Analiza meczu z FC Utrecht + statystyki

Przed meczem w Holandii zapewne były osoby, które byłyby zadowolone z remisu 0:0, jednak po spotkaniu można czuć spory niedosyt. W pojedynku z FC Utrecht zespół Lecha Poznań był drużyną minimalnie lepszą, stworzył więcej okazji, jednak znów był nieskuteczny, dlatego nie zdołał zdobyć w Holandii tej jednej jedynej bramki.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Erika ten Haga nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z FC Utrecht.

Obrona (ocena: 5)

Trener Nenad Bjelica na tak ważny mecz dokonał ważnych zmian w obronie. Na prawej flance defensywy pierwszy raz w Lechu zagrał Emir Dilaver, natomiast na stoperze u boku Rafała Janickiego wystąpił debiutujący Nikola Vujadinović. Jak na pierwszy raz środek obrony spisał się bez zarzutu. Obrońcy nieźle się rozumieli, dobrze podchodzi do rywali, grali świetnie w powietrzu, a do tego byli solidnie uzupełniani przez bocznych defensorów, którzy nie pozwalali na groźne dośrodkowania z bocznych sektorów boiska. Lech zagrał w obronie bardzo czujnie. Krótko krył przeciwników, nie pozwalał Holendrom na wymianę zbyt wielu podań, był skoncentrowany zarówno przy okazji stałych fragmentów Utrechtu jak i ataku pozycyjnego co dało efekt w postaci meczu na zero z tyłu. Lech pierwszy raz zagrał w takim zestawieniu personalnym w defensywie i zasługuje na piątkę. Nie stracił gola, a to ważne przed rewanżem w Poznaniu.

Pomoc (ocena: 4)

Tym razem zobaczyliśmy inną pomoc niż w Płocku. Zarówno personalnie, indywidualnie jak i taktycznie Lech zagrał znacznie lepiej niż przeciwko Wiśle. Stosował pressing, grał czujnie na swojej połowie, blisko rywala, szybko przy okazji kontr i jedynie czego brakowało to często ostatniego podania lub dobrego strzału. Lech stworzył sobie wystarczająco wiele okazji, by któryś z pomocników coś ukłuł. W czwartek lechici dobrze wyglądali w destrukcji, Łukasz Trałka i Maciej Gajos wywiązali się ze swojej roli, ale z przodu już tak fajnie nie było. Piłka rzadko dochodziła do napastników, a przecież to powinno być głównym zadaniem pomocników. Szczególnie w pierwszej połowie brakowało zawodnika, który brałby na siebie ciężar gry. Mario Situm i Radosław Majewski starali się rozgrywać, jednak często robili to za wolno, zbyt długo holowali piłkę pozwalając tym samym Holendrom lepiej ustawiać się w defensywie. W Lechu nadal brakuje zgrania, pewności siebie i większego luzu w ofensywie. Wydaje się, że poznaniacy zbyt rzadko grają w jednym składzie personalnym. Nie da się zgrać drugiej linii skoro dochodzi w niej do tak wielu rotacji, jak ostatnio. Być może do rewanżu pomoc będzie w jeszcze lepszej formie, bowiem na razie jest w co najwyżej średniej. Plus należy postawić przy postawie pomocników w obronie i mały minusik przy tym w jaki sposób rozgrywała niektóre akcje.


Atak (ocena: 3)

Żal Christiana Gytkjaera. Duńczyk był wczoraj bardzo pożyteczny w ataku pozycyjnym. Umiał rozegrać piłkę, dobrze podać, cofnąć się w odpowiednim momencie do linii pomocy, zastawić się z piłką czy dać się sfaulować. Gytkjaer na boisku ciężko pracował, ale znów nie zdobył bramki, ponieważ nie miał nawet dobrych sytuacji. Winę za to ponosi druga linia, która nie umiała Duńczykowi podać odpowiedniej piłki. Gytkjaer często sam walczył nawet z dwoma obrońcami co wyglądało całkiem nieźle. W 70 minucie zmienił go Nicki Bille Nielsen. Szkoda, że Gytkjaer nie miał tak dobrych okazji, jak Nielsen, który zmarnował setkę trafiając z bliska w bramkarza oraz minimalnie chybił po uderzeniu głową. Był waleczny, dobrze się ustawiał w polu karnym, jednak był nieskuteczny, a w takim meczu trzeba wykorzystywać to co się ma. Atak Lecha robi stopniowe postępy, aczkolwiek cały czas za wolno.

Ogólne wrażenie (ocena: 4)

Niedosyt. Lech nie wiedział zbytnio czego spodziewać się po rywalu, dlatego w pierwszej połowie zagrał trochę zachowawczo i asekuracyjnie stosując co jedynie kontry po przejęciu futbolówki w środku pola. Przy okazji Lech był dobrze ustawiony w obronie przez FC Utrecht miał bardzo mało klarownych sytuacji. Gracze z Holandii nie są w optymalnej formie, niedawno przeszli rewolucję, znajdują się w trakcie przygotowań co było widać. Często w ich atakach brakowało pomysłu, jak sforsować dobrze ustawionego Lecha już 30-40 metrów przed bramkę. Do gry w defensywie absolutnie nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Tak naprawdę FC Utrecht umiał zagrozić Lechowi tylko po stałych fragmentach gry, bowiem w ataku pozycyjnym nie zademonstrował nic ciekawego. Z kolei Lech im było bliżej końca meczu tym był groźniejszy. Ewidentnie poznaniacy wyczuli, że FC Utrecht wcale nie jest tak dobry, jak wyglądał na papierze i da się go pokonać już na Galgenwaard. W ostatnim kwadransie lechici mieli 3-4 dobre okazje do zdobycia gola. Atakowali, byli lepsi, grali szybciej, lecz byli nieskuteczni, dlatego mecz zakończył się remisem. Można żałować, że Kolejorz szczególnie w pierwszej odsłonie zagrał tak zachowawczo. Zaliczył bezbramkowy remis, jednak był lepszy, w rewanżu będzie faworytem i wszystko zależy tylko od niego. Jeśli Lech zagra jeszcze raz tak samo w obronie, a skuteczniej z przodu to wygra i awansuje dalej.


Składy

1-4-1-3-2

Jensen – Klaiber, Van der Maarel (84.der Meer), Janssen, Braafheid – Brama (75.Troupee) – Van de Streek, Labyad, Emanuelson – Kerk, Dessers (75.Leeuwin).

1-4-2-3-1

Putnocky – Dilaver, Janicki, Vujadinović, Kostevych – Trałka, Gajos – Makuszewski (77.Gumny), Majewski (85.Radut), Situm – Gytkjaer (69.Nielsen).

Statystyki meczu FC Utrecht – Lech 0:0

Bramki: 0 – 0
Strzały: 7 – 9
Strzały celne: 1 – 4
Strzały niecelne/zablokowane: 6 – 5
Faule: 12 – 10
Żółte kartki: 3 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 4 – 5
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 2 – 2
Posiadanie piłki: 53% – 47%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 25

  1. 07 napisał(a):

    Moja ocena ataku to 2. Kolejny mecz na 0. Napastników rozliczamy głownie z bramek, a sprawą drugorzędną jest czy stoją,dańczą czy dłubią w nosie….

  2. KKSLECH.com napisał(a):

    Ocena niektórych formacji została trochę zawyżona z racji siły rywala. Czwarty zespół Eredivisie to mimo wszystko trochę wyższa półka niż polskie drużyny.

    • tolep napisał(a):

      Błąd. Powinna być raczej obniżona z powodu siły rywala biegajacego na olowianych nogach, a przez ostatnie 20 minut oddychajacego rękawami i nogawkami

  3. robson napisał(a):

    Też uważam, że za dużo było chyba respektu dla rywala. Można było ich trochę bardziej przycisnąć. Zwłaszcza w końcówce, gdy Holendrzy już oddychali rękawami.

  4. Piciu napisał(a):

    Dlaczego nie gra Jozwiak??? Fochy NB?

    • Andy napisał(a):

      1) Ogromna rywalizacja na skrzydłach
      2) Inna taktyka. Ż biegajacym Makim i dryblujacym Situmem
      3) Potrzeba doświadczenia. To ważny mecz z mocnym przeciwnikiem więc lepszy jest zawodnik który da się sfaulować itp.
      Myślę że Jóźwiak dostanie szanse w Ekstraklasie np. przeciw Piastowi. Bo doświadczenie najlepiej zdobyć z zespołem trochę słabszym.

  5. Pan Pyra napisał(a):

    Pisałem że z Utrechtem będzie łatwiej, dobry mecz, szkoda że nie udało się strzelić tego gola, nawet remis bramkowy byłby lepszy,Lech przerasta NBN.Tu nie ma nad czym sie zastanawiać.

  6. J5 napisał(a):

    Z tym atakowaniem Utrechtu to nie takie proste jak się wydaje. Byli groźni w momencie kiedy Lech się za bardzo odsłonił. Dlatego remis należy szanować, i przygotować się do generalnej rozprawy z rywalem za tydzień na Bułgarskiej

  7. Franco napisał(a):

    Co do porównania napastników. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że Gytkjaer jest jakiś taki ociężały ? Poza tym jest strasznie statyczny. to typ, który stoi w polu karnym (pomiędzy obrońcami) i czeka na wrzuty. Trudno się dziwić, że nie dostaje żadnych piłek, albo bardzo ciężkie do opanowania.
    Bill jest bardziej ruchliwy, szuka pozycji, pokazuje się, bierze udział w grze. Łatwiej mu dostać piłkę, ale jak już dostaje to . . .
    Może powinni zagrać razem. Ogólnie z naszym atakiem bardzo miernie to na razie wygląda.

    Piłka nożna to wbrew pozorom bardzo prosta gra. Trzeba strzelać gole. Jak zespół nie strzela to nie ma co szukać, niezależnie od rozgrywek.
    W rewanżu będzie dobrze tylko, trzeba Gajosowi w ustawieniach wyłączyć „strzał z dystansu”, no i w końcu ku…. zacząć STRZELAĆ GOLE ! ! ! !

    • 3 napisał(a):

      Albo włączyć gotowość na takie strzały, jak się przyłoży to potrafi, tylko musi się skupić i być gotowy na taką możliwość…

    • tomek27 napisał(a):

      Tez mam takie wrazenie . Redakcja mowi ,ze szkoda ze Gykjear nie miał takich okazji jak Niki , może po prostu gral zbyt statycznie , nie jest powiedziane ,ze gdyby był na boisku ,to te sytuacje by miał . Niki był bardzo ruchliwy ,wszędzie go było pełno ,dla mnie jak na razie Gytkier duże rozczarowanie . Wiem ,ze to początek ,ale pamiętam początki yakich napastnikow jak Rudniev czy Lewy ….

  8. Scyzoryk napisał(a):

    W sumie niezły mecz Kolejorza z jednym ale… tak jak pisałem, brak rasowego napastnika. Coś mi sie wydaje że z Duńczyków pociechy nie będziemy mieć.

  9. tomekmec napisał(a):

    na 3 oceniać atak, który nic nie strzela, za wiele sytuacji nie stwarza a jak już ma megaokazję to koncertowo marnuje, to chyba przesada

  10. tolep napisał(a):

    Niech tylko Janek zdobędzie plac w tym Southampton, to Gumny za rok czy półtora pójdzie za 8 cyfr. I oczywiście nie będzie już wtedy obrońcą.

  11. wagon napisał(a):

    tak jak piszecie Gytkjaer nie dostaje dobrych podań, jak już ktoś coś mu poda to na przykład na główkę za wysoko, nasi pomocnicy nie potrafią zrozumieć stylu gry i sposobu poruszania się Gytkjaera, do tego dochodzą problemy „z klapami na oczach” Makuszewskiego i Majewskiego,
    przykład to strzał Makuszewskiego w tłum obrońców gdy z boku w lepszej sytuacji stał Gytkjaer,
    ogólnie forma idzie w górę, czekam jeszcze na wejście na odpowiedni poziom Barkrotha i Rakelsa,

  12. andi napisał(a):

    wagon.. dojechales do stacji. Trafny opis! I o stylu gry Wikinga i O klapkach na oczach. Barkroth i Rakels musza zmienic jakosc gry. Maja wszystko co do tego potrzeba! Pisze o rozwazeniu kupna typowej 8 ale po czwartku. Zwyciestwo wymusi potrzebe takiego zawodnika a nie szukanie kogos kto zastapi Jevtica, bo nie zastapi!. Moder nie na takie wyzwania!. Na lige!, gdzie wynik juz nie zagrozony, owszem. To dobry zawodnik, musi miec swoje minuty. Tak jak i Kurminowski. Ale na nich przyjdzie czas. Bedziemy jeszcze ich oklaskiwali.

  13. Kibol napisał(a):

    Do wagon to sie nie doczekasz

    • wagon napisał(a):

      doczekam, doczekam,
      prędzej oni zaczną dobrze grać niż Majewski będzie panował w środku boiska,

  14. Dave napisał(a):

    Redakcjo proszę o obiektywizm w stosunku do Gytkjaera. Oczywiście nie chcę go krytykować ale to co piszecie zakrawa na kpinę. Chwalicie go za zadania, które które powinien wykonywać środkowy pomocnik i głaszczecie pogłowie jak dziecko, jego wina że nie umiał wypracować sobie pozycji jak NBN. Christian póki co nie pokazał kompletnie nic ale dajmy mu czas. Zdecydowanie więcej dał Nicki Bille po wejściu na boisko. I nie piszcie, że żal bo Gytkjaer nie miał takich okazji. W takich okazjach trzeba umieć się znaleźć przede wszystkim. Dla mnie lepszym wyborem obecnie jest NBN, choć trzeba mieć do niego pretensje za skuteczność we wczorajszym meczu.

  15. 07 napisał(a):

    Nie mam najmniejszych wątpliwości, że napastnik jest najsłabszym ogniwem zespołu. Na pewno dużo lepiej wyglądałoby gdyby został Robak. Niestety – odszedł w okolicznościach o których nie muszę pisać. Nie wiem czy pozbycie się Tomczyka nie było błędem, bo ten chłopak mógłby dać temu zespołowi więcej niż Kurminowski czy Rakels. Take jest moje zdanie w tym temacie.

  16. pati napisał(a):

    mam nadzieje że spróbujemy w końcu zagrać 2 napastnikami , NBN wysunięty a Gytkjaer za nim i na dobitki on to potrafi ,chociaż 1 połowa z piastem ,pomoc narazie bez szału i formy mało wrzutek mało wsparcia z przodu,więcej pożytku i zamieszania robi Kostia niż cała pomoc,na plus Situm ładnie gasi ciężkie piły i coś tam próbuje na razie jeszcze musi się to wszystko zazębić i będzie dobrze

  17. Michu73 napisał(a):

    A ja sprawdził bym w jednym meczu ligowym Gajosa podwieszonego za napastnikiem w strefie przed linią pola karnego i kazał mu napieprzać na bramkę z każdej piłki która do niego trafi. Ciekawi mnie jak by to wyglądało. Na grę w środku pola z takimi zadaniami w destrukcji nie ma odpowiedniego charakteru. Jest zbyt mało agresywny i zawzięty. Zniechęca sie przy pierwszym niepowodzeniu. W ofensywie byłoby z niego więcej pożytku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.