Najprzyjemniejsze chwile w 2017 roku

W kończącym się pomału nieudanym 2017 roku były momenty zarówno przyjemne jak i nieprzyjemne. Tych gorszych związanych z Lechem Poznań było mimo wszystko więcej niż miłych. Wczoraj krótko je opisaliśmy. Dziś nadszedł czas na wspomnienie bardziej przyjemnych momentów. Niestety żaden z nich nie zapisze się na stałe w historii Kolejorza.


Początek wiosny

Poznańska lokomotywa od pierwszego wiosennego meczu była bardzo mocno rozpędzona. Kolejorz gniótł swoich rywali zarówno w lidze jak i w Pucharze Polski wygrywając często rezultatem 3:0. Praktycznie już po pierwszym spotkaniu z Pogonią wygranym 3:0 można było szykować się na finał Pucharu Polski. Lech odrabiał straty w lidze, gonił lidera, dogonił całą czołówkę mając swego czasu serię 9 gier bez porażki i 6 zwycięstw z rzędu (4 wynikiem 3:0). Niestety. Na końcu dało to ledwo awans do europejskich pucharów, a cały entuzjazm z początku 2017 roku poszedł w niepamięć.


Intensywne lato

Latem cały Lech Poznań próbował wstać z kolan po tym, co wydarzyło się w maju. W czerwcu nie brakowało wielu dobrych informacji płynących z klubu. Transfery, korzystne losowanie europejskich pucharów, a później rozbicie w dwumeczu FK Pelister 7:0. To rekordowy wynik, bowiem nigdy dotąd Lech nie wygrał w dwumeczu na arenie międzynarodowej aż tak wysoko. Rzadko kiedy odrobił też u siebie stratę z wyjazdowego spotkania. Ogranie FK Haugesund znajdującego się wówczas w formie było bardzo miłą wiadomością. Lech przegrywał z Norwegami 0:3, by ostatecznie triumfować w dwumeczu 4:3. Czerwiec i lipiec były dla wszystkich kibiców bardzo emocjonującymi miesiącami. W tym czasie właściwie każdego dnia w klubie działo się coś ciekawego.


Koniec roku

Po serii 5 meczów bez wygranej, wypadnięciu z podium i utracie pozycji lidera należało się obawiać, czy przypadkiem Lech nie straci realnych szans na mistrzostwo jeszcze w tym roku kalendarzowym? Po 0:0 z Piastem atmosfera była jeszcze bardziej nerwowa niż w listopadzie. Nad trenerem i piłkarzami zaczęły zbierać się czarne chmury z których na szczęście nie spadł deszcz. Pod koniec roku Lech zaczął grać lepiej. W innym stylu zdobył 7 punktów w 3 meczach strzelając 4 gole. Między innymi z racji bardzo korzystnych wyników 21. kolejki w której przegrała cała prowadząca trójka Kolejorz przeskoczył z 4 na 2. miejsce w tabeli kończąc nieudany rok i jesień na ligowym podium. Był moment w którym lider mógł nam odjechać na 8 punktów. Ostatecznie mimo kryzysu Lecha skończyło się na strachu i raptem 2 oczkach straty.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 16

  1. Mohito napisał(a):

    Myślalem, że pusta strona będzie po zapowiedzi „Najprzyjemniejsze chwile w 2017 roku” :)

    Jedyne co mi utkwi z tego roku to chyba trybuny na meczu z Utrechtem jak straciliśmy bramkę na samym początku meczu. Zamiast, tradycyjnego, spadku dopingu stadion wstał i przez kilka minut huczało na Bułgarskiej. Sportowo rok do wykasowania.

  2. Grimmy napisał(a):

    Tak oglądam te skróty wiosenne, mecz przeciwko Lechii, to Maja przy bramce skiksował. Nie dość, że się pośliźnął, to jeszcze kilkanaście centymetrów niżej i Kuciak by to butem odbił. Cały Majewski. Strzela z 5 metrów, może wszędzie, to on wali centralnie w środek. No, ale żeby nie było, cesarzowi należy oddać co cesarskie. Rundę wiosenną miał dobrą, co pokazują statystyki – 7 bramek, 4 asysty.

    • Grimmy napisał(a):

      Swoją drogą, mogliście wrzucić filmik z meczu z Legią tej jesieni. Co by nie mówić, to był jeden z przyjemniejszych momentów w roku.

    • tolep napisał(a):

      A propos skrótów, lepiej nie oglądać tego meczu z Utrechtem. Już nigdy. Niech pozostaną wspomnienia z trybun, bo sportowo go przerżneliśmy, a remis 2:2 był prezentem od siędziego…

  3. siwus89 napisał(a):

    Najprzyjemniejszy moment w 2017? Awans do finału PP i to było by na tyle.

  4. milekamps napisał(a):

    Bez wątpienia wygrana 3-0 ze szmatą jak dla mnie.ach jakie to było piękne :-)

  5. Czlo napisał(a):

    Wiele w tym roku zabrakło i gdyby szukać tych naprawdę przyjemnych, dających głęboką satysfakcję i radość chwil… To myślę, że ten artykuł musiałby być pusty.

    Dla mnie wiosna 2017 aż do meczu Pucharu Polski wydaje się być najprzyjemniejszym czasem Lecha. Mimo tego, że bywały wpadki, jak 0:0 z Arką, to było czy 3:0 czy chociażby czasem szczęśliwe zwycięstwo, jak wspomniany mecz z Lechią gdzie Majewskiemu udało się w końcu dać nam upragnionego gola. Wtedy miało się wrażenie, że mimo wszelakich przeszkód i ograniczeń Lechowi uda się zdobyć Puchar i wygrać mistrzostwo, no bo w końcu zwykle udawało się Lechowi jakoś wygrać, więc dlaczego nie? Niestety porażka w majówkę na Narodowym okazała się być początkiem kłopotów, które w różnych formach i postaciach ciągną się cały czas do dziś.

    Zresztą jak wiemy, ciągnie się to pasmo kłopotów nie od tamtego Pucharu, tylko od wielu lat, a okresy jak gra i wyniki Lecha wiosną aż do finału czy mistrzostwo Polski w 2014 roku wydają się niestety być tylko jasnymi plamami na dość ciemnej od jakiegoś czasu osi historycznej. Chciałoby się żeby było odwrotnie i jasno oś była gdzieniegdzie „przyciemniona” i także by Lech był jak FC Basel, Dinamo Zagrzeb czy Viktoria Plizno (można to nawet potraktować jako swego rodzaju szczebelki: „Od Poznania poprzez Plizno i Zagrzeb do Bazylei”), ale jeszcze wiele pracy, mądrych decyzji i inwestycji do tego trzeba w Lechu.

  6. inowroclawianin napisał(a):

    Najprzyjemniejsze chwilę w tym roku…..nie było tego zbyt wiele, a nawet było tyle co na lekarstwo. Początek Bjelicy w Lechu, jego wysokie wygrane. Rewanż z Haugesund, ostatni mecz z tirowka, wygraną u siebie z betonami i to w sumie tyle, ewentualnie jeszcze jakiś pojedynczy mecz o ligowe punkty No i oczywiście kolejne MP juniorów młodszych.

  7. leftt napisał(a):

    A była taka szansa na popełnienie najkrótszego artykułu w historii tego serwisu.

  8. Kosi napisał(a):

    Rok przegrany – cale podsumowanie

  9. tomekmec napisał(a):

    A były takie? Jeszcze na dobicie wywalczyliśmy MP dla ległej w Białymstoku.

    • Grimmy tel napisał(a):

      Wywalczyliśmy puchary dla siebie, a niewiele zabrakło, abyśmy mieli srebro. Co, mieliśmy położyć się jadze, żeby wyruchać Legię, a samemu wypisać się z pucharów? Takiej postawy nie zrozumiem nigdy. Jesteś kibicem Lecha czy Antylegii Poznań?

  10. tomekmec napisał(a):

    Jestem Kibicem Lecha i w pełni się z Tobą zgadzam, co nie znaczy, że mnie krew nie zalewa jak pomyślę sobie o końcowym efekcie naszej walki. Oczywiście to wszystko było następstwem „genialnego” występu w finale PP. Zawsze fair play i należało oczywiście walczyć, ale niesmak pozostał.

    • Mohito napisał(a):

      Pociesz się, że przez kilka minut cała żyleta trzymała kciuki za Kolejorza. :)

  11. J. napisał(a):

    Przypominam, ze kolejorz nie istnieje od bodajze 11 lat.

    • Siódmy majster napisał(a):

      Pisz wielką literą łachudro jak myślisz o naszej drużynie.A teraz wypierdalaj do ścieku, z którego wypełzłeś