Jeden plus więcej

W czwartkowym meczu z FC Utrecht zespół Lecha Poznań wyglądał o niebo lepiej niż kilka dni wcześniej w Płocku, bowiem zaangażowanie całej drużyny było większe, która przy okazji zagrala w lepszym składzie niż przeciwko Wiśle. Lepszy był też końcowy wynik, choć i tak do teraz można czuć spory niedosyt.


W czwartek w Utrechcie było mimo wszystko więcej plusów niż minusów i to od nich warto zacząć. W Holandii lechici ewidentnie ze zbyt dużym respektem podeszli do rywala. Nie byli pewni swojej formy, nie byli pewni dyspozycji gospodarzy co również mogło mieć wpływ na nieco zachowawczą grę poznaniaków. Kolejorz często atakował zbyt bojaźliwie, małą liczbą zawodników, za długo rozgrywał akcje przez co pozwalał piłkarzom z Utrechtu lepiej ustawiać się w defensywie.

Z każdą upływającą minutą po zmianie stron lechici grali na szczęście swobodniej, ewidentnie wyczuli, że FC Utrecht wcale nie jest tak dobry, jak mogłoby to się wydawać przed meczem, dlatego szczególnie po 70 minucie przyspieszyli swoje akcje. Niestety poznaniacy znów byli nieskuteczni. Skuteczność jest bolączką Kolejorza i największym mankamentem, którego nasz zespół nie umie wyeliminować od wielu tygodni. Jeśli gra się w pucharach na wyjeździe z rywalem z Eredivisie to trzeba umieć wykorzystać choćby jedną z trzech dogodnych sytuacji, które Lech Poznań miał po 70 minucie.

Czwartkowe spotkanie na Galgenwaard optycznie wyglądało jednak nieźle. Mimo nowej linii obrony z debiutującym Nikolą Vujadinoviciem oraz Emirem Dilaverem na prawej stronie defensywy Lech wyglądał w obronie bardzo dobrze. Był świetnie ustawiony, świetnie czytał grę Holendrów, którzy nie umieli tak naprawdę oddać ani jednego groźnego strzału na bramkę Matusa Putnockiego. Sam Słowak przez wiele minut był bezrobotny co najlepiej pokazuje, jak dobrze zagrała w czwartek cała obrona. Zasługa w tym także dobrze asekurującej linii pomocy, która grała zdecydowanie, często agresywnie w powietrzu oraz wysokim pressingiem.

W Holandii lepszym wynikiem byłby remis 1:1, jednak po tym co zaprezentował Lech nawet 0:0 daje spore szanse na awans. FC Utrecht jest daleko od formy, znajduje się w trakcie przygotowań, zgrywa się po letniej rewolucji, ma problemy z kontuzjami, dlatego poznaniacy będą faworytem czwartkowego rewanżu. Na stadionie Galgenwaard wykonali minimum. Nie stracili gola i nie przegrali, choć remis 0:0 to bardzo niebezpieczny rezultat.


Plusy meczu z FC Utrecht 0:0

– Gra w obronie
– Optycznie dobry mecz
– Spora szansa na awans

Minusy meczu z FC Utrecht 0:0

– Zbyt duży respekt do przeciwnika
– Nieskuteczność

Plusy meczu z Wisłą P. 0:1

brak

Minusy meczu z Wisłą P. 0:1

– Porażka po fatalnej grze
– Brak dynamiki i pomysłu na ataki
– Głupota Tetteha
– Niskie zaangażowanie

Plusy meczu z FK Haugesund 2:0

– Pewna wygrana i awans
– Wysoka determinacja drużyny
– Gra w defensywie
– Coraz lepiej wyglądające zgranie i atak pozycyjny

Minusy meczu z FK Haugesund 2:0

– Nieskuteczność
– Uraz Jevticia

Plusy meczu z Sandecją 0:0

– Wysoka determinacja drużyny
– Gra skrzydłowych

Minusy meczu z Sandecją 0:0

– Remis jak porażka
– Nieskuteczność
– Słaba gra w środku pola
– Wolny atak pozycyjny

Plusy meczu z FK Haugesund 2:3

– Gra do końca
– Strzelenie dwóch bramek w kwadrans

Minusy meczu z FK Haugesund 2:3

– Nieskuteczność
– Słabe przygotowanie taktyczne
– Fatalna postawa obrony
– Stałe fragmenty

Plusy meczu z FK Pelister 3:0

– Kolejne zwycięstwo i przypieczętowany pewny awans
– Ofensywne stałe fragmenty gry
– Świetne zmiany
– Doskonałe wejście Makuszewskiego

Minusy meczu z FK Pelister 3:0

– Defensywne stałe fragmenty gry
– Brak koncentracji w defensywie

Plusy meczu z FK Pelister 4:0

– Pewne zwycięstwo i pewny awans
– Ofensywne stałe fragmenty
– Efektywność Situma
– Dobra gra skrzydłami

Minusy meczu z FK Pelister 4:0

– Defensywne stałe fragmenty
– Mniej efektywna gra od 60 minuty

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 4

  1. 07 napisał(a):

    Kibice którzy wybierają się na rewanż będą światkiem dobrego meczu, bo Lech aby awansować musi wygrać, natomiast Utrechtowi wystarczy bramkowy remis. Dlatego moim zdaniem to oni mimo wszystko mogą byc zadowoleni z 0-0 u siebie, bo nie stracili bramki która liczyła by się x 2.

  2. Bolek_stary napisał(a):

    Widzę, że wszyscy malkontenci od „szrotu zagranicznego” się trochę pochowali. Wiara przestać narzekać i na stadion w czwartek – szerokim frontem proszę . Mamy fajny team.

  3. tomekmec napisał(a):

    Tak , na dodatek mamy świetnych napastników – szkoda tylko, że goli nie strzelają. Nie jesteśmy, też uzależnieni od obecności jednego zawodnika i to że nie wygrywamy gdy nie ma Darko to totalny przypadek. Na czwartek bilet już kupiłem mimo że mam daleko. Też wierzę, że team odpali ale pewne obawy czy nie pójdziemy drogą z ostatnich kilku sezonów zostają, więc z oceną drużyny jeszcze się wstrzymam.

  4. inowroclawianin napisał(a):

    Obrona zagrala praktycznie na piątkę. Utrecht nie mial zbytnio sytuacji. Szkoda ze w ataku znow mizeria, a przeciez kilka ciekawych akcji bylo. Mam nadzieję, ze tym razem Gytkjaer pokaze wszystkie swoje walory strzeleckie i ze zagramy w mozliwie najsilniejszym skladzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.