Analiza meczu z Jagiellonią + statystyki

W niedzielnym meczu z Jagiellonią Białystok, piłkarze Lecha Poznań tak jak tydzień wcześniej z Wisłą Kraków rozegrali dwie różne połowy. Po pięciu porażkach z rzędu z Jagą niewiele brakowało, aby Kolejorz poległ szósty raz i to na dodatek przy prowadzeniu po 39 minutach 2:0. Wszystko bez brak charakteru, woli walki oraz koncentracji.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Michała Probierza nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Jagiellonią Białystok.

Obrona (ocena: 2)

Trener Lecha Poznań, Nenad Bjelica nie kombinował. Wystawił tych samych obrońców co zwykle, którzy od 1 minuty grali bardzo odpowiedzialnie, z wielką koncentracją, dobrze się asekurowali i nie pozwalali Jadze na zbyt wiele. Gospodarze co prawda częściej atakowali, uderzali na bramkę poznaniaków, jednak lechici nieźle radzili sobie z ich strzałami. Tak było oczywiście w pierwszej połowie, bo im dalej w mecz tym było gorzej. Od mniej więcej 60 minuty defensorzy zaczęli tracić koncentrację. Gol na 1:2 obciąża przede wszystkim źle ustawionego Matusa Putnockiego, natomiast bramka na 2:2 już całą obronę, która w tamtej sytuacji nie nadążyła za zawodnikami Jagiellonii zupełnie się gubiąc. Doliczony czas gry był istnym horrorem dla całej defensywy. Nikt nie wiedział co robić, jak się ustawić i w jaki sposób zatrzymać piłkarzy rywala. Śmiało można napisać, że w końcówce obrona Lecha nie istniała. Szczególnie pierwszy gol został stracony zbyt łatwo. Najpierw zabrakło asekuracji na lewej obronie, a później Matus Putnocky kolejny raz nie popisał się w meczu rozgrywanym w Białymstoku. W obronie Lecha brakowało lidera, który uspokoiłby grę.

Pomoc (ocena: 2)

Słaby mecz w wykonaniu drugiej linii. Już na początku spotkania pomoc Lecha dała się stłamsić mając problemy z utrzymaniem się przy piłce nawet na swojej połowie. Lech nastawił się na kontry i jedną z nich perfekcyjnie wykorzystał. Wystarczył pojedynczy zryw Macieja Makuszewskiego prawą flanką, przytomne podanie na środek i mocny strzał niepilnowanego Radosława Majewskiego, by wyjść na prowadzenie w sytuacji w której nic na to nie wskazywało. W końcu to Jaga miała przewagę i po stracie gola na 0:1 nic się nie zmieniło. Gospodarze atakowali, jednak to lechici mieli kolejne dwie dobre sytuacje. Najpierw Marcin Robak z około 10 metrów posłał piłkę obok słupka, a później Darko Jevtić kapitanie wypuścił Łukasza Trałkę, który podwyższył na 2:0. Zachowanie Trałki było zaskakujące. Dotąd nigdy ten piłkarz nie wychodził na czystą pozycję, a tymczasem wczoraj zachował się jak prawdziwa klasyczna „10”, która wyskoczyła zza plecy obrońców. W drugiej połowie było gorzej. Kontry Lecha nie wyglądały już tak dobrze, jak w pierwszej odsłonie. Sam Lech nadal miał problemy z utrzymaniem się przy piłce. Jagiellonia w każdym kwadransie w tym spotkaniu miała procentową przewagę w tym elemencie (czasem nawet ponad 60 procentową). Optycznie była po prostu lepsza, bardziej zdeterminowana, szybsza, zdecydowana w swoich atakach dominując w środku pola nad Lechem.


Atak (ocena: 1)

Przez małą liczbę stworzonych sytuacji atak Lecha właściwie nie istniał. Marcin Robak miał jedną dobrą okazję, którą zepsuł. Później nie otrzymywał nawet podań, dlatego trudno mieć do niego pretensje. Zszedł z boiska sfrustrowany, bowiem ewidentnie chciał grać dalej, powalczyć o samodzielną koronę króla strzelców, a tymczasem Nenad Bjelica postanowił go zmienić wprowadzając Nickiego Bille Nielsena. Duńczykowi ambicji nie można było odmówić, ale sportowo nie miał nawet okazji się wykazać. Za chamskie zachowanie otrzymał żółtą kartkę.

Ogólne wrażenie (ocena: 2)

To nie był dobry mecz nawet w momencie prowadzenia do przerwy 2:0. Lech prowadził po 45 minutach tylko ze względu na wysoką skuteczność. Optycznie był słabszy od Jagiellonii, lecz w pierwszych 45 minutach dobrze odpierał jej ataki samemu wykorzystując jej błędy w defensywie. Z każdą minutą po przerwie było jednak coraz gorzej, a kiedy boisko opuścił Łukasz Trałka cała gra Lecha w destrukcji posypała się. Wiele osób ma sporo zastrzeżeń do Trałki, jednak niedzielny mecz pokazał, jak bardzo ważny jest to zawodnik w momencie w którym trzeba uspokoić grę, przeciwstawić się rywalowi i mieć kontrolę nad meczem. Po jego zejściu spowodowanej kontuzją boiskowej kontroli nie było. Lech nie wiedział jak grać i co robić. Wszystko się posypało, taktycznie zespół nie istniał, czekał tylko na końcowy gwizdek nie wiedząc zbytnio co się dzieje. Wielu zawodników odpuszczało, nie walczyło, brakowało charakteru, determinacji oraz lidera, który zmotywowałby drużynę przynajmniej do biegania w ostatnich minutach pojedynku. Przez postawę zawodników wymsknęło nam się wicemistrzostwo. Grając na tak trudnym terenie, z takim rywalem i prowadząc do przerwy 2:0 nie można tak dać się stłamsić i stracić tak łatwo goli. Kryminał. Dobrze, że był to ostatni mecz tej drużyny.


Składy

1-4-2-3-1

Kelemen – Burliga (68.Khomchenovsky), Runje, Guti, Tomasik – Góralski, Romanchuk – Frankowski, Vassiljev (54.Novikovas), Cernych (73.Świderski) – Sheridan.

1-4-2-3-1

Putnocky – Kędziora, Bednarek, Wilusz, Kostevych – Tetteh, Trałka (64.Radut) – Makuszewski (74.Pawłowski), Majewski, Jevtić – Robak (86.Nielsen).

Statystyki meczu Jagiellonia – Lech 2:2

Bramki: 2 – 2
Strzały: 21 – 8
Strzały celne: 5 – 3
Strzały niecelne/zablokowane: 16 – 5
Faule: 9 – 12
Żółte kartki: 3 – 5
Czerwone kartki: 0 – 1
Rzuty rożne: 8 – 3
Dośrodkowania: 33 – 6
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 2 – 1
Posiadanie piłki: 61% – 39%
Celne podania: 79% – 62%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 17

Lechowe statystyki meczu z Jagiellonią 2:2

Strzały z pola karnego: 5
Strzały z dystansu: 3
Strona najczęstszych ataków: lewa
Strona najczęstszych dośrodkowań: prawa
Najwięcej wygranych piłek: lewa strona połowie rywala
Podania: 52% podań do przodu, 37% w poprzek, 11% do tyłu

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 9

  1. kibol napisał(a):

    Pierwsza połowa była bardzo dobra, a jedynie niektórzy zawodnicy byli słabi, np,. Robak i Putnocky. Często w ocenie gry Lecha zapominamy, że przeciwnik też gra.

  2. Jol napisał(a):

    Zgadzam sie ze wszystkim poza ocena ataku. Robak mial 2 setki ktore szanujacy sie napastnik musi zamienic na gola. Chamstwo jakim sie wykazal przy zmianie swiadczy o jego buractwie. Nickie natomiast zostal sfaulowany przy wyjsciu na czysta pozycje. Zoltej natomiast nie dostal za „chamskie zachowanie”, a za protesty do kretyna z gwizdkiem, ktory nie pokazal ewidentnego czerwa. Tyle ode mnie.

    • Judi napisał(a):

      Dokładnie. Aż tak chamskie zachowanie Nickiego to to nie było.

    • Grimmy napisał(a):

      Zółta dla Nickiego prawidłowa, za nadmierną agresję w stronę sędziego. Miałem wrażenie, że gdyby go nie powstrzymali, to sędzia wróciłby co najmniej z podbitym okiem. Co by się nie działo na boisku, zawodnik nie powinien rzucać się do sędziego w ten sposób. Oczywiście złość Nickiego potrafię zrozumieć, bo decyzja sędziego o braku czerwonej kartki była zła. Należała się czerwień. To nie był najlepszy mecz sędziego. Nam wcześniej się upiekło, gdzie sędzia nie odgwizdał karnego dla Jagi.

  3. tylkoLech napisał(a):

    Pierwszą połowę Lech zagrał bardzo dobrze, Jaga nie istniała poza pierwszymi minutami. Ile znaczy Tralka, było widać, gdy go zabrakło. Przez długi czas w poprzednich latach Lech nie potrafił bez niego wygrać. Robak zachował się jak burak, którym jest i nie ma go co usprawiedliwiać. Natomiast Nickiego można zrozumieć, chamski to był faul, gdy wychodził na pozycję a nie jego zachowanie. Natomiast Darko niepotrzebnie odcięlo prąd.

  4. Lechita z wyspy napisał(a):

    Problemy Lecha zaczely sie od momentu kontuzji Tralki I jego zejscia z boiska.
    Tak wkurwionego Nickiego jeszcze w Lechu nie widzialem,powinno byc czerwien za faul na nim. Widac ze ten chlopak potrzebuje gry bo ma charakter.
    Robak jest skonczony w Lechu moim zdaniem bo nie mozna w nieskonczonosc tolerowac takich zachowan. Zero szacunku dla trenera I jego decyzji ze strony Robaka.

  5. Lechita z wyspy napisał(a):

    A tak z innej beczki,Wilusz odchodzi do FK Rostov.Pewne na 100% dlatego juz jest nowy obronca w Lechu.

  6. ElGuaje napisał(a):

    Więcej szans dla Nikiego wczoraj przez tą krótką chwilę pokazał więcej serducha niż Robak… Żeby tylko znowu się nie połamał na pół roku….

  7. kb55 napisał(a):

    Ta drużyna za mało gra po ziemi. Wykopy i świece przy słabych warunkach fizycznych/motoryce naszej ofensywy padają łupem przeciwnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.