Bez króla, ale w czołówce

Ofensywna gra Lecha Poznań od wielu lat opierała się głównie na pozycji wysuniętego napastnika. To zwykle wysunięty snajper odpowiadał za skuteczne wykańczanie akcji i to na nim spoczywała spora odpowiedzialność za wyniki. W ostatnich kilkunastu miesiącach trochę się to zmieniło, ponieważ za zdobywanie goli odpowiadają wszyscy piłkarze, choć i tak jeden z nich wyróżnia się strzelecko na tle zespołu.


Lech Poznań od wielu lat słynął z dobrze obsadzonej pozycji snajpera. Piotr Reiss, Robert Lewandowski czy Artjoms Rudnevs i Marcin Robak, którzy w ostatnich sezonach byli najlepszymi strzelcami ligi to najlepsze przykłady. Nie można także zapomnieć o Łukaszu Teodorczyku. 27-latek to kolejny z napastników, któremu Kolejorz zawdzięcza wiele goli, a który w sierpniu 2014 roku został sprzedany do solidnego europejskiego klubu za wielkie jak na polskie warunki pieniądze.

Popularny „Teo” cztery sezony temu walczył o 11 króla strzelców w barwach Lecha Poznań. Zdobył aż 20 bramek i choć wszystkie z akcji oraz w znacznie mniejszym czasie niż Marcin Robak, to jednak przegrał z zawodnikiem Pogoni Szczecin o dwa trafienia i królem strzelców Ekstraklasy nie został. Po trzech latach doświadczony snajper ponownie sięgnął po tytuł króla strzelców naszej ligi, lecz tym razem już w barwach Lecha Poznań.

Po rundzie jesiennej LOTTO Ekstraklasy 2016/2017 obecny snajper Śląska Wrocław miał 10 bramek w tym aż 6 z rzutów karnych będąc wiceliderem klasyfikacji strzelców. Wiosną 2017 Marcin Robak zdobył dla Lecha Poznań 8 goli kończąc zeszłe rozgrywki ligowe z 18 trafieniami. W tym sezonie po jesieni Christian Gytkjaer także ma 10 bramek, 0 z karnych, ale 12 królem strzelców w barwach Kolejorza raczej nie zostanie.

14 goli ma bowiem Marco Paixao z Lechii Gdańsk, 15 Caritos z Wisły Kraków, 16 Jakub Świerczok z Zagłębia Lubin, a 18 bramek Igor Angulo z Górnika Zabrze. Są to bardzo dobre rezultaty przez które Duńczyk może już nie dogonić żadnego z tych napastników do 20 maja. Ligowy sezon 2017/2018 jest wyjątkowy, gdyż dawno w rundzie jesiennej nie było w naszej Ekstraklasie aż tylu skutecznych napastników, jak obecnie.

Warto dodać, że ligowy rekord bramek w przypadku Christiana Gytkjaer to 19 goli w sezonie 2016 ligi norweskiej. Duńczyk został wówczas królem strzelców Tippeligaen dokładając do tego dorobku Puchar oraz Mistrzostwo Norwegii. Póki co 10 jesiennymi trafieniami 28-latek wyrównał wynik z sezonu 2015, kiedy grał w dobrze nam znanym od lata FK Haugesund.

Przypomnijmy, że dotąd lechita był królem strzelców Ekstraklasy 11 razy. Pierwszym królem strzelców w barwach naszego klubu był legendarny snajper Kolejorza, Teodor Anioła. W latach 1949 – 1951 poznański napastnik zdobył łącznie aż 61 goli i trzy razy z rzędu zostawał najlepszym strzelcem polskiej ligi. W kolejnych latach najskuteczniejszymi zawodnikami w Ekstraklasie byli jeszcze inni lechici w tym m.in. Andrzej Juskowiak, Piotr Reiss, Robert Lewandowski, a przed Marcinem Robakiem jeszcze Artjoms Rudnevs. Łotysz mógł pobić rekord Jerzego Podbrożnego, jednak wiosną 2012 roku zdobył tylko 4 gole przy 18 strzelonych bramkach jesienią.


Królowie strzelców w barwach Lecha Poznań:

Rok 1949, Teodor Anioła – 20 bramek
Rok 1950, Teodor Anioła – 21 bramek
Rok 1951, Teodor Anioła – 20 bramek
Rok 1983, Mirosław Okoński – 15 bramek
Rok 1990, Andrzej Juskowiak – 18 bramek
Rok 1992, Jerzy Podbrożny – 20 bramek
Rok 1993, Jerzy Podbrożny – 25 bramek
Rok 2007, Piotr Reiss – 15 bramek
Rok 2010, Robert Lewandowski – 18 bramek
Rok 2012, Artjoms Rudnevs – 22 bramki
Rok 2017, Marcin Robak – 18 bramek

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 17

  1. Mohito napisał(a):

    Ani słowa o Bartku Ślusarskim? :)

  2. Grimmy napisał(a):

    Wynik Gytkjaera na pewno nie można nazwać imponującym. Szczególnie, jeśli bliżej przyjrzeć się jak jego bramki przekładały się na punkty dla nas. Połowę swojego dorobku strzelił w 2 meczach (Piast – 2; Termalica – 3). Pozostałe 5 strzelił w 5 różnych meczach. W 14 meczach z 21 nie udawało mu się trafić do siatki ani razu. W meczach z Piastem strzelił na 3 – 1 i na 5 – 1. Choć jego bramka na 3 – 1 uspokoiła mecz, nie był to tzw „winning goal”. Takie zanotował jedynie z Wisłą Płock i w rewanżowym z Termaliką. W pierwszym meczu z Termaliką jego gol otworzył wynik meczu. Jedynie w rewanżowym meczu z Termalicą, można śmiało powiedzieć, że wygrał nam mecz. Więcej się spodziewaliśmy po nim…Choć czy było to oczekiwania oparte na jakichkolwiek racjonalnych przesłankach lub faktach? Przychodził do nas piłkarz z dobrym nazwiskiem, król strzelców w Norwegii, po dość okazałym transferze na zaplicze bundesligi – czyli w miejscu gdzie się gra w miarę poważną piłkę. Jednak też po nieudnej półrocznej przygodzie z tą ligą (19 meczów w TSV, tylko 2 bramki). Znaliśmy nazwisko, znaliśmy statystyki, znaliśmy opinię redakcji i stanowisko naszego klubu. Przekaz był: sprowadzamy gwiazdę. No i wszyscy myśleliśmy, że będzie nam samodzielnie wygrywał mecze, choć 98% z nas nie widziało na oczy Gytkjaera w akcji. Tak sobie myślę, że chyba trzeba być trochę bardziej stonowanymi w euforii, gdy sprowadzamy piłkarzy, których nigdy w życiu nie mieliśmy okazji obserwować „w naturalnym środowisku”. Uważam, że Gytkjaera stać na więcej niż nam pokazał w tym półroczu. Mecz z Bruk-Betem Termaliką wlał sporo nadzieji w nasze skołatane serca. Mam nadzieję, że od wiosny Gytkjaer będzie częściej tym Gytkjaerem z meczu z BBT, a nie tym z tych 14 meczów ligowych, gdzie snuł się po boisku i człapał ospale, a setkę gdy miał – co wtedy zdarzało mu się raz na 3 mecze, marnował w iście konkursowym stylu.

    • B_c00L napisał(a):

      Racja. Bardziej niz ilosc strzelonych bramek martwi mala ilosc dobrych meczow w jego wykonaniu. Oby ten hattrick okazal sie przelomowy. Jego problemem jest mala ilosc okazji strzeleckich jakie funduja mu partnerzy. Kazde pudlo jest przez to pamietane bardziej. Jak masz w meczu 2 okazje i obie spartolisz (a byly takie mecze) to wyryje sie to w naszej pamieci bardziej, Gdyby mial po 6 sytuacji na mecz i strzelal po 1 bramce na mecz to mimo, ze zmarnowal 5 okazji postrzegalibysmy go jako bardzo bramkostrzelnego. Mysle, ze wygladalby najlepiej w towarzystwie drugiego napastnika, z ktorym mogly pograc krotka pilka po ziemii w trojkacie z Jevticiem ale do tego potrzebnaby byla zmiana taktyki a na to sie nie zanosi. Jesli przestaniemy grac na sile do lini z bezsensownymi wrzutkami tylko pogramy pilka jak w ostatnim meczu to Gytkjaer ma jeszcze szanse dogonic czolowke strzelcow. Cos mi podpowiada, ze Angulo juz nie bedzie taki bramkostrzelny bo Gornik straci kilka zebow (moze i sam Angulo odejdzie) i walczyc beda tylko o pozostanie w osemce. Paixao i Carlitos moga byc w zasiegu ale Swierczoka juz chyba nie dogoni.

  3. J5 napisał(a):

    Choć styl gry Gytkjaera nie za bardzo mi pasuje, to jednak ostatni mecz sezonu w jego wykonaniu zrobił na mnie wrażenie. Gol w zamieszaniu pod bramką w kontakcie z przeciwnikiem , gol sam na sam z bramkarzem, czy gol z akcji po przedryblowaniu kilku obrońców robią wrażenie. Mnie się wydaje że jak Gytkjaer dobrze przepracuje zimę, to będzie można wiosną powiedzieć że król się budzi. Zresztą nie skreślałbym jego szans w walce o koronę strzelców w tym sezonie. Tak naprawdę pomimo 10 bramek jesienią , Gytkjaer nie jest chyba obrońcom i bramkarzom dobrze znany. Często był niewidoczny, nieraz wsadził tam gdzieś nogę i nie wiadomo jak piłka wpadła do siatki. Wydaje się że wiosną dla defensywy rywali napastnik Lecha będzie jeszcze mało znany ( jego gra, styl), i będzie dla nich zaskoczeniem tak długo, aż nie nauczą się jak przeciw niemu skutecznie grać. A jeśli do Lecha przyjdzie jeszcze jeden napastnik, i być może będą w jakiś meczach grać dwójką w ataku, to może być dopiero ciekawe…

  4. Bart napisał(a):

    A ja, uwzględniając formę Gytkjaera z rundy jesiennej, formę całego Lecha oraz wsparcie jakie otrzymywał od pomocników, uważam te 12 bramek Gytkjaera w 26 meczach we wszystkich rozgrywkach za dobry wynik. Oczywiście jego dorobek mocno podreperował hattrick z Bruk Betem bez którego wyglądałoby to przeciętnie, a tak jest przyzwoicie.

    Skoro pomimo wyżej wspomnianych okoliczności strzelił te 12 bramek, to na wiosnę może lepiej. Wierzę w niego!

  5. Kibic Lecha napisał(a):

    O Duńczyku ani słowa ale na swojej stronie pokazujecie inteligencje która budzi wątpliwosci poniewaz ogłośiliśćie już transfer zawodnika Jagielonii niejakiego Tomasika a z punktu kibica nie ma znaczenia czy ten zawodnik trafi do Lecha czy nie inteligencja jeszcze raz inteligencja Lechy jest tego warty

    • Cinek napisał(a):

      Kolegę jeszcze chyba trzyma po sylwestrze :D Z tym całym Tomasikiem to czekam na oficjalne info na stronce Lecha, lub potwierdzenie na kkslech. Całe info ze stron takich jak przeglądsportowy lub transfery.info można o kant stołu rozbić ;)

    • J5 napisał(a):

      Śmiać mi się dzisiaj chciało jak PS wycofywał się z tego transferu Tomasika, którego nam wcześniej wciskali

  6. Michu87 napisał(a):

    Gytkjaer jest takim cichym zabójcą, potrafi strzelać z bardzo mało komfortowych pozycji. Co daję mu to dużą przewagę, jedynie do czego można się przyczepić to do sytuacji sam na sam czasami za bardzo podpalał się i walił w bramkarza. Myślę, że stresowała go niemoc strzelecka i przez to podejmował złe decyzje pod bramką przeciwnika. Obiektywnie to dobry napastnik, który przy wsparciu drugiej linii strzeli sporo goli.

  7. 07 napisał(a):

    Napastnik ”żyje” z podań a Gytkjaer nie miał odpowiedniego wsparcia. Spójrzcie na liczby, na asysty. Jevtić , Makuszewski, Majewski, Situm, Trałka, Gajos – to od nich miał dostawać piłki. A ile ich było? Za słabe liczby mają również obrońcy. Oni też mogą asystować. Zachwycamy się Kostewych -em , ale liczby ma słabe. Facet biega w tą i z powrotem, może więc ktoś mu podpowie, że może też coś od czasu do czasu coś strzelić , lub dograć koledze piłkę, by ten mógł dołożyć tylko nogę, aby strzelić gola… proste.

  8. Grimmy napisał(a):

    Napastnik żyje z podań, jest to niewątpliwie prawda. Jednak napastnik wiele musi zrobić, aby te podanie dostać. Musi być aktywny, walczyć z obrońcami, wychodzić na pozycję – grać bez piłki, uprzedzać obrońców – zbiegając na bliższy słupek, cofać się do lini pomocy, może – jeśli umie – przedryblować obrońcę itd. Były takie mecze, gdzie Gytkjaer był bardzo pasywny i niewiele robił aby ułatwić pomocnikom podanie mu piłki. Kiedy piłka była mu podawana, to nie potrafił jej przyjąć, a ta odskakiwała mu na 3 metry. Czasem gdy już miał piłkę, nie potrafił celnie podać do kolegi stojącego/biegnącego jakieś 10 metrów od niego. Kilka dobrych sytuacji w ten sposób zmarnowaliśmy. Bądźmy szczerzy. Cała drużyna funkcjonowała co najwyżej średnio w rundzie jesiennej. Tylko do obrony nie można mieć większych pretensji. Chociaż były mecze, gdzie potrafiła się rozsypać (Górnik, Lechia, pierwszy z Zagłębiem). Czasem popełnialiśmy kastastrofalne błędy w obronie (głównie Lasse Nielsen), ale na szczęście bez większych konsekwencji. Zespół źle funkcjonował, co już napisałem. Wyglądał źle fizycznie – głównie motoryka, przeciwnicy wyglądali na szybszych, dynamiczniejszych, szybciej reagujących na boisku. Zespół wyglądał źle mentalnie. Nie było kolektywu, gra oparta na zrywach, brak takiej pozytywnej, sportowej agresji, mentalnie rozsypywaliśmy się po stracie bramki, nie potrafiliśmy wygrywać meczów, kiedy pierwsi traciliśmy bramkę. Źle dobierana taktyka – na przykład na Górnik. Każdy wiedział, jak lubi grać Górnik, cofnięty, liczący na kontry i stałę fragmenty gry. Zamiast dać im grać piłką, Bjelica stwierdził, że lepiej grać „swoje”. Czyli utrzymywanie się przy piłce, większość piłkarzy na połowie rywala, odsłonięcie się na kontry – pach, pach i po meczu. Mała elastyczność taktyczna, w kółko graliśmy podobnie, przeciwnicy mieli nas dobrze rozszyfrowanych. Taktyka źle dobrana pod wykonawców, głównie myślę tutaj o Gytkjaerze. Długie piłki od obrony, wysokie piłki z bocznych sektorów w pole karne na osamotnionego Gytkjaera, który nie jest przesadnie dobry w grze głową. Do czego zmierzam? Ano do tego, że trudno jest błyszczeć pojedynczym graczom, kiedy cała drużyna źle wygląda. Łatwiej jest zagrać zajebisty mecz i zbierać pochwały, kiedy wszyscy grali dobrze, a mecz kończy się wynikiem 5 – 0. Mam nadzieję, że Bjelica zrozumiał swoje błędy, bo to do niego mam główne pretensje za słabą grę w poprzedniej rundzie.

  9. Michu73 napisał(a):

    Gytkiear mnie nie przekonuje (oczekiwania były znacznie wyższe) ale muszę uczciwie przyznać, ze broni się liczbami. Te 12 bramek to całkiem niezły wynik. Wsparcie reszty zespołu nie było wystarczające wbitej rundzie ale tak jak napisał wyzej Grimmy, Duńczyk tez powinien dać więcej od siebie tzn. Być bardziej aktywnym, wychodzić na pozycje, nie chować sie za obrońcami przeciwnika podczas rozgrywania ataku pozycyjnego. Podsumowując, na pewno stać go na więcej i po solidnym przepracowaniu zimy noże Jam dać dużo radości. Konkurent do składu potrzebny od zaraz. Bez tego transferu daleko nie zajedziemy a Gytkiearowi bedzie trudniej zmobilizować sie do ciężkich treningów.

  10. stowoda napisał(a):

    Napastnik jak sama nazwa wskazuje NAPADA. Nie broni, nie pomaga, napada. Strzela bramki – OK, nie strzela „jest bardzo daleko od OK”. Ostatni przykład Sheridan dobry gdy strzelał, gdy ” się zaciął” po prostu go wy… bo. Mi osobiście brakuje bramek… obrońców. Pamiętamy przecież Douglasa i jego statystyki. Gumny- 4 asysty, Kosta-3 asysty, Dilaver – 1 bramka, Vujadinović – 1 asysta to dotychczasowy „dorobek” obrony. A powinni „dorzucać do gara” co najmniej 5-8 bramek. Na razie mają jedną. Np Guma miał nie raz dobrą okazję i zamiast strzelać, podawał.

  11. inowroclawianin napisał(a):

    Gdyby Gytkjaer był skuteczny to mógł by mieć teraz jakieś 4-5 goli więcej, ale zmarnował sytuacje w ważnych meczach. Królem strzelców raczej nie zostanie, ale liczę że zacznie strzelać na miarę tego szumnego przyjścia i na miarę swych zarobków. Ciekaw jestem ilu z czołowych strzelców nadal będzie strzelalo wiosną w Ekstraklasie..

  12. arek z Debca napisał(a):

    Mnie tez nie przekonuje. Coraz bardziej mi przypomina Vojo, ktoremu tez od dzwona wychodzil jakis mecz choc byl kontuzjogenny a Gytkjaer sie trzyma. Moze ten hat-trick da mu kopa na nowy sezon.

  13. Ekstralijczyk napisał(a):

    Jeśli ofensywa będzie na wysokim poziomie to Gytkjaer może strzelać jak na zawołanie, ale to i tak nie będzie oznaczało tytułu króla strzelców bo konkurencja spać nie będzie.