Każdy wie, jak grać z Lechem

W tym roku kalendarzowym drużyna Lecha Poznań rozegra jeszcze 3 mecze, choć patrząc na formę zespołu być może lepiej te spotkania byłoby rozegrać już wiosną. Rywale znajdują się mimo wszystko w lepszej dyspozycji i na papierze mają większe szanse, by zwyciężać w najbliższych meczach, a co za tym idzie, jeszcze bardziej uciec Kolejorzowi w ligowej tabeli.


Marnowany czas

Po tym co widzą kibice złość jest spora. Przy spokojnych treningach w ciągu tygodniach, 3-4 meczach w miesiącu i 3 przerwach na kadrę na które klub oddawał tylko 2 podstawowych piłkarzy Lech Poznań miał rosnąć, wyglądać na boisku lepiej, dominować nad rywalami, regularnie zwyciężać, być liderem i powiększać przewagę nad resztą stawki. Tymczasem okazuje się, że to w sierpniu, kiedy zespół nie był zgrany i kiedy nowi zawodnicy nie zdążyli jeszcze poznać metod treningowych Nenad Bjelicy drużyna wyglądała najlepiej. Wtedy Lech po raz ostatni wygrał 2 ligowe mecze z rzędu zdobywając w sierpniu aż 10 punktów w 4 spotkaniach. Latem oglądaliśmy najlepszego Lecha i to bez Jevticia. Powrót Darko nie okazał się zbawieniem, bowiem Szwajcar nie wie jak ma grać decydując się często na indywidualne akcje, które przynajmniej robią trochę szumu.

Długa piłka od obrońcy

Gra w ataku pozycyjnym to w tej chwili największa bolączka Lecha. Potwierdzają to również statystyki. Środkowi pomocnicy Gajos, Trałka, Tetteh zaliczyli razem tylko 1 asystę, której autorem jest Gajos. Z kolei Majewski i Jevtić mają w sumie 4 asysty. Lech nie mając często pomysłu, jak sforsować już drugą linię rywala wycofuje piłkę do obrońców. Ci podają ją między sobą nabijając liczbę celnych podań po czym któryś z nich nie wiedząc co dalej robić posyła futbolówkę długim zagraniem na walkę do napastnika. Christian Gytkjaer nie jest typem zawodnika, który przepchnie 2 obrońców, wygra większość główek i pojedynków z nimi. To napastnik stworzony do kombinacyjnej gry po ziemi czego Nenad Bjelica nie widzi, a reszta jego piłkarzy gra najprostszy, prymitywny futbol jak w B-klasie. Mała liczba sytuacji jaką mają napastnicy absolutnie nie może dziwić. Bez dobrych podań goli nie będzie, choć w Kolejorzu i tak najwięcej bramek (7) ma właśnie wysunięty napastnik.

Bieg i wrzutka

Kolejnym sposobem na zagrożenie bramki rywala po długim podaniu od obrońcy jest bieg flanką i wrzutka w pole karne. To absolutnie i to już od miesięcy nie przynosi żadnego efektu, a Lech wciąż to stosuje. W tygodniu przed meczem z Piastem piłkarze trenowali właśnie taki sposób rozegrania piłki. Bieg flanką i wrzutka w pole karne do nikogo. Christian Gytkjaer często nie dochodzi do piłek, bowiem są one dośrodkowywane za wysoko lub za mocno, natomiast inni piłkarze rzadko idą za akcją. Przez to Lech głównie w ostatnich meczach stwarza małe zagrożenie pod bramką przeciwnika. Gdyby nie proste błędy defensorów Wisły Płock nie udałoby się wtedy strzelić choćby gola. Wówczas Lech miałby na swoim koncie tylko 2 trafienia w ostatnich 5 spotkaniach i 3 mecze bez strzelonej bramki z rzędu.

Większość jest bez formy

Wielu narzeka na letnie wzmocnienia i jest w tym trochę racji. Należy jednak przypomnieć, że z nowych piłkarzy regularnie gra tylko Gytkjaer, Dilaver, czasem Janicki oraz do pewnego momentu występował Situm. Lech wciąż opiera się przede wszystkim na przegranych zawodnikach, którzy zawalili poprzedni sezon w tym finał Pucharu Polski. Gajos, Majewski, Tetteh, Kostevych, Radut czy Jevtić są w znacznie gorszej dyspozycji niż wiosną, choć przecież w tygodniu mają mnóstwo czasu na spokojną pracę. Do przeciętnego poziomu, a czasem wręcz słabego dostosował się Makuszewski, aczkolwiek ten zawodnik ma przynajmniej bardzo dobre liczy (5 goli, 4 asysty). W Lechu Poznań nie ma absolutnie lidera zespołu, który by go pociągnął będąc przywódcą zarówno na boisku jak i poza nim. Starszy zawodnicy grający w Kolejorzu dłużej niż pół roku przepadli jak na przykład Tetteh, a inni nie mogą pokazać pełni swoich umiejętności.

Coraz łatwiej nas zatrzymać

Taktyka Lecha Poznań jest prymitywna i zupełnie nieskuteczna. Mecze z Pogonią (dwa), z Sandecją, Wisłą Płock czy Piastem nie są przypadkiem tak samo jak liczba stworzonych sytuacji czy strzałów w nich oddanych. Lech nie umie grać w ataku pozycyjnym, rywal wie, że najlepiej jest oddać piłkę lechitom, grać z kontry, zagęścić środek, zastosować agresywny pressing, krótko kryć, a wtedy Lech na pewno sobie nie poradzi. W każdym spotkaniu z wyżej wymienionymi przykładowo rywalami tak właśnie było. Tylko Wisła Płock popełniał proste błędy w obronie, które poznaniacy wykorzystali. Inni przeciwnicy nie dali się tak łatwo ograć bez większego trudu zatrzymując drużynę Kolejorza. Lech gra w podobnym stylu już 4 miesiąc. O dziwo trener Nenad Bjelica regularnie twierdzi, że zespół gra tak jak powinien, a piłkarze ciężko pracują podczas treningów.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 28

  1. ojciec napisał(a):

    Dodałbym jeszcze, że za mało pojedynczych zrywów, takich jak Jevticia w Gliwicach.
    Oni muszą brać grę na siebie i być asekurowani. Jeśli nie – nie ma na co czekać i dawać młodych wychowanków.

  2. Lucas z powiatu gostyńskiego napisał(a):

    podkreslic to krotkim słowem poprostu cienizna, ale kibice lubia ogladac cienizne zauwazylem

    • kilo82 napisał(a):

      Ta, wręcz uwielbiają… Ciężko jest nie oglądać meczu swojej ukochanej drużyny nawet jak gra piach. Niestety artykuł jak najbardziej trafiony, nie jest wielką sztuką rozszyfrowanie naszej gry. My zostawiamy rywalom masę miejsca na boisku, oni nam zazwyczaj nie.

  3. Kibic Lecha napisał(a):

    Lech gra tak samo w każdym meczu więc cała liga o tym wie trener na wiosnę musi mieć przynajmniej dwa schematy gry to pozwoli poukładać zawodników jakich ma do dyspozycji dopiero wtedy będzie można wyciągać konkretne wnioski w tej chwili wszystko jest nic warte a młodzi zawodnicy na pewno Lecha do sukcesu nie poprowadzą oni do drużyny muszą być wprowadzani stopniowo.

  4. GROSZKINS napisał(a):

    Po za tym żaden z bramkarzy nie potrafi szybko wznowić grę po przechwycie, tylko trzyma ją beż sensu ,aż wszyscy wrócą na swoją pozycje i nie ma elementu zaskoczenia.

  5. El Companero napisał(a):

    a wystarczyłaby wymiana kilku celnych prostopadłych podań i wbiegania w pole karne , tyle że dla naszych zawodników to czarna magia. Trałka z Gajosem wola schować się w środku boiska. Do tego trzeba 4-5 ofensywnie grających zawodników na połowie przeciwnika a my mamy dwóch (Jevtic, Maki) Gytkjaer ma ściągac za sobą obrońców w polu karnym.

  6. MaPA napisał(a):

    Niby prawda że wszyscy wiedzą jak z nami grać ale już nie wszyscy wiedzą jak z nami wygrać.Przegraliśmy dotąd trzy mecze.Natomiast my nie wiemy jak grać i wygrywać z rywalami.Te 8 remisów to zasługa defensywy.Wygrywanie przychodzi nam z trudem i mimo na papierze b.dobrej drugiej linii i braku napastnika musimy oglądać remisowe popisy naszych graczy.Do końca roku pewnie nic się nie zmieni.Cała nadzieja że wiosną zła passa się odwróci.

  7. J5 napisał(a):

    Najśmieszniejsze jest to, że niebawem na konferencji w Poznaniu Bjelica ma mieć wykład na temat kontratak jako jedna z form gry ofensywnej Lecha Poznań . A Lech to jedyna drużyna w e- klapie, która nie potrafi grać z kontry. Słuchacze go wyśmieją

  8. pati napisał(a):

    dobry artykuł,poza tym ciągła gra 2 defensywnymi, środka pola nie dominują a póżniej brakuje pomocy w ofensywie

  9. kibol napisał(a):

    dno. oni o Lechu wiedzą wszystko, a my o nich nic (z małymi wyjątkami). Monotonność i brak przyspieszenia jest najbardziej widoczna. Po 10 minutach już nie mam ochoty ich oglądać. Oczywiście oglądam i coraz bardziej się wkurzam. Piłkarze i trenerzy powinni za karę oglądać kilka razy (raz za razem) taki mecz. Może by wtedy grali inaczej.

  10. wagon napisał(a):

    taki tytuł z internetu ‚Trener Bayernu zastosował taktykę dla outsiderów. I to było mistrzowskie posuniecie!’
    nasz trener niestety nie potrafi taktyki dostosować do rywala,

  11. Stary kibic napisał(a):

    Niech nam żyje Prezes Banku Zbożowego, szanowny Pan Nikodem Bjelica!

  12. John napisał(a):

    Gry Lecha nie trzeba szczególnie analizować.Trenerzy drużyn przeciwnych pewnie mówią na odprawie:Panowie,jeśli nie strzelimy sobie sami bramki,to mamy dużą szansę na wygraną.:-)

  13. J5 napisał(a):

    Kiedyś pisałem że wystarczy przetrwać 15- 25 minut meczu z Lechem, aby nasi piłkarze się zniechęcili i wtedy rywal może spróbować strzelić bramkę i wygrać. Niektóre drużyny są zbyt słabe by strzelić Lechowi bramkę ale na tyle mocne w defensywie aby zgarnąć 1 punkt. Wystarczy agresywnie zagrać w środku pola i pozwolić na wrzutki ze skrzydeł na dobrze ustawionych stoperów. Ten schemat powielany przez kolejnych trenerów całą jesień jest skuteczny na grę Lecha. Bjelica nie potrafi dostosować taktyki do rywala

  14. Ekstralijczyk napisał(a):

    Najlepszym rozwiązaniem byłoby, aby do każdego meczu podchodzić inaczej taktycznie, a wtedy rywalowi ciężej by się grało przeciw Lechowi.

    Czy to jest trudne do zrealizowania.?

    Absolutnie nie bo wystarczy dłużej i częściej pracować na treningach.

  15. Wojtek napisał(a):

    Tralka za wolno gra i proste podanie prawie zawsze do tylu

  16. F@n napisał(a):

    U nas jest fatalny środek pola. I taktycznie i personalnie. 0 gry kombinacyjnej, 0 prostopadłych piłek. Ogólnie masakra

  17. wienio napisał(a):

    Prezesi zadowoleni, skauting świetny, transfery przygotowane i przemyślane perfekcyjnie, trener mega zadowolony z siebie i drużyny, piłkarze zadowoleni z gry i formy. Nikt nie ma sobie nic do zarzucenia, a że wszystko jest do dupy i niedługo pies z kulawą nogą nie będzie chciał tego oglądać, a klub staje się pośmiewiskiem… To nic, o to niech martwią się kibice. To ich problem. My się świetnie bawimy za ich pieniądze.

  18. Michu87 napisał(a):

    Nasi za mało grają bez piłki, zero ruchu. Nie wiem z czego to wynika czy z braku sił czy po prostu boją się wziąć ciężar gry na siebie. Więcej wychodzenia na pozycje, podania moja twoja. Takie klepki czasami widać na skrzydłach u nas tyle, że wrzutki ze skrzydeł nic nie wnoszą bo są bez adresata.

  19. Einstein napisał(a):

    Też mi odkrycie. Od 5 lat, z małymi przeblyskami gramy padline. Czyli za jakieś 5 lat dopiero dotrze do was, że zarząd Lecha to pozoranci. No nic, każdy ma swój tryb myślowy.

    • robbie napisał(a):

      A wskażesz jaki polski zespół grał w tym okresie świetnie? Wyniki z Pucharów mówią, że żaden..

    • Einstein napisał(a):

      A to artykuł o Lechu czy o innych klubach?

  20. Pawelinho napisał(a):

    Największym problemem w taktyce Lecha jest to, że zamiast grać szybko na jeden kontakt to Kolejorz rozgrywa piłkę w sposób wolny ślamazarny co akurat nie jest dobrym rozwiązaniem i większość drużyn wystarczy, że się dobrze ustawi i tyle. W taktyce proponowanej przez Bjelicę nie ma elementu zaskoczenia i to jest równie wielki mankament jak brak skuteczności.

  21. kolumb napisał(a):

    Każdy wie,że mecz wygrywa się atakiem a nie obroną, a my ataku ni mamy,a i obrona gubi się pod naciskiem przeciwnika.Środkowi stoją.Brak podań do słabego ataku.Bramkarz i obrona może wpuścić 5 goli,ale atak powinien strzelić 6.Mecz ładny i trzy do przodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.