Analiza meczu z Pogonią + statystyki

W niedzielę zespół Lecha Poznań zagrał wręcz fatalnie. Kibice Kolejorza czekali 2 tygodnie na to, by w meczu z Pogonią Szczecin obejrzeć raptem 3 strzały w tym 1 celny oddany w 19 minucie. Od oglądania gry graczy Nenada Bjelicy bolały zęby przez pełne 90 minut.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Macieja Skorży nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Pogonią Szczecin.

Obrona (ocena: 4)

Formacja obrony była jedyną, która wyglądała jako tako. Niestety kontuzji szybko doznał Volodymyr Kostevych, którego zastąpił Vernon De Marco. Argentyńczyk w swoim debiucie grał poprawnie w defensywie, ale słabo z przodu tak jak Robert Gumny. Przez 90 minut obrona popełniła jeden błąd, kiedy w I odsłonie na bramkę z bliska uderzył Kamil Drygas. Poza tamtym strzałem „Portowcy” nie stworzyli zbyt wielkiego zagrożenia. Nieźle między słupkami grał Matus Putnocky, który swoimi pewnym interwencjami wprowadzał spokój. Pogoń starała się atakować głównie skrzydłami i zgrywać piłki do Adama Frączczaka, który na szczęście był dobrze pilnowany przez m.in. Lasse Nielsena. W obronie Lech zaprezentował się przyzwoicie. Nie zostawiał rywalowi zbyt wiele miejsca w polu karnym przez co szczecinianie poza jednym uderzeniem Drygasa mieli problemy z oddaniem dobrego strzału.

Pomoc (ocena: 1)

Czegoś takiego nikt się nie spodziewał. Lech nie umiał wymienić dwóch podań na 20-30 metrze przed bramką Pogoni. Jego akcje kończyły się zwykle na 40 mecze. Pomoc wykreowała tylko jedną groźną sytuację po której jedyny celny strzał w meczu oddał Niklas Barkroth. Środek pola z Tettehem i Trałką nie istniał. Tetteh jak zwykle był bezużyteczny w ofensywie, natomiast Trałka po dwóch niecelnych główkach w I połowie z czasem zgasł i po przerwie był w ofensywie zupełnie niewidoczny. Z kolei rozgrywający Mihai Radut zupełnie nie wykorzystał swojej szansy. Pokazał, że gra w Lechu od 1 minuty to dla niego zbyt wysokie progi. Największą ochotę do gry przejawiali wczoraj skrzydłowy. Niklas Barkroth mimo wielu strat i bardzo słabego meczu próbował chociaż szarpać, biegać czy stworzyć z przodu coś z niczego. Wczoraj drugiej linii zabrakło ambicji, pomysłu na rywala, szybkości i determinacji. Dno dna.


Atak (ocena: 1)

Tej formacji wczoraj nie było. Christian Gytkjaer nie otrzymał pół dobrej piłki od pomocników, dlatego był zupełnie bezużyteczny i niewidoczny. Gdyby Lech zagrał wczoraj w 10 bez napastnika to pewnie nikt by nie zauważył. Duńczyk kolejny mecz nie miał z kim grać. W końcu zszedł z boiska, jednak jego zmiennik Nicki Bille Nielsen był jeszcze mniej widoczny. Dramat. Po prostu dramat ataku. Nikt nawet nie próbował zagrywać piłki do linii napadu. Według InStat Gytkjaer był najsłabszy na boisku, a Nielsen niewiele lepszy. Trudno oczekiwać, żeby zagrali lepiej skoro nikt im nie podawał.

Ogólne wrażenie (ocena: 2)

Szok. Po prostu szok. Lech miał 2 tygodnie na spokojną pracę. W pierwszym najpierw odpoczywał, a w drugim ewidentnie niewiele robił. 3 strzały w tym 1 celny to istny dramat. Lech nie wiedział co robić, nie miał siły biegać, nie miał ambicji, by wygrać i nie miał nawet 5 dobrych minut w tym spotkaniu. Oddał pole rywalowi, bronił się, czasami wybijał piłki na oślep notując straty, a w końcówce myślał już tylko o tym, jak nie przegrać tego meczu. Z szumnych zapowiedzi trenera czy piłkarzy i chęci rewanżu za sierpniową porażkę nic nie wynikło. Choć punkty straciła w ten weekend cała czołówka to Lech nie był zainteresowany, żeby jej odskoczyć. Zagrał dramatycznie, niewiele lepiej niż miesiąc temu i w kolejnym spotkaniu z rzędu miał problemy w ataku pozycyjnym. Tym razem nie kończył się on na 20-25 metrze tylko w okolicach środka boiska. Lech był beznadziejny, ośmieszył się grą pokazując, że minione 2 tygodnie były kompletnie zmarnowane. Nie wypracowano podczas nich zupełnie nic.


Składy

1-4-2-3-1

Załuska – Niepsuj, Rapa, Dvali, Nunes – Piotrowski (73.Zwoliński), Drygas – Formella (63.Delev), Kort, Gyurcso – Frączczak (81.Tsintsadze).

1-4-2-3-1

Putnocky – Gumny, L.Nielsen, Dilaver, Kostevych (25.De Marco) – Tetteh, Trałka – Barkroth, Radut (81.Majewski), Situm – Gytkjaer (65.Nielsen).

Statystyki meczu Pogoń – Lech 0:0

Bramki: 0 – o
Strzały: 11 – 3
Strzały celne: 4 – 1
Strzały niecelne/zablokowane: 7 – 2
Faule: 21 – 14
Żółte kartki: 3 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 4 – 1
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 4 – 4
Posiadanie piłki: 61% – 39%
Celne podania: 85% – 74%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu z Pogonią 0:0

Strzały z pola karnego: 2
Strzały z dystansu: 1
Strona najczęstszych ataków: prawa
Procent wygranych pojedynków: 59%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: Matus Putnocky – 285
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: Radosław Majewski – 187

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 16

  1. leftt napisał(a):

    Bardzo ostra ocena. Ale niestety muszę się zgodzić.

  2. wagon napisał(a):

    powróciła tradycyjna słaba gra Lecha po przerwie na kadrę,

  3. Niepyra napisał(a):

    Ostra ocena, ale niestety, oddająca to, co się działo na boisku. Do tej pory, gdy Lech Bjelicy grał otwarty futbol w meczach z czołówką, z reguły je przegrywał. Może to jest ta zmiana, aby grać taktycznie i najpierw trzymać zero z tyłu? Mimo wszystko na plus widzę debiut Marco, będzie wartościowym zmiennikiem Kostevicha. Odniosłem wrażenie, że nasi napastnicy, po 2 tygodniach przerwy, są ociężali i jakby przybyli na wadze. Czy jakikolwiek profesjonalny klub rozpuszcza na tygodniowe wakacje ważnych zawodników, szczególnie w sytuacji, gdy gra zespołu pozostawia wiele do życzenia?

  4. fox napisał(a):

    Czysta prawda w tym artykule.Do tej pory nigdy nawet gdy Lech grał słabo nie krytykowałem Bjelicy ale to co było w Szczecinie to kompletne dno.Zaczynam powoli przyznawać rację tym którzy uważają ,że Bjelica to słaby trener niestety.Dużo gada,dużo obiecuje ale nic z tego nie wynika.

  5. kkslech napisał(a):

    Mi się wydaje, że akurat biegać to oni mieli siły, tylko bez pomysłu i bez celnych podań

  6. Szulaj napisał(a):

    Słabo to wygląda:( Tak naprawdę gramy piach juz bardzo długo. W każdym meczu jest to samo. Gra słaba do strzelenia bramki. Z Arką było to samo. Nawet z Piastem gdzie wysoko wygraliśmy. Na całościową analizę Niklasa bym się wstrzymał. Może wystrzeli później. Jedni potrzebuja wiecej czasu inni mniej. Narazie jest to dobry zmiennik na zmęczonego rywala. . Radut slabiutko. Boje się ze Jevtic jeszcze przez kilka tygodni będzie dochodził do takiej formy jak sprzed kontuzji. Vernon tez mnie nie przekonuje. Często zachowywał się jakby nie wiedział co się dzieje. I nie mówię o grze ofensywnej ale defensywnej. Szczęście w nieszczęściu że cała czołówka też straciła punkty. No ale nic. Życie leci dalej i czekamy teraz na piątek.

  7. Sławek napisał(a):

    Czego spodziewać się po trenerze który przez ponad rok pracy w Lechu , przegrał wszystkie najważniejsze mecze i jedyne co potrafi to pięknie odpowiadać jaki to Kolejorz będzie wielki .

  8. Tt napisał(a):

    Chyba za ostra ocena, zagrali rozważnie i na zero z tyłu, trochę asekuracyjnie ale takie mecze też trzeba rozegrać i pewnie na najbliższych wyjazdach do Śląska, Jagi i Lechii może być podobnie… ale jak nie można wygrać to trzeba umieć zremisować. Moim zdaniem walczą o mistrza i każdy punkt się liczy, a liga jest jeszcze długa, ja fajerwerki i zwycięstwa poproszę głównie na meczach w Poznaniu.

  9. sternbek napisał(a):

    Rajdy po straconej pilce Barkrotha oraz ciagly w ruchu do 90 minuty Situm pokazuja ze tu nie chodzilo o brak sil. Kilka czynnikow ktore zlozyly sie na ten mecz:
    1. Strateg Skorza swietnie nas rozpracowal I w taktyce to Bielica moze mu czyscic buty,
    2. Zabraklo kluczowych graczy (Jevtic robiacy roznice, Maja z dobrym przegladem pola oraz Maki ktorego rajdy sieja spustoszenie) podsumowujac gralismy drugim garniturem ktory powiedzmy szczerze nadaje sie moze na termalike albo piast Gliwice
    3. Szybka kontuzja Kostevycha kompletnie zabila nasza lewa flanke. Situm bez pomocy lewego obroncy nie mial szans gdy doskakiwali do niego 2 – 3 zawodnikow a Vernon chociaz dal poprawna zmiane bal sie popelnic bledu wiec nie zagalopowywal sie do przodu.. Mysle ze beda z niego jednak jeszcze ludzie.
    4. No I na koniec brak zmian (bo zmiany napastnika na pol napastnika nie licze, a wprowadzenie Maji na ostatnie 10 minut bylo za pozne) Trzeba bylo zrobic zmiany w 50 – 60 minucie I to od razu wprowadzajac Jozwiaka oraz Maje zamiast jednego z defensywnych pomocnikow I Barkrotha. Nie wiem czy to zbyt asekuracyjne podejscie czy upor ale to jeden z wiekszych mankamentow Nenada. Odbijemy sobie ta porazke (bo inaczej tego nie mozna nazwac) w meczu z Korona u siebie!

  10. deel napisał(a):

    A mnie cieszy ten zdobyty punkt. Graliśmy na wyjeździe, rywal perfekcyjnie zniwelował nasz jedyny atut czyli grę skrzydłami. Radut pomimo dobrej gry obronnej nie potrafił ze środka pola wygenerować żadnego zagrożenia dla rywali. Dopóki nie wróci Jevtić będziemy mieli takie problemy. Gdybyśmy potrafili grać w środku pola to rywal musiałby się cofnąć i wtedy było by miejsce dla bocznych obrońców a tak, cóż… To nie geniusz Skorży tylko nasze własne słabości rzutują na ten wynik.

  11. MARCINzKalisza napisał(a):

    Lech grając tak jak wczoraj stawia siebie pod ścianą, a innym daje nadzieję.

  12. Panda1922 napisał(a):

    „Dno dna”.
    Te dwa słowa mówią wszystko na temat gry Naszego Ukochanego Klubu w niedzielny wieczor.
    Co dalej?
    Czy ktoś wie co jest grane do psa starego? Przecież Lech po przejęciu przez Nenada Bielice w zeszłym sezonie nie grał takiej padaki. Były chęci , był pomysł , była walka. Od meczu na narodowym to wszystko powoli zaczęło zanikać , a kulminacją tragifarsy na którą jesteśmy skazani były oba mecze w Szczecinie. Trener ten sam , drużyna zbudowana pod Niego…. ja naprawdę tego nie rozumiem. Pozostaje mi wiara, bo co zrobić , ale naprawdę nie wygląda to za wesoło.
    TYLKO I WYŁĄCZNIE LP!!!

  13. Biniu napisał(a):

    Panda , ja też od długiego czasu zastanawiam się o co chodzi. Coś jest nie tak. Niby poważny trener z ekipą zrobioną przez niego ,pod niego i dla niego. Przychodzą piłkarze nr jeden na liście życzeń, wyglądają dobrze statystykami i osiągnięciami a wszystko razem do kupy jest mocno przeciętne. Cały czas mam nadzieje , ze to pójdzie w dobrą stronę ale takie mecze jak wczoraj dają nadziei w ryj. Wiem ,to praktycznie to samo co Ty piszesz ale po pierwsze może ktoś ma pomysł o co chodzi a po drugie od niedzieli o tym wszystkim myśle i kurwa nic nie rozumiem.

  14. Jam napisał(a):

    Okazuje się, że w Austrii Wiedeń, jednak lepiej znają się na piłce i szybciutko podziękowali „trenerowi ” Bielicy.

  15. Kibic Lecha napisał(a):

    No wczoraj piłkarsko byłó cieniutko.Cenny punkt

  16. inowroclawianin napisał(a):

    Statystyki z tego mecz jak i sama gra są zatrważające. Caly mecz opieral sie na wybijaniu pilek sprzed wlasnego pola karnego, truchtaniu i podawaniu w poprzek lub do tylu, często niecelnie. Czy to byla jakas gra na przetrwanie, jakis sabotaż, czy co? Nie po to zarzad wydal tyle kasy na grajkow i na trenera by stali na boisku. Oni mają zapierd…c w kazdym meczu na ostro i to nie wazne z kim przyjdzie grac. Mają gryźć trawę. Gytkjaera bym akurat nie ocenial bo nie mial okazji się wykazac. Najgorsza byla linia pomocy – 1. Obronie dalbym 3+ za to ze slabo wygladali w poczynaniach ofensywnych. Putnocky znow najlepszy na boisku – 4 z duzym +. Gdyby byl Jasiu to nawet remisu by nie bylo. Ogolny obraz tragiczny, zabraklo wszystkiego w tym meczu. Zmiennicy zagrali gorzej od tych potencjalnie najlepszych. Jedynie De Marco dal radę jak na debiut. Barkroth w sumie nie mial z kim pograc, ale bardziej na minus niz na plus. Szkoda ze Jozwiak nie zagral.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.