Wspomnień czar: Charakter dawnego Lecha w Kielcach

W cyklu „Wspomnień czar” przy okazji większości meczów w nieco nietypowy sposób wracamy w artykułach do przeszłości wspominając na luzie krótko dawne mecze Lecha Poznań z danymi rywalami. Nie zabraknie filmików, naszych osobistych wspomnień i odczuć czy starych fotek z archiwum KKSLECH.com dotyczących dawnych spotkań Kolejorza. W zależności od rywala czasem jeden odcinek będzie ciekawszy, a czasem drugi trochę mniej. W każdym razie przypomnicie sobie występy Lecha Poznań przeciwko danemu klubowi od tej najciekawszej strony.


W dzisiejszym odcinku stałego i przedmeczowego cyklu cofamy się do początków rywalizacji Lecha z Koroną, która jest krótka, liczy raptem 12 lat i nie składa się nawet z 30 meczów. Dziś przypominamy krótko trzeci pojedynek obu drużyn w historii oraz drugi rozegrany w Kielcach. W rozgrywkach 2005/2006 ekipa Kolejorza zremisowała z „Koroniarzami” 0:0 u siebie oraz 1:1 na wyjeździe. W następnym sezonie już w 3. kolejce rozegranej dnia 12 sierpnia 2006 roku drużyna Lecha Poznań zawitała do Kielc na mecz z Koroną, która była wówczas nieznacznym faworytem tamtej potyczki.

Lech na wyjazdowy bój z „Koroniarzami” udał się po zwycięskim horrorze nad Wisłą Płock 3:2 oraz po remisie z Zagłębiem w Lubinie 0:0. Z kolei Korona przed meczem z Lechem była po remisie u siebie z Wisłą Płock 0:0 i po triumfie w 1. kolejce nad Arką w Gdyni wynikiem 3:0. Kielczanie 12 lat temu mieli naprawdę niezłą na papierze ekipę z Pawłem Golańskim, Hernanin, Grzegorzem Boninem, Aleksandrem Kwiekiem czy Marcinem Kaczmarkiem na czele. We wspominanym dzisiaj przez nas meczu od początku zagrali byli lechici – Maciej Mielcarz i Marcin Klatt, a także późniejszy lechita Marcin Robak. Dodatkowo na ostatnie minuty na boisku pojawił się kolejny gracz związany niegdyś z naszym klubem, Paweł Sasin.

W sierpniowy, sobotni i ciepły wieczór na Kolporter Arenę przybyło 12243 kibiców w tym liczna grupa fanatyków Kolejorza. Było to wtedy szybkie, ofensywne spotkanie w którym mimo wszystko lepiej grała Korona. W 33 minucie po wrzutce z lewej strony głową uderzył Marcin Klatt, który z pomocą Krzysztofa Kotorowskiego zdobył bramkę. Minęło parę minut i poznaniacy przegrywali już 0:2 po tym jak z błędu Marcina Wasilewskiego skorzystał wbiegający w pole karne Marcin Kaczmarek. „Wasyl” w tamtej sytuacji przeliczył się myśląc, że Krzysztof Kotorowski na czas wyjdzie z bramki, dojdzie do piłki i ją złapie. „Kotor” nie dał jednak rady, natomiast prawy obrońca Lecha zamiast wybić piłkę na rzut rożny czy na aut pozwolił Kaczmarkowi na wbiegniecie w nasze pole karne, gdzie lewy pomocnik kielczan tylko przyłożył nogę.

W obecnych czasach Kolejorz przegrywając w Kielcach 0:2 zapewne dałby sobie spokój z dalszą grą lub biłby głową w mur aż do 90 minuty. Wtedy oglądaliśmy jednak Lecha za kadencji Franciszka Smudy, który zawsze dodawał nam wielu emocji. Tuż na początku drugiej odsłony głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakuba Wilka trafił Marcin Wasilewski. Lech poszedł zaciosem i w 73 minucie gry tym razem po wrzutce z rogu Rafała Murawskiego doprowadził do remisu 2:2 za sprawą celnej główki Bartosza Bosackiego. Tym samym poznaniacy wywieźli z Kielc remis, a tamten mecz należał do najbardziej zaciętych spotkań Lecha z Koroną w historii.

W Kielcach obie drużyny najczęściej dzieliły się zresztą punktami, a nam wypada wierzyć, że pojutrze tak nie będzie. Kolejorz stracił już za dużo punktów, by znów potknąć się w konfrontacji z niżej notowanym rywalem i nie wygrać 10 raz z rzędu na wyjeździe. Oby tylko nasza drużyna jako pierwsza nie straciła gola w Kielcach jak latem 2006 roku, bowiem wówczas ciężko będzie nawet o 1 oczko.


Korona Kielce – Lech Poznań 2:2 (2:0)
Bramki: 33.Kotorowski – sam. 37.Kaczmarek – 48.Wasilewski 73.Bosacki
Widzów: 12243
Skład Korony: Mielcarz – Golański, Doković, Hernani, Bednarek – Bonin, Hermes, Kwiek (79.Zganiacz), Kaczmarek (84.Sasin) – Robak, Klatt (76.M.Kowalczyk).
Skład Lecha: Kotorowski – Wasilewski, Kucharski, Bosacki, Wojtkowiak – Zakrzewski, Scherfchen, Murawski, Wilk (83.Wachowicz) – Dembiński (61.Zając), Pitry (46.Micanski).

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







1 Komentarz

  1. J5 pisze:

    To jest chore że taki klub jak Lech Poznań zwiesza głowę po straconej bramce, lub łapie jakąś taką niemoc, że ciężko stworzyć sytuację bramkową. Skoro po sezonie ma odejść Bjelica, może warto byłoby pomyśleć o jakimś psychologu sportowym, albo może zatrudnić Franza aby przy linii i w szatni ” motywował” naszych piłkarzy:)

Dodaj komentarz