Nieskuteczność ponad plusy

W czwartek zespół Lecha Poznań rozegrał jeden z lepszych meczów w tym sezonie o ile nie najlepszy. Kolejorz nie ustrzegł się błędów, które FC Utrecht wykorzystał z zimną krwią. W Ekstraklasie zapewne udałoby się pokonać tak grający zespół, jednak europejskie puchary to inna, wyższa półka. Drużyna Lecha dała z siebie wszystko co nie wystarczyło do awansu.


Poznaniacy nie dali rady przejść dalej, dlatego w czwartek mimo meczu ocenionego przez internautów KKSLECH.com na piątkę było więcej minusów niż plusów. Rozstawienie w losowaniu nic lechitom nie dało, bowiem Kolejorz trafił na równorzędnego rywala. Na rywala, który był jednak jak najbardziej do pokonania już w pierwszym wyjazdowym spotkaniu na Galgenwaard. Do kolejnej rundy eliminacyjnej awansowała drużyna słabsza piłkarsko, która miała więcej szczęścia i była skuteczniejsza. Lech jest sam sobie winien. Największym minusem rewanżu z FC Utrecht jest nieskuteczność, którą często wymieniamy w minusach.

Skoro oddaje się 26 strzałów przy zaledwie 8 uderzeniach rywala to po prostu trzeba być zespołem o jedną bramkę lepszym od przeciwnika. Lechowi zabrakło w czwartek skuteczności, dlatego sam jest sobie winien. Minusem była też gra w defensywie. Nie w 1 czy 89 minucie, kiedy Kolejorz stracił gole, a przez całe spotkanie. FC Utrecht atakował i kontrował bardzo rzadko, ale kiedy już to robił poznaniacy mieli wielkie problemy z powstrzymywaniem ataków Holendrów. Druga stracona bramka to błąd wynikający raczej ze zmęczenia. Pierwsza to złe ustawienie, brak asekuracji oraz koncentracji o której tyle mówi Nenad Bjelica.

Poza trzema minusami przedwczoraj mieliśmy również dwa plusy. To ogólna postawa Lecha Poznań doceniona przez kibiców. Gdy traci się gola już w 1 minucie przy takich oczekiwaniach trybun, z równorzędnym rywalem potrafiącym grać w piłkę nie jest łatwo szybko się podnieść. Tymczasem stracona bramka rozjuszyła Lecha, który grał agresywnie, szybko, składnie, wszyscy zawodnicy angażowali się w ofensywę i brali na siebie ciężar rozgrywania piłki. Szarżujący z futbolówką Abdul Aziz Tetteh biegnący z nią na bramkę rywala to zupełna nowość. Były minuty w których FC Utrecht nie wiedział co się dzieje. Nie nadążał za lechitami, musiał ratować się faulami na kartki czy momentami panicznie wybijać piłkę na oślep.

W czwartek zobaczyliśmy Lecha jak za dawnych lat. Walecznego, ambitnego, który grał swoją piłkę, grał ofensywnie, nie odpuszczał i nawet po 89 minucie, kiedy chyba mało kto wierzył w choćby gola na 2:2 nie zatrzymywał się. Zobaczyliśmy wtedy pozytywną reakcję zmieniającej się poznańskiej drużyny walczącej oraz grającej do samego końca. Zobaczyliśmy także ekipę, która z łatwością stworzyła po kombinacyjnych akcjach masę sytuacji po których oddała aż 26 strzałów. To znacznie więcej niż w meczach z polskimi rywalami, którzy bądź co bądź – są dużo słabsi od czwartego klubu Eredivisie.


Plusy meczu z FC Utrecht 2:2

– Niespodziewana walka do końca
– Łatwość w kreowaniu sytuacji

Minusy meczu z FC Utrecht 2:2

– Odpadnięcie z rywalem będącym jak najbardziej do przejścia
– Wielka nieskuteczność
– Gra w obronie i brak koncentracji

Plusy meczu z Piastem 5:1

– Pewne zwycięstwo
– Gra skrzydłami
– Bramki i asysta nowych piłkarzy
– Dążenie do jak najwyższej wygranej

Minusy meczu z Piastem 5:1

– Optycznie słaba gra do 40 minuty
– Znowu nieskuteczność

Plusy meczu z FC Utrecht 0:0

– Gra w obronie
– Optycznie dobry mecz
– Spora szansa na awans

Minusy meczu z FC Utrecht 0:0

– Zbyt duży respekt do przeciwnika
– Nieskuteczność

Plusy meczu z Wisłą P. 0:1

brak

Minusy meczu z Wisłą P. 0:1

– Porażka po fatalnej grze
– Brak dynamiki i pomysłu na ataki
– Głupota Tetteha
– Niskie zaangażowanie

Plusy meczu z FK Haugesund 2:0

– Pewna wygrana i awans
– Wysoka determinacja drużyny
– Gra w defensywie
– Coraz lepiej wyglądające zgranie i atak pozycyjny

Minusy meczu z FK Haugesund 2:0

– Nieskuteczność
– Uraz Jevticia

Plusy meczu z Sandecją 0:0

– Wysoka determinacja drużyny
– Gra skrzydłowych

Minusy meczu z Sandecją 0:0

– Remis jak porażka
– Nieskuteczność
– Słaba gra w środku pola
– Wolny atak pozycyjny

Plusy meczu z FK Haugesund 2:3

– Gra do końca
– Strzelenie dwóch bramek w kwadrans

Minusy meczu z FK Haugesund 2:3

– Nieskuteczność
– Słabe przygotowanie taktyczne
– Fatalna postawa obrony
– Stałe fragmenty

Plusy meczu z FK Pelister 3:0

– Kolejne zwycięstwo i przypieczętowany pewny awans
– Ofensywne stałe fragmenty gry
– Świetne zmiany
– Doskonałe wejście Makuszewskiego

Minusy meczu z FK Pelister 3:0

– Defensywne stałe fragmenty gry
– Brak koncentracji w defensywie

Plusy meczu z FK Pelister 4:0

– Pewne zwycięstwo i pewny awans
– Ofensywne stałe fragmenty
– Efektywność Situma
– Dobra gra skrzydłami

Minusy meczu z FK Pelister 4:0

– Defensywne stałe fragmenty
– Mniej efektywna gra od 60 minuty

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 18

  1. tomekmec napisał(a):

    Wniosek konkretny jest tylko jeden – niezbędny jest jeszcze jeden napastnik z prawdziwego zdarzenia. Skończmy w końcu z mydleniem oczu że NBN się odbuduje czy już się przełamał bo Piastowi z ledwością z karnego strzelił. Napastnik potrzebny od zaraz i to nie taki który za pół roku dojdzie do formy tylko teraz będzie realnym wzmocnieniem.

    • Andy napisał(a):

      Gytkjaer się rozstrzelał ale chyba masz rację. W zespole na tym poziomie powinno być 2 napastników z prawdziwego zdarzenia, względnie u Nas 2 + Bille Nielsen na rezerwę rezerw.

    • Grimmy napisał(a):

      NBN jest kompletnie zbędny. Trudno mówić o odbudowie piłkarza, który nigdy piłkarsko nie był dobry. Tutaj chyba by trzeba mówić, że Bjelica będzie go uczył piłkarskiego rzemiosła, a nie odbudowywał, co przy prawie 30 letnim chłopie zakrawa na kpinę. Drugi dobry napastnik faktycznie by się przydał. Zamiast NBN na trzeciego wolałbym Kurminowskiego, albo Tomczyka.

    • dd napisał(a):

      NBN zawsze był w Lechu zbędny

  2. 07 napisał(a):

    O ile o nowym Duńczyku możemy powiedzieć kilka dobrych słów to w przypadku N.B.N. już tak kolorowo nie jest. Mimo zapewnień Bielicy, że wierzy w tego piłkarza ja aż takim optymistą nie jestem. Ok – nie znam sie na piłce tak jak trener , ale po prostu nie wierzę, że stać go na seryjne trafienia nawet w Ekstraklasie. Piszę to tym , bo będziemy jeszcze poruszać temat skuteczności, a wytatuowany jest wiodącą postacią w tej układance. W mojej ocenie gramy Gytkierem i uzupełnieniami….i ta formacja jest słabszą formacją niż mieliśmy w poprzednim sezonie.

  3. Niepyra napisał(a):

    Bla, bla, bla. Takie gadki o braku skuteczności były po wszystkich dotąd przegranych meczach: finał PP, mecze z Legią Warszawa, ostatni mecz z Jagiellonią (błędy obrony – podobne! tylko że w końcówce meczu). Co łączy te wydarzenia? Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie. Oczywistym dla mnie jest to, że Lech , tak jak inne polskie drużyny, gra dramatycznie słabo w ataku pozycyjnym. Szwankuje gra zespołowa, wielokrotnie zawodnik strzela, kiedy mógłby podać do kolegi, który jest na dogodniejszej pozycji. Samolubstweo i egoizm niektórych zawodników Lecha aż bije w oczy. Im wyższej klasy zawodnik, tym chętniej dzieli się piłką. Jak gra Messi, Suarez, Lewandowski? Mają na swym koncie nie tylko bramki, ale też wiele asyst. Wielokrotnie Lech traci bramki z powodu braku asekuracji pola blisko linnii 16 m, a to jest rola pomocnikóe defensywnych, którzy o tym zapominają albo spokojnie sobie człapią ze środka boiska. Tak nie można grać na wysokim poziomie. I trener Bjelica jest od tego, aby pracować nad tymi elementami. Jak na razie, nie widzę znaczącego polepszenia gry w ataku pozycyjnym w Lechu za Bjelicy w stosunku do tego, co było za Urbana. U trenera Skorży też nie było dobrze, ale był Zaur Sadajev, który rozbijał jak młot defensywę przeciwnika. W meczu z Utrechtem przydałby się wysoki napastnik, choćby Robak, ale nie żal mi, że odszedł. Trzeba poszukać innego na jego miejsce, aby zgrywał piłki do Gitkyera.

  4. J22 napisał(a):

    A ja tak podsumuje obecnego Lecha:
    Plusy – od czasu do czasu im się zachce pobiegać i zagrają dobry mecz
    Minusy – brak charakteru zwycięzcy, niby czasem wygrywamy ale przychodzi mecz o konkretną stawkę i dupa. Mecze z tirówką w zeszłym sezonie – wygrywamy 1:0 w 82 min i ostatecznie 1:2, w decydujących meczach po 30 kolejce generalnie słabo i przegrane mistrzostwo, w Pucharze Polski nie potrafimy ograć Arki, teraz 3 runda LE i przeciwnik do ogrania i znowu dupa.
    Początek ligi też dupa. Tirówka traci punkty, można odskoczyć ale po co się przemęczać. Przecież koniec ligi dopiero w czerwcu 2018 więc jeszcze kupa czasu. Oby wam tych punkcików z wisłą płock czy Sandecją nie zabrakło.
    Wiem że wszyscy jesteśmy podekscytowani ostatnim meczem, ale zadam proste pytanie. Ile takich meczów Lech rozegrał w ostatnim czasie? Na pełnej piź.zie z sercem do walki?
    Piszecie w plusach: walka do końca. Tak naprawdę to powinien być obowiązek piłkarzy a nie coś nieoczekiwanego. Tak samo jak zaangażowanie czy determinacja drużyny.
    Wierzę że ten mecz z Utrechtem może będzie przełamaniem i z takiego Lecha typu „ciepłe kluchy” narodzi nam się Lech Wojownik.
    Pozdrawiam

    • 07 napisał(a):

      Dobrze że zwróciłeś uwagę na 2 sprawy.
      1- gra pod presją – pełne trybuny
      2- gra w meczu o stawkę.
      Oba elementy do poprawy już od dawna.

  5. andi napisał(a):

    J22..Piszerz o Naszym Lechu..wiec skad ..wam zabraknie..W tych ostatnich meczach to nie ten mech ogladales..przelaczyli ci na 7egla, z tad ten opis. Ale nie przeszkadzaj sobie, twoj swiat.., ale o 20..30 ..to ten mecz dziaj.

  6. pati napisał(a):

    ładnie grali oby dalej w lidze z takim zaangażowaniem i o 2 korony kadre mamy szeroką

  7. pati napisał(a):

    każdemu żal,ale panowie piłka jest okrągła a bramki są 2 nie wszyscy mogą wygrać ,remis nic nie dawał postawili wszystko na 1 karte nie wyszło ,gdyby legia tak chodziła jak nasi to dalej by byli w LM,dajmy trenerowi budować zespół i oby tylko się chłopacy zgrywali i pograli pare lat u nas ci najlepsi ,żeby nie było takich rewolucji transferowych co roku

  8. soval napisał(a):

    Moim zdaniem to czego zabrakło w czwartek to cwaniactwa i obycia międzynarodowego. Jak to poprawić? Wg mnie pierwszym krokiem w tym celu byłoby zakontraktowanie zimą dużo lepszych sparingpartnerów niż to miało miejsce w ostatnich latach. Uczyć się można tylko od lepszych ( organizacja gry, zachowanie w różnych sytuacjach boiskowych, sposób rozwiązywania akcji ). Poza nauką z takich spotkań nasi zawodnicy mogliby wynieść też większą pewność siebie na przyszłość. Zobaczyliby, że zagraniczni nie są jacyś nie wiadomo jak dobrzy i nie do ogrania.

  9. Pele napisał(a):

    Zero sukcesów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.