Analiza meczu z Wisłą + statystyki

W niedzielnym meczu z Wisłą Kraków mimo dwóch różnych połów Lech Poznań ostatecznie pokonał po raz pierwszy w tym sezonie „Białą Gwiazdę” u siebie dzięki czemu jest już bardzo bliski zrealizowania celu minimum. Postawa mentalna Kolejorza mimo wszystko wciąż nie jest taka jakiej oczekiwaliby kibice.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Kiko Ramireza nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Wisłą Kraków.

Obrona (ocena: 2)

W porównaniu z ostatnimi meczami w tej formacji Nenad Bjelica nic nie zmienił. Od początku meczu obrona grała czujnie, dobrze się ustawiała, spokój w defensywie wprowadzał Maciej Wilusz aż nagle przyszła 27 minuta. Po długiej piłce zagranej przez bramkarza nie potrzebnie wyszedł do niej Matus Putnocky. Przez brak komunikacji staranował Volodymyra Kostevycha po czym pozwolił przejąć piłkę Rafałowi Boguskiemu. Strata bramki w głupi, niewytłumaczalny sposób była spowodowana złą decyzją Słowaka, a także złym ustawieniem obrony i brakiem koncentracji o której tyle mówi Nenad Bjelica. Po tym golu defensywa grała znacznie gorzej. Lasse Nielsen, który w przerwie zmienił mającego małe problemy Macieja Wilusza nie wprowadził spokoju. Obrońcy często nie wiedzieli co się dzieje. Gubili krycie, źle się ustawiali i tylko szczęście sprawiło, że Wisła nie wykorzystała dwóch sytuacji w samej końcówce. Nie ma absolutnie żadnego wytłumaczenia na to, jak zaprezentowała się obrona po 27 minucie. To przecież najlepsza formacja Lecha w tym sezonie, a tymczasem po zmianie stron zachowywała się jakby pierwszy raz ze sobą grała. Miała szczęście, że tylko tak to się skończyło.

Pomoc (ocena: 3)

Od 1 minuty widzieliśmy Lecha ambitnego, zdeterminowanego, chcącego wygrać, który grał szybko, z polotem i pomysłem na ataki ofensywne. Był to więc inny Lech niż ten, którego zobaczyliśmy w meczu z Lechią. Miał tydzień na przygotowania, mógł złapać świeżość i było widać, że wykorzystał ten czas. Ciężar gry na siebie brał każdy z ofensywnych zawodników co mogło cieszyć. Do formy wrócił Abdul Aziz Tetteh, dlatego Lechowi przez całą pierwszą połowę udawało się mieć kontrolę nad tym spotkaniem nawet w momencie większego posiadania piłki przez rywala. Po przerwie wszystko się zmieniło. Spanikowany Lech z niewiadomego powodu cofnął się całym zespołem, nie grał piłką, nic nie pokazywał, a kiedy miał już dobrą kontrę był nawet zaskoczony, że udało mu się wyjść z własnej połowy. Między ofensywnym Lechem z pierwszej połowy, a tym z drugiej, który był spanikowany była prawdziwa przepaść. Wejście Łukasza Trałki za kontuzjowanego Macieja Gajosa nie zmieniło obrazu, ponieważ Trałka nie umiał wraz z Tettehem uspokoić gry w środku pola czy przejąć boiskowej kontroli. Nenad Bjelica jako trener powinien znaleźć przyczynę, dlaczego jego drużyna po całkiem dobrej pierwszej połowie w której odzyskała luz w ofensywie nagle w drugiej odsłonie stanęła zapominając co robić? Wielu kibiców widząc to co robią pomocnicy traciło tylko nerwy. Nie dało się tego oglądać.


Atak (ocena: 2)

Ze względu na humory Marcina Robaka tym razem szanse gry dostał Dawid Kownacki. Był to niestety kolejny mecz w którym „Kownaś” z dużo silniejszymi stoperami w ogóle sobie nie poradzi. Odbijał się od nich jak pacynka psując dobrą akcję, kiedy idealną piłkę z prawej strony po przerwie dorzucił mu jeden z lechitów. Wystarczyło po prostu wygrać wtedy walkę o pozycję, jednak dla Kownackiego było to zbyt trudne zadanie. Młody napastnik po prostu nie poradził sobie fizycznie. Z boiska schodził wygwizdany i z pochyloną głową. Jego zmiennik Marcin Robak, który nie jest już samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców Ekstraklasy nie pokazał nic wielkiego, ponieważ nie miał nawet okazji do wykazania się. Lech po przerwie rzadko atakował, zatem Robak nie mógł pokazał tego co potrafi. Formację ataku oceniamy nisko za sprawą słabej gry Dawida Kownackiego.

Ogólne wrażenie (ocena: 3)

Już na wstępie można napisać, że ogólne wrażenie tego meczu oceniamy na trójkę z racji końcowego wyniku, który jest dobry. Na boisku Lech pokazał niewiele. Frajerstwo, minimalizm i brak umiejętności radzenia sobie z presją – tak można opisać wczorajszego Lecha. Do 27 minuty wszystko było świetnie. Lech grał szybko, z polotem, ofensywnie, skutecznie, nieźle w defensywie aż nagle Matus Putnocky popełnił babola przez który zespół stracił pewność siebie. Z 2:0 zrobiło się 2:1 i niewiele brakowało, aby było 2:2. Do końca pierwszej połowy nawet mimo nerwówki poznaniacy stwarzali jeszcze sytuacje podbramkowe. Gdyby prowadzili 3:1 to Wisła nie mogłaby mieć pretensji. Lech schodził do szatni z prowadzeniem jak najbardziej zasłużenym. Na drugą połowę wyszedł już tak jakby inny zespół. Spanikowany, minimalistyczny, który nie wiedział jak grać, co robić i w jaki sposób zatrzymać ofensywną Wisłę grającą bez presji. Im było bliżej końca meczu tym Lech grał nerwowo co przekładało się na atmosferę na trybunach. Tylko szczęście sprawiło, że poznaniacy nie zremisowali tego spotkania i nie zaprzepaścili szans na europejskie puchary. Druga połowa była świetnym dowodem na to, że gadanie piłkarzy o walce o tytuł to tylko zwykłe zdania wypowiadane na potrzeby mediów. Nie było walki, determinacji i ambicji. Jakoś udało nam się wygrać i tyle. Aż nie chce się wierzyć, że na drugą połowę wyszedł zupełnie inny Lech. Po pierwszej odsłonie zupełnie nic nie wskazywało na jakąś większą nerwówkę aż do 95 minuty.


Składy

1-4-2-3-1

Putnocky – Kędziora, Bednarek, Wilusz (46.L.Nielsen), Kostevych – Tetteh, Gajos (57.Trałka) – Makuszewski, Majewski, Jevtić – Kownacki (78.Robak).

1-4-2-3-1

Załuska – Bartkowski, Głowacki, Gonzalez, Spicić – Uryga (63.Stilić), Llonch – Boguski, Brlek, Małecki (68.Bartosz) – Ondrasek (76.Brożek).

Statystyki meczu Lech – Wisła 2:1

Bramki: 2 – 1
Strzały: 13 – 13
Strzały celne: 6 – 4
Strzały niecelne/zablokowane: 7 – 9
Faule: 19 – 16
Żółte kartki: 1 – 4
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 5 – 1
Dośrodkowania: 11 – 17
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 1
Posiadanie piłki: 44% – 56%
Celne podania: 72% – 79%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu z Wisłą 2:1

Strzały z pola karnego: 4
Strzały z dystansu: 9
Strona najczęstszych ataków: prawa
Strona najczęstszych dośrodkowań: prawa
Najwięcej wygranych piłek: lewa strona boiska na połowie rywala
Podania: 43% podań do przodu, 47% w poprzek, 10% do tyłu

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 28

  1. Jam napisał(a):

    Najwyrazniej sił im starcza na ledwie 30 min. gry. /a może chęci?/ Na dzień dzisiejszy, niestety, 6, 7 siła ekstraklasy. Z czym do pucharów?

  2. Soku napisał(a):

    Kownacki niestety nie dostawał piłek, to i z czego miał strzelać?
    Ktoś na forum już to zauważył – wygląda na to, że część zawodników celowo do niego nie zagrywa.

    • sas napisał(a):

      A po co mu podawać jak wszystkie kazda walkę o piłkę przegrywał? Kolejny mecz w którym Kownacki walil głową w mur.

  3. wagon napisał(a):

    jak ktoś zaczyna ryć pod trenerem, w szatni brak skupienia na meczu bo między niektórymi piłkarzami a Bjelicą iskrzy, zaczyna się wszystko przekładać na mecze, to samo było z legią,

  4. Panda1922 napisał(a):

    Do redakcji:
    Dzięki za artykuł , jak zwykle pełna profeska.
    „Ze względu na humory Marcina Robaka…”
    Czy zamierzacie w najbliższym czasie opisać to co się dzieje w szatni?
    Czy macie w planie przeprowadzić wywiad z naszym Trenerem?

  5. Judi napisał(a):

    „Ze względu na humory Robaka” A co, okres ma? Humorek nie dopisuje bo co, kolega Pawłowski nie gra? W tym zespole jest taki burdel że szok, Mam nadzieje,że Bjelica ogarnie ekipe bo inaczej czeka Nas powtórka z jesieni 2015 roku, i przyjdzie kolejny nowy trener z dupy (jak Urban)

  6. ad astra napisał(a):

    Kownacki jak dla mnie piłek za bardzo nie dostawał…. A poza tym uważam, że gwizdy na niego były nie na miejscu. Fakt, ostatnio mu nie idzie, ale nie jest to ta sodówka z czasów „dychy Kownasia”. Widać, że się stara tyle że mu nie idzie. Paru starych baranów bardziej zasługuje na wygwizdanie

  7. AnD napisał(a):

    Oglądałem skrót meczu z wisłą i zaciekawiło mnie co zrobił Teteh przy strzale Stilica z wolnego. Schował się za kolegę z muru i zrobił miejsce piłce.

  8. lech mat 7 napisał(a):

    Jeśli chodzi o blok defensywny to kolejny bardzo dobry mecz Wilusza , Kostek przyzwoicie ale bez błysku natomiast Bednarek od kilku meczy kompletna padaka , fatalnie ustawiony nie potrafi przepchnąc napastnika i pod prądem . Kownaś natomiast niestety nie daje zespołowi nic , brak walki odpowiedniego ustwienia na boisku i zadziorności .

  9. Bolek napisał(a):

    Nie zdziwiłbym się gdyby okazało się, że w przerwie doszło do jakieś wymiany zdań między trenerem a starszyzną i stąd przytłumienie piłkarzy w drugiej połowie. Normalnie jakby myślami byli gdzie indziej…

  10. Jan napisał(a):

    Chyba nie wszyscy tutaj wiedzą ale jest kilka typów napastników. Nie każdy gra siłowo tak jak Robak. Kownacki jest bardziej „technicznym” napastnikiem który lepiej radzi sobie w grze kombinacyjnej. Większość tutaj wymaga od Kownackiego wygrywania siłowej walki z obrońcami a przecież on ma dopiero 20 lat i z zasady nie ma szans z 30 letnim gonzalezem czy głowackim. Tutaj dochodzę do celu mojej wypowiedzi: żeby był pożytek z Kownackiego to on musi dostawać piłki do nogi, których jak zauważyliście nie dostaje więc pożytek z niego mały.

  11. slavus napisał(a):

    zupełnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, jakoby Teteh wracał do formy. Dla mnie był on najsłabszym ogniwem. Od niego wymaga się, aby był ścianą, a tymczasem grał jak tyczką, którą każdy omijał, kiedy tylko chciał.

  12. sławek napisał(a):

    Najlepiej jakby Kownacki dostawał piłke 2 metry przed bramką w której nie będzie bramkarza , a polu karnym żadnego obrońcy , może wtedy trafi . Bez jaj , napastnik jeżeli nie jest siłowy , powinien być techniczny i szybki a Dawidek nie ma ani szybkości ani techniki i dlatego gdziekolwiek pójdzie będzie grzał ławę .

  13. Paweł68 napisał(a):

    Na Interii piszą że w Lechu jest bunt i m.in.Trałka nie jest już kapitanem!

  14. J5 napisał(a):

    Mam nadzieję że Rutek i Gargamel murem staną za trenerem i że tę koterię uda się w końcu rozwalić. Piłkarz ma wykonywać polecenia trenera który jest przedstawicielem pracodawcy- prezesa. Winni buntu powinni zostać sprzedani. Niech zapanuje normalność w szatni Lecha. Tej padaki po przerwie nie dało się oglądać…

    • Marecki60 napisał(a):

      W pełni się z Tobą zgadam. Mam nadzieję, że drugi raz zarząd nie popelni tego samego błędu. Nigdy nie byłem fanem Skorzy, ale zwalnianie trenera, bo starszyznie nie pasuje to jest najglupszy z możliwych pomysłów. Efekt nowej miotly zazwyczaj jest krótkotrwały. Majowe mecze bardzo przypominają mecze za t. Rumaka. Gra dobrze wygląda do momentu strzelenia gola, im dalej w las tym gorzej. Mecz w finale PP to już był typowy mecz Rumaka, bicie głową w mur. Moim zdaniem trener Bjelica robi ten sam błąd co Rumak. Nie można grać z każdym przeciwnikiem grać taką taktyką.

    • Michu73 napisał(a):

      J5 popieram! To samo napisałem w komentach pod jakimś innym artykułem. Jedyne rozwiązanie tej chorej sytuacji.

    • irys napisał(a):

      Nie wiecie jak zle bylo w szatni ze Skorza. Dobrze, ze przyszedl Bjelica i pokazal jak mozna wygrywac z tymi samymi zawodnikami. Silna reka…???? nigdy nie jest dobra. Zaufanie i pochwaly daja lepszy rezultat.

  15. Samuel napisał(a):

    Kwestię braku Pawłowskiego w kadrze na Wisłę miał poruszyć w szatni Trałka. Z nieoficjalnych informacji wynika, że to była nawet awantura w obecności innych piłkarzy, z nazwaniem Bjelicy „kretynem”

    • szpaq napisał(a):

      Brak szacunku do trenera,powinien być z miejsca wyj…y i żaden klub z ligi nie powinien łba zatrudnić

  16. Grimmy napisał(a):

    Jak zazwyczaj zgadzam się z oceną i analizą redakcji, tak tym razem kilka waszych spostrzeżeń uważam jako błędne interpretowanie wydarzeń boiskowych. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Tetteh wrócił do formy. Być może słowo wraca, jako czasownik niedokonany, bardziej oddawałoby to, co się dzieje z Tettehem. Gra lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu, jednak wciąż jest daleki od swojej optymalnej formy, gdzie zdecydowanie wygrywał rywalizację z Trałką i był bardzo pożyteczny na boisku. Praktycznie nie do przejścia i sam potrafił ogarnąć całą strefę.

    Druga sprawa to krytyka Kownackiego, która jest dla mnie w dużej mierze niezasłużona. Z Lechią, razem z Jevticiem, rozruszał naszą ofensywę. W meczu z Wisłą, był choć może nie najbardziej widocznym zawodnikiem, ale na pewno najbardziej EFEKTYWNYM. Zaliczył asystę (wiem, macie inny system oceniania co jest asystą, a co nie niż standardowy- co mnie trochę irytuje, ale nie będę o to kruszył kopii) oraz kluczowe podanie. Krótko mówiąc, miał udział przy obydwu bramkach, a drugiej bramki bez odegrania Kownackiego by nie było. Miał ważny udział w zwycięstwie. Nie zawsze napastnik musi strzelać gole, aby rozegrać dobry mecz. Nie będę powtarzać tego co przedmówcy napisali. Po prostu napiszę, że zgadzam się z ich opinią. Kownacki nie dostaje sensownych podań, albo dostaje podanie na walkę, gdzie obrońcy tacy jak Głowacki, Pazdan czy Dąbrowski w 99% sytuacji przepchną Kownackiego, albo nie dostaje tych podań wcale gdy jest dobrze ustawiony. Poza tym, nasza gra ofensywna kuleje, więc nie ma się co dziwić że i Kownacki gra gorzej.

    • irys napisał(a):

      Tetech poprostu za dlugo byl na lawie…pilkarz musi grac! systematycznie to jest wtedy ok.
      Dlugo nie dostawal szansy na gre.

    • sas napisał(a):

      Drugiej bramki bez Kownackiego by nie było? A co on zrobił, popchnal nogę Głowackiego że ten tak źle podał do bramkarza? Kownacki w naszej lidze sobie nie pogra co udowodnione zostało wielokrotnie a podejrzewam że za granicą tym bardziej chyba że nagle stanie się twardszy i będzie umiał przedryblowac choć jednego przeciwnika co do tej pory wychodzi mu bardzo słabo.

  17. niewojnie napisał(a):

    Ale bajzel. Okoński zamiast pomóc w zostaniu Wilusza w Lechu, organizuje mu mu robotę w AEK w Grecji. Zawodnicy doświadczeni, od tylu lat w Lechu organizują sobie strajk w najważniejszym momencie sezonu. Bronić Pawłowskiego grającego taką padake – litości!

  18. Michu73 napisał(a):

    Miałem wrażenie, ze po wejściu Trały na boisko, przejęliśmy na dłuższy czas kontrole nad tym meczem i ogólnie oceniłem go dobrze, jeżeli chodzi o grę. Co do rozwiązań strategicznych odnośnie rozwoju naszego Klubu to dziękujemy Łukaszowi za dotychczasowy wkład i najlepiej byłoby dla dwóch stron sie pożegnać z klasą.

  19. stary kibol napisał(a):

    Wywołanie zadymy przed ostatnim decydującym meczem to sabotaż. Współczuję Bielicy bo jak teraz ma zmotywować zespół ?

  20. Stary kibic napisał(a):

    Uważam​, że wina za taki stan rzeczy leży jak zwykle pośrodku. Redakcja pisze, że Robak strzelił focha i dlatego nie zagrał od początku. A może jednak strzelił focha dlatego, że właśnie się dowiedział, że nie zagra od początku? Po przerwie Lech grał padlinę. A kto jest odpowiedzialny za ustawienie drużyny i skorygowanie błędów w przerwie? W lidze + ekstra NB wypowiadał się, że to trener ma być psychologiem. Robak mimo wszystko nie powinien zachować się tak, jak się zachował, ale trochę go rozumiem. Widzi jak młody odbija się od Głowackiego i w kolejnym meczu nie daje rady. Wchodzi na 8 minut i w pierwszej akcji przeskakuje Głowę. Pytam po co były balony posyłane w stronę Kownasia albo Majewskiego, gdy krył ich w tym momencie Głowacki? To też wymyślił Trałka z Robakiem? I żeby było jasne. Jestem za Bjelicą, ale i on powinien krytyczniej spojrzeć na swoją pracę z zawodnikami i ordynowaną taktyką. Kownaś powinien wchodzić na ostatnie 30 minut, gdy Robak przez godzinę porozbija stoperów i odbierze im ochotę do gry. Za sytuację w szatni są odpowiedzialne obydwie strony. Tak uważam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.