Na chłodno: Optymistyczny niedosyt

Cykl „Na chłodno” to stałe dopełnienie materiałów meczowych w których w trochę inny sposób przyglądamy się meczom Lecha Poznań, ogólnej grze zawodników czy indywidualnej postawie piłkarzy. Czasem poruszamy też aktualne sprawy dotyczące naszego klubu w bardzo chłodny sposób. O wszystkim przeczytacie w poniedziałek lub we wtorek po każdym spotkaniu poznając nasze szczere zdanie na temat danego meczu. Od lata 2016 w materiałach „Na chłodno” przyglądamy się również temu, co dzieje się w Lechu (głównie pod względem transferów), oceniamy działania zarządu lub ich brak bacznie spoglądając na sytuację wokół klubu.


Niedosyt z optymizmem w tle. Tak wyglądał ostatni tydzień w wykonaniu Lecha Poznań. Cóż. Podczas meczu z FC Utrecht każdy, dosłownie każdy dał z siebie absolutnie wszystko. Kapitalna atmosfera w ciepły sierpniowy wieczór i ponad 90 minut piekła na Bułgarskiej, które było czuć już kilkadziesiąt minut przed czwartkowym meczem. Takich spotkań się nie zapomina i na takie mecze czeka się nawet latami. Wielka szkoda, że nie udało się zrobić drugiej Austrii Wiedeń, choć brakowało do tego dosłownie sekund. Każdy kto w czwartek przybył na Inea Stadion przeżył szok już w 1 minucie. FC Utrecht to przeciętny zespół, który zapewne nie da rady Zenitowi Sankt Petersburg, jednak akcją po której zdobył gola pokazał w jakiej lidze występuje. Nie da się ukryć, że w tamtej sytuacji obrońcy popełnili błąd źle się ustawiając i asekurując co nie zmienia faktu, że akcja Holendrów potrafiących grać w piłkę była przednia. W czwartek mimo braku awansu Lech zasłużył na pochwały. Grał tak jak oczekują tego kibice, dlatego wielu z nich nie wyszło ze złością ze stadionu.

Największym pozytywem oprócz 26 oddanych strzałów i momentami zamknięcia Utrechtu na połowie była postawa poznaniaków po straconym golu na 1:2. Wiele zespołów dałoby już sobie spokój przegrywając w 89 minucie. Tymczasem nowo budowany Lech o którego sile stanowią głównie doświadczeni obcokrajowcy o dziwo nie poddał się. Nadal grał swoje, atakował, wyrównał i niewiele brakowało, aby wygrał. Reakcja drużyny w takim momencie i przy nikłych szansach na awans była niespotykana, budująca i napawająca optymizmem. Trudno byłoby mieć po tym meczu pretensje do kogokolwiek. Głupotą byłoby wieszać psy na Volodymyrze Kostevychu, który jest najlepszym zawodnikiem Lecha od miesięcy i który w czwartek tak jak reszta zostawił na boisku serducho oraz wiele zdrowia dając z siebie absolutnie wszystko. Kolejorz odpadł na własne życzenie. Przez brak zdobytej bramki na wyjeździe + przez nieskuteczność. Można zgodzić się z Nenadem Bjelicą, że dalej awansowała drużyna słabsza piłkarsko, która miała więcej szczęścia. Lech nie ma tego szczęścia od miesięcy. Los mu nie pomaga i zapewne nieprędko pomoże. Lech musi liczyć tylko na siebie. W czwartek zabrakło mu niewiele, ale jednak zabrakło, dlatego do teraz można czuć niedosyt i rozczarowanie.

Rozczarowanie z powodu przedwczesnego odpadnięcia, bowiem celem minimum klubu na ten sezon była ostatnia runda kwalifikacyjna Ligi Europy, a przy wylosowaniu w fazie play-off równorzędnego rywala – awans do fazy grupowej. W tym roku rozstawienie nic nam nie dało, ponieważ trafienie na czwarty klub Eredivisie trudno było nazwać dobrym losowaniem. Mimo wszystko Lech Poznań odpadł z drużyną, która była jak najbardziej do przejścia. Szkoda, wielka szkoda, jednak wszyscy po czwartku mogą mieć czyste sumienie, bowiem 3 sierpnia dali z siebie absolutnie wszystko. Szkoda zdrowia piłkarzy oraz tych tysięcy zawiedzionych kibiców, którzy do końca wspierali Kolejorza i wierzyli w zespół. Awans w takich okolicznościach byłby czymś wyjątkowym. Niestety. Na marzeniach się skończyło w tym również o trafieniu na Zenit, Milan, Athletic czy Marsylię. W rewanżu z FC Utrecht zobaczyliśmy sporo piłkarskiej jakości czy cechy wolicjonalne stojące na najwyższym poziomie. FC Utrecht był średni, ale tak naprawdę w polskiej lidze nie ma nikogo lepszego od holenderskiej drużyny. Jeśli więc Lech Poznań chociaż w połowie meczów grałby tak jak przeciwko Holendrom wtedy o wyniki raczej nie musielibyśmy się martwić.

Po meczu z FC Utrecht można było martwić się za to, jak Lech Poznań zareaguje na nie tyle co porażkę z Holendrami, a odpadnięcie bramkami. W końcu w tym sezonie najważniejsza jest walka o dublet na krajowym podwórku, nie ma podziału punktów, dlatego liczy się każde zwycięstwo na każdym stadionie. W niedzielę Lech na szczęście zareagował bardzo pozytywnie. Trener Nenad Bjelica wykorzystał mocną i szeroką kadrę, dokonał wielu zmian w składzie dzięki czemu piłkarze mieli siły do biegania oraz walki z Cracovią. Szeroka kadra okazała się wczoraj kluczowa. To dzięki niej + dzięki postawie zmienników, którzy zrobili różnicę poznaniacy wygrali odskakując na 3 oczka swojemu najgroźniejszemu i raczej jedynemu poważnemu rywalowi w walce o tytuł. Zwycięstwem w Krakowie udało się zrobić pierwszy krok po pechowym odpadnięciu z FC Utrecht, które mogło zostawić ślad w psychice piłkarzy.

Przed Lechem Poznań dwa kolejne wyzwania w tym zdecydowanie ważniejsze w środę. W 1/16 Pucharu Polski nie ma rewanżu, więc kto przegra 9 sierpnia ten odpada. Rotacja pozwoli wystawić Nenadowi Bjelicy najsilniejszy skład na „Portowców” zbliżony do tego, który zagrał przeciwko FC Utrecht. To ważne, ponieważ gra takich piłkarzy jak Volodymyr Kostevych, Radosław Majewski, Emir Dilaver czy prawdopodobnie też Matus Putnocky, których w niedzielę zabrakło od razu zwiększa szanse na awans. Od początku wystąpią również Maciej Makuszewski i Christian Gytkjaer będący ewidentnie w gazie, zatem to wszystko daje nam spore szanse na uniknięcie kompromitacji. Kompromitacji jaka spotkała nasz klub w 2012 roku, kiedy Kolejorz w krótkim czasie odpadał najpierw w III rundzie eliminacyjnej Ligi Europy z AIK-iem Solna, a później z Pucharu Polski przegrywając z Olimpią Grudziądz. Nikt nie wyobraża sobie wtopy, bowiem Puchar Polski jest w tym sezonie tak samo ważny, jak Ekstraklasa. Lech musi zdobyć trofeum, zarząd go chce, wszyscy go chcą, wie o tym trener Bjelica i m.in. stąd rotacja, by w środę mieć jak największe szanse na zwycięstwo.

Lech Poznań musi już odciąć europejskie puchary grubą kreską. Wszyscy czują niedosyt, czują rozczarowanie, sami jesteśmy zawiedzeni, że po kilku tygodniach zajmowania się głównie pucharami i opublikowaniu prawie 200 tekstów m.in. na temat naszych europejskich rywali musimy z tym skończyć, jednak sezon na odpadnięciu z FC Utrecht się nie zakończył. On dopiero się rozpoczyna. Teraz celem jest odbudowanie przez Kolejorza pozycji w Polsce i wygranie czegoś konkretnego. Najlepiej obu trofeów, które z tak szeroką i silną kadrą są jak najbardziej możliwe jeśli zespół będzie grał z podobnym charakterem czy polotem w ofensywie, jak w rewanżu z FC Utrecht. Lech Poznań bardzo chciał grać dalej w pucharach, dał z siebie wszystko i my to doceniamy, lecz tak jak Lech musimy wrócić z Europy na krajowe podwórko. Puchar Polski to najkrótsza droga, by za rok ponownie rywalizować w europejskich pucharach na które czekamy już teraz. W tym sezonie europejskie puchary były doskonałym urozmaiceniem lata. Fajni ciekawi rywale, dwa losowania, mecze z wysokimi frekwencjami, emocjonujące spotkania zarówno u siebie jak i na wyjazdach czy wiele bramek sprawiło, że Liga Europy była dla Lecha Poznań odskocznią. Teraz doświadczenie z nich zebrane trzeba przełożyć na nasze podwórko. W końcu ta cała letnia przebudowa kadry była po to, żeby najpierw wygrać coś w Polsce, a później zawojować Europę. Pojutrze o 20:00 pierwszy z siedmiu kroków w Pucharze Polski, później w sobotę o 18:00 piąty krok w Ekstraklasie. I tak tydzień po tygodniu aż do maja 2018.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 51

  1. Michał Kalisz napisał(a):

    Oprócz meczu z gts-em gdzie wyrównaliśmy w 90′ i z Górnikiem Ł. gdzie wygraliśmy w 90′ to nie pamiętam na przestrzeni ostatnich lat meczu, szczególnie ważnego gdzie by nam sprzyjało szczęście. Bądź zwykły fuks – gdzie wykorzystujemy jedną jedyną okazje w meczu… Fortuna się od nas odwróciła – zob. finaly PP, PUEFA, liga…

    • Wiaduktor napisał(a):

      Przypomnij sobie finałowy mecz z Lechią w sezonie mistrzowskim. Tam mieliśmy furę szczęścia

    • robson napisał(a):

      Jeszcze był pierwszy mecz z Legią za Urbana (1:0). Mieliśmy praktycznie jedną sytuację i to wystarczyło do zwycięstwa.

  2. sas napisał(a):

    Puchar Polski to tylko dodatek do mistrzostwa, każde inne miejsce niż pierwsze to będzie klęska i porażka.

  3. kk napisał(a):

    Mam nadzieje, że Jóźwiak w środę zacznie od pierwszej minuty.

  4. Piotr1992 napisał(a):

    Skoro dali z siebie wszystko jak to autor napisał w artykule i dopadli oznacz to nic innego jak tylko to, że są za słabi na jakiekolwiek europejskie puchary

  5. siwus89 napisał(a):

    Bjelica dostał wszystko czego mógłby sobie życzyć każdy trener,także teraz bez żadnych wymówek marsz w górę tabeli i na koniec sezonu mistrz Polski. Chce w końcu zobaczyć drużynę która potrafii wygrywać ważne mecze. Szanuje trenera i doceniam jego pracę,ale czas najwyższy zwinąć parasol ochronny.

  6. milekamps napisał(a):

    Masz racje,każdy inny trener jakby miał takie warunki to by oczekiwania były spore ale mu na razie nic nie wygraliśmy, więc teraz mamy czas do Maja 2018 i zobaczymy jakie będą efekty

  7. Pawelinho napisał(a):

    Brak MP czy PP w tym sezonie będzie można uznać totalną porażką jednak patrząc na formę w meczu z Cracovią czy Utrechtem odnoszę takie wrażenie, że kiedy po kontuzji wróci Jevtić to Kolejorz nie będzie miał sobie równych w Polsce.

    • Grimmy napisał(a):

      Nalezy też wykorzystać słabość naszego głównego rywala i mu solidnie odskoczyć już teraz, bo wiadomo, że cały sezon tak słabo jak teraz grać nie będą…

  8. milekamps napisał(a):

    Oby tak było bo już czas najwyższy na to

  9. 07; napisał(a):

    Nenad Bielica nie ma już ” parasola ochronnego”. Teraz musi coś wywalczyć czyli P.P. lub M.P. a najlepiej oba trofea. Ja już zapomniałem o Utrechcie. Fajnie , że wczoraj wygraliśmy z Cracovią. Nenad będzie miał teraz czas, aby popracować na treningach w następnym tygodniu. Liczę na top 3 lub lidera do przerwy na reprezentacje oraz awans do kolejnej rundy P.P.

  10. tomasz1973 napisał(a):

    Tak naprawdę potrzeba nam stabilizacji, skuteczności i …Jevticia z formą z pierwszych meczy pucharowych! Patrząc na mecz w Krakowie, który rozstrzygnięty został dopiero w końcówce, a prowadzony przez, w większości rezerwowych, pokazał, że gdyby była skuteczność ( szczególnie u NBN) nikt nie musiałby się denerwować do 80-tych minut.
    Nie można porównywać też Pogoni do Grudziądza, chociaż awans, przy obecnie przeciętnej formie paprykarzy, jest obowiązkiem.
    Jeżeli w Szczecinie zagra I zestawienie, to już teraz z góry należy przygotować się na kolejny „rotacyjny” skład, czy ostatni? Chyba nie, wprawdzie zmian od następnego tygodnia będzie mniej ( może ustabilizuje się pozycja bramkarza), ale Nenad chyba już nas nauczył, że u niego gra nie 11-14 zawodników, a 15-18. Jeżeli taka 18 odpali, nie będzie na nas silnych, bo na dzisiaj nikt takiej kadry nie ma.
    Napisałem optymistycznie, jak na mnie, ale tak to widzę.
    P.S. Napisałem o I zestawieniu i o rezerwowych, ale tak naprawdę, czy ktoś na dzień dzisiejszy jest w stanie nieomylnie wytypować pierwszą 11? Wątpię, ja przynajmniej się nie podejmę tego.

    • Antoni P napisał(a):

      Dla mnie taka pierwsza jedenastka to była w pierwszym meczu z Utrechtem, i zamiast Majewskiego, właśnie Jevtić.
      Czyli – Matus – Dilaver, Janicki, Vuka, Kostia – Trałka, Gajos – Situm, Jevtić, Maki – Grytkjear
      Ale czy Nenad tak to widzi, nie mam pojęcia

    • Antoni P napisał(a):

      Gorzej z ławką.
      Dla mnie na ten moment pewniakami byliby Burić, Jóźwiak i Majewski.
      Reszta chyba póki co nie do końca przekonała

    • Antoni P napisał(a):

      Zapomniałem jeszcze o Gumnym

  11. KKS napisał(a):

    Tylko Mistrzostwo Polski się liczy. Puchar Polski to tylko dodatek.

  12. MaPA napisał(a):

    Rotowanie składem potrwa(moim zdaniem) do meczu z Arką.Potem jest przerwa na reprę i wracamy o gry raz w tygodniu.Do tego czasu wyłoni się żelazny skład którym dogramy do końca rundy jesiennej.Ważne aby ci którzy będą grali wykazywali ochotę do gry i zaangażowanie w każdym spotkaniu.

  13. woo napisał(a):

    Dokładnie. Tylko MP. To jest cel nr 1.

  14. kocianJanTratatam napisał(a):

    Puchar Polski nie może stanowić priorytetu, tym bardziej, że przy takiej drabince by trzeba poświęcić nieco punktów w lidze… jeśli chcemy grać PP na maxa.

    • 1971 napisał(a):

      Na taką szeroką ławkę jaką ma Nenad, to moim zdaniem musimy grać o dwa trofea. Oczywiście MP jest na pierwszym miejscu, ale PP jako dostawkwa na pewno mile widziana.

  15. Stary kibic napisał(a):

    Drugi napastnik potrzebny od zaraz!!! Bo NBN z pewnością nim nie jest. Szkoda Tomczyka. Mógłby teraz wchodzić na ostatnie 30 minut, zwłaszcza przy dobrym wyniku. Daję głowę, że wypruwałby z siebie flaki.
    I jeszcze uwaga do panów obrzucających się błotem w wątku nagłówkowym. Dajcie sobie na wstrzymanie, bo to forum jest uważnie czytane nie tylko przez nas, ale także przez szanownych gości z Warszawy, w tym NC+ , Polsat sport i inne PS. Nie dawajmy im satysfakcji w tych tak trudnych dla nich czasach Legii Warszawa.

  16. Sternbek napisał(a):

    Zapewniono Nenadowi takie warunki jakie nie mial wczesniej zaden trener. Po tym.okienku to Nenad sam czesto decydowal kogo chce w zespole. Przy jakichkolwiek buntach kibice I zarzad staneli po stronie trenera wiec nikt juz nie podskakuje. Potencjalni rywale do mistrzostwa nie zachwycaja. Mam wrazenie ze trener sam na siebie nalozyl ogromna presje. Co bedzie jesli sie nie uda? Moim zdaniem jedynie upor trenera moze byc jego jedynym wrogiem. Trenerze do dziela I pokaz ze inteligencje laczysz z pokora I daj nam tytul ktory wygramy w cuglach

  17. Kaktus napisał(a):

    Można narzekać na brak szczęścia, ale pierwszy gol w meczu z Utrechtem był ze spalonego, a drugi po wrzutce na aferę…

  18. Piciu napisał(a):

    Jamie sa szanse na sciagniecie napastnika przed koncem okna?

  19. Kuba1994 napisał(a):

    Nenad zrobił bardzo dużo przez ten czas, kiedy nas trenuje i nie nazwałbym tego parasolem ochronnym. Puchar Polski do teraz boli, aż łzy wściekłości się na Narodowym do oczu wpychały, ale mistrzostwo po rundzie jesiennej to było coś nierealnego. Tylko dzięki świetnemu początkowi drużyny prowadzonej przez Bjelicę do końca biliśmy się o to trofeum. Gość uporządkował zespól, zrobł porządek z gwiazdorami, pokazał w szatni, kto jest panem, usadził Trałkę, który skupił się na tym co potrafi najlepiej, czyli grze w piłkę, dał nam nadzieję na lepszego Lecha i przebudował drużynę, na co żaden z poprzednich trenerów nie miał jaj. Teraz kiedy wszystko jest normalnie możemy oczekiwać wyników i już na koniec sezonu oceniać trenera. Na razie wypełnia swoją robotę prawie doskonale. Puchary w tym sezonie były dla mnie dodatkiem. Od początku nastawiałem się na ligę i PP. Występ w Europie będę oceniał za rok i nie wyobrażam sobie, żeby nie była to walka o Ligę Mistrzów.

  20. dzik notecki napisał(a):

    LM z tym marnym współczynnikiem ? Liczę na LE od 3 rundy jak Arka i nic więcej nie da się osiągnąć.

    • MłodyKibic napisał(a):

      Mamy warunki żeby zdobyć mistrzostwo, to nie ulega wątpliwości. Jeśli tak się stanie, to będziemy walczyć o LM siłą rzeczy. Co do współczynnika, to drużyny takie jak FK Astana, Łudogorec Razgrad, NK Maribor czy BATE Borysów po raz pierwszy do LM wchodziły z bardzo kiepskim współczynnikiem. Jeśli nie trafilibyśmy na FC Basel to dlaczego nie?? Poza tym, przejście choćby tej 3 rundy kwalifikacyjnej dałoby co najmniej fazę grupową LE, a tym samym szansę na odbudowę przyzwoitego współczynnika.

    • robson napisał(a):

      @MłodyKibic
      Problem w tym, że od przyszłego sezonu wchodzi w życie reforma pucharów. Zmniejszy się liczba klubów dostających się do LM z eliminacji, mistrz Polski zacznie jeszcze wcześniej niż teraz, będzie miał do przejścia więcej rund w eliminacjach i będzie musiał się mierzyć m.in. z mistrzami Holandii czy Turcji.

      Nie zmienia to jednak faktu, że warto będzie grać w eliminacjach LM, bo dla drużyn, które z nich odpadną zostanie stworzona specjalna ścieżka mistrzowska do Ligi Europy. Mistrz Polski zmierzy się w nich z mistrzami porównywalnych do nas krajów i ta droga do LE powinna być łatwiejsza, bo nie ma zagrożenia trafienia na potentatów z mocnych lig takich jak np. Milan. Dlatego jeśli myślimy o fazie grupowej LE, to tym bardziej musimy postarać się o mistrza.

  21. jarzab1922 napisał(a):

    W sprawie zawodnika o którym pisaliście tydzień temu w na chłodno, że był na rekonesansie coś się zmieniło? Szansa na transfer jeszcze w tym okienku czy raczej temat na zimowe okno?

  22. Bart napisał(a):

    Obawiam się, że na Jevticia w formie trochę będziemy musieli poczekać. Redakcja bodaj pisała, że we wrześniu ma zacząć normalnie trenować, czyli zakładam że zanim odbuduje formę i zanim będzie gotowy do gry przez 90 minut, zastanie nas październik. Długo, ale optymistycznym akcentem jest to, że drużyna bez Darko sobie daje radę. Dobrze, że w lidze po niemrawym starcie, szybko zaczęli punktować i czołówka nam nie uciekła.

    • kksjanek napisał(a):

      Akurat w październiku mamy mecze z Legią, Jagą, Lechią, Wisłą i na początku listopada mamy Górnik, który obecnie gra najlepiej w lidze.

  23. kksjanek napisał(a):

    Lech przeszedł w tym okienku sporą przebudowę, wydaję mi się, że zespoły po takich zmianach raczej nie osiągają sukcesów od razu w pierwszym sezonie.

    • inowroclawianin napisał(a):

      Jakos z Utrechtem pokazali, ze grac w piłkę potrafią, nasza liga jest slaba, tirowka sie oslabila, my wzmocnilismy. Na papierze mamy najlepszy sklad w lidze. MP to obowiązek.

  24. Tadeo napisał(a):

    Jeszcze nigdy nie byłem tak optymistycznie nastawiony dla trenera i drużyny. Wierzę w Bielicę i w to co robi w Lechu. Jeżeli uda się Bielicy to wszystko poukładać, to naprawdę Lech będzie silny i niech wszyscy drżą przed nami .Mistrzostwo jest obowiązkiem, tym bardziej przy obecnych problemach Legii .

    • tomasz1973 napisał(a):

      też tak mam! To chyba efekt szybkich działań i nieugięcia się pod presją niektórych grajków. Pozostali, jeżeli tylko podołają piłkarsko, mogą zapewnić nam sukcesy, bo skoro robili to w innych klubach, czemu nie w Lechu pod okiem Bielicy!

  25. Piciu napisał(a):

    @Tadeo- a ja bylem. Byl rok 1983 a trener nazywal sie Wojciech Lazarek. To byla druzyna, to byly czasy…

  26. PAWEL napisał(a):

    Nenad ma cały czas moje ,,zaufanie,,.Powinien zdobyć mistrzostwo, ewentualnie w najgorszym razie minimalnie przegrać i jak już to tylko z Legią. W przeciwnym razie wszystkiego dotychczasowe niepowodzenia, bo z punktu widzenia sportowego tak to należy na dzisiaj ocenić, będą mu niestety łącznie wytknięte.

    • KKS napisał(a):

      Co ty piszesz? Czyli kolejny raz brak trofeum i do tego porażka z legią? Minimalizm rodem z wronieckiej puszczy (tej przysłowiowej), bo doceniam ostatnie poczynania zarządu – w końcu zrobili to co do nich należało.

    • inowroclawianin napisał(a):

      ?????

  27. inowroclawianin napisał(a):

    No tak, jesli zespol bedzie gral w kazdym meczu tak jak w tym rewanzu z Utrechtem, z tym ze skutecznie to MP jest bardzo prawdopodobne. Do tego unikac rotacji, grac mozliwie najsilniejszym skladem, dojdzie Jevtic, zimą Tomczyk i przy zdobyciu MP mozna realnie myslec o aeansie do LM. Choc w sumie wtedy na lato najpóźniej przydaloby sie sprowadzic kogos na srodek i napastnika, a pozbyc się NBN i Szymkowi podziękować. Czekam na kolejne mecze :-)

  28. sat666n napisał(a):

    Jedno jest pewne – polski kibic nie może być po prostu KIBICEM. Przeważająca większość jest jednocześnie trenerami, analitykami, komentatorami sportowymi – a niektórzy nawet prezesami klubu… Oglądam piłkę od prawie 40 lat – widziałem jak się zmieniają style, sposoby grania i przepisy – ale to jedno jest niezmienne :)
    Zastanawiam się, jak ktoś kto ma marne pojęcie o taktyce, treningu, ktoś, kto nie siedzi ani ławce rezerwowych ani tym bardziej w szatni – może kwestionować decyzje gościa, któremu za to płacą?… ja rozumiem krytykę PO meczu, kiedy każdy wszystko widział i wtedy jest mądry – sam tak mam… ale bezsensowne napieprzanie postów PRZED spotkaniem „dlaczego ten, a nie tamten”, „na chuj dwoma defensywnymi” itd itd jest tak kurwa słabe i żałosne, że łapy opadają.. jeszcze bym zrozumiał, gdyby pisał to ktoś mający pojęcie o warsztacie trenerskim – ale to przeważnie jest pryszczaty zakompleksiony gimbus albo wąsaty wujek z piwnym kałdunem, który „zawszewszystkonajlepiejwienakażdytemat”…
    Przecież to zaniża jakikolwiek poziom sensownej dyskusji – pomijam już to , że przeważnie obraża elementarną logikę.
    Rotacje Bjelicy – najnowszy ulubiony temat dyskusji.
    1. Przyszło 8 nowych zawodników – w różnym stadium wytrenowania, w różnej kondycji zdrowotnej etc… wszyscy jako co najmniej uzupełnienia, a część jako wzmocnienia. Niektórzy nie zdążyli nawet na początek wyjątkowo krótkich przygotowań. Bjelica chce mieć zawodników (i to nie 11-12, ale 16-18) gotowych do gry, w rytmie meczowym – kiedy i w jaki sposób ma to osiągnąć? (pomijam idiotyczne pomysły typu „niech grają w rezerwach”)
    2. Naprawdę ktoś uważa, że kwasy w szatni mogą powstać przez rotacje? Noż kurwa, logika się kłania: jeśli masz CAŁY CZAS szansę, że zagrasz w następnym meczu, bo dobrze pracujesz na treningach, a w meczu dajesz z siebie wszystko – to masz cały czas MOTYWACJĘ do zapierdalania…. oczywiście, kiedy jesteś profesjonalistą i masz odpowiedni charakter – ale to też rola trenera, żeby odpowiednio tą szatnią zarządzać. No, ale nie – trzeba się najpierw dopierdalać, że rotuje – a jakby nie rotował, to, że chce zajechać Kostewycza, chociaż ma szeroką ławkę :/
    3. Koleś BUDUJE zespół – poprzedni ODZIEDZICZYŁ po Wesołym Janku, w rozsypce i na dnie tabeli. Tak, nie-wygrał-kurwa-pucharu-polski-i-przejebał-majstra (jak trzeba mieć nasrane we łbie, żeby tak myśleć)… Dograł sezon do końca i wyciągnął z tamtej ekipy -, ile się dało (powiedzmy)… Teraz sprowadzili mu zawodników, jakich chciał i buduje ekipę wg własnej koncepcji – dajcież mu kurwa popracować!!! gość pracuje na żywym organiźmie, jakim jest drużyna piłkarska. Też mnie wkurwia, kiedy oglądam mecz z Craxą i przez 80 minut bicie głową w mur – no ale wchodzą zmiennicy i 2 kasty… sami się wpuścili? Zmiany wyszły – taki generalnie jest sens zmian: żeby odmienić przebieg spotkania. Kto da gwarancję, że Jóźwiak czy Maki dali by zespołowi to samo, grając od początku? Jak to kto, kurwa! Pół forum!! :)

    weźcie ludzie ogarnijcie się czasami

  29. kocianJanTratatam napisał(a):

    Podejrzewam że drugi z rzędu sezon Bjelicy gdzie dysponuje już autorskim projektem i wszystkim co chciał podsuniętym pod nos, zakończony(oby nie, tfu tfu) znów bez trofeów, musi skutkować zwolnieniem. Czego oczywiście nie życzę. Mistrz Polski ma być nasz!

    • Ekstralijczyk napisał(a):

      Lech nie musiałby zwalniać Bjelicy bo ma kontrakt 2+1 , a więc po prostu by odszedł.

  30. rte napisał(a):

    Przegrywamy w Pucharze z Arką, strzelamy bramkę, która na chwilę daje nadzieję, jak się okazuje płonną. Żenada, kompromitacja, hejt.
    Przegrywamy w Pucharach z rzekomo takim przeciętnym Utrechtem, strzelamy bramkę, która na chwilę daje nadzieję, jak się okazuje płonną. Duma, walka, emocje.

    Gdzie tu ku..a logika?

    • robson napisał(a):

      Zupełnie inna klasa rywala. Kadra Utrechtu według transfermarkt ma prawie dwukrotnie większą wartość niż kadra Lecha. Nie ma co porównywać z Arką która z trudem obroniła się przed spadkiem z ligi.

    • rte napisał(a):

      Kurde, klasa nie klasa, oba te mecze łączą przede wszystkim dwie rzeczy: były o coś i były do wygrania.

  31. Ekstralijczyk napisał(a):

    A ja jestem zdania , że MP i PP trzeba traktować na równi i nie wolno zwiększać uwagi na któreś z wybranych trofeum.

    Żaden trener nie miał takiego komfortu jak Bjelica w Lechu w ostatnich latach.

    Jeśli odpowiednio będą pracować , a rezerwowi dużo nie będą odbiegać formą od podstawy , to dublet jak najbardziej jest możliwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.