Jak to się stało

Tegoroczna październikowa przerwa na mecze reprezentacji narodowych przebiega w Lechu Poznań bardzo spokojnie i tak będzie aż do jej do końca, czyli do meczu z Jagiellonią Białystok. Przed 2 laty nastroje wśród kibiców oraz sytuacja w klubie była diametralnie inna, natomiast spotkanie poprzedzające październikową przerwę na obozy reprezentacji narodowych co jakiś czas przejawia się wśród dyskusji kibiców.


Minęły już 2 lata od słynnego meczu Cracovia – Lech 5:2, a do teraz wielu zadaje sobie pytanie co tam się stało i jak to się stało? Winę za tamte wydarzenia ponoszą różne osoby. Od zarządu, przez trenera na piłkarzach kończąc, którzy nigdy nie powinny zachować się tak jak na początku października 2015 roku.

Ostatni mecz

Jest 4 października 2015 roku. Ostatni w tabeli Lech mający 5 punktów i 6 strzelonych bramek w 10 meczach jedzie do Krakowa krótko po porażce w 2. kolejce Ligi Europy w Bazylei 0:2. O ile na arenie międzynarodowej i w Pucharze Polski lechitom idzie przyzwoicie, to w Ekstraklasie przegrywają mecz za meczem. Między innymi przez swoją nieskuteczność, która stoi na fatalnym poziomie. Drużynie nie idzie, jednak z takim potencjałem zespół musi wreszcie zaskoczyć. W końcu przychodzi mecz z Cracovią. Cały drużyna wygląda i ustawia się fatalnie przez co już w 39 sekundzie Kolejorz przegrywa przy Kałuży 0:1. Mija kilkadziesiąt sekund, a Tomasz Kędziora z nieznanych przyczyn podaje piłkę prosto pod nogi zawodnika Cracovii. Tamas Kadar jest źle ustawiony, ucieka mu Deniss Rakels, który w 3 minucie podwyższa na 2:0. Postanowiliśmy wówczas zakończyć relację, bowiem to co widzieliśmy nie miało nic wspólnego ze sportową rywalizacją. Niestety najgorsze było jeszcze przed nami w tym przede wszystkimi kibicami.

Zachowanie, którego nie da się wytłumaczyć

Nadchodzi 39 minuta. Z nieznanych do teraz przyczyn Maciej Gostomski wychodzi z bramki i wjeżdża w nogi piłkarza rywala (na poniższym filmiku w 2:04). Po całej akcji sprawia wrażenie jakby nic wielkiego się nie stało. Sędzia przez głupotę/celowość zagrania bramkarza dyktuje rzut karny dla Cracovii. Jedenastka jest wykorzystana, gospodarze prowadzą 3:0, a kibice na własne oczy oglądają czyste podłożenie się, które kończy pracę trenera. Po przerwie poznaniacy zdobywają bramkę na 1:3, ale Cracovia szybko strzela kolejnego gola. W 74 minucie jest już 5:1 dla „Pasów” głównie za sprawą Macieja Gostomskiego, który znów dziwnie się zachowuje (3:32) niepotrzebnie wychodząc z bramki. Ostatecznie Cracovia triumfuje w dziwnych okolicznościach i zachowaniach piłkarzy Lecha Poznań aż 5:2.


null
null
null

Chęć zrobienia porządku

Dzień po meczu w Krakowie trener Maciej Skorża spotyka się z zarządem klubu. Podczas popołudniowego spotkania dnia 5 października 2015 roku zamierza on w końcu zrobić ostateczny porządek z piłkarzami, którym nie chce się pracować lub którzy źle wykonują polecenia. Do rezerw miało zostać przesuniętych kilku zawodników w tym nawet wychowankowie, a także Tamas Kadar oraz Maciej Gostomski. Ostatecznie do drugiej drużyny zostaje przesunięty tylko Gostomski, któremu i tak wkrótce wygasał kontrakt. Kadar i reszta piłkarzy jest Lechowi Poznań potrzebna, aby stanowili jeszcze kiedyś w przyszłości o sile Kolejorza oraz by za jakiś czas można jeszcze było na nich zarobić.

Na początku było poparcie

Zarząd Lecha Poznań pozwolił Maciejowi Skorży przesunąć do rezerw jednego piłkarza, ale nigdy oficjalnie tego nie ogłosił. Jacek Rutkowski wystosował za to list do kibiców w którym poparł Macieja Skorżę dając do zrozumienia, że klub „w sprawie kryzysu jest w stałym kontakcie z Borussią i Chelsea”. Do dziś ze słów Jacka Rutkowskiego śmieją się nie tylko kibice Kolejorza, choć akurat wówczas nie było wesołej sytuacji.

Piłkarze nad trenerem

Kilka dni po tym liście i pierwszym spotkaniu Macieja Skorży z zarządem doszło do kolejnego spotkania. 11 października doszło ostatecznie do rozstania Skorży z Lechem Poznań. Zdecydowali o tym przede wszystkim zawodnicy. Maciej Skorża nie miał poparcia szatni, a przeciwko niemu byli czołowi gracze w tym rada drużyny. Skorża po mistrzostwie zmienił się. Mniej rozmawiał z zawodnikami, cały czas rządził chcąc wprowadzić zespół na jeszcze wyższy poziom. Dla niego Superpuchar Polski, Mistrzostwo Polski czy Liga Europy nie była szczytem. Lech miał być jeszcze lepszy, piłkarze jeszcze więcej pracować, jednak na chęciach sztabu szkoleniowego się skończyło. Ówczesnej szatni Lecha Poznań z czasem nie podobały się metody treningowe Macieja Skorży, który był prawdziwym przywódcą. 11 października obie strony postanowiły się rozstać, natomiast klub zdecydował o zatrudnieniu Jana Urbana przede wszystkim w celu poprawy atmosfery w szatni. Drużyna przestała grać przeciwko trenerowi, dlatego z miejsca pojawiły się lepsze wyniki, choć gra Lecha za Urbana wyglądała jeszcze gorzej niż za Skorży.

Teraz jest inaczej

Z tamtej sytuacji klub wyciągnął wnioski. Teraz to trener rządzi a nie piłkarze. Klub daje wolną rękę w działaniu Nenadowi Bjelicy, który przeprowadza czystki, których przed 2 laty nie mógł zrobić Maciej Skorża. Chorwat zabrał kapitańską opaskę Łukaszowi Trałce. Postawił na swoim w sporze z Marcinem Robakiem i odpalił Szymona Pawłowskiego, który nie grał i nie pracował tak jak wymagał Nenad Bjelica. Teraz w szatni Kolejorza najważniejszy jest szkoleniowiec z którego zdaniem musi liczyć się każdy piłkarz. Jeśli komuś się nie podoba, to m wolną drogę. Przed 2 laty pod tym względem było inaczej, natomiast trener w szatni nie był tak ważny, jak obecnie.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 29

  1. Bolek napisał(a):

    Bardzo fajny artykuł!!! Brawo!!! Redakcja i tak była oszczędna w słowach (chociażby w tym kto miał być przesunięty do rezerw). Skorży należy się duży szacunek, On wtedy mógł naprawdę wprowadzić nas na wyższy poziom. Dobrze, że Zarząd jest murem za Bjelicą bo to też jest na serio ogarnięty facet i będziemy mieć z Nim fajnie. Pamiętajmy, że wystarczy w szatni dwóch-trzech grajków podsycających negatywne komentarze a od razu odbije się to na całej szatni. Takie elementy od razu trzeba usuwać (i stąd moje obiekcje do Trałki).

  2. Mietek napisał(a):

    Jako ciekawostkę napiszę, że z obecnej kadry w omawianym meczu grało trzech: Trałka, Gajos oraz Jevtić z ławki. Burić z Tettehem na ławce. Dla Gajosa i Tetteha były to pierwsze tygodnie w Poznaniu. Uważam, że po częstych kompromitacjach w pucharach oraz prawdopodobnej grze przeciw trenerowi wymiana zawodników była wskazana. Przykro jednak, że tak się musiało stać, gdyż w drużynie wskazane jest mieć kilku zawodników z dłuższym stażem.

  3. siwus89 napisał(a):

    Skorża ma podobno ciężki charakter,ale jest dobrym trenerem. Ciekaw jestem jakby potoczyły się dalsze losy Lecha, gdyby zarząd dał mu wolną rękę w robieniu porządków z piłkarzami.

  4. Biniu napisał(a):

    Skóra drętwieje jak sobie ten mecz przypomnę. Może to odpowiedź dlaczego w miarę idzie np. Koronie która ma trenera raczej przeciętnego ale wydaje się ze z poparciem właściciela i daje mu wolną rękę w czystkach ,intensywności treningów ,obuwiu na śniadanie itd. Albo młodym wiekiem drużyna typu Górnik Z. gdzie młodzi się nie stawiają. Może to odpowiedź dlaczego w Polsce są inne treningi niż np. w raichu choć wszyscy wiedza ze tam trenuje się daleko mocniej niż u nas. Jeśli tak jest to wyć się chce.

  5. John napisał(a):

    Czystka już zrobiona,zima powinna być bardzo spokojna.
    Jakieś małe korekty pewnie będą tylko.Napastnik za NBN o innej charakterystyce niż Gytkjear,no i może ten rywal dla Gajosa się znajdzie.
    Nad kilkoma trzeba się zastanowić co do ich przydatności i przyszłości w Lechu.

  6. golas napisał(a):

    Chcialbym aby Skorza wrocil bo plan mial dobry.

    • Grimmy napisał(a):

      Może za jakiś czas. Na razie jest Nenad, który ma swój plan na Lecha, niech mu się wiedzie jak najlepiej.

  7. Bolek napisał(a):

    Acha, no i nie zapominajmy, że nasze grajki podkładały się nie tylko w tamtym meczu ale ówczesnie od kilku kolejek. To było tak hańbiące, ludzie kasę wydawali by na mecze jeździć a kapitan Trałka ze spółką robili sobie protest. Boże chroń Lecha od ty cymbałów!!

  8. J5 napisał(a):

    Ta przykra sytuacja sprzed dwóch lat pokazuje, że zarząd potrafi uczyć się na własnych błędach, i latem poparł czystkę w zespole jaką przeprowadził trener Bjelica. Niełatwe ma on zadanie na sutek mentalności naszych piłkarzy oraz zadziwiającej łatwości z jaką tę mentalność przyswajają sobie niektórzy zagraniczni piłkarze. Widać że trener prowadzi własną, niezależną politykę kadrową, i po paru słabszych meczach potrafi posadzić na ławce nawet swoich podstawowych zawodników ( Majewski), a na ich miejsce desygnuje będących w formie, wykonujących na boisku założenia taktyczne. Tę robotę Bjelicy fajnie zobrazował wrześniowy kryzys z wieńczącym go meczem z Legią. Daje nam to podstawy aby myśleć, że taka sytuacja jaka zdarzyła się dwa lata temu w Lechu już nigdy nie wystąpi, że żaden piłkarz nie odważy się grać przeciwko trenerowi, a szkoleniowiec ma w swoich rękach narzędzia pozwalające na walkę z taką patologią przy pełnym poparciu zarządu

  9. Grimmy napisał(a):

    To sadzanie Majweskiego odbywało się w wielkich bólach. Bjelica był bardzo niechętny, aby go w końcu usadzić na ławce, a o co kibice prosili od dobrych kilku tygodni. Dopiero powrót Jevticia umożliwił zluzowanie Maji. Co może świadczyć również o tym, jak słabi (w słabej formie?) są inni do gry na tej pozycji – Radut. Bo wątpie, aby Bjelica wystawiał Majewskiego, bo lubi się pośmiać z jego żartów na treningu. Nie wiem co się dzieje z Radutem, naprawdę jego gra na wiosnę dawała nadzieję na to, że będzie – jeśli nie wiodącą – to na pewno znaczącą postacią w układance Bjelicy. Rozczarowuje na jesień, może się ogarnie. Oby, bo lubię piłkarzy technicznych.

    • J5 napisał(a):

      Raduta w kontekście rozgrywającego nawet nie wymieniłem. A szkoda bo umiejętności ma nieprzeciętne. To chyba siedzi u niego w głowie i być może ktoś musiałby z nim porozmawiać. Również liczę, że się ogarnie i na wiosnę pokaże pełnię swoich umiejętności. A jak on świetnie dośrodkowuje…

  10. El Companero napisał(a):

    mam nadzieję, ze w Lechu do takiej sytuacji już nigdy nie dojdzie. Że będą tu grali piłkarze, którym zależy na klubie a nie pozoranci dla kasy. Nasz skauting wraz z trenerem muszą wyszukiwać zawodników silnych mentalnie , profesjonalistów chcących zrobić wynik. Ważne żeby mieć silną ławkę, składającą się z zawodników, którzy nie skarżą się na rolę rezerwowego. Trzeba tez wpajać młodym z akademii przywiązanie do klubu, bo w ostatnich latach wielu z nich zapominało kto ich wychował na piłkarzy. Cała drużyna musi tworzyć zgrany mechanizm. Takie problemy jak my mieliśmy kiedyś, dziś występują w kilku innych drużynach (oby jak najdłużej).

  11. Mati napisał(a):

    Pamiętam jak Gostomski praktycznie wybronił MP 2015,ale to co zrobił w Krakowie to był piłkarski kryminał.

  12. inowroclawianin napisał(a):

    Wtedy z Cracovią zagrali ewidentnie przeciw Skorży. Mecz z Pogonią w PP tez wygladal rownie tragicznie. W ostatnich latach Lech zbyt duzo takich kompromitacji zanotowal. Chcialbym by to się zmienilo, chcialbym aby zespol w kazdym meczu byl zaangazowany i waleczny. Niestety rzadko tak jest w obecnym sezonie.

  13. mr_unknown napisał(a):

    Mając w pamięci te wydarzenia, dziwiłem się, że redakcji tak łatwo przychodzi przypisywanie całej winy Bjelicy, jakby zapominając do czego zdolne są te sprzedajne piłkarzyki, żeby tylko postawić na swoim.

  14. stowoda napisał(a):

    Należy też podkreślić że Bjelica do pomocy ma do pomocy swoich fachmanów (Poms,Mayer). Ludzi którzy są mocno z nim związani i na bank wzięliby stronę trenera i nie bawiliby się w zbytnią dyplomację w świadczeniu na rzecz Bjelicy.
    Wcześniej było trochę tak na zasadzie „każdy sobie rzepkę skrobie” o czym świadczy choćby inny skład pomocników których Skorża zabrał z sobą do Pogoni.
    No i teraz jest większa grupa „młodych” czekających na swoją szansę ” w sionce”. Więc i konkurencja jakby większa i bezkompromisowa. Do tego kilku graczy zaledwie na wypożyczeniu, a nie od razu na kontrakcie.
    To MUSI budować inne relacje w szatni niż za Skorży.

  15. tolep napisał(a):

    Skoro wspominamy mecz 5:2 w Krakowie, to polecam przypomnieć sobie komentarze. Swoje, kolegów, szczególnie te z dobrymi radami.
    kkslech.com/2015/10/04/na-zywo-cracovia-lech-5/comment-page-1/

  16. Pan Tehu napisał(a):

    Panowie,jak wiecie kto był w tym „komitecie strajków” to napiszcie,chociaż inicjały.

  17. Siódmy majster napisał(a):

    Każda ekipa czy to w sporcie, czy w robocie, czy w wojsku MUSI mieć kierasa/dowódcę.I tenże gość MUSI mieć autorytet i bezwzględny posłuch.Jeśli tak nie jest to jest to popierdółka ,a nie ekipa.Mimo,że Skorża nie jest moim ulubieńcem to sytuacja,że wyleciał on , a nie kopacze-buntownicy jest skandaliczna.Tak zazwyczaj dzieje się w sporcie i czas raz na zawsze z tym skończyć.Umowy nalezy konstruować tak, aby można pozbyć się leniwego kopacza-pozoranta, a nie trenera jeśli nic nie wskazuje na to,że to szkoleniowiec zawala robotę.Jeśli w Lechu właśnie to nastąpiło,że rządzi trener, a nie piłkarze to niech to trwa wiecznie.Bjelica zrobił czystki po swojemu ale ich nie dokończył.To oczywiście moje zdanie choć zapewne się nie znam.Niestety śladem Robaka i Szymka powinien podążyć Tetteh,NBN i chyba rudy Nielsen.Vujadinović,De Marco,Rakels i Radut powinni dostać prawdziwą szansę i być wnikliwie obserwowani.W przypadku słabej gry pożegnać bez żalu.Sprowadzić młodych z wypożyczeń,zakupić napastnika innego typu niz Gytkjaer( niech grają razem ),zakupić alternatywę dla Gajosa.Zimą przychodzi Rogne.To wszystko wystarczyłoby, to były by czystki, jakie można uznać za najlepsze (tak mi się wydaje ale może się nie znam ).

  18. Siódmy majster napisał(a):

    Każda ekipa czy to w sporcie, czy w robocie, czy w wojsku MUSI mieć kierasa/dowódcę.I tenże gość MUSI mieć autorytet i bezwzględny posłuch.Jeśli tak nie jest to jest to popierdółka ,a nie ekipa.Mimo,że Skorża nie jest moim ulubieńcem to sytuacja,że wyleciał on , a nie kopacze-buntownicy jest skandaliczna.Tak zazwyczaj dzieje się w sporcie i czas raz na zawsze z tym skończyć.Umowy nalezy konstruować tak, aby można pozbyć się leniwego kopacza-pozoranta, a nie trenera jeśli nic nie wskazuje na to,że to szkoleniowiec zawala robotę.Jeśli w Lechu właśnie to nastąpiło,że rządzi trener, a nie piłkarze to niech to trwa wiecznie.Bjelica zrobił czystki po swojemu ale ich nie dokończył.To oczywiście moje zdanie choć zapewne się nie znam.Niestety śladem Robaka i Szymka powinien podążyć Tetteh,NBN i chyba rudy Nielsen.Vujadinović,De Marco,Rakels i Radut powinni dostać prawdziwą szansę i być wnikliwie obserwowani.W przypadku słabej gry pożegnać bez żalu.Sprowadzić młodych z wypożyczeń,zakupić napastnika innego typu niz Gytkjaer( niech grają razem ),zakupić alternatywę dla Gajosa.Zimą przychodzi Rogne.To wszystko wystarczyłoby, to były by czystki, jakie można uznać za najlepsze (tak mi się wydaje ale może się nie znam ).

    • Bolek napisał(a):

      @Siódmy Majster, ale de facto na czele tamtego buntu stał właśnie Trałka… Nie uczestniczył w buncie Nielsen, Radut (jego wtedy chyba w drużynie nie było) czy Tetteh… Sądzę, że obcokrajowcy wtedy czuli niesmak do tej sytuacji, którą inicjował m.in. Pan Pała… Sory, ale pisałem już to wcześniej, Trałka za tamten przekręt powinien być wyjebany (mimo, że strzela teraz gole), nigdy mu niezapomne tej straconej szansy Lecha na wyższym poziomie oraz stratnych kibiców.

    • J5 napisał(a):

      Ten Rogne to gość kontuzjogenny. Dobrze by było póki co Lasse Nielsena zostawić, choć na rezerwie. On poniżej pewnego poziomu nie schodzi mimo że nie jest orłem. W przypadku kontuzji i np miesięcznej nieobecności Rogne, byłoby go kim zastąpić

  19. Mary napisał(a):

    A ja dla odmiany pójdę pod prąd. Nie zgadzam się z Redakcją – Skorża nie jest prawdziwym przywódcą. Prawdziwy przywódca to ktoś, za kim lud pójdzie w ogień. Kopacze za Skorżą nie poszli, tylko go w ten ogień wepchnęli i patrzyli jak ginie. Dlaczego? Co im zrobił? W swojej firmie zawsze powtarzam, że jak źle pracuje jeden, dwóch pracowników, to trzeba ich wypieprzyć. Jak źle pracują wszyscy, trzeba wypieprzyć szefa bo się na szefa nie nadaje i tyle. Skoro Skorża nie gadał z piłkarzami to niby skąd mieli wiedzieć czego od nich oczekuje? Nie wiemy wszystkiego i pewno nigdy się nie dowiemy (chyba, że po latach jakiś piłkarzyna książkę napisze). Skandaliczny mecz w Krakowie. Zarząd, trener, piłkarzyki winni… Ale my kibice częściowo też. Chcemy wyników tu i teraz, wystarczy poczytać komentarze na temat konfliktu Robaka z obecnym trenerem. Niektórzy chcieli, aby piłkarz znów był górą.
    PS. A Kadara właśnie kara spotyka – już 4:1 ze Szwajcarią.

  20. KKS Krystian napisał(a):

    Też tak myślę. Rudy to walczak i nigdy się nie obraża.

  21. Jarecki napisał(a):

    E coś mi się zdaje że tak to wszystko nie do końca wyglądało i wygląda jak piszecie.
    Stare przysłowie mówi że prawda leży zawsze gdzieś po środku !
    Nie przeceniałbym tu roli Trałki czy innych w tym co się działo 2 lata temu.
    Teraz po zwycięstwie nad legią wszyscy w euforii ( ja też ) ale nie zapomniałem ostatnich meczów z Pogonią w pucharze i lidze, z Śląskiem.
    Grali taką anty piłkę i padaczkę że aż zęby bolały. I co ? Grali przeciwko Bielicy ?
    Myślę że wszystko siedzi w głowach i akurat teraz na legię Bielicy udało się mu dotrzeć do tych łbów.
    Ja w każdym razie tak łatwo jak tu niektórzy, nie obciążałbym wszystkim tylko zawodników. Nie jesteśmy i nie wiemy co się dzieje w szatni. Myslę tu o sytuacji sprzed dwóch lat.

  22. bombardier napisał(a):

    Może nigdy się nie dowiemy o co chodziło ze Skorżą.
    Przypuszczam, że najważniejszym czynnikiem była kasa.
    Mary będzie znowu zła, że poruszam finanse.
    Wg mnie, Skorża aplikował coraz większe, wyczerpujące
    treningi – zawodnicy przyzwyczajeni do luzu –
    za te pieniądze twarde NIE.
    No i poszło – koniec znamy.
    Nie oszukujmy się – dzisiejsza gra zupełnie jest DIAMETRALNIE inna jak
    w latach poprzednich.
    Za czasów tercetu ABC wystarczał porządny obiad i etat na kolei.

  23. 1 napisał(a):

    Niestety i za tą sytuacje odpowiedzialność ponosi nieudolny zarząd, który wtedy deprecjonował role trenera ogłaszając jako wzorzec budowy klubu FC Basel. W klubie tym tak naprawdę nie ważne kto jest trenerem bo struktury klubu są tak poukładane, ze każdy wie co ma robić – przynajmniej ja zapamiętałem tak tezy głoszone wtedy przez Piothka. Miejmy nadzieje, ze teraz myśli inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.