Wspomnień czar: Najwyższe zwycięstwo bez radości

Wiosną 2016 roku ruszyliśmy na KKSLECH.com z kolejnym nowym cyklem, który na stałe towarzyszy już tej witrynie. Cykl „Wspomnień czar” to dopełnienie przedmeczowych materiałów przypominający ciekawe wydarzenia z przeszłości trochę w innym stylu. Pół żartem, pół serio wracamy pamięcią do dawnych spotkań, które Lech Poznań rozegrał z danym rywalem.


W cyklu „Wspomnień czar” przy okazji większości meczów w nieco nietypowy wracamy w artykułach do przeszłości wspominając na luzie krótko dawne mecze Lecha Poznań z danymi rywalami. Nie zabraknie filmików, naszych osobistych wspomnień i odczuć czy starych fotek z archiwum KKSLECH.com dotyczących dawnych spotkań Kolejorza. W zależności od rywala czasem jeden odcinek będzie ciekawszy, a czasem drugi trochę mniej. W każdym razie przypomnicie sobie występy Lecha Poznań przeciwko danemu klubowi od tej najciekawszej strony.

W dzisiejszym materiale „Wspomnień czar” wracamy pamięcią do niezbyt udanej wiosny 2011. Po nieudanej ligowej jesieni 2010 ekipa Kolejorza prowadzona przez Jose Bakero miała gonić całą ligową czołówkę, żeby awansować do europejskich pucharów. O obronie tytułu Mistrza Polski nikt już wtedy nie marzył. Tak jak rok temu celem było samo załapanie się do Europy, jednak nawet oto było trudno. Najkrótszą drogą było oczywiście zdobycie Pucharu Polski. Lechici w Bydgoszczy zagrali nieźle, w dogrywce też mieli swoje szanse, lecz ostatecznie przegrali z Legią po rzutach karnych dla której jedyną szansą na puchary również wydawał się wtedy krajowy puchar.

Po przegranym finale poznaniacy mieli jeszcze 6 spotkań do końca ligowego sezonu 2010/2011, aczkolwiek szanse na wygranie wszystkich meczów były małe przy chwiejnej formie podopiecznych Jose Bakero. Zaraz po finale przy pustych trybunach (efekt kary po finałowych zamieszkach) Kolejorz wygrał 2:0 z Górnikiem Zabrze. Później przegrał w Krakowie oraz w Gdańsku pokonując u siebie jeszcze Ruch i Polonię w Bytomiu. To było jednak wciąż za mało, żeby myśleć o pucharach. Potrzebne było przede wszystkim zwycięstwo nad Koroną Kielce w 30. kolejce. 29 maja 2011 roku niestety nie tylko wygrana nad „Koroniarzami” dawała awans do Europy.

Przed 29. kolejką Lech był siódmy z 42 punktami. Miał 1 oczko mniej od Lechii Gdańsk, Widzewa Łódź oraz 3 od Lechii Gdańsk. Musiało się więc naprawdę wiele wydarzyć, aby poznaniacy zajęli 4. miejsce. Wbrew temu co opowiada dziennikarz na poniższym skrócie Kolejorz ani razu nie był na pozycji dającej puchary.

Żeby Lech Poznań awansował do europejskich pucharów musiał przede wszystkim wygrać mecz z Koroną Kielce o czym już wcześniej wspomnieliśmy. Ponadto Kolejorz musiał również liczyć na porażkę Jagiellonii Białystok oraz remis zabrzańskiego Górnika i Lechii Gdańsk (mogła też przegrać). 30. kolejka przed 6 laty nie rozpoczęła się zbyt dobrze dla lechitów, gdyż już w 7. minucie gdańszczanie prowadzili 1:0, natomiast cztery minuty później na prowadzenie wyszli także zabrzanie. Na nic zdawały się zatem dwa gole strzelone przez lechitów oraz porażka do przerwy białostockiej Jagiellonii 0:1.

Część kibiców Kolejorza, która została jednak w domach, śledziła Multiligę w Canal Plus oraz korzystała z relacji live na podejrzanych stronach została wprowadzona w błąd przez niezwykle niekompetentnych dziennikarzy. Ci bowiem po pierwszych 45 minutach zamiast wziąć pod uwagę małą tabelkę, brali do wiadomości bilans bramkowy i informowali, że na tę chwilę Lech jest w pucharach. W rzeczywistości po godzinie 17:45 Jagiellonia Białystok miała 45 punktów, Lech Poznań 45 i zabrzański Górnik także 45. Tym samym aż trzy zespoły miały taką samą liczbę oczek, a w tym wypadku nie bierze się pod uwagę bilansu bramkowego tylko małą tabelkę, którą podajemy poniżej.

1. Jagiellonia 9 5:2
2. Lech 6 4:4
3. Górnik 3 2:5

Jak widzicie gracze Michała Probierza zdobyli w niej najwięcej punktów, gdyż raz pokonali Kolejorza, a dwa razy triumfowali nad Górnikiem Zabrze. Tym samym porażka Jagi przy wygranej lechitów i zwycięstwie zabrzan nic poznaniakom nie dawała. Ten fakt sprawia, że zawodnicy Jose Marii Bakero Escudero nawet przez chwilę nie byli wówczas na 4. miejscu dającym awans do Ligi Europy. Triumf Lecha Poznań nad kielecką Korona pozwolił jednak piłkarzom Kolejorza zająć na koniec sezonu 5. lokatę oraz wywalczyć więcej pieniędzy od Canal Plus.

Wracając do meczu z Koroną Kielce. Majowy pojedynek przed 6 laty przeszedł do historii, ponieważ do dziś jest to najwyższe zwycięstwo Lecha nad „Koroniarzami” w historii na naszym stadionie. 29 maja 2011 roku gole dla poznaniaków na oczach 15337 widzów zdobyli Semir Stilić, Ivan Djurdjević, Artjoms Rudnevs i Jakub Wilk. Z tamtej drużyny Lecha do dziś na Bułgarskiej gra Jasmin Burić. Za to wieczorem po przeciwnej stronie wystąpią Jacek Kiełb oraz Mateusz Możdżeń, którzy 6 lat temu reprezentowali „niebiesko-białe” barwy.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.