czterech klubach niemieckich, w Korei, w Bułgarii, by zimą wrócić do naszego kraju i podpisać kontrakt z Koroną. Tej wiosny napastnik, który w barwach Kolejorza rozegrał w Ekstraklasie tylko 12 spotkań strzelił dla kielczan 3 gole w 8 meczach.

Innym byłym lechitą w drużynie Korony Kielce, która jest tak naprawdę jego rodzimą jest Jacek Kiełb. 29-letni w tej chwili skrzydłowy trafił do Kolejorza przed sezonem 2010/2011 właśnie z Kielc. Nie grał źle, lecz regularnie nękały go dziwne problemy. Jacek Kiełb często był chory lub przeziębiony. Wiecznie wypadał i po roku został wypożyczony z powrotem do Korony. Po sezonie 2011/2012 popularny „Ryba” na chwilę wrócił do stolicy Wielkopolski, jednak nie znalazł uznania w oczach Mariusza Rumaka tak samo jak nieco później w Śląsku Wrocław. Prawonożny boczny pomocnik latem 2012 trafił zatem do Polonii Warszawa.

Jacek Kiełb, który latem 2016 wrócił do Korony Kielce w „niebiesko-białych” barwach rozegrał 34 mecze w których strzelił 1 bramkę i zaliczył 3 asysty. Z Lechem Poznań grał w 1/16 Ligi Europy ogrywając wcześniej w grupie m.in. FC Salzburg czy Manchester City. Wystąpił też w przegranym finale Pucharu Polski w Bydgoszczy. Wiele wskazuje na występ Kiełba w piątek na pozycji wysuniętego napastnika.

Trzecim byłym lechitą i drugim, który przed tym sezonem przyszedł do Korony Kielce jest Mateusz Możdżeń. Spośród grupy byłych zawodników Kolejorza to piłkarz mający największe szanse na wyjście w piątek w wyjściowym składzie (nie wiadomo jeszcze czy na środku pomocy czy na prawej obronie). 26-latek w pierwszym zespole Lecha Poznań od jesieni 2009 do końca sezonu 2013/2014 rozegrał 131 meczów. Strzelił 12 bramek, zanotował 12 asyst, zobaczył 23 żółte kartki i 3 czerwone.

Mateusz Możdżeń wraz z Lechem Poznań sięgnął po Mistrzostwo Polski w 2010 roku, a także po 2 wicemistrzostwa kraju za kadencji Mariusza Rumaka. Grał również w 1/16 Ligi Europy oraz w finale Pucharu Polski 2011. W Kolejorzu był rzucany po całym boisku. Zwiedził wszystkie pozycje w pomocy i pozycję prawego obrońcy. Grając na prawej flance defensywy miał bardzo udaną wiosnę 2014. Lech Poznań chciał zatrzymać Możdżenia w klubie, ale ten chciał więcej grać w środku pomocy. Kolejorz przystał na jego żądania. Mimo to, Możdżeń zdecydował się odejść ze stolicy Wielkopolski. Żegnając się bredził jakoby w Polsce mógł grać tylko w Lechu Poznań, a teraz chce spróbować sił za granicą. Wkrótce potem trafił do Lechii Gdańsk. Następnie przeszedł do Podbeskidzia Bielsko-Biała z którym spadł z ligi.

Mateusz Możdżeń występując w Lechu Poznań słynął z nielojalności oraz udzielania kontrowersyjnych wywiadów głównie w warszawskich mediach. Na boisku słynął za to z bardzo dobrego dośrodkowania czy ładnych goli. Bramka wbita Manchesterowi City na zawsze zapadnie w pamięci wielu kibiców. Tak samo zresztą jak kilka trafień z rzutów wolnych w tym m.in. z Zagłębiem Lubin czy z Podbeskidziem Bielsko-Biała już w doliczonym czasie gry w ostatniej akcji spotkania. Dalsza kariera Mateusza Możdżenia oraz Jacka Kiełba pokazuje, że Lech Poznań nic nie stracił na ich odejściu, a rezygnując z ostatniej dwójki podjął dobrą decyzję.

Tymczasem w wiosną 2006 roku i w sezonach 2006/2007 oraz 2007/2008 zawodnikiem Korony Kielce był Marcin Robak. 35-letni w tej chwili napastnik naszego klubu rozegrał dla „Koroniarzy” 73 mecze w których zdobył 22 gole i zaliczył 10 asyst (w Ekstraklasie 66 spotkań oraz 19 bramek). Robak występując w Koronie był w meczach z Lechem niegroźny, choć przeciwko nam grał dość sporo. W dotychczasowej karierze wbił za to kielczanom 3 gole w tym 1 latem reprezentując Kolejorza. W grudniu asystował z kolei przy zwycięskim trafieniu Dawida Kownackiego.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 9

  1. 07 napisał(a):

    Przyklad Mozdzenia pokazuje, ze nie warto ufac grojkom tym bardziej miernym.

  2. B_c00L napisał(a):

    I jutro Robaczek strzeli im dwie :)

  3. Mohito napisał(a):

    Dla Możdżenia Lech był sufitem a on myślał, że podłogą… pobłądził chłopak

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Nie umiano mu znaleźć miejsca na boisku i popadł w przeciętność. Ostatecznie zostanie pewnie takim ligowym średniakiem.

    • przem37 napisał(a):

      JR moim zdaniem to raczej agent namieszał mu w głowie że jest taki zajefajny a bramka z MCI to w zasadzie przepustka do każdej silnej ligi.
      Problem polega na tym że niestety poza dobrym uderzeniem i dośrodkowanie brakowało mu szybkości i zwrotnosci. Uderzenie można wytresować jak Lewy pozostałych parametrów już nie koniecznie.

  4. Bart napisał(a):

    Możdżeń = drugi Kikut. Pogubił się, przecenił swoje możliwości i myślał że za granicą zrobi karierę. Menago któremu zależało głównie na liczbie zer na stronie banku pewnie też dodatkowo mu w głowie namieszał. Lech go chciał, on wybrał inaczej i wyszedł na tym mocno średnio. To w ogóle jest dobry przykład na to, jak przecenianie swoich umiejętności i słuchanie menadżerów potrafi wyhamować karierę.

  5. stowoda napisał(a):

    Możdżeń to klasyczny przykład straty poczucia rzeczywistości.
    Inaczej z KiełbeM który JEST dalej dobrym zawodnikiem, ale dobrze że nie został w Lechu bo co chwila kontuzja, choroba, a piłkarz przede wszystkim MUSI GRAĆ !
    Micanski to obcokrajowiec więc to że „zwiedza” kluby to nic nadzwyczajnego. Przeciętny kopacz gały.

  6. Michał Kalisz napisał(a):

    Brat Możdzenia chodzi na żyletę.
    Oprócz bramki z mc pamiętam karnego, którego zrobił w 85 min meczu w maju 2013 r. na klozetowej. I 0:1. I koniec walki o MP…

  7. Toruń napisał(a):

    Pamietam jak Wilczek cierpial grajac w betonach…a Mozdzerowi zadne barwy nie przeszkadzaja….tffffu…mam nadzieje ze zostanie jutro slodko wygwizdany