Na chłodno: Remisem do przodu

Cykl „Na chłodno” to stałe dopełnienie materiałów meczowych w których w trochę inny sposób przyglądamy się meczom Lecha Poznań, ogólnej grze zawodników czy indywidualnej postawie piłkarzy. Czasem poruszamy też aktualne sprawy dotyczące naszego klubu w bardzo chłodny sposób. O wszystkim przeczytacie w poniedziałek lub we wtorek po każdym spotkaniu poznając nasze szczere zdanie na temat danego meczu. Od lata 2016 w materiałach „Na chłodno” przyglądamy się również temu, co dzieje się w Lechu (głównie pod względem transferów), oceniamy działania zarządu lub ich brak bacznie spoglądając na sytuację wokół klubu.


Rozpoczął się kolejny jesienny tydzień w Lechowym życiu podczas których poza meczami w weekendy nie dzieje się nic ciekawego. Głównym tematem dzisiejszego „Na chłodno” jest oczywiście piątkowe spotkanie z Jagiellonią w Białymstoku. Za Lechem Poznań jeden z dziwniejszych meczów w tym sezonie. Do teraz nie możemy się zdecydować, czy jest to dobry wynik? czy może jednak słaby? Raczej nie ustalimy wspólnego stanowiska, dlatego interpretację tego rezultatu zostawiamy Wam. Znacznie łatwiej od zdecydowania się, czy Kolejorz zaliczył w piątek dobry wynik czy nie jest ocenić grę drużyny. Jak zwykle w tej rundzie była ona nierówna, choć nie spodziewaliśmy się, że zespół rozegra dwie aż tak różne połówki. Pierwsza stała na wysokim poziomie. Po przerwie Lech był już o niebo gorszy. W porównaniu z pierwszą odsłoną w drugich 45 minutach wychodziły mu tylko stałe fragmenty gry i łatwość w stwarzaniu sytuacji po kontrach.

Lech Poznań rzadko traci punkty przy prowadzeniu 1:0, dlatego bezpośrednio po meczu remis 1:1 można było uznać jako wtopę czy nawet jak porażkę. Kolejorz 7 raz z rzędu nie umiał pokonać Jagiellonii, więc tym bardziej można było czuć zawód bądź spory niedosyt. Z drugiej strony nie dał się jej wyprzedzić, a w dodatku w niedzielę przed 17:30 został nowym liderem Ekstraklasy. Wydaje się, że humory kibiców poprawiały się w weekend z każdą godziną. Najpierw remis 1:1 był jak porażka, później nie wydawał się taki zły, a na koniec był nawet dobry, gdyż udało się zostać liderem. Lech Poznań prowadzi w lidze przede wszystkim dzięki punktowaniu z czołówką. Wreszcie nie przerżnął meczu z rywalami z którymi będzie rywalizował o Mistrzostwo Polski. W 2 spotkaniach zdobył 4 punkty, ma najlepszą obronę i najlepszy bilans bramek, dlatego 1. miejsce Kolejorza po 12 kolejce jest zasłużone.

Mimo wszystko cały czas mamy problem z ustalaniem wspólnego zdania na temat remisu Lecha Poznań w Białymstoku przy prowadzeniu 1:0. Jeden odpowiada na to – „frajerzy” a jeszcze inny – „w sumie remis też jest okej”. Tym samym ostateczną interpretację rezultatu zostawiamy Wam, choć jak widać po komentarzach – wielu kibiców Kolejorza ma na temat piątkowego wyniku bardzo różne zdanie. Szkoda tylko, że po tym remisie od razu pojawili się histerycy i frustraci jakby Lech Poznań remisując w piątek 1:1 co najmniej spadł z ligi. Niektórych wpisów nie dało się czytać na trzeźwo. Część na serio wymieniłaby niektórych liderujących w lidze piłkarzy Lecha Poznań na zawodników Korony czy jakiegoś Śląska. Takie osoby powinny się chyba leczyć. Nie w zawodnikach Lecha Poznań należących do najlepszych na danych pozycjach w Ekstraklasie leży problem tylko w grze drużyny.

Kolejorz cały czas ma problemy z rozegraniem dobrych/równych 90 minut. Gra piach przez cały mecz tak jak na przykład z Pogonią, gra super z Legią od 1 do 90 minuty czy rozgrywa dwie różne połówki w Białymstoku. To jest właśnie największy problem Lecha Poznań w tej chwili. Brakuje nam stabilizacji w grze. Także pod względem personaliów w zespole. Wydaje się, że Nenad Bjelica w końcu znalazł optymalne zestawienie środka pola z Trałką, Gajosem i Jevticiem na „10” a nie na skrzydle. To jest okej i to powinno być kontynuowane. Teraz Chorwat powinien znaleźć w końcu podstawowych stoperów, skrzydłowych oraz napastnika, którym z różnych względów nie może być ośmieszający się Nicki Bille Nielsen. Lech Poznań po 12 kolejce jest liderem, punktuje na tym etapie jesieni najlepiej od lat, a w dodatku zaczął punktować z czołówką. Teraz brakuje mu tylko ustabilizowania gry oraz zwycięskiej serii. Przykładowo 3 wygrane z rzędu wjechałaby wkrótce idealnie. Zwłaszcza teraz, ponieważ ogranie Wisły oraz Górnika pozwoliłby Lechowi Poznań po prostu odskoczyć siedzącym nam na ogonie zespołom.

Zanim Lech Poznań zagra z krakowianami u siebie i pojedzie do Zabrza czeka go mecz-pułapka w najbliższą sobotę. Kolejorzowi zawsze grało się trudno w Gdańsku, rok temu przegrał tam po bardzo dobrym spotkaniu 1:2 mimo prowadzenia 1:0, a Lechia ma chyba nieco wyższy potencjał na papierze niż na 12. miejsce, które obecnie zajmuje. Remisik na Podlasiu dający lidera można zaakceptować tylko teraz Kolejorz potrzebuje już 3 punktów, by utrzymać prowadzenie w LOTTO Ekstraklasie. W piątek, 13 października wygrać się nie udało, ale w 13. kolejce trzeba już zwyciężyć. W naszej sytuacji na drugą z rzędu stratę punktów nie możemy sobie pozwolić. Wraca Maki, wraca Dilaver, trener ma z kogo wybierać, dlatego w sobotę trzeba wyszarpać te 3 punkty za wszelką cenę. Na razie remisem zrobiliśmy krok do przodu awansując z 2 na 1. miejsce. 21 października remis Lecha z Lechią nic już mu nie da, zatem interesuje nas tylko zwycięstwo.

Po dwóch kolejkach przerwy fajnie znów tego posłuchać :)

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 64

  1. Oleg napisał(a):

    Poprostu zwycięstwo musi być Lechią! Ale pilkarzykom raz się chce zapierdalac na boisku a czasami olewaja, trener Bjelica też się gubi już ustaleniem składem i zmianami

  2. John napisał(a):

    Tego remisu szkoda ze względu na okoliczności w jakich padł.
    Lech pojechał mocno osłabiony a mimo to zagrał dobrą 1 połowę,miał prowadzenie 1-0 ,szansę na podwyższenie wyniku a tu pech, stracona bramka w końcówce meczu,jeszcze ten spalony Gajosa.
    Z przebiegu całego meczu wynik zasłużony,nawet Jagiellonia była trochę lepsza.
    Więc ten punkt trzeba szanować.Najważniejsze to punktować z czołówką na wyjeździe i wygrywać u siebie,nie każdy mecz uda się wygrać a już tym bardziej grając tak jak w 2 połowie z Jagiellonią i kilku innych meczach.
    Na Lechię wyjdzie już najmocniejszy skład,w ofensywie mają kim straszyć ale Lech ma dobrą obronę.Za to defensywa Lechii jest słabiutka ,Kuciak też pod formą.
    Okazji na bramki nie zabraknie ,tylko wyjść z nastawieniem jak w meczu z Legią i Jagiellonią i grać odważnie przez 90 minut a ten mecz nie musi być wcale taki trudny,naprawdę.
    Wszystko zależy od Lecha.

  3. sternbek napisał(a):

    Calkowita zgoda!
    Wiadomo ze bysmy chcieli wygrywac kazde spotkanie zwlaszcza jak wygrywalismy pare minut przed koncem meczu. Prawda jest jednak taka ze wygrywajac u siebie I remisujac na trudnych terenach na wyjazdach mozna wygrac lige. Zwlaszcza jak brakowalo 2 podstawowych zawodnikow ten remis jest do zakceptowania.

  4. bezjimienny napisał(a):

    Ten remis to jest trochę przywilej lidera, czy też prawie-lidera jakim byliśmy w starciach z kontr-pretendentami. To Jaga musiała nas gonić i to oni musieli z nami wygrać, nam sytuacja, w której utrzymujemy przewagę nie szkodziła. Oczywiście to z punktu widzenia patrzenia w tabelę, na boisku jak jest mecz to trzeba go wygrać, a z tym założeniem było różnie…

  5. kibic napisał(a):

    Jeszcze 2 tygodnie temu Lech miał 5 punktów przewagi nad Legią a za chwile po Gdańsku Legia może Lecha dopaść i już nie pozwolić na nic więcej. Zawsze twierdziłem że klasowy zespół z jajami (LECH) to pokonuje konkurenta i dobija resztę stawki i pewnie kroczy po mistrzostwo powiększa swoją przewagę .

  6. wagon napisał(a):

    remis przed piątkowy meczem potraktowałbym jako dobry wynik,
    mecz pokazał jednak bardzo duży potencjał jaki ma Lech i jak bardzo jest on niewykorzystany,
    świetnie wglądała organizacja gry, przemieszczanie się od defensywy do ofensywy i z powrotem, jednak całość psuje:
    1. spuchnięcie w drugiej połowie kluczowych piłkarzy jak Jevtić
    2. brak alternatywy dla Jevticia
    3. skuteczność
    4. napastnicy albo są tak słabi albo totalnie niewykorzystani,
    5. kadra jednak nie jest tak bardzo szeroka,
    plus to dla mnie Bärkroth, nie jest idealny, bardzo się starał dużo biegał,
    minus Radut, już trochę gra a postępy są bardzo powolne,

    • werty napisał(a):

      Gdzies bija dzwony i to ladnie ale oni nie wiedza gdzie. Kiedy patrze na gre Lecha to od niedokadnosci w podaniach i braku zrozumienia na boisku moje oczy wygladaja jak bym obieral cebule ;-)

    • Jędrzej napisał(a):

      1. Jevtic po kontuzji nie da rady biegać 90 minut, po zimowym obozie powinien się zrównać z resztą, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne
      2. Alternatywą jest Majewski, ale wiadomo, pod formą. Pozycja 10 powinna zostać wzmocniona, zgadzam się, bo nawet jeśli Radosław się przebudzi to nie wiadomo na jak długo, jednak po 30 jest
      3/4 Gytkjaer przez prawie miesiąc nie dostaje żadnych podań, to się prawdopodobnie można odzwyczaić od wykorzystywania okazji. Ale widzieliśmy że bramkę potrafi ukręcić z gówna, więc dałbym mu jeszcze czas i poczekał na podania od pełnego potencjału pomocy. Nicki Bille raczej jednak do odstawki
      5. Kadra jest szeroka, ale to jasne, że nie jest zbalansowana. Gdyby grali częściej, rezerwiści byliby w rytmie meczowym i grali lepiej

  7. werty napisał(a):

    Tez uwazam ze ten punkt z Jaga to do przodu bo gdyby nie ta bramka Jevtica to zapewne by sie skonczylo jedna w plecy. A co do lechji to betony maja kim grac z przodu i beda grali u siebie. Do tego zapewne zepna na nas poslady a jak to sie konczy w naszym przypadku to wiadomo.

  8. Golasik napisał(a):

    Pełna zgoda, jednak patrząc na dobrze grającą Lechię w niedzielę uważam, że remis również będzie sukcesem. Zawalony był mecz z Zagłębiem u siebie i to pozwoliłoby mieć przewagę 2 pkt. Widzę to tak:remis w Gdańsku, remis w Zabrzu i 3 pkt z Wisłą po których możemy nadal być liderem

  9. KKS napisał(a):

    Dla mnie ten remis jest porażką ze względu na „obronę Częstochowy” przez całą drugą połowę. Klasowa drużyna tak nie gra. Gdyby chociaż utrzymywali się przy piłce, grali w osłabieniu to co innego. Od Lecha należy oczekiwać zwycięstw, a nie remisów po tak beznadziejnej grze w drugiej połowie.

  10. mól napisał(a):

    Właśnie i to jest najbardziej zastanawiające, w jednej połowie Lech jest drużyną dominującą, w drugiej jest zupełnie inną.

  11. Paweł68 napisał(a):

    Podstawowy problem dla mnie,że niby gramy z napastnikiem ale na razie go nie mamy i dlatego ten remis jest szczęśliwy.Co będzie z naszą grą w następnych meczach nikt nie może przewidzieć?Nawet wròżbita nie odpowie!Może Maki i Situm coś pograją?A jeszcze jedno błagam NNB na trybuny do zimy i adieu!

  12. Andrzej napisał(a):

    Ten remis akceptuję, chodź jest niedosyt. Nie wiem jak Wy, ale ja patrząc na mecz w Białymstoku, miałem wrażenie, że ktoś na treningu przesadził z intensywnością i nasi zawodnicy byli zajechani w drugiej połowie (brak sił).

  13. JUREK napisał(a):

    Doszło do mnie że nasi prezesi w przerwie zimowej chcą sprzedać Makuszewskiego a ten chciałby na dłużej zostać w Poznaniu.

  14. J5 napisał(a):

    Jeszcze w czerwcu po takiej grze z Jagą zostali nazwani mimimalistami, byli atakowani o to że przez swoje frajerstwo stracili medal za wicemistrzostwo, wszyscy nawoływali do zmian kadrowych, mówili kto ma odejść a kto zostać, generalnie zostali zmieszani z błotem. Minęły raptem ze trzy miesiące, i teraz za takie samo frajerstwo, za taki sam remis po jednej lepszej , a drugiej połowie takiej samej padace jak wtedy, i nagle słyszę że trzeba szanować ten punkt, że jak dobrze punktujemy z czołówką, że to nie zawodnicy są winni a zespołowość i tym podobne dyrdymały. Nagle dla wielu taka sama padaka jak ta czerwcowa to sukces. To jest dla mnie chore. To nie był remis po pięknej walce z jakąś super drużyną, gdzie losy meczu ważyły się to na jedną , to na drugą stronę. To było frajerstwo i minimalizm zakończone stratą punktów
    I winny tego nie jest jakiś tam zespół, ale konkretni piłkarze którzy nie dali rady. Widzę również, że mało kto chce otwarcie przyznać, że wśród tych co zawiedli są też nowi piłkarze. Ja tego remisu nie szanuję, bo oczekuję od Lecha czegoś więcej z tak przeciętną drużyną jak Jagiellonia, oczekuję takiej walki jak z Legią, i wtedy taki punkt by inaczej smakował, nie jak ten po minimaliźmie i frajerstwie. Tylko Lech

    • robson napisał(a):

      Co to w ogóle za bezsensowne porównanie. Mecz w czerwcu był ostatnim meczem sezonu i decydował o MP i pucharach. Natomiast mecz z piątku nie decydował o niczym. Przed nami jeszcze 25 kolejek. Z samą Jagą zagramy jeszcze zapewne dwa razy. Wszystkich meczów wygrać się nie da, a punkt na bardzo niewygodnym dla nas terenie z jednym z konkurentów do tytułu należy szanować.

    • Siódmy majster napisał(a):

      @robson-mecz decydował o trzech punktach,a nie o niczym.Te dwa stracone mogą nas jeszcze bardzo zaboleć.W maju A.D.2018

  15. siwus89 napisał(a):

    Z jednej strony nadal jesteśmy liderem, a remis wielu brało by w ciemno,z drugiej strony po wypuszczeniu w końcówce 3 punktów można czuć niedosyt, zwłaszcza, że kolejka po raz kolejny idealnie się ułożyła pod nas i można było trochę odjechać czołówce. Mimo że gra pozostwia wiele do życzenia to dopisuje nam niesamowite szczęście, którego bardzo często brakowało. Zaraz zakończy się runda jesienna a tabela płaska jak stół, jakby dopiero co się zaczął sezon.

    • Trik napisał(a):

      Kto by brał remis w ciemno? Bo wszyscy tak piszą po meczu frajersko przegranym lub zremisowanym a nikt nie napisze po nicku kto jest Kurwa takim minimalista żeby remis z jakąś Jaga brał w ciemno.

    • ąę napisał(a):

      Dlaczego „z jakąś tam Jagą”, od jakiegoś tam czasu leją nas aż miło, zresztą każdemu przeciwnikowi należy się jakiś tam szacunek.

  16. Mary napisał(a):

    Remis nie cieszy, bo każdy przecież chce aby Lech wygrywał. Wkurza mnie to, że Jaga na 11 kolejek aż 5 rozstrzygnęła około dziewiędziesiątej minuty, a nasi i tak się na to dali nabrać. Może i trener lekcję odrobił wystawiając Tetteha na końcówkę, ale lekcji na pewno nie odrobił Tetteh. Widomo, gdyby Duńczyk czy Rumun trafili… Gdyby babcia miała wąsy… Natomiast lider cieszy, bo to oznacza, że 15 drużyn jest gorszych od Lecha czy to się komu podoba czy nie :)
    Ekstraklasa to nie Primera Division czy inna Ligue 1. Nie mamy Ronaldów, Messich czy innych Neymarów. A przede wszystkim kasy nie mamy i jak nam się jakiś super telent objawi, to go zachód natychmiast łyknie bez mrugnięcia okiem.
    Wygrać z Lechią, która wygląda na gorzej zorganizowaną niż Jaga czy Legia. A potem się zobaczy.
    Pytanie do tych od „wszyscy won”: jak wyrzucić zawodnika, który ma ważny kontrakt a nikt inny go nie chce?

    • siwus89 napisał(a):

      Jeśli chodzi o ten mecz, najlepszy komentarz jaki dotąd się pojawił.

    • anonimus napisał(a):

      mary odpowiadam rozwiązać kontrakt za zgodą obu stron. 2 zdanie od dołu pełna zgoda.

    • Mary napisał(a):

      A niby po co zawodnik ma rozwiązywać kontrakt? Stary Rynek piękny jest, ludzie w Poznaniu życzliwi, a Lech dobrze płaci… Ty byś poszedł na bezrobocie nie mając szans na nowe zatrudnienie?

    • anonimus napisał(a):

      Mary ja tak bo mam trochę ambicji i wku.. ła by mnie ciągła krytyka…. w każdym razie NBN nie pasuje mi obrazku niezadowolonego z siebie piłkarza w Lechu który na boisku po meczu szlifuje swoje cudowne zagrania..

  17. citizen napisał(a):

    Powiedziałbym, że Marciniak zrobił co mógł żeby wynik był jaki był. Nogi Gajosa na spalonym nie były. Cały spalony to max 30cm bo był wychylony tułów. Jak to się ma do preferowania ofensywnego stylu gry ? Dlaczego ten sam sędzia sędziuje drugi mecz z rzędu tej samej drużyny ? Ktoś wie ?

    • bezjimienny napisał(a):

      Nie no, umówmy się powinien w protokół na naszą korzyść wpisać 2:1 za dobre chęci. Promowanie ofensywy ma zastosowanie wtedy kiedy sędzia nie wie kiedy spalony albo faul. W tym momencie spojrzał na VAR i wiedział.

    • robson napisał(a):

      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby to Jaga strzeliła nam bramkę po takim spalonym, to byś chwalił Marciniaka i VAR za czujność. Spalony choćby był minimalny pozostaje spalonym. Dla mnie to największa zaleta VAR-u, że skończy się ta ocenność przy niewielkich spalonych i wszystkie będą traktowane obiektywnie.

    • Coach napisał(a):

      Spalony to spalony.Był i sędzia podjął bardzo dobrą decyzje.Po to jest ten VAR żeby takie sytuacje wyłapywać.

  18. Biniu napisał(a):

    Remis będzie do przyjęcia o ile wygrają z betonami. Jeśli remis albo przerżną to dupa. Ważne jest też to aby nie wbili sobie do głów ze taką grą albo takimi wynikami zdobędą majstra. Prędzej czy później któraś z mocnych ekip się ogarnie i zacznie wygrywać w miarę regularnie. W tej chwili w lidze same niogary i tylko i wyłącznie dzięki temu mamy lidera.

  19. BartiLech napisał(a):

    Z Lechią łatwo też nie będzie

  20. Olo napisał(a):

    Nie wiem w jakiej dyspozycji są piłkarze Lecha autentycznie,no z jednej strony wygrywaj w imponującym stylu z legia ,ale dowiadujemy się ze ci przyjechali prosto z imprezy z drugiej strony grają fajne 4min z Jaga po czym siada gra i remusuja ,nadal nic nie wiem o tym zespole na co go stać teraz są trudne mecze po nich będziemy mądrzejsi i oby tylko Legia nas nie wyprzedziła bo w zimie planują wzmocnienia i może znowu nam czegoś zabraknąć.

  21. Bolek napisał(a):

    Panowie, naprawdę więcej lodu!!! Przecież gdybyśmy w każdym meczu grali tak jak z Legią po rozjebanym okresie przygotowawczym to nasi zawodnicy graliby w ligach zachodnich…

    • inowroclawianin napisał(a):

      Nie koniecznie, mogliby nadal grac w Lechu i reprezentowac nas godnie w pucharach. Niektorzy to od razu wszystkich by chcieli siłą na zachod wypychac…

  22. inowroclawianin napisał(a):

    Ten remis traktuję jako porażkę, tym bardziej, ze prowadzilismy 0:1, a Jaga nie grala wcale super meczu. Oczywiście, nie ma tragedii, Bjelica musi ich po prostu zmusic do pracy, do jeszcze wiekszego wysilku. Potrzebne jest jeszcze większe zaangażowanie podczas meczu. Teraz wroci kilku zawodnikow, trzeba wygrac z Lechią, i dwa trudne mecze z gts i z Gornikiem. Jesli to uda się zrealizowac, w co mimo wszystko wierzę, to sytuacja będzie duzo lepsza niz obecnie. Potrzeba wiekszej jakosci w grze ofensywnej.

  23. mr_unknown napisał(a):

    Nie mogę się zgodzić, że w 2 połowie Lech zagrał padakę. Bronili się dość mądrze, Jagiellonia oprócz gola nie miała żadnej okazji. Za to my mieliśmy 2 świetne sytuacje i gdyby Gytkjaer lub Radut je wykorzystali to każdy chwaliłby plan na 2 połowę.

    • inowroclawianin napisał(a):

      Zbyt szybko tracili piłkę, za malo się przy niej utrzymywali. Druga polowa byla slaba w wykonaniu Lecha.

    • Trik napisał(a):

      Gdyby kobieta miała penisa byłaby facetem. Druga połowa to tragedia i tylko debil tego nie widział, mądrze się bronili w którym momencie? Moglismy strzelic dwie a oni ze cztery wiec o czym ty piszesz?

    • mr_unknown napisał(a):

      Debilem to możesz domowników nazywać, słusznie zresztą.

  24. babol napisał(a):

    Akceptowanie remisu w sytuacji gdy Jagiellonia była słabsza nie miała praktycznie argumentów z przodu ma być pocieszające? Lech kontrolował to spotkanie w 1 połowie. Oni się motali, a my robiliśmy akcje. W drugiej wyszedł minimalizm i kręcenie składem oraz taktyką. Wystarczyło grać swoje, a nie się cofać. Można oczywiście gdybać co by było gdyby kilka konterek zostało lepiej rozegranych, a sam Gytkjaer nie spartolił 100% sytuacji. Nie zmienia to jednak faktu, że remis to jest porażka mimo, że dał awans na lidera. Mieliśmy ich na nożu, w 2 połowie trzeba było podkręcić śrubę i na 2-0 strzelić, byłoby po ptokach, a tak przy 1-1 mogliśmy nawet przegrać bo nasi nie wiedzieli już co mają grać, atakować czy się bronić!

    • WW napisał(a):

      Widziałeś w przerwie Trałkę i Romańczuka?Jeden wyglądał, jakby wyszedł spod prysznica,drugi rześki jak skowronek.I ten cieknący miał podkręcać śrubę?

    • inowroclawianin napisał(a):

      babol, sluszna uwaga, a oni od poczatku drugiej polowy odpuscili i nawet przy pilce sie nie utrzymywali. Jak juz sie bronic to robic to z głową.

  25. vens75 napisał(a):

    Czy ten mecz można było wygrać? Tak o ile mielibyśmy więcej „szczęścia” lub więcej „siły”. „Szczęścia” nie da się wytrenować. Choćby Gytkjaer pozostawał po treningach i ćwiczył sam na sam tysiąc razy, to „szczęścia” nie wyćwiczy. Duńczyka za ten mecz nie będę bronił, bo zagrał słabo, ale z jego oceną poczekam do końca sezonu, jak się jego „szczęście” statystycznie rozłoży na kilkanaście spotkań. Co do „siły”. No jestem trochę w szoku. Niby przerwa na reprę, niby gra na jednym froncie, a zawodnicy nie mają „siły” aby grać intensywnie pełne 90 min i zdychają już po 60 min. To jest temat do przemyśleń dla sztabu szkoleniowego. Bo coś z tym trzeba zrobić już teraz i w przyszłości.

  26. Tomek27 napisał(a):

    Jagiellonia nie miała sytuacji ?przynajmniej 2 bardzo dobre sytuacje novikowasa i cernycha . Poza tym to co napisał unknow bronili sie tragicznie , zero przytrzymania piłki , bezsensowne straty .

  27. Pawelinho napisał(a):

    Lech niestety w tym sezonie mimo tego, że jest liderem to gra bardzo chimerycznie co pokazał zarówno mecz z Śląskiem, Legią i przede wszystkim ostatni z Jagą, gdzie Kolejorz zamiast dobić Jagę to oddał inicjatywę gospodarzom w drugiej odsłonie i zamiast z kompletu punktów Kolejorz został z jednym punktem. Poza tym co całości napisanego w tym artykule to w sumie nic dodać nic ując.

  28. Michu73 napisał(a):

    Pożyjemy zobaczymy, jak nam zabraknie 2 punktów do mistrza to będziemy się wkurzać i żałować straconych punktów w tym meczu, ale jak ten punkt pozwoli nam wygrać ligę to wtedy go docenimy😉 Jak to w życiu bywa.

  29. Michu73 napisał(a):

    Ogólnie to jednak my mieliśmy więcej szans na wygranie tego meczu. Druga połowa słaba ale Jaga nie miała zbyt wielu sytuacji. Ogólnie wrażenie takie, ze jak już przetrwaliśmy najgorszy moment dostaliśmy gonga. Z tego powodu, na dzisiaj, żal tych dwóch straconych dwóch punktów.

  30. 1971 napisał(a):

    Choć rywala szanuje, to jednak remis Lecha można uznać za porażkę. Po pierwsze ; prowadzili- nie musieli gonić wyniku tak jak Jaga. Po drugie ; przede wszystkim mieli dwie setki, pierwszą Radut , a drugą Gytkier a żeby dobić Jagę- kto nie strzela na 2-0 lub 3-0, ten przeważnie przegrywa mecz lub w najlepszym przypadku remisuje. Bramka Gajosa oczywiście była ze spalonego- można powiedzieć że gdyby nie /war/ to Lech by wygrał, ale suma szczęścia musi wyjść na zero- w meczu z Ległą /war/ anulował dla nich karnego. Dlaczego w drugiej połowie zagrali o wiele słabiej niż w pierwszej- znowu minimalizm się im włączył. Myśleli że jak się cofną i oddadzą grę Jagi , to ich skontrują. Owszem mieli dwie setki , ale nie strzelili i się zemściło.My Polacy mamy chyba to we krwi, bo podobnie zagrała nasza reprezentacja z Czarnogórą, z tym różnicą iż w reprezentacji gra Lewy, a w Lechu nie ma takiego zawodnika. Dopóki nie będą grać do ostatniego gwizdka sędziego i przy wyniku 1-0 dla Lecha nie będą dobijać rywali to takich spotkań może być wiele. Trener musi im wbić do głowy, aby grać do końca i dobijać rywali. Dla mnie wynik bezpieczny , to 3-0 dla Lecha i przy takim wyniku można sobie w tędy trochę odpuścić. Oczywiście, jeśli przeciwnik zmniejszy różnicę bramkową do mniej niż trzy bramki na korzyść Lech, należy ponownie przyspieszyć grę, krótki presing itd. i starać się strzelić bramkę aby różnica znowu była o trzy bramki

    • anonimus napisał(a):

      odpłynąłeś chłopie.. 3 do 0 w każdym meczu?? a ja się bedę cieszył nawet z 1 do 0 w każdym meczu ale po ładnym meczu..było tu pisane setki razy Lech nie ma klasowego napadziora na ten moment więc trzeba się cieszyć z rego co jest..

  31. bombardier napisał(a):

    Tym razem przyjmę pozycję ugodową.
    Co by nie powiedzieć fakty są znane –
    LECH po 12 kolejkach liderem e-klasy.
    Bez dwóch zdań, jest to powód do radości.
    ALE i właśnie to RÓŻNORAKIE ALE – wywołuje
    gorące dyskusje – patrz na powyższe wpisy.
    Mało tego, uważam, że wszyscy piszący
    mają RACJĘ.
    Niestabilna i chimeryczna gra wszystkich drużyn
    spowodowała taki układ tabeli.
    Dlatego, mając to na uwadze w głowach naszych
    piłkarzy ma zagościć przeświadczenie – na treningach
    nie oszczędzać się, natomiast w meczach grać jak
    o własne życie – na maxa.
    Dołożyć do tego odpowiednią taktykę i ustawienie
    drużyny przez trenera – sukces murowany.
    Czego sobie i Wam Drodzy Kibice życzę.

    • inowroclawianin napisał(a):

      Tak grali za Smudy, im blizej końca meczu, tym szybsze tempo i demolowanie rywali, dzis bardzo mi tego brakuje.

  32. 1971 napisał(a):

    Do anonimus- piszesz że ja odpłynąłem, a Ty ? Przy takich grajkach jaki ma Lech , to mnie będzie cieszyć każdy wynik z różnicą trzech bramek, bez niepotrzebnych nerwowych końcowych minut meczów, a gra dla mnie nie musi być ładna, zresztą za ładną grę punktów nie dają.

    • anonimus napisał(a):

      To smutnym człowiekiem jeszcze długo będziesz bo to nierealne. Bjelica gra głównie na 0 do tyłu. Ma z przodu Jevtica, Gajosa czy Makuszewskiego którzy rozwiązują problem bramek z przodu. Ja się cieszę chwilą i mam nadzieję że Gytkjaer teraz ze 2 brameczki słabej Lechii zasadzi i do kolejnego meczyku

  33. 07 napisał(a):

    Liderem jesteśmy nie dlatego, że jesteśmy tacy mocni tylko dlatego, że inni są jeszcze słabsi. Oglądam regularnie tą ligę w tv i mogę tylko potwierdzić to, że liga jest coraz słabsza. Wielu ”piłkarzy” ma problemy techniczne które nadrabiają zadziornością. Proste rzeczy – przyjęcie piłki, podanie w tempo, rozegranie…. nie będe pisał dalej. Oczy bolą.
    Zgadzam się z tym , że środek pola – Trałka, Gajos, Jevtić jest mocny, coraz lepiej wygląda duet Gumny – Makuszewski, liczę na to, że po drugiej stronie niebawem będzie podobnie z duetem Kosta – Situm. Ewidentnie brakuje Nam snajpera. Niestety do dziś nie wiemy kto tworzy podstawową parę stoperów.
    I niby wszystko wygląda świetnie, a tabela mówi coś innego. Ten mocny zespół ma tyle samo punktów co Zegłębie i … beniaminek. Oba te zespoły oraz cała ”grupa pościgowa” ma oczko , dwa mniej. Zaden z tych zespołów nie ma tak szerokiej kadry, budżetu, czy warunków do treningu. O co tu chodzi?
    Moim zdaniem powodów jest kilka. Rewolucja kadrowa która nie przyniosła oczekiwanych efektów, zbyt wczesna przygotowania i odpadnięcie z pucharów. Z Jagiellonią straciliśmy punkty, ponieważ ci co weszli na boisko zamiast zapier…. to nie uniosła ciężaru gry a przecież nie weszli juniorzy z akademii tylko doświadczeni gracze. Zespół grał mocnym pressingiem w I połowie i w drugiej nie miał pary…. zmiany zamiast być wzmcnieniem stały się uzupełnieniem. Jeśli dodam do tego, że do Szczecina, Płocka czy Wrocławia zespół nie dojechał na mecz to mamy odpowiedz dlaczego mamy tylko 22 punkty. Szału nie ma.

    • inowroclawianin napisał(a):

      Bardzo trafiony komentarz, w samo sedno.

    • Jacek_komentuje napisał(a):

      Świetnie napisane. Żeby nieco osłodzić dodam, że było w tym sezonie kilka meczy, w których Lech dał nam powody do dumy i radości. Niestety tylko kilka. Na pewno niedawne zwycięstwo nad Ległą, ale również rewanżowe mecze pucharowe z Haugesund i (pomimo remisu) Utrechtem. Niestety co najmniej tyle samo było spotkań, gdzie Kolejorz zagrał poniżej przyzwoitości. Dla mnie kluczem do dobrego wyniku ligowego w tym sezonie (a takim będzie w zasadzie wyłącznie MP) jest ustabilizowanie formy i regularne granie na poziomie takim jak z warszafką.
      Tak na marginesie – zdaje się, że w odróżnieniu do poprzedniego, w tym sezonie na razie Lech lepiej prezentował się w meczach pod presją i o dużą stawkę (europejskie puchary, Legia, pierwsza połowa z Jagą) niż z ogórkami polskiej ligi (Pogoń, Wisła P.). Jeśli tak rzeczywiście jest, to na najbliższe trzy mecze należy patrzeć z optymizmem :). Obyśmy po 15 kolejce byli zadowoleni z kierunku, w jakim ciągnie nasza lokomotywa ;).

    • werty napisał(a):

      A kim zrobic ta roznice w oczkach? Tymi papierowymi tygrysami ktorzy przyszli do nas za te slawne TRZY MILIONY EURO (jeli to prawda) Siedmu grajkow za trzy banki!(nie wiadomo czy sie smiac czy plakac) Ludzie w jakim swiecie my zyjemy! Wystarczylo kupic jeszcze pare wpisow na stronkach o pilce i wielu kibicow Lecha uwierzylo ze bedzie LE i PP I MP i nie wiadomo co jeszcze. Nik z nich za Lecha umierac nie bedzie a jak wiadomo w tej lidze kiedy tylko zepniesz poslady mozesz zdzialac cuda. Zaden z nich kozaczyc nie bedzie bo wie czym moze to sie skonczyc. Sam Bjelica przyznal ze nawet najlepszy trener tu nic nie zdziala. Jedyna nadzieja w niemocy innych. Tylko jedno pytanie – co dalej? Z taka gra jak dzisiaj to dopiero przezyjemy kompromitacje w pucharach jakiej jeszcze nie bylo.

  34. Tomek napisał(a):

    Czy NBN to już jest totalny piłkarski emeryt czy mi się tylko zdaje? Przecież ten nasz fajny koleżka po 10 minutach już nie wyrabia….

  35. Pele napisał(a):

    Męczymy te mecze i męczymy z jakaś jagielonia czy innymi jak przyjdzie nam grać z kimś mocnym w Europie znowu męczarnia i klapa gdzie ten Lech co kulał grashopers i innych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.