Analiza meczu z Górnikiem + statystyki

W sobotnim meczu z Górnikiem Zabrze, piłkarze Lecha Poznań zagrali bardzo podobnie, jak tydzień temu przeciwko Wiśle Kraków. Błędy w obronie Kolejorza wciąż były, nieskuteczność także co skończyło się przykrą porażką „niebiesko-białych”. Zespół Nenada Bjelicy nie wygrał żadnego z 4 ostatnich meczów czekają na zwycięstwo już od ponad miesiąca.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Marcina Brosza nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Górnika Zabrze.

Obrona (ocena: 1)

W porównaniu z meczem z Wisłą trener Nenad Bjelica zdecydował się na jedną zmianę. Rafał Janicki zastąpił w składzie Lasse Nielsena, który ostatnio nie grał dobrze zawalając 2 gole w 2 meczach. Tym razem jego zmiennik miał udział przy 2 straconych bramkach i to w 1 spotkaniu. Na początku meczu rzekomo faulował Daniego Suareza przez co sędzia podyktował rzut karny. Janicki zaspał też przy bramce na 3:1 dla Górnika. Był wtedy źle ustawiony, pułapka ofsajdowa przez złe ustawienie tego zawodnika nie wyszła Lechowi, a zabrzanie zdobyli gola po kontrze, który zakończył emocje. Kolejny raz ktoś z defensywy popełnił błąd, który łatwo został wykorzystywany przez przeciwnika. Szkoda, że piłkarz, który miał wnieść większy spokój do gry Lecha w obronie był jeszcze gorszy od Lasse Nielsena. Znów nie popisał się jeszcze Matus Putnocky, który przy trafieniu na 1:3 mógł zachować się lepiej. Rzucił się zbyt wcześnie dostając piłkę po krótkim rogu.

Pomoc (ocena: 2)

Warto obejrzeć sobie skrót, by zobaczyć, że druga linia nie zrobiła nic, aby zapobiec utracie gola na 0:2 i 1:3. Fatalnie był ustawiony duet Trałka – Gajos, który nie podszedł do rywala, nie zastosował pressingu i nie przejął piłki. Dwójka, która w ostatnich meczach wyglądała nieźle tym razem zawiodła na całej linii. Z przodu Lech znów zastosował system w którym Makuszewski zamieniał się stronami z Jevticiem co zupełnie nie przyniosło efektu. O dziwo tym razem Lech był najgroźniejszy po strzałach z dystansu i ze środka pola. Na takie uderzenie zdecydował się choćby Maciej Makuszewski, które dobrze zamknął z bliska Christian Gytkjaer zdobywając kontaktową bramkę. Pomoc wyglądała wczoraj znacznie lepiej w ofensywie niż w defensywie. Stworzyła ponad 20 okazji, których i tak nie umiała wykończyć. Zmiany w 80 minucie, kiedy z boiska zszedł Darko Jevtić i Radosław Majewski mogły dziwić, bowiem zmiennicy nic nie wnieśli do gry. Taktycznie lechici w drugiej linii wyglądali bardzo słabo. Gra pomocy polegała głównie na indywidualnych umiejętnościach poszczególnych zawodników, którzy ciągnęli grę. Robił to przede wszystkim Darko Jevtić oraz efektywny Maciej Makuszewski.

Atak (ocena: 2)

To nie był dobry mecz. Christian Gytkjaer nie mógł za bardzo odnaleźć się na szpicy i współpracować z pomocnikami. Kiedy miał piłkę przy nodze podawał najczęściej celnie, lecz za wolno, by akcje były w dobrym tempie. Duńczyk groźniejszy był za to w polu karnym zdobywając bramkę, która nie ucieszyła ani jego ani zespołu. Od 60 minuty Gytkjaer grał na szpicy wraz z Denissem Rakelsem, jednak nie umiał z nim współpracować. Po 80 minucie na boisku pojawił się jeszcze Nicki Bille Nielsen wprowadzając większy chaos w ofensywie zamiast zagrożenia pod bramką Górnika. Lech dopiero 3 raz z rzędu grał na 2 napastników w II połowie, a na 3 jeszcze nigdy. Trudno więc oczekiwać, aby piłkarze rozumieli się skoro w ogóle tego nie ćwiczą.

Ogólne wrażenie (ocena: 1)

Kopia meczu z Wisłą. Lech źle wszedł w to spotkanie, bez agresji, woli walki, determinacji, bez pomysłu na grę i po raz 3 z rzędu stracił gola w pierwszym kwadransie. Po gongu obudził się, jednak był nieskuteczny albo zbyt przewidywalny. Darko Jevtić na lewym, a czasem na prawym skrzydle męczył się nie potrafiąc zupełnie wykorzystać stworzonych przez siebie okazji czy Christiana Gytkjaera. Duńczyk zdobył co prawda bramkę wykazując się sprytem w polu karnym, ale była to bramka trochę przypadkowa. Lech był wczoraj słaby w obronie i nieskuteczny w ofensywie. Spotkanie z Górnikiem było bardzo, ale to bardzo podobne do tego z Wisłą. Tym razem rywal był lepszy, błędów w naszej defensywie jeszcze więcej, dlatego zabrzanie wykorzystali je z zimną krwią. W Lechu nie było widać żadnej taktyki czy schematów. Gra z przodu opierała się przede wszystkim na indywidualnych umiejętnościach poszczególnych piłkarzy z drugiej linii, którzy znów nie wykorzystali swojego potencjału. Lech w Zabrzu nie był drużyną tylko zlepkiem indywidualności. Nenad Bjelica znowu się pogubił nie wiedząc na końcu co robić. System z 3 napastnikami kompletnie nie wypalił, a tym bardziej, że w 80 minucie gry z murawy zszedł Darko Jevtić, czyli zawodnik umiejący stworzyć coś z niczego. Górnik obnażył wszystkie słabości Lecha, który nie jest jednym zespołem.


Składy

1-4-4-2 przechodzące na 1-4-2-3-1

Loska – Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj – Kądzior (78.Grendel), Matuszek, Żurkowski, Kurzawa – L.Wolsztyński (70.Ambrosiewicz), Angulo.

1-4-2-3-1 przechodzące na 1-3-5-2 i 1-3-4-3

Putnocky – Gumny (59.Rakels), Janicki, Dilaver, Kostevych – Trałka, Gajos – Makuszewski, Majewski (80.Nielsen), Jevtić (80.Radut) – Gytkjaer.

Statystyki meczu Górnik – Lech 3:1

Bramki: 3 – 1
Strzały: 13 – 18
Strzały celne: 9 – 3
Strzały niecelne/zablokowane: 4 – 15
Faule: 16 – 12
Żółte kartki: 3 – 0
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 2 – 7
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 5 – 2
Posiadanie piłki: 41% – 59%
Celne podania: 66% – 82%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu z Górnikiem 1:3

Strzały z pola karnego: 10
Strzały z dystansu: 8
Strona najczęstszych ataków: lewa
Procent wygranych pojedynków: 82%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 319 – Maciej Makuszewski
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 189 – Deniss Rakels

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 12

  1. tomekmec napisał(a):

    W zasadzie zgadzam się z przedstawionymi ocenami, z tym że ocenę ataku uważam za zawyżoną. CG dostosowuje się niestety poziomem do NBN. Spowalnia dobrze zapowiadające się akcje, nie czuje piłki, nie wychodzi dobrze na pozycje, bardzo słaba technika użytkowa. Umiejętność dołożenia czasami nogi, jak to zrobił w tym meczu nie zmienia oceny. O NBN nie chcę już więcej pisać, natomiast bardzo chętnie zadałbym właścicielowi Klubu pytanie co czuje oglądając jego nazwisko na liście płac oraz jakość jego gry w meczach? Rakels tym się różni od NBN, że daje nadzieję, iż może na wiosnę odpali. Z NBN wiążę tylko jedną nadzieję – że odejdzie jak najprędzej. Bez drastycznego wzmocnienia w ataku o mistrzostwie nie mamy co marzyć.

  2. arek z Debca napisał(a):

    Bardzo martwi, że Lech mając piłkarzy nie gorszych od większości zespołów tej kiepskiej ligi leży i kwiczy jeśli chodzi o taktykę i schematy gry. Co robią ci Austriacy i za co biorą nie małą kasę?

  3. Citizen napisał(a):

    Do kiedy Nenad ma podpisany kontrakt ktoś wie ?

    • michal8791 napisał(a):

      Do końca tego sezonu z możliwością przedłużenia chyba o kolejny rok…

  4. mól napisał(a):

    Do wczoraj…!

  5. niewojnie napisał(a):

    zły skład, złe ustawienie, zła taktyka

  6. mól napisał(a):

    Ten człowieczek o nazwisku Bjelica, wie co to jest TAKTYKA?! Słyszał kiedyś o tym???

  7. Sim napisał(a):

    Byłem zdumiony powszechną naiwnością wszystkich, którzy twierdzili, że „narodowość nie jest ważna, niech grają najlepsi”. To właśnie TO PRZEKONANIE sprawia, że robi się zaciąg najemników, którzy nie tworzą drużyny. A tych lepszych i rokujących, związanych z drużyną po prostu się wyprzedaje.

    Próbuje się więc budować drużynę nie w oparciu o charakter, wolę walki tylko pieniędzmi. Ale pieniądze nie grają na boisku. Górnik jest tu z resztą świetnym przykładem. Często gra serducho, wola walki a oczekiwania kibiców niosą drużynę pozwalając jej graczom wejść na nowy poziom, spełniając coraz wyższe oczekiwania kibiców.

    A u nas odwrotnie. Ot kupi się kilku nordyków i drugie tyle sprowadzi z Bałkanów i nagle stworzą zespół. Żenad Bielica to już pospolity twór marketingowy, wciskający południowy kit jak klasyczny włoski akwizytor. Wystarczy wyjechać do Włoch na 2miesiące by przekonać się, że to gatunek niezwykle pospolity, braki charakteru, umiejętności, a nawet prostolinijności przysłaniający pustosłowiem i urokiem osobistym. A one po prostu nie przekładają się na sukcesy w sporcie. Sukcesy buduje się latami, konsekwencją, uporem, tworzeniem długoterminowych perspektyw i rozwojem własnych drużyn i polepszaniem własnej ligi. Polska piłka to zaplecze kolonialne dla europejskich klubów, a ściąganie kiepskich piłkarzy z lig południowych czy skandynawskich to kolejny przykład kompleksów i wiary w cuda. Znacznie lepiej zbudować zespół trenerów którzy od zera stworzą system szkolenia, etyki treningowej i czekać na wychowanków, a nie sprowadzać kiepskich i przeciętnych graczy, którzy tylko będą czekać aby stąd uciec do lepszych lig. I nie ma to nic wspólnego z ksenofobią tylko racjonalną rozbudową własnego potencjału. Ale jeśli chodzi o krótkoterminowe zyski a nie budowę wartości i jakości futbolu, wtedy kibic jest tylko towarem któremu trzeba wcisnąć inny kit marketingowy, sprzedać lepszych zawodników a sprowadzić średniaków którzy nie odnaleźli się w mocniejszych ligach. Po jakimś czasie czar pryska. I co się robi? Dalej oszukuje. Rozgoryczeni kibice będą więc czytać teksty zatrudnionych przez klub marketingowców, a o tym jak to trzeba być wiernym klubowi, a to o tym jakie to gwiazdy sprowadzono w kolejnym okienku, a to że ten i ten odpali „na wiosnę” albo „na jesieni”. Ci sami kibice powinni jednak odwrócić się na pięcie i spowodować spadek przychodów klubu. Nic innego nie przemawia bardziej do właścicieli jak wotum nieufności kibiców i raptowny spadek przychodów.

    Cały system polskiej piłki po prostu opiera się na oszustwie a nie na grze w piłkę, doskonaleniu umiejętności i budowie wartości klubów. W ten sposób możemy się po prostu oszukiwać do znudzenia, a polska piłka dalej stabilnie pogrążać.

    I oczywiście, że „narodowość nie ma znaczenia”. Jeśli sprowadzimy 50 brazylijskich czy afrykańskich nastolatków których przeszkolimy to cała drużyna może być afro i tańczyć sambę na boisku! Nie mam nic przeciwko! Problem jednak w tym, że nie mamy 50 brazylijczyków tylko mamy kilkuset Polaków których wyszkolić NIE UMIEMY. Ani mentalnie, ani motorycznie, ani nie nauczymy kreatywnej gry. A nawet jeśli umiemy to już… nie umiemy zatrzymać u siebie.

    I to nieuczciwe wobec własnych graczy i wobec własnych kibiców.
    Czemuś jest biedny? Boś głupi. A czemuś głupi? Boś biedny…
    Jak zwykle w takich wypadkach głupi traci podwójnie.

    • Mary napisał(a):

      Ok. Co proponujesz? Wycofujemy się z ligi i czekamy na wychowanków? Czy wrzucamy ekipę Ivana na głęboką wodę? Co będzie jak spadną z ligi? Będzie im ktoś kibicował w I, II a może niżej? Czy po stadionie raczej będzie hulał wiatr? Jak zatrzymać w Polsce Lewandowskich, Linettych czy nawet Kownackich jeżeli nie kasą, która ponoć nie gra? Jak długo Górnik utrzyma Kurzawę i Kędziora? Czy wiesz, że klub z Zabrza jest utrzymywany przez miasto i ma długi? Czy Poznań zgodzi się na utrzymywanie Lecha? Skądś trzeba kasę brać na trenerów, boiska, szkółki.
      „Sukcesy buduje się latami, konsekwencją, uporem, tworzeniem długoterminowych perspektyw…” Tak? A tu płacze po 3 porażkach.

    • Leszek napisał(a):

      No więc jeżeli chcemy coś znaczyć w europie to musiałby się znaleść sposób na zatrzymanie Linettych, a jeżeli nie to po co ta ciągła gadka o wielkich apety, o MP,PP itp. bo ja się nie dam co sezon robić w CH. Wychodzi jednak na to żeś biedny boś głupi itd. Więc grajmy realnie o 3-6 miejsce i przestańmy się łudzić. A kto chce pomarzyć niech marzy, w końcu mamy demokrację i każdy może robić co chce.

  8. inowroclawianin napisał(a):

    Ani zespół, ani nawet Bjelica nie wyciągnęli wniosków choćby z ostatniego meczu. Przede wszystkim znów przespał pierwszą połowę, znów szybko straciliśmy gola i potem znów nie potrafili odrobić i wyjść na prowadzenie. W dodatku Bjelica nie przeanalizował gry Górnika, dał jeszcze Majewskiego, zneutralizowal Darko…szkoda gadać. Lech grał niepewnie, szczególnie w obronie, w ofensywie za wolno, niedokładnie i przeważnie bez pomysłu. Jak były okazję to zmarnowali. Szczególnie Gytkjaer. Górnik grał z kontry, walczył ambitnie i to w sumie tyle. To starczyło w zupełności na obecną zbieranine z Lecha. Nic szczególnego nie pokazał, grał prostymi środkami. W zbieranine nie widać błysku i głodu zwycięstw. W następnym meczu chciałbym widzieć nowego trenera i młodzież z akademii, czyli Puchacza, Modera, Kurminowskiego, Jozwiaka,Wasielewskiego. Na pewno mnie zaangażowani nie będą

  9. kuba56 napisał(a):

    W Lechu brak wizji drużyny-rotacja ( w G.Zabrze 6 zawodników grało w 15 całych meczach w KKS ŻADEN) z 30 średniaków( fizycznych , technicznych, ambicjonalnych….) będzie średnia drużyna. Jeżeli najstarszy Trałka- Pałka jest najlepszy to szkoda gadać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.