Analiza meczu z FC Utrecht + statystyki

Czwartkowy rewanż z FC Utrecht należał do najbardziej emocjonujących meczów w wykonaniu Lecha Poznań w ostatnich latach. W czwartek na murawie było dosłownie wszystko poza skutecznością i awansem o który Kolejorz walczył do ostatnich sekund przegrywając dwa razy odpowiednio w 1 oraz w 89 minucie. Walka niestety nie wystarczyła na skuteczniejszych pod bramką Holendrów.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Erika ten Haga nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w rewanżowej konfrontacji z FC Utrecht.

Obrona (ocena: 2)

Obrona Lecha wystąpiła wczoraj w tym samym składzie co przed tygodniem w Holandii. Tym razem FC Utrecht atakował już lepiej, dlatego defensywa nie wyglądała tak dobrze, jak tydzień temu. Już w 1 minucie Utrecht wykorzystał fatalne ustawienie i brak koncentracji obrony. Rafał Janicki niepotrzebnie zszedł do lewej strony, Nikola Vujadinović był źle ustawiony, zrobiła się luka w środku pola karnego, którą wykorzystał wbiegający Kerk. Po strzeleniu gola FC Utrecht nastawił się już tylko na kontry. Kontrował głównie po stratach lechitów w środku pola. Goście rzadko atakowali, rzadko oddawali strzały, jednak kiedy już gościli pod bramką Lecha za każdym razem pachniało golem. FC Utrecht rozpoczął drugą część tak samo jak pierwszą. Po 60 minucie poznaniacy opanowali sytuację, by po frajersku stracić gola w 89 minucie w momencie w którym FC Utrecht nie zagrażał nam od blisko 30 minut. Piłkę prosto pod nogi rywala na około 40 metrze podał Volodymyr Kostevych. FC Utrecht nie mógł nie skorzystać z takiego prezentu. Tylko na to czekał, nie zmarnował okazji, oddał w tym meczu raptem 3 celne strzały po których zdobył 2 gole. Poza skutecznością gra gubiącej się, wolnej defensywy była największym minusem w rewanżu z Holendrami.

Pomoc (ocena: 4)

W tej formacji trudno doczepić się do kogokolwiek. Wszyscy dali z siebie absolutnie wszystko. Niektórzy piłkarze byli wręcz nie do poznania. Na przykład Abdul Aziz Tetteh rozegrał w Lechu jedno z lepszych spotkań w ofensywie. Wszyscy chyba pamiętają indywidualny rajd na pełnej szybkości, który na początku drugiej połowy zakończył się faulem na około 20 metrze przed bramką Utrechtu. Znów dobrą dyspozycję pokazał Łukasz Trałka aktywny zarówno z przodu jak i z tyłu. Lewa strona gości zupełnie nie mogła sobie poradzić z dynamicznym Maciejem Makuszewskim aż w końcu w 70 minucie Leeuwin wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę. Poziomem od aktywnych kolegów z zespołu nie odstawał też Radosław Majewski, którego występ w materiale „Oko na grę” oceniliśmy na czwórkę. Tylko Mario Situm nie miał dobrego dnia, zdecydowanie nadużywał dryblingów i spisał się po prostu słabo. Nieco więcej można było spodziewać się także po Niklasie Barkrohcie czy Denissie Rakelsie. Obaj w końcówce byli aktywni, jednak zabrakło im jakości. Szczególnie Rakelsowi, który zmarnował świetną okazję w 88 minucie czym raczej nie zwiększy swoich notowań w Lechu. Mimo odpadnięcia Lecha na uwagę zasługuje liczba stworzonych sytuacji w rewanżu. Wydawało się, że będzie ich mniej aniżeli w meczu z Piastem, a tymczasem było ich więcej. Momentami poznaniacy robili na boisku co chcieli.


Atak (ocena: 5)

4 gole w 5 dni. Tak wygląda bilans w wykonaniu Christiana Gytkjaera. Duńczyk zagrał wczoraj jak rasowy napastnik, był tam, gdzie powinien być klasowy snajper i dzięki tym golom na pewno nabierze jeszcze większej pewności siebie. W końcówce spotkania trener Nenad Bjelica postawił wszystko na jedną kartę wpuszczając w 85 minucie Nickiego Bille Nielsena. Gra na dwóch napastników nie zwiększyła jakości z przodu. Co jedynie spowodowała chaos w polu karnym Utrechtu, który rozpaczliwie się bronił. Trudno mieć pretensje do ataku Lecha Poznań skoro podstawowy napastnik zdobył dwie bramki. To druga linia marnowała sytuacje, które sama sobie wypracowała. Sam Christian Gytkjaer nie miał wczoraj zbyt wielu okazji do wykazania się, a mimo to, zdobył dwa gole, które powinny jeszcze mocniej napędzić go przed kolejnymi spotkaniami.

Ogólne wrażenie (ocena: 4)

Ciężko jest cokolwiek napisać po takim meczu. Co innego jest odpaść z Utrechtem po słabym meczu i porażce 0:3 niż po dobrym meczu oraz remisie 2:2. Stracony gol już w 1 minucie za sprawą złego krycia/braku koncentracji w obronie nie załamał Lecha tylko go rozjuszył. Od tamtej pory widzieliśmy zdeterminowaną drużynę, która co chwilę sunęła na bramkę gości. Nie było zawodnika, który odstawałby od reszty, poddał się czy nie walczył. Każdy biegał, każdy szarpał, każdy chciał awansować i każdy coś wnosił do ofensywy. Między 30 a 45 minutą widzieliśmy wręcz nawałnicę w wykonaniu Kolejorza, która ustała po przerwie. Do 60 minuty to poznaniacy bronili się przed atakami Holendrów. W końcu Lech obudził się, nadal atakował, by stracić bramkę w 89 minucie po indywidualnym błędzie Volodymyra Kostevycha. Wtedy wydawało się, że poznaniacy staną jak zwykle. Kibice często mieli okazję widzieć bezpłciowego Lecha, który po stracie gola traci tlen, atakuje wolno czy bez pomysłu. Tymczasem wczoraj w 89 minucie przegrywając 1:2 o dziwo nie zatrzymał się. Grał swoje do końca, atakował wszystkimi siłami, biegał, szarpał chcąc wywalczyć ten awans za wszelką cenę. Czego zabrakło Lechowi? Koncentracji w obronie, szczęścia, a przede wszystkim skuteczności. Gdy oddaje się 26 strzałów przy zaledwie 8 rywala powinno się wygrać. Szkoda. Wielka szkoda, bowiem zespół dał z siebie wszystko. W ofensywie pokazał wszystko co najlepsze poza skutecznością.


Składy

1-4-3-2-1 przechodzące na 1-4-4-2

Putnocky – Dilaver (81.Rakels), Janicki, Vujadinović, Kostevych – Tetteh (85.Nielsen), Trałka – Makuszewski, Majewski, Situm (71.Barkroth) – Gytkjaer.

1-4-2-3-1

Jensen – Klaiber, Van der Maarel, Leeuwin, Braafheid (67.Van der Meer) – Janssen – de Streek, Labyad, Emanuelson (46.Ayoub) – Kerk (74.Troupee), Dessers.

Statystyki meczu Lech – FC Utrecht 2:2

Bramki: 2 – 2
Strzały: 26 – 8
Strzały celne: 6 – 3
Strzały niecelne/zablokowane: 20 – 5
Faule: 8 – 17
Żółte kartki: 3 – 5
Czerwone kartki: 0 – 1
Rzuty rożne: 11 – 3
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 3 – 0
Posiadanie piłki: 53% – 47%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 34

  1. mario napisał(a):

    Grali do końca i ambitnie – nie można zaprzeczyć, ale dla mnie ważne jest też coś innego. Był to kolejny mecz, w ktorym tracimy gola grając w przewadze jednego zawodnika. Ba, był to kolejny mecz, którego nie wygrywamy grając w przewadze i to 20 minut.

    • robson napisał(a):

      To prawda, ale z drugiej strony chcąc przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, musieliśmy podjąć ryzyko.

    • Jol napisał(a):

      Przypomnij prosze kiedy poprzednio stracilismy gola w przewadze

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Utrecht zagrał bardzo wyrachowaną piłkę. Chciałbym, żeby Lech tak grał!
      Piłka nie polega na stwarzaniu 1000 okazji, tylko na strzeleniu jak największej liczby bramek. Mi się właśnie taki Majewski kojarzy z robieniem wiatru, z którego nic nie wynika. Czy to nie szkoda energii.
      Druga rzecz, trzeba nauczyć się gry w osłabieniu. Poprzez ustawienie (a nie bieganie) można paraliżować poczynania przeciwnika i czyhać na kontry.

  2. wagon napisał(a):

    obrona dopiero drugi mecz w tym zestawieniu to był największy problem, udało się w Holandii a w Poznaniu już nie,
    Gytkjaer zaczyna dochodzić do sytuacji bramkowych, to duży pozytyw,
    to co napisaliście w artykule, Lech o dziwo po stracie drugiej bramki miał jeszcze chęć ukąsić, tego dawno nie było w ważnym meczu, przy odrobinie szczęścia mogło się skończyć jak w legendarnym meczu z Austrią Wiedeń,
    w statystykach widać jak duża była przewaga Lecha,

  3. oko napisał(a):

    Sporo oglądam tej piłki a jeszcze nigdy nie widziałem by drużyna bała się rozpocząć że środka po stracie bramki.

  4. enow napisał(a):

    Nic dodać nic ująć

  5. Mateo napisał(a):

    Grali dobrze, ale się nie udało. Mimo wszystko spokojnie zasnąłem po porażce bo widać było ogromne chęci, zaangażowanie. Na pewno to wzmocni drużynę. Myślę, że odpadliśmy przez brak doświadczenia w meczach z takimi drużynami i w takich rozgrywkach. Teraz trzeba pokazać moc na naszym podwórku.

  6. milekamps napisał(a):

    Dawno już nie wiedziałem żeby tak grali.ale co z tego.szkoda bo mogli to wygrać.wracaliśmy z żoną z meczu trochę wkurzeni i jednocześnie dumni z tego że kibice stworzyli tak super atmosferę

  7. dyzio napisał(a):

    Krótko szkoda szkoda.

  8. Ned napisał(a):

    Przy drugie straconej bramce wyglądało to jak na wiosnę z Legią. Zamiast przerwać akcje po stracie faulem pozwoliliśmy wyprowadzić całą akcje.

  9. GROSZKINS napisał(a):

    Kurewski nie fart.Tyle o wczorajszym meczu

  10. BartiLech napisał(a):

    Szkoda bo z meczu na mecz gramy coraz lepiej.. Oby to wyglądało tak dalej z lepszą skutecznością

  11. tolep napisał(a):

    Zabrakło też sił. W 65-70 minucie przestaliśmy błyskawicznie doskakiwać do każdej piłki lecacej w pustą przestrzeń między piłkarzami. Błąd Kostewycza (podwójny) prawdopodobnie tez wziął się z tego. Najpierw podanie do przeciwnika, a potem w pojedynku z nim 1 na 1 Kostewycz po prostu wystawił noge licząc na to że spokojnie go zatrzyma i poleci dalej. Wcześniej takie rzeczy sie udawały, bo prawie kazdy pojedynek 1:1 wygrywalismy, często ośmieszając przeciwników.

    Do tej 65-70 minuty byłem wręcz przekonany, że wciśniemy jeszcze dwie bramki co najmniej.

    Zmiany też uważam za niefortunne. Zastąpienie obrońcy i defensywnego pomocnika dwoma napastnikami to był przejaw desperacji raczej niż chłodnego myślenia. A trzeba było zmienic tych najbardziej zmęczonych, 1:1 i ewentualnie dokonac korekty ustawienia z przodu.

  12. WybrzezeKlatkiSchodwej napisał(a):

    Spierdolil Rakels a minute potem Kosta . No ale wiadomo ze poszlismy vabank do ataku i bedziemy narażeni na kontry więc to normalne.Jest mocna ekipa ktora gra coraz lepiej i mam nadzieje ze beda grali w lidze i w PP tak jak efektywnie jak z Piastem czy Utrechtem i rozkurwimy ta lige bo potencjal jest i to ogromny.Bielica wycignal nas z dolu tabeli jak przychodzil grajac tym co ma,teraz sam buduje i ma caly sezon ,wiec jestem pozytywnie nastawiony . A za rok w pucharach bedziemy jeszcze silniejsi.

    Chcemy Mistrzostwa!!!

  13. Bryx napisał(a):

    Ale w mediach jest pojazd po Nenadzie, aż żal. Jak Kopczyński w wywiadzie powiedział, że Legii zabrakło ‚Przypadkowego Gola’ to nikt się nie czepiał, ale jak nasz trener powiedział, że jest dumny to głupie pytania ‚a z czego?’ Już my wam w lidze pokażemy z czego

    NENAD UFAM TOBIE!

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Od tego są pismackie hieny. Wydaje mi się, że Bjelica musi się wiele nauczyć jeśli chodzi o współpracy z mediami.

    • tolep napisał(a):

      Trochę pojazdu mu nie zaszkodzi. To zdrowe. Kloppem to on nie jest, a „Nenad ufam tobie” było i jest żałosne.
      Wczorajszy mecz tak mnie wypompował, ze przez miesiąc chyba na Bułgarską nie zawitam.

    • stowoda napisał(a):

      Nie czytam tych „komentarzy w necie” tak zwanych ekspertów.
      Zobaczysz jak Lech zdobędzie Mistrza to będzie narzekanie że zdobył z przewagą TYLKO 10 punktów, a nie 20 .

    • Misha napisał(a):

      Legia od dawna jest lagodnie traktowana przez media i ciezko zrozumiec brak krytyki po kompromitujacej porazce z Astana. Jednak my powinnismy patrzec na siebie. Ja szczerze mowiac nie rozumiem wypowiedzi Bjelicy po meczu – wg mnie wysyla zly sygnal do zespolu wychwalajac ich po przegranym meczu. Z takim podejsciem daleko nie zakedziemy…

    • Grimmy napisał(a):

      Napiszę tak. Eksperci psioczą na Lecha? Nie od dzisiaj. Chuj im w dupę. Nie ma się co tym przejmować. My, Lech, mamy na boisku robić swoje – wygrywać, a eskperci niech sobie dowoli gdaczą, co im się tam podoba. Jeśli na boisku będziemy najlepsi, to ich pieprzenie nie będzie mieć żadnego znaczenia.

  14. 1971 napisał(a):

    Cóż można jeszcze napisać po artykule od redakcji i komentarzach. Prócz braku skuteczności- ale to już było opisane-to brak pomysłu na grę z przewagą jednego zawodnika. Prawdopodobną przyczyną tego są braki w ataku pozycyjnym a przede wszystkim jak drużyna przeciwna postawi przed swoją bramką przysłowiowy autobus. No i los chyba wyrównał rachunki z nami za mecz z Austrią Wiedeń.

  15. Ja napisał(a):

    Błędem było przesunięcie Makiego z prawej na lewą stronę. Nie robi się takich zmian gdy ten jest najlepszym zawodnikiem na boisku.

    • posen napisał(a):

      Na lewe skrzydło wszedł nowy zawodnik w Utrechcie, dlatego bielica nakazał przejść Makiemu na naszą lewą stronę.

  16. arek z Debca napisał(a):

    Lech to nie Bayern by golic rowno takich cwaniaczkow jak Utrecht. Pitoleniem jest, ze Lech byl lepszy, bo wcale nie jest lepszy. Polska liga to dno w Europe a holenderska to taki srodek. Z rozprzedanym i w trakcie przygotowan do sezonu Utrechtem nie potrafil sobie Lech poradzic nawet grajac z przewaga, wiec nie ma co rozkminiac. Po prostu wracamy do swego szeregu. Pozostaje miec nadzieje, ze Nenad z tego co ma wyskrobie cos co kiedys Smuda w pucharach. Ale takie cos nie zdarza sie czesto, wiec specjalnych nadzieji nie robie sobie na najblizsze lata.

  17. jeryy72 napisał(a):

    Kurwa ten wasz Nenad jest jak PIS-dzielce porażkę umie przekuć w sukces brawo kurwa !!!

  18. Rafal82 napisał(a):

    Fajnie było zobaczyć tak walczącego Lecha na żywo atmosfera niesamowita. …nie udało się trudno taki jest sport. …ten zespół dopiero się rodzi i poczekajmy na efekty …Redakcja są jakiś artykuł co piszą w Holandii o meczu??

  19. Przemo33 napisał(a):

    A ja jestem wkurzony, bo po raz kolejny przegrywamy mecz, bo nie wykorzystujemy swoich sytuacji. Dopóki nie będziemy tego robić, nie zaistniejemy w Europie i nie wygramy nic poza ligowym podium.

  20. kidd napisał(a):

    mimo wszystko stypa, dawno sie tak nie nakrecilem:-( niewiele zabraklo. Boje sie jednak teraz ze nasza liga wyrowna nasze nowe nabytki do swojego poziomu-zabraknie walki, zabraknie wynikow… Wszystko w rękach Nenada

  21. ŁobuziaczeK napisał(a):

    Ale tym razem sędziowie byli git, czy też po ch..u?

  22. Alcatraz napisał(a):

    Jak dla mnie zabrakło jakości w meczu. My zrobiliśmy huragan na boisku, było dużo wiatru który nic nie dawał. W piłce liczy się precyzja podań i strzałów tego nam zabrakło. Chłodnej kalkulacji. Trzeba docenić też grę obronną przeciwnika.

  23. Kieran napisał(a):

    Mieszanie składem odbiło się… jestem Ciekaw 11 na ligę w najbliższych meczach.
    Czy naprawdę Polska liga jest taka słaba….

  24. inowroclawianin napisał(a):

    Statystyki mówią wszystko, frajersko odpadlismy. 28 strzalow oddane a i tak poza burtą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.