Dwa minusy więcej

Niedzielna inauguracja ligi w wykonaniu Lecha Poznań nie przyniosła bramek, a punkt zdobyty w 1. kolejce satysfakcjonuje tylko Sandecję Nowy Sącz, która po przerwie rzadko kwapiła się do jakichkolwiek ataków. Ostatni mecz ligowy to dla Kolejorza nic innego jak falstart połączony ze stratą 2 oczek na własnym boisku.


Sandecja Nowy Sącz do czołowych polskich ekip nie należy i w tym sezonie ligowym raczej należeć nie będzie. Remis 0:0 z takim rywalem można potraktować jak porażkę Lecha Poznań, który drugi raz z rzędu zawiódł swoich kibiców. Wpływ na taki wynik ma niewystarczająco dobra gra w ofensywie. Drużyna nie jest jeszcze w optymalnej formie zarówno fizycznej jak i sportowej czego nie ukrywa trener Nenad Bjelica. Atak pozycyjny w wykonaniu lechitów przez wiele minut był zbyt wolny, by sforsować gęsto zastawioną obronę Sandecji.

W niedzielę zbyt mały ciężar gry brali na siebie środkowi pomocnicy. Abdul Aziz Tetteh w ataku pozycyjnym był bezproduktywny i irytował niecelnymi podaniami. Znów do gry ofensywnej nic ciekawego nie wniósł Maciej Gajos czy Radosław Majewski, który zmarnował dwie setki w pierwszej połowie. To już nie był pierwszy mecz w którym „Maja” łatwo psuje dobre sytuacje niecelnym uderzeniem lub strzałem prosto w bramkarza jak przedwczoraj. Nawet mimo słabszej gry w środku pola oraz w ataku pozycyjnym poznaniacy mieli wystarczająco wiele okazji, aby wygrać tylko kolejny raz w tym roku kalendarzowym byli nieskuteczni.

Mimo wszystko nawet w remisie 0:0 dało się dostrzec dwa małe plusy. Lechitów nogi nie niosły, lecz poznaniacy do końca szarpali, walczyli, biegali oraz grali ze sporą determinacją. Akurat ambicji nie można było nikomu odmówić. Nawet Nickiemu Bille Nielsensowi, który według InStat zagrał w niedzielę najsłabiej. W spotkaniu z beniaminkiem mogła podobać się gra skrzydeł (zarówno pomocników jak i obrońców). Radosław Majewski swoją nieskutecznością zabrał Mario Situmowi dwie asysty. Z kolei Maciej Makuszewski na prawej flance nie miał żadnych problemów z wygrywaniem pojedynków 1 na 1. Oddał też dwa bardzo groźne uderzenia.

Wysoką średnią według InStat mieli Volodymyr Kostevych oraz Robert Gumny. Ten pierwszy imponował zadziornością, grą w ofensywie i odbiorem piłki. Jest w gazie co pokazał już w Norwegii notując asystę. Z kolei Gumnemu nawet dwie asysty w niedzielę zabrali ofensywni zawodnicy będący źle ustawieni w polu karnym. Wychowanek Lecha przez internautów KKSLECH.com został wybranym najlepszym graczem ostatniego meczu ze średnią notą 4,26. Z przodu rozegrał jedno ze swoich lepszych spotkań w Kolejorzu bez trudu radząc sobie z bardzo doświadczonym Tomaszem Brzyskim, który po przerwie dwukrotnie został skręcony jak dziecko.


Plusy meczu z Sandecją 0:0

– Wysoka determinacja drużyny
– Gra skrzydłowych

Minusy meczu z Sandecją 0:0

– Remis jak porażka
– Nieskuteczność
– Słaba gra w środku pola
– Wolny atak pozycyjny

Plusy meczu z FK Haugesund 2:3

– Gra do końca
– Strzelenie dwóch bramek w kwadrans

Minusy meczu z FK Haugesund 2:3

– Nieskuteczność
– Słabe przygotowanie taktyczne
– Fatalna postawa obrony
– Stałe fragmenty

Plusy meczu z FK Pelister 3:0

– Kolejne zwycięstwo i przypieczętowany pewny awans
– Ofensywne stałe fragmenty gry
– Świetne zmiany
– Doskonałe wejście Makuszewskiego

Minusy meczu z FK Pelister 3:0

– Defensywne stałe fragmenty gry
– Brak koncentracji w defensywie

Plusy meczu z FK Pelister 4:0

– Pewne zwycięstwo i pewny awans
– Ofensywne stałe fragmenty
– Efektywność Situma
– Dobra gra skrzydłami

Minusy meczu z FK Pelister 4:0

– Defensywne stałe fragmenty
– Mniej efektywna gra od 60 minuty

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 8

  1. tomekmec napisał(a):

    Przestańcie z tą formą sportową czy fizyczną. Takich przeciwników u siebie ogrywa się nie formą tylko zaangażowaniem, sprytem, doświadczeniem, inteligencją. A tego w dalszym ciągu Naszej Drużynie brakuje. Zamiast zbierać punkty od początku wolimy kreować innym bohaterów strzelając prosto w bramkarza lub w najbliższej jego okolicy. Który to już raz przerabiamy. Zawodników wielu się zmieniło a mentalność pozostała. Nie wim jak wy ale ja u 70 % drużyny nadmiernego zaangażowania nie widziałem.

  2. LTSK napisał(a):

    To prawda nie ważne w jakim stylu nie ważne jak ale takie mecze trzeba u siebie wygrywać .

  3. stowoda napisał(a):

    Od razu widać kto ogląda mecze w telewizji. Dla kibola na trybunach nie tylko ważna wygrana, ale atrakcyjność meczu. Wiadomo, Sandecja to nie Barcelona więc to na Lecha spadało pokazanie dobrej , efektownej piłki. Denerwuje to stawianie kiboli jako „dostarczycieli bejmów” którzy godzą się że wydając swoje bejmy MUSZĄ przez 2 tygodnie (minimum) oglądać „biedę i nędzę” i mecz „byle wygrać”.
    Niech więc Lech zagra tą „padakę” przy pustych trybunach ( przez minimum 2 tygodnie), a kibol wróci gdy „drużyna będzie grała w piłkę nożną”. Na razie zadowoli się skrótami na LECHTV.

  4. Biniu napisał(a):

    Wątpię czy prawdziwego kibola zadowolą skróty na Lech tv. Lepiej na trybunach oglądać wyszarpane zwycięstwo niż wspaniała grę w tv.

  5. LechFan17 napisał(a):

    Skąd wy macie ten InStat redakcjo? Byłem na ich stronie, ale zbytnio nie wiem czy ja jako zwykły kibic który kocha statystykę mógłbym takie narzędzie posiadać.

  6. leszek napisał(a):

    Lech zagrał jak z Arka w finale PP. Brakuje i to bardzo klasowego rozgrywającego.brak skuteczności to jedno ale rozegranie piłki to najważniejszy element i to szwank owal najbardziej

  7. FanLecha napisał(a):

    Lech jest w trudnym okresie przygotowań do sezonu i jednoczesnej walki w pucharach i lidze. Ten mecz będzie więc wymagał zaangażowania w 100% wszystkich zawodników, oraz koncentracji w tyłach. Całe szczęście, że na obronie nie będzie musiał grać Trałka (to nie jego pozycja co było widać w pierwszym meczu). Obstawiam zwycięstwo Lecha po ciężkim boju. W górę serca.

  8. J5 napisał(a):

    O braku klasowego środkowego pomocnika piszę już od kilku miesięcy. Co do drużyny to pozostaje czekać te dwa tygodnie na formę, odbija się teraz czkawką finał PP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.