Miesiąc poniżej oczekiwań

Październik był jednym z trudniejszych pod względem kalendarza miesięcy w tym sezonie ligowym. W 10 miesiącu 2017 roku Kolejorz mierzył się z czołówką zeszłych rozgrywek + z Wisłą Kraków, która w bieżącym sezonie 2017/2018 zalicza się do ścisłej czołówki ligowej. Tylko jedno spotkanie poszło po myśli zespołu i kibiców.


Jedno zwycięstwo nad Legią Warszawa i 3 remisy z rzędu w tym 2 na wyjazdach w których Kolejorz zawsze tracił gola nie jest zadowalającym wynikiem. Liczby Lecha Poznań w październiku wyglądałyby bardziej pozytywnie gdyby udało się na koniec miesiąca pokonać Wisłę Kraków. Podopieczni Nenada Bjelica w październiku zwyciężyli tylko raz, nie wygrali już od miesiąca zdobywając w 4 jesiennych pojedynkach raptem 6 oczek. To trochę lepszy wynik niż w lipcu i we wrześniu, kiedy lechici w 3 meczach ugrali 3 punkty.

Dotąd poznaniacy najlepiej punktowali w sierpniu wykorzystując dość łatwy terminarz. W 4 spotkaniach wywalczyli 10 punktów, a ten wynik mógłby być jeszcze lepszy gdyby nie stracone prowadzenie z Zagłębiem Lubin w samej końcówce. Lech Poznań to jedyny zespół obok Korony Kielce, który w październiku nie przegrał, lecz zdobył o 3 oczka mniej od swojego najgroźniejszego rywala w walce o Mistrzostwo Polski, czyli Legii Warszawa.

Przed październikowymi zmaganiami Lech Poznań był trzeci i po październikowej rywalizacji również znajduje się na 3. pozycji. Podopieczni Nenada Bjelicy powiększyli jednak stratę do lidera z 1 do 2 punktów. Z grupy październikowych meczów najbardziej można żałować tego ostatniego z „Białą Gwiazdą”. Wystarczyło zdobyć wtedy całą pulę, aby teraz prowadzić w LOTTO Ekstraklasie czyniąc październik bardziej udanym miesiącem.

Dla porównania w ubiegłym sezonie gracze Bjelicy w 3 październikowych starciach też nie błyszczeli zdobywając 4 oczka. Obecny Lech Poznań na tym etapie jesieni punktuje bardzo podobnie, jak Kolejorz prowadzony 3 lata temu przez Macieja Skorżę. Wtedy nasz zespół miał co prawda 2 mniej niż teraz, jednak po 14 kolejkach także miał na swoim koncie tylko 2 porażki i sporo remisów.


Punkty zdobyte przez Lecha Poznań w poszczególnych miesiącach:

Lipiec: 4 (3 mecze)
Sierpień: 10 (4 mecze)
Wrzesień: 4 (3 mecze)
Październik: 6 (4 mecze)

Tabela przed październikowymi zmaganiami:

1. Górnik Zabrze 19 pkt.
2. Zagłębie Lubin 19
3. Lech Poznań 18
4. Jagiellonia Białystok 18
5. Śląsk Wrocław 16
6. Legia Warszawa 16
7. Wisła Kraków 16
8. Korona Kielce 14
9. Sandecja Nowy Sącz 14
10. Arka Gdynia 14
11. Wisła Płock 14
12. Lechia Gdańsk 10
13. Pogoń Szczecin 8
14. Termalica Nieciecza 8
15. Piast Gliwice 8
16. Cracovia Kraków 6

Tabela po październikowych zmaganiach:

1. Górnik Zabrze 26 pkt.
2. Legia Warszawa 25
3. Lech Poznań 24
4. Zagłębie Lubin 23
5. Jagiellonia Białystok 23
6. Korona Kielce 22
7. Wisła Kraków 21
8. Śląsk Wrocław 20
9. Wisła Płock 20
10. Arka Gdynia 19
11. Sandecja Nowy Sącz 17
12. Lechia Gdańsk 14
13. Termalica Nieciecza 13
14. Piast Gliwice 13
15. Cracovia Kraków 12
16. Pogoń Szczecin 9

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 18

  1. Soku napisał(a):

    Przyznam, że niepokoi mnie trochę dyspozycja Matusa, facet robi wrażenie ciutkę zdekoncentrowanego.

  2. tomasz1973 napisał(a):

    Artykuł o październiku, ale i Wy zahaczacie o cały rok, wiec i dodam trochę od siebie, bo akurat w sobotę zakończy się runda jesienna i przystąpimy do rewanżów.
    W meczach z zespołami, które obecnie zajmują miejsca 1-8 zanotowaliśmy 2 zwycięstwa, 3 remisy i tylko jedną porażkę. Natomiast z drużynami z dolnej ósemki 4 zwycięstwa, 3 remisy i 1 porażkę. Wszystkie stracone pkt. bolą, ale które najbardziej? Jak widać chyba wreszcie zaczęliśmy lepiej punktować z czołówką, z tej grupy najbardziej szkoda straconych pkt z Zagłębiem i z Wisłą, bo remis w Białymstoku należy przyjąć z pokorą, to zawsze 1 pkt, a o Śląsku trzeba szybko zapomnieć, bo gorszego meczu już chyba nie zagramy. Nieskuteczność z meczu z Wisłą jest wręcz niepojęta, tam jak wielu już pisało powinno bez błędów varovców skończyć sie na pogromie, a cudem uratowaliśmy remis, dla odmiany w meczu z Zagłębiem chcieliśmy obronić remis i pewnie tego byśmy dokonali, gdyby nie idiotyczny, indywidualny błąd było, nie było doświadczonego gracza–szkoda jak cholera, bo komplet w tych 2 grach był na wyciągnięcie reki, a tak to są stracone 4 pkt, a nie zdobyte 2.
    Dolna ósemka, tu aż żal patrzeć na stracone 5 pkt z Wisłą P., Sandecją i mierną Pogonią. Płock, to mecz w rodzaju tego we Wrocławiu, mam nadzieję, że już z nikim takiej padaki nie powtórzą, bo jeden zawodnik załatwił nam stratę 3 pkt, a my nie umieliśmy odpowiedzieć, z Sandecją to coś w rodzaju meczu z Wisłą, owszem mniejsza ilość „setek”, ale i tak z Gliwy nasi zrobili bohatera, no i Pogoń…nie wiem nawet co o tym sądzić, z jednej strony to słaby, ostatni w tabeli zespół, a z drugiej w 2 meczach z nami, zagrali chyba swoje najlepsze zawody w tym sezonie.
    No cóż, nawet gdyby uznać stracone, a wskazane przeze mnie, pkt w meczach z drużynami z górnej połówki za normalną sprawę, nawet gdyby uznać remis w Gdańsku za wynik przyzwoity, to te pogubione pkt w meczach z 3 wymienionymi przeze mnie rywalami z dolnej połówki będą jeszcze długo nam ciążyć. To jest 7 pkt, przez które nie jesteśmy liderem! Takich kelnerów trzeba kroić!
    P.S. Ponoć w naszej lidze nie ma kelnerów.
    P.S.II Obejrzałem skrót meczu Śląsk-Pogoń, trochę przypominał nasz z Wisłą, Śląsk 5 strzałów 3 bramki, Pogoń 8 bardzo groźnych sytuacji, indolencja strzelecka jak nasza w meczu z milicyjnymi. jeżeli Pogoń zagra w następnym meczu, tak jak we Wrocławiu i poprawi skuteczność, legia tam nie wygra, no chyba, że zadziała var zgodnie z warszawskim scenariuszem.

    • tomek27 napisał(a):

      Jeśli chodzi o punktowanie z czolowka , to wlasciwie … nie wiadomo gdzie ta czolowka jest . Niby faktycznie troche punktujemy lepiej ,ale wygraliśmy tylko z LEgia .Mysle ,ze mecz na potwierdzenie czy umiemy czy nie grac z zespołami z czuba tabeli ,takimi w gazie , będzie sobotni mecz z Gornikiem , jeśli wygramy można będzie uznac ,ze faktycznie cos się ruszylo ,jeśli przegramy jesteśmy tak samo w czarnej doopie jak od początku pracy z Bjelica

    • tomek27 napisał(a):

      Z punktu widzenia tego czy Lech idzie w dobrym kierunku czy nie ,najgorszy będzie mecz jak z ten Jaga czy Lechia zakończony remisem , bo znowu nic nie będzie wiadomo , niby nie jest zle ,ale dobrze to tez nie jest

    • tomasz1973 napisał(a):

      tomek27
      Owszem jesteśmy przez te remisy w małej próżni i tak jak piszesz, nie za bardzo coś konkretnego na dzień dzisiejszy wiadomo, ale zależy zauważyć, że gdyby nie zła weryfikacja w meczach z Wisłą i Lechią, nieco inaczej byśmy dzisiaj na to patrzeli. Oczywiście te mecze, szczególnie z Wisła, muszą być wygrywane pomimo błędów sędziowskich.

    • tomek27 napisał(a):

      Pewnie inaczej ,z drugiej strony ,karny to nie bramka i tez nie wiadomo jakby się to potoczyło . Zreszta z Wisla , tak jak piszesz, i tak mielismy obowiązek wygrac ,a Lechia jaka jest mocna pokazala pare dni później z Korona . No zobaczymy do soboty , mysle ,ze będziemy troche mądrzejsi . Bo jednak co by nie mowic , z przedsezonowych zapowiedzi o mocnej kadrze nic na razie nie wynika , bez tylu „wzmocnien ” pewnie wyglądalibyśmy w lidze podobnie …zresztą w PP i LE na pewno gorzej tez by nie było

  3. bombardier napisał(a):

    Zbliża się koniec roku, koniec rundy jesiennej.
    Jak sięgam pamięcią, to od początku roku najczęściej
    używanym słowem w stosunku do LECHA jest „gdyby”.
    TO SŁOWO – TŁUMACZY WSZYSTKO.
    Przede wszystkim słabe i przegrane mecze, sędziów, trenera.
    Może w tych kilku ostatnich meczach KOLEJORZ
    UDOWODNI o co gra w lidze i nie będziemy używać „GDYBY”?

  4. 07 napisał(a):

    Mecz z Górnikiem kończy rundę jesienną dlatego można ją podsumować. Słowo – rozczarowanie jest najlepszym określeniem tego co kibic Kolejorza przeżył. Poprzedni sezon Lech uratował tylko miejscem w pucharach w których i tak nawet nie dotarł nawet do grupy L.E. Poza M.P.J.M do klubowej gabloty nic nie trafiło. Niestety jesteśmy świadkami kontynuacji rozczarowań. Zarząd zareagował małą rewolucją w składzie I drużyny po porażce w finale P.P. Okazuje się, że rewolucja udała się po części tylko, bo Lech nadal zawodzi i nie potrafi być liderem w tej przeciętnej przecież lidze. Swoje zrobił system var, swoje dołożyli piłkarze swoją niekonsekwencją oraz po zachwycie po zwycięstwie nad Legią. Tak silnego kadrowo ( na papierze) Lecha ja jeszcze nie widziałem, ale to nie jest jeszcze gotowy produkt pod wodzą Bielicy. Kolejorz może wystawić równorzędne dwie 11, ale wszyscy wiemy na kogo tak naprawdę możemy liczyć i kto ciągnie ten wózek. Nie będę dziś pisał co powinien zrobić zarząd po rozegraniu tych kilku kolejek z wiosny awansem już teraz. Na to przyjdzie czas i to napiszę. Wszyscy chcemy widzieć w kadrze jakość, a nie ilość. Dość przeciętności w Poznaniu!

  5. stowoda napisał(a):

    Spokojnie.
    Tak naprawdę martwić się będziemy na początku kwietnia.
    Mnie napawa optymizmem fakt że Lech przegrał zaledwie 2 mecze ( z tego jedna porażka frajerska- Płock).
    Bo co to za dobra drużyna która ma kilkanaście porażek. Z rozliczenia ostatnich meczów to wniosek prosty- Lech jest OK. Trochę słów otuchy ponad to należy się trenerowi, bardzo mocno zaangażowanemu i mającemu plan na sukces ( mimo VAR… he he he). Czarnowidztwo jest na teraz bez sensu.
    Idziemy dalej, do przodu.

    • tomekmec napisał(a):

      Na początku kwietnia może już być za późno by się martwić.
      Nic bardziej błędnego jak wyciąganie optymistycznych wniosków z braku porażek, bo 3 remisy są jak dwie porażki.
      Czarnowidztwo oczywiście nie ma sensu ale nie mówmy że obecny Lech jest OK bo nie jest i zaklinanie rzeczywistości nic tu nie pomoże. Ostatnie 3 mecze to obnażyły. Prowadząc na kilka minut przed końcem z Jagiellonią nie można było stracić zwycięstwa, a jeszcze bardziej nie można było prowadząc z Lechią i grając w przewadze. Zwłaszcza, że niedługo potem Korona pokazała ile ta Lechia jest warta. Tak samo jak nie było potrzeby robić między sobą zawodów kto wceluje w Buchalika, by zrobić z niego bohatera kolejki. Obojętnie jak ale w tych meczach wszystko było w naszych rękach i należało je wygrać. Tak jak to robi najgroźniejszy konkurent, którego wprawdzie zlaliśmy, ale od tego czasu oni 1:0 dowożą do końca, a my nie. Skutki widzimy w tabeli i zamiast budować przewagę to ją roztrwoniliśmy. A powód zasadniczy jest jeden. Nie Var, nie sędziowie, nie trawa cz cokolwiek innego tylko brak klasowego napastnika. Dobry napadzior w tym momencie sezonu powinien mieć ok. 10 goli na swoim koncie. Gdzie bylibyśmy teraz mając 8- 12 bramek strzelonych więcej? Zwłaszcza, że przy tak dobrej drugiej linii i ofensywnie grających obrońcach miałby z czego strzelać.

  6. bombardier napisał(a):

    @tomekmec – Dobry napadzior – tylko kto?, a jeżeli to
    kiedy wkomponowałby się w zespół?
    Czy zarząd zamierza kogokolwiek kupić?
    Pytań jest mnóstwo.
    @stowoda – Czas nie stoi w miejscu, więc wszystko idzie
    do przodu. LECH też – ale czy Ty naprawdę na ten dzień
    jesteś ZADOWOLONY z postawy LECHA?
    Mecz w Zabrzu (jak pozostałe) jest w zasadzie o 6 pkt.
    Czy nasz KOLEJORZ jest w stanie pokazać WRESZCIE
    swój potencjał?
    Czy jak powyżej napisałem 3/4 wpisów użyje słowa „GDYBY”
    i LECH znowu będzie rozgrzeszony.

    • stowoda napisał(a):

      A wiesz mnie się akurat podoba robota Bjelicy. Lech nie ma takich „wymiataczy” jak Smuda-Arboleda, Rengifo,Stilić, Lewandowski. I nic na to nie poradzisz bo w piłce właśnie INDYWIDUALNOŚCI decydują o obliczu zespołu. Przeciętność jest bardziej lub mnie przeciętna. Na teraz Lech jest przeciętny i zmierza w stronę „lepszej przeciętności” Bez 2-3 „gwiazd” nie ma szans na zespół „zapierający dech w piersiach”.
      Halo tu Ziemia… to taka schabowa prawda.

  7. tomekmec napisał(a):

    @bombardier masz 100 % racji pytań mnóstwo, a wciąż kluczowe słowo ” gdyby” wszystkim już chyba zbrzydło. Dobry napadzior – nie wiem kto, ale jest sztab ludzi, którzy biorą za to kasę i oni powinni wiedzieć.Jedno za to z całą pewnością wiem i wiedziałem przed tym sezonem, że ” dobry napadzior” to nie NBN.

  8. Michu73 napisał(a):

    Październik świetnie sie zaczął ale im dalej w las, tym więcej drzew. Wystarczyłoby rzeczywiście wyszarpać jedno zwycięstwo z tych trzech remisów i nastroje byłyby lepsze. Wierze, ze czas bedzie działać na nasza korzyść. Indywidualnie, jak na poziom naszej ligi mamy niezłych zawodników, sztab szkoleniowy udowodnił w ostatniej przerwie zimowej, ze mając trochę czasu potrafi dobrze przygotować drużynę. Forma zespoli, pomimo 3 ostatnich wyników jest rosnąca potrzeba stabilizacji przez 90 min i skupienia, aby unikać błędów indywidualnych. Z Górnikiem tylko zwycięstwo i presja od 1 do 90 minuty!

  9. Siódmy majster napisał(a):

    Z obu tabel przedstawionych przez redakcję wynika jasno,że rywalizację w październiku wygrała Legia.Ona 9 pkt, my 6.I juz jesteśmy niżej niż oni.Wygrana z Górnikiem i wpierdol Legii w Szczecinie mogą uleczyć nasze kibolskie skołatane nerwy.Tyle,że coś mi mówi( i powiem,że mnie to „coś” wqrwia ) iż kryzys Legii właśnie się skończył.Większość klubów w kryzysie stacza się na dno, zwalnia trenera, a Legia w kryzysie robi 9/12 pkt i awansuje z miejsca 6 na 2.No żesz kuźwa!Jak oni to robią?

    • Żabol napisał(a):

      Gościu uspokoj się!
      Bilans w tej rundzie Legii
      Lech-legia 3:0
      Górnik-Legia 3:1
      Za dwa tygodnie gramy z Legia w Warszawie i znowu przytulą 3:0 Legia w tym sezonie biedzie walczyć o wejście do grupy mistrzowskiej oglądałeś jej ostatnie mecze? Defensywne nieporadne dno poziom Cracovii przeslizgneli się dwa razy po 1:0 i z wystraszona Arka 2:0 patrz teraz ze w Szczecinie nawet punktu nie wyszarpia że słaba Pogonią w trzech następnych meczach będą mieć problem ugrać jeden punkt. Legia to jest przeciętny klub gra piach a mało tego w przyszłym roku już się zakotwiczy na dobre w środku tabeli jest tam mega bałagan organizacyjny

    • inowroclawianin napisał(a):

      Żabol – spokojnie, oni mają sędziów i jakoś powalczą o MP z nami niestety. Wygrali z betonami, wygrali z milicjantami, a nam się nie udało. Oni zawsze mają full szczęścia. Wcale pogoń nie musi z nimi wygrać, nic nie wiadomo. Bądźmy realistami. Oczywiście życzę Górnikowi kolejnej wygranej nad k…a, wiadomo.

  10. inowroclawianin napisał(a):

    Bardzo słaby miesiąc to był. Nie licząc meczu z tirowka to we wszystkich następnym zagraliśmy nierowno i zabrakło w nich jakości. Tego czegoś co cechuje zespoły klasowe, które potrafią szale zwycięstwa przechylić na swą korzyść. Lechowi to się nie udało w aż trzech meczach pod rząd to i o liderze nowy być nie może. Sporo punktów straciliśmy w październiku, ale w poprzednich miesiącach wcale jakoś lepiej nie było. W zasadzie cała jesień kiepska. Zupełnie co innego planowaliśmy po odpadnieciu z Pogonią….nic z tych rzeczy nie udało się zrobić niestety. Stylu drużyna też nie ma, także ogólnie słabo to wygląda i trzeba sporo zmienić. Kilku zawodników gra poniżej oczekiwań, które były w nich pokładane. Wracając do października to szczególnie w tym miesiącu rzucił się brak napastnika. W październiku Gytkjaer sporo szans zmarnował. Oby dziś była poprawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.