Zwycięstwo zapisane w historii

Niedzielny mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa zakończony wynikiem 3:0 przeszedł do bogatej historii rywalizacji obu klubów składającej się już z 127 meczów. Niewiele brakowało, aby w ostatniej kolejce Kolejorz ustanowił historyczny rezultat do którego zabrakło dosłownie jednego gola. Mimo to, wynik 3:0 też będzie przypominany w przyszłości.


Od 1948 roku, czyli od momentu rozpoczęcia odwiecznej rywalizacji Lecha Poznań z Legią Warszawa ekipa Kolejorza łącznie w 9 spotkaniach wbiła „Wojskowym” co najmniej 3 gole. W sumie 4-krotnie wygrała minimum 3 bramkami w tym po raz ostatni w minioną niedzielę. Wówczas Lech Poznań odniósł najwyższe ligowe zwycięstwo nad stołeczną drużyną od czerwca 1998 roku, gdy pod koniec rozgrywek Kolejorz triumfował u siebie po hat-tricku Piotra Reissa.

Dotąd Lech Poznań najwięcej goli w jednym meczu wbił warszawianom w pierwszej konfrontacji. Wtedy padło aż 9 bramek, a Kolejorz na dębieckim stadionie wygrał 5:4. 20 czerwca 1948 roku lechici przegrywali 0:1, później prowadzili 2:1, remisowali 2:2, znóww prowadzili 4:2, znów remisowali 4:4, by ostatecznie zwyciężyć 5:4. Wiosną rok później tym razem w Warszawie lechici po 3 golach w II odsłonie prowadzili 3:0, aby po stracie bramki w 89 minucie wygrać w stolicy 3:1. Jeszcze w tym samym 1949 roku, choć już w Poznaniu drużyna Kolejorza prowadziła z Legią 3:0. Na 1:3 strzelił legendarny Kazimierz Górski, lecz ostatnio cios należał do Lecha, który wygrał 4:1. Co ciekawe bramki dla naszej ekipy zdobywali wówczas legendarni Teodor Anioła oraz Edmund Białas.

Po kilkudziesięciu latach jesienią 1990 roku w Superpucharze Polski rozgrywanym w Bydgoszczy „niebiesko-biali” przegrywali z Legią Warszawa 0:1, ale ostatecznie zwyciężyli 3:1. Po niespełna 8 latach miał miejsce mecz ligowy, który wspomnieliśmy już wyżej i w którym Wielkopolanie wygrali po hat-tricku Piotra Reissa wynikiem 3:0. W maju 2006 roku odbył się kolejny mecz w którym lechici imponowali skutecznością. Po dwóch bramkach Marcina Zająca i jednej Zbigniewa Zakrzewskiego poznaniacy pokonali Legię Warszawa na Bułgarskiej 3:1. W lipcu 2015 roku taki sam wynik padł w Superpucharze Polski, gdy po 3 golach wychowanków, czyli Tomasza Kędziory, Marcina Kamińskiego oraz Karola Linettego podopieczni ówczesnego trenera Macieja Skorży prowadzili 3:0. Ostatecznie nasi gracze pokonali „Wojskowych” 3:1.

W lipcu 2016 roku Lech Poznań znów w Superpucharze Polski odniósł swoje najwyższe wyjazdowe zwycięstwo nad Legią triumfując przy Łazienkowskiej 4:1. Po nieco ponad roku dnia 1 października 2017 roku „niebiesko-biali” ponownie wygrali z warszawianami 3 bramkami, lecz tym razem w lidze. Ostatnim trenerem Lecha Poznań, który nie ograł Legii był 14 lat temu Libor Pala. Każdy z kolejnych 7 szkoleniowców umiał to zrobić co najmniej raz i Nenad Bjelica również dołączył do tego grona. To istotne, bowiem w ostatnich latach ogrywanie odwiecznego oraz najgroźniejszego rywala w walce o tytuł pozwalało później Lechowi Poznań sięgać po Mistrzostwo Polski.


Mecze Lecha Poznań z Legią Warszawa w których Kolejorz zdobył co najmniej 3 gole:

1948: Lech – Legia 5:4
1949: Legia – Lech 1:3
1949: Lech – Legia 4:1
1990/1991: Lech – Legia 3:1 (SPP)
1997/1998: Lech – Legia 3:0
2006/2007: Lech – Legia 3:1
2015/2016: Lech – Legia 3:1 (SPP)
2016/2017: Legia – Lech 1:4 (SPP)
2017/2018: Lech – Legia 3:0

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 7

  1. Bolek napisał(a):

    Po tym meczu cały czas jestem mega nagazowany. Kulisy na LechTV również zajebiste! W ostatnich latach tak się składało, że kto wygrywał bezpośrednie mecze Lech – Legia ten zdobywał Mistrza, niech i w tym roku tak będzie.

  2. wagon napisał(a):

    niedzielne zwycięstwo doprowadziło do pęknięcia tamy i rozlania się fekalii po Klozetowej 3, z tego powodu nie tylko za wynik będzie wspominany po latach, żadna inna wygrana nie miała takich konsekwencji,
    wczoraj oglądałem jeszcze raz duże fragmenty tego meczu, legia nie grała tak bardzo słabo jak utrzymują to dziennikarze, warszawiacy biegali, coś tam się starali robić, próbowali rozgrywać akcję,
    przyczyny ich porażki to sposób gry, który doprowadził do odpadnięcia z pucharów, oni cały czas grają od lata tak samo, starają się ale ich trenerzy nie potrafią ustawić odpowiednio gry plus słabe transfery
    oraz gra Lecha, który ma duży potencjał,

  3. LPHKoper napisał(a):

    Ten mecz z 1948 roku musiał być mega emocjonujący… „Oczyma wyobraźni” przeniosłem się w tamte czasy…W tych smutnych,szarych stalinowskich latach wuchta wiary z Ceglorza,wuchta kiboli…Wszyscy pragnęli tylko jednego-pokonać warszawkę…I te emocje…Wuchta bramek…Te nazwiska…U Nas T.Anioła i E.Białas,u nich K.Górski…To robi wrażenie..Kawałek zajebistej historii Naszego klubu…Są może jakieś filmiki czy zdjęcia z tamtego meczu? Fajnie byłoby to przypomnieć młodej wiarze..

  4. klaus napisał(a):

    Ja mam tylko nadzieje że Hamaleinen dostał nieźle po ryju wychodząc z autobusu w Warszawie i zapamięta tę śmieszną drużynkę na zawsze

  5. rawiczfc napisał(a):

    Błąd, to był maj 2007

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.