Analiza meczu z Koroną + statystyki

W piątkowym meczu z Koroną Kielce trener Lecha Poznań z racji zbliżającego się finału Pucharu Polski dokonał kilku zmian. Niestety zmiany osłabiły grę Kolejorza mając wpływ na jego słabszą postawę. Na szczęście nie ucierpiał na tym wynik, który jest bardzo dobry i pozwolił „niebiesko-białym” wskoczyć na 1. miejsce w ligowej tabeli tuż przed finałem Pucharu Polski.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Maciej Bartoszka nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Koroną Kielce.

Obrona (ocena: 3)

W porównaniu z ostatnim meczem do składu za Lasse Nielsena wskoczył zdrowy już Jan Bednarek, a do bramki Jasmin Burić po to, aby był lepiej ograny przed finałem Pucharu Polski w którym wystąpi. Niestety. Bośniak nie miał najlepszego dnia. Nie ponosi oczywiście winy za utratę goli, aczkolwiek swoimi interwencjami szczególnie w pierwszej połowie wprowadzał niepewność. Na szczęście z każdą minutą było coraz lepiej, dlatego do Buricia nie można mieć większych pretensji. Słabiej zagrał Jan Bednarek, który w takiej formie chyba mimo wszystko powinien ustąpić miejsca Lasse Nielsenowi. W piątkowy wieczór tylko doświadczony Maciej Wilusz wprowadzał spokój w defensywie. Gdyby nie jego postawa, ustawianie się, asekuracja czy wślizgi to Lech mógłby stracić więcej bramek. Wilusz często był tam gdzie powinien naprawiając błędy źle ustawiającego się Bednarka oraz Tomasza Kędziory, który w obronie zagrał niestety słabo. W miarę poziom utrzymywał jeszcze Volodymyr Kostevych, choć także spodziewaliśmy się po nim więcej. To nie był ten Lech w obronie co zwykle. W ciągu 90 minut stracił przecież aż 2 gole co zdarza się niezwykle rzadko. W formacji defensywnej brakowało drugiego zawodnika, który obok Macieja Wilusza byłby liderem. Kędziora z Bednarkiem wyglądali wczoraj przy nim jak juniorzy. Bez wątpienia ten mecz to świetny materiał do analizy zarówno dla całej drużyny jak i indywidualnie dla wszystkich zawodników z defensywy.

Pomoc (ocena: 2)

Boiskowa tragedia. Maciej Makuszewski i Abdul Aziz Tetteh o którym już wspomnieliśmy w materiale „Oko na grę” rozegrali swój osobny mecz. Gdyby Lech grał w „9” wyglądałby w ofensywie tak samo słabo. Makuszewski kolejny raz pokazał, że tej wiosny jest naprawdę słaby. Co miał piłkę przy nodze to tracił ją w prosty sposób. Za to o Tettehu szkoda już cokolwiek drugi raz pisać. Zupełnie nie wywiązywał się z roli defensywnego pomocnika, a przy okazji wprowadzał chaos w drugiej linii i nerwowość w obronie przez swoje straty czy braku umiejętności odebrania piłki szybszym rywalom. Gdyby nie indywidualne przebłyski Łukasza Trałki, Darko Jevticia czy Radosława Majewskiego ofensywna gra Lecha wyglądałaby jeszcze gorzej. A tak Jevtić strzelił gola po asyście Majewskiego, sam podał piłkę, kiedy w polu karnym faulowany był Robak, zaś na końcu wywalczył jeszcze rzut karny. Lech wygrał w piątek dzięki Jevticiovi. Jego gwiazda rozbłysła i to on dał Lechowi 3 punkty. Warto jeszcze odnotować ciekawą zmianę Mihaia Raduta, który znów pokazał, że warto dać mu więcej szans. Piłka rumuńskiemu zawodnikowi ewidentnie klei się do nogi. Ma on „to coś” w grze ofensywnej co trzeba bardziej wyzwolić w kolejnych spotkaniach. Sam Nenad Bjelica już wie, że nie ma co we wtorek wystawiać zarówno Abdula Aziz Tetteha jak i Macieja Makuszewskiego. Obaj nie są słabymi zawodnikami, lecz nie mają w tej chwili formy, która pozwalałby im grać od początku. Wczoraj z tą dwójką na murawie lechici grali właściwie w „9”. Gdyby Tetteh wyleciał za 2 żółtą kartkę obraz gry w drugiej linii wyglądałby podobnie. Zwycięstwo poza golami Robaka zawdzięczamy przede wszystkim Jevticiowi, który jest gwiazdą tego meczu pokazując jednocześnie, jak bardzo ważnym jest zawodnikiem dla Kolejorza.


Atak (ocena: 5)

Do tej formacji kibice nie mogą mieć żadnych zastrzeżeń. Marcin Robak walczył jak lew. Biegał, starał się, robił wszystko, aby to Lech Poznań zwyciężył. W pewny sposób wykonał dwie jedenastki (jedna z nich była podyktowana po faulu na nim). Robak to główny bohater meczu obok Darko Jevticia, bo właśnie tego wymaga się od napastnika, czyli strzelania golu, a już tym bardziej w tak trudnych momentach, jak w piątek. Swoje zrobił również Dawid Kownacki, dlatego formację ataku można ocenić na piątkę.

Ogólne wrażenie (ocena: 3)

Taki mecz musiał się przydarzyć. Nie da się cały czas wygrywać 3:0, lekko, łatwo i przyjemnie, by na końcu zdobyć mistrzostwo bez większego wysiłku czy bez problemów po drodze do celu. Trofea w tym mistrzostwo kraju zdobywa się właśnie takimi meczami, jak wczoraj. Czasem potrzebny jest indywidualny przebłysk, trochę szczęścia, boiskowego cwaniactwa, żeby wygrać. Lech nie grał dobrze. Grał bardzo słabo co nie ulega żadnej wątpliwości. Zwyciężając jednak cały czas po 3:0 nie robiłby postępu jako drużyna. A tak Nenad Bjelica oraz cały zespół ma nad czym pracować. Po piątku już wie, że nikt mu nie odpuści, niczego za darmo nie podaruje, nie położy się przed Lechem. Lech wygrał wczoraj indywidualnościami oraz charakterem. Nie szło mu, gra się nie kleiła, aczkolwiek w poczynaniach zawodników było widać walkę. Zespół piłkarsko wyglądał źle, lecz nie można mu było odmówić ambicji. Walczył, wierzył do końca i ostatecznie wywalczył to co było celem przed meczem, czyli 3 punkty. Na tym etapie liczą się właśnie punkty. Na przykład dla odmiany w Gdańsku poznaniacy zagrali świetnie tylko co z tego skoro przegrali? Wczoraj zagrali piłkarsko słabo, jednak mają co analizować, nad czym pracować, nad czym myśleć, żeby już we wtorek był dobry nie tylko wynik, ale również gra. Gra na pewno będzie lepsza, a jeśli będzie lepsza to i Puchar Polski trafi we właściwe ręce, gdy tylko wyciągnie się wnioski po wczorajszych zawodach. Nie ma również co ukrywać, że piłkarze mimo wszystko myśleli już o nadchodzącym finale, trochę za spokojnie podeszli do meczu z Koroną, a taktyka nie okazała się trafiona. Na koniec można jeszcze napisać słówko o Koronie. Nam udało się ją pokonać, lecz jeśli Korona nadal będzie tak grała, to nie powinna mieć problemów z zatrzymaniem choćby jednego z naszych głównych rywali w walce o tytuł.


Składy

1-4-2-3-1 przechodzące na 1-4-3-3

Burić – Kędziora, Bednarek, Wilusz, Kostevych – Tetteh (69.Kownacki), Trałka – Makuszewski (61.Radut), Majewski (81.Gajos), Jevtić – Robak.

1-4-2-3-1

Borjan – Rymaniak, Dejmek, Grzelak, Kallaste – Możdżeń, Żubrowski – Palanca, Aankour (85.Cebula), Pylypchuk (57.Abalo) – Kiełb.

Statystyki meczu Lech – Korona 3:2

Bramki: 3 – 2
Strzały: 5 – 19
Strzały celne: 3 – 7
Strzały niecelne/zablokowane: 2 – 12
Faule: 13 – 17
Żółte kartki: 2 – 4
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 3 – 7
Dośrodkowania: 12 – 13
Zmiany: 3 – 2
Spalone: 2 – 1
Posiadanie piłki: 47% – 53%
Celne podania: 68% – 70%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu z Koroną 3:2

Strzały z pola karnego: 3
Strzały z dystansu: 2
Strona najczęstszych ataków: lewa
Strona najczęstszych dośrodkowań: lewa
Najwięcej wygranych piłek: lewa strona boiska na połowie rywala
Podania: 45% podań do przodu, 42% w poprzek, 13% do tyłu

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 28

  1. Marian napisał(a):

    Oby ostatnie zdanie bylo prorocze. Kędziora, Bednarek w mojej ocenie bardzo obniżyli noty. O ile za Bednarka jest mozliwa zmiana na lepszego zawodnika, a za Kędziore niestety nie jedynie na gracza o w tej chwili podobnym poziomie czyli Wasilewskiego

  2. Radomianin napisał(a):

    Nie zgadzam sie z redekcja jesli chodzi o Jasia.nie Bośniak a Polak, a najważniejsze niepewny?gdzyby nie jego”niepewnosć” przegralibysmy ten mecz. Obok gracza meczu i Robaka to byl najlepszy zawodnik.Jeśli by to on bronil w lidze to napewno bylby pewniejszy w niektorych sytuacjach…BuricFan i tak jestem ;)

  3. tomasz1973 napisał(a):

    Buric tak czy inaczej został jednym z bohaterów, wybronił 2 sety i to między innymi dzięki niemu mamy 3 pkt, tak więc krytyka raczej niesłuszna, początek niepewny, bo jakby nie patrzeć Putnocki przyspawał go do ławki, więc trochę minut potrzebował, żeby wejść w mecz.
    O Wiluszu pisałem już w trakcie meczu, trochę żartobliwie, że pech powrócił, akurat jak zamieściliście ankietę o nim, ale pisałem też, że swoim występem ratuje nam dupę.
    Bardzo, ale to bardzo słabo zagrał Kędziora- z przodu bezproduktywny, z tyłu objeżdżany jak prawdziwy juniur, nawet jak gonił, a zawsze był spóźniony, to ustawiał sie na zewnątrz zawodnika, patrząc od strony bramki, robiąc tym samym autostradę dla przeciwnika.
    Zaraz po meczu napisałem, ze właściwie zaczęliśmy grać, gdy na boisku pojawiło się wreszcie 11 Lechitów, a nie 9+Makuszewski i Teteh, brawa dla Jevticia, w Warszawie Trałka -Gajos, a na skrzydło, albo Radut, albo Kownacki.
    Robak–zadziwia mnie i przepraszam go, że wątpiłem w niego, druga młodość!

  4. Sternbek napisał(a):

    Ostatnie zdanie wyjasnia wszystko!
    Korona do ostatniej minuty kondycyjnie wygladala fantastycznie. Ciesze sie ze juz za nami a inni niech sie boja!

  5. Lpo napisał(a):

    Wiadomo ,że korona spiela się na mecz z nami tak jak na mecz z ległą. Nie są w stanie zagrać 2-3 takich meczów z rzędu bo gdyby tak grali to walczyli by o puchary. Wyszli nabuzowani z luzem ze nie grozi im spadek na drużynę niestety źle ustawioną i myślącą o wtorkowym finale. Mam nadzieję ,że po wygraniu PP i zapewnieniu sobie gry w pucharach nasi dalej będą grali bez spiny i powalczą o MP.

  6. milekamps napisał(a):

    Oby tak było bo wczoraj bylo widać że myślami są w finale i to przełożyło się na grę.no zobaczymy we wtorek jak będzie

  7. sarim1410 napisał(a):

    Jeśli na Burica się stawia i gra regularnie to jest OK ( choć gra nogami jest Jego sporym mankamentem ) Jeśli wchodzi od czasu do czasu to gra niepewnie.

  8. Panda1922 napisał(a):

    Ostatnie zdanie w artykule powoduje uśmiech na twarzy nie jednego z nas:-) A tytuł/podtytuł analizy wczorajszego meczu powinien brzmieć O CZYM ONI K…A MYŚLELI? Buric ,
    Wilusz, Darko i Robak byli wczoraj na murawie ciałem i umysłem , reszta myślała kij wie o czym. Makuszewskiego nie da się oglądać , oby go pożegnali , bo naprawdę szkoda bejmów i naszych nerwów na tego pana.

  9. milekamps napisał(a):

    Makuszewski widać że odpierdala maniane.po co nam taki zawodnik

  10. kilo82 napisał(a):

    Nie pamiętam meczu z takimi statystykami jak chodzi o strzały u nas: my 5, przeciwnik 19…

  11. Michał Kalisz napisał(a):

    Polak Janek uratował nam mecz. Zob. akcja z 72 min sam na sam i z 88 min.
    Tylko Lech!

  12. BartiLech napisał(a):

    Strzały 5-19 , czegoś takiego dawno tu nie było , ale liczą się 3 punkty i to najważniejsze

  13. Endriu napisał(a):

    Atak na „5”? Przecież praktycznie nie mieliśmy sytuacji… 5 w całym meczu mówi o wszystkim… Dno

    • gruh napisał(a):

      I z tych 5 padły 3 bramki kolego, stąd wysoka ocena ataku.

    • Endriu napisał(a):

      Tak. Wiem. Cieszy mnie to, bo dzięki temu wygraliśmy. Ale patrząc z drugiej strony nie licząc karnych to przez cały mecz oddaliśmy tylko 3 strzały! Jeden strzał na 30 minut!! A nie graliśmy z Barceloną tylko z Korona

    • Grimmy napisał(a):

      No i dlatego niska ocena dla pomocy, gdyz to glownie pomoc jest odpowiedzialna za kreowanie sytuacji bramkowych, a atak za ich wykorzystywanie.

    • przem37 napisał(a):

      Dokładnie mam tą samą opinię sorry ale to pomoc na stwarzać szansę napastniką oni są odpowiedzialni za ich wykorzystanie. Mieli pięć wykorzystali 3 czyli skuteczność 60 proc. Daj nam Boże taki wynik wnkazdyk meczu.

  14. gruh napisał(a):

    Po tym meczu ostatecznie przekonałem się do Raduta. Ma świetny balans ciałem i technikę, do tego ciąg na bramkę jak dziki, nie da się go łatwo przewrócić. Bardzo mi się podoba i powinien grać od początku w finale. Pytanie czy jest gotowy na 90min? Acha i powinien grać oczywiście kosztem makuszewskiego. Jevtic + Kownaś na skrzydłach i Radut na 10. Majewski na zmianę za Raduta.

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Ma sporą inteligencję boiskowa. Gdyby jeszcze mialepiej z kim grać. Jevtic to za mało. Raduta trzeba lepiej wykorzystac, bo ma potencjał.

    • Grimmy napisał(a):

      Nie zgadzam się. Jeśli chodzi o zestawienie pomocy. Jevtić z Radutem na bokach, Majewski na środku. Chociaż opcja z Kownackim, gdzie Radut z Jevticiem mogą ciągle wymieniać sie pozycjami, raz jeden w środku, raz drugi też brzmi fajnie.

  15. arek z Debca napisał(a):

    Bednarek, Maki, Pawlowski I Teteh powinni zaczac na lawie na Narodowym. Jasiu powinen dac rade od pierwszej minuty.

  16. melon1922 napisał(a):

    Kto za tydzien będzie pamiętał jaka była gra,3 punkty zostają lidera mamy niech teraz inni sie martwią.No i korone mamy za sobą a inni nie.

  17. Pan Pyra napisał(a):

    Należy zadać pytanie, dlaczego zawodnicy maja taki zjazd formy.
    Wielu pisze, taka Korona odbierze punkty innym zespołom.
    Tylko nikt nie myśli o tym że tak grającemu Lechowi punkty odbierze reszta zespołów.
    Nie ma co sie tłumaczyć pucharem.
    Oczywiście że 3 pkt najważniejsze i lepsze 3 pkt po takiej padace, jak 0 po super grze.
    Oby z Arka gra była lepsza.

    • arek z Debca napisał(a):

      I oczywiscie, ze bedzie. PP to ma byc pewniak, MP to juz loteria, bo wszystkich meczy na pewno nie wygramy. Mieli sie nie przemeczac, unikac kontuzji I tak to wygladalo.

  18. Goluś napisał(a):

    Poruszę taką, zastanawiającą kwestię…
    Nie pierwszy raz, Lech ma przed sobą obronę z 2-3 kartkami i zamiast to inteligentnie wykorzystywać indywidualnymi wejściami (zamach, drybling, pchanie sie do przodu na rajd), gra sobie pasywną tiki-takę na jedno… „cudowne podanie”.
    Rzeczywiscie, takie sie znów cudem trafiło, ale jak sie nie udaje, to nas nie ma!
    A zapieprza się (i to roznymi stylami gry) 90 minut, a nie cały czas grą srodkiem, praktycznie bez wejsc z boku.
    Bardzo to jednostronne i na dłuższą mete, tak mistrzostwa nie zdobędziemy, zresztą, Rutkowski chyba za nim nie teskni!
    (najlepiej zwodzić, ze… najlepiej to w 2022, bo wtedy to… ho ho, a nawet bardziej!)

  19. Goluś napisał(a):

    Poruszę taką, zastanawiającą kwestię…
    Nie pierwszy raz, Lech ma przed sobą obronę z 2-3 kartkami i zamiast to inteligentnie wykorzystywać indywidualnymi wejściami (zamach, drybling, pchanie sie do przodu na rajd), gra sobie pasywną tiki-takę na jedno… „cudowne podanie”.
    Rzeczywiscie, takie sie znów cudem trafiło, ale jak sie nie udaje, to nas nie ma!
    A zapieprza się (i to roznymi stylami gry) 90 minut, a nie cały czas grą srodkiem, praktycznie bez wejsc z boku.
    Bardzo to jednostronne i na dłuższą mete, tak mistrzostwa nie zdobędziemy, zresztą, Rutkowski chyba za nim nie teskni!
    (najlepiej zwodzić, ze… najlepiej to w 2022, bo wtedy to… ho ho, a nawet bardziej!!!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.