Przedmeczowa analiza Lech – Jagiellonia

W niedzielne popołudnie czeka nas hit 27. kolejki LOTTO Ekstraklasy w którym Lech Poznań zmierzy się przy Bułgarskiej z Jagiellonią Białystok. Mimo ostatnich wyników obu drużyn faworytem najbliższej potyczki z racji gry przed własną publicznością jest Kolejorz, który na swoim obiekcie jest niepokonany od blisko roku.


Za 3 dni na Inea Stadionie odbędzie się bardzo ciekawe spotkanie ofensywnie usposobionych zespołów w którym o sukcesie danej drużyny może zdecydować dyspozycja dnia lub indywidualność w zespole. Lech Poznań chcąc utrzymać chociaż miejsce na podium po tym weekendzie musi ten mecz wygrać.

Mocne strony Jagiellonii

Najmocniejszą stroną Jagiellonii jest przede wszystkim jej obecna forma. Białostoczanie wygrali 5 meczów z rzędu przeskakując z 3 na 1. miejsce w ligowej tabeli i odskakując Lechowi Poznań aż na 8 punktów. Jaga postawiła zimą na wzmocnienia, które błyskawicznie zaaklimatyzowały się w nowym zespole podnosząc poziom drużyny. Siłą Jagiellonii jest efektownie grająca ofensywa. W wysokiej formie są m.in. dynamiczni skrzydłowi – Novikovas czy Frankowski oraz klasyczna „10” Pospisil, który na początku tego roku jest bardzo skutecznym zawodnikiem. Okresami bardzo przyjemnie ogląda się grę bardzo ofensywnie usposobionego zespołu grającego szybko z pierwszej piłki. Jaga to lider Ekstraklasy, który na dodatek na wyjazdach zaliczył bilans 7-3-3. Nie ma w lidze innej drużyny, która poza swoim obiektem notowałaby aż tak dobre rezultaty.

Słabe strony Jagiellonii

Pomiędzy grą Jagi w ofensywie a w defensywie jest spora różnica. Trochę dziwi, że tak ułożony zespół w każdej formacji nie dorobił się jeszcze klasowego bramkarza. Na razie wiekowy Mariusz Pawełek popełniający od lat proste błędy wygrywa rywalizację z jeszcze starszym Marianem Kelemenem, ale bez wątpienia jest jednym z najbardziej czułych punktów rywala. To samo można powiedzieć o bocznych obrońcach przeciwnika mających więcej cech ofensywnych niż defensywnych. Mimo dobrej gry białostoczan na wyjazdach Jagiellonia i tak straciła poza swoim obiektem więcej goli niż Lech poza Bułgarską. Jaga posiada też węższą ławkę rezerwowych od Kolejorza z której oprócz Sheridana oraz ewentualnie Świderskiego nie ma kogo wpuścić jeśli drużynie by nie szło.

Największa gwiazda rywala

Największą gwiazdą Jagiellonii jest w tej chwili 28-letni skrzydłowy Arvydas Novikovas. To lewonożny pomocnik z Litwy, który w tym sezonie ligowym w 24 występach zdobył już 6 goli i zaliczył 5 asyst. Novikovas słynie z dynamicznej gry i mocnego strzału. Tej wiosny doskonale uzupełnia się z Bezjakiem, Frankowskim, Pospisilem czy Cernychem. W niedzielę prawdopodobnie zagra na lewej pomocy, dlatego Robert Gumny zapędzając się do ofensywy musi pamiętać, że jeśli straci piłkę, to nie zdąży już wrócić za dynamicznym Litwinem. Na Novikovasa trzeba w niedzielę bardzo mocno uważać.

Jak może zagrać Jagiellonia?

Jagiellonia ma na razie 8 punktów przewagi nad Lechem i 3 oczka nad Legią. Choć gra bardzo ofensywnie, zawsze o zwycięstwo, to mimo wszystko za 3 dni nie musi wygrać w Poznaniu za wszelką cenę. Spodziewamy się Jagiellonii wyrachowanej, która będzie starała się odzyskiwać piłki w środku pola, czekać na straty Lecha w centrum boiska, a później wyprowadzać po nich szybkie kontry skrzydłami. Potencjał ofensywnych piłkarzy Jagiellonii jest podobny do potencjału naszych zawodników. Wydaje się także, że piłkarze Jagiellonii są aktualnie w bardzo wysokiej dyspozycji, zatem Lecha czeka na pewno trudniejszy mecz niż w Warszawie.


Jak powinien zagrać Lech?

Żeby Lech pokonał Jagiellonię musi rozegrać po prostu bardzo dobry mecz. Być może nawet lepszy od tego z Legią. Białostoczanie potrafią grać w piłkę, mają też dobrych zawodników stworzonych do gry z kontry, dlatego Lech do zwycięstwa potrzebuje sporej konsekwencji taktycznej, unikania prostych błędów w środku pola, unikania głupich strat i dobrej skuteczności. Skuteczność pod bramką Pawełka może odegrać za 3 dni kluczową rolę. Jeśli Lech zagra tak jak w pierwszej połowie ze Śląskiem, to nie ma szans na sukces, jednak jeżeli powtórzy grę z drugiej odsłony spotkania w Warszawie wtedy jak najbardziej może pokusić się o zwycięstwo. W niedzielę trzeba atakować w rozważny sposób, by nie dawać Jagiellonii szans do szybkich kontr skrzydłami. Goście w pojedynkach 1 na 1 mogą mieć przewagę.

Łyk statystyk Lech – Jagiellonia (11.03.2018)

Preferowana taktyka rywala: 1-4-2-3-1
Najwyższy zawodnik z pola rywala: 196 cm – Cillian Sheridan
Najniższy zawodnik z pola rywala: 175 cm – Rafał Grzyb, Przemysław Frankowski
Średnia wieku kadry rywala: 26,2
Średnia wieku kadry Lecha: 25,6
Średnie posiadanie piłki Lecha u siebie: 54%
Średnie posiadanie piłki rywala na wyjeździe: 49,4%
Bramki rywala do przerwy: 17
Bramki rywala po przerwie: 23
Bramki Lecha przed przerwą: 15
Bramki Lecha po przerwie: 20
Największy atut rywala: gra skrzydłami
Największy mankament rywala: boki obrony

Nasz typ

Wiele wskazuje na niedzielne zwycięstwo Lecha. Poznaniacy nie wygrali żadnego z 7 ostatnich meczów z Jagiellonią. Przegrali 5 razy w tym 3-krotnie u siebie dwoma golami. Na dodatek Jaga ma serię 5 z rzędu zwycięstw. Cały czas nie będzie wygrywała tak samo jak Lech cały czas nie będzie przegrywał z tym rywalem. W ostatnim czasie poznaniacy sprawiają wrażenie drużyny, która powoli łapie rytm. Ten mecz może być dowodem na to. Stawiamy na jednobramkowe zwycięstwo Lecha i spotkanie w którym nie zabraknie emocji do samego końca.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 18

  1. Jam napisał(a):

    Jak zagrają tak jak w 2 połowie w wa-wie, to pewnie skończy się ze 3 do tyłu.

  2. abc napisał(a):

    sędziuje Musiał który ma inne podejście do „gry rękoma”……… W ost. meczu Jagi nie odgwizdał ewidentnego karnego dla Jagi za celowe zagranie ręką prze Stolarskiego…….może będzie chciał oddać to co zabrał ??? Jaja będą jak zawodnik Jagi zagra podobnie jak Stolarski i Musiał gwizdnie karnego…..a jak nie gwizdnie to kibice Lecha nie odpuszczą już jego przyjacielowi z Płocka……..

  3. J5 napisał(a):

    Nie oglądałbym się na statystyki bo one nic nie znaczą. Jeśli Kolejorz chce wygrać to w niedzielę musi rozegrać najlepszy mecz w sezonie ze skutecznością podobną do tej kiedy Lech zlał tu Jagę 6:1. Olewactwo, człapanie po boisku czy oglądanie się na sędziego nic tu nie da. To zwycięstwo można tylko wyszarpać

  4. John napisał(a):

    Czy ja wiem, czy wiele wskazuje na zwycięstwo Lecha?7 ostatnich spotkań bez zwycięstwa Lecha ,5 przegranych,w tym 3 u siebie dwoma bramkami.Jagiellonia w bardzo dobrej formie co widać i po ich grze,jak i po 8 punktach przewagi nad Lechem.Skład mają mocny, a na to niewiele ludzi zwraca uwagę,większą uwagę zwraca się na Lecha i Legie z ich transferami z kosmosu.:-)A Jagiellonia gorszego składu nie ma,ma tylko węższą kadrę.Wiadomo Lech gra u siebie ,a u siebie nie przegrywa, choć wcale nie gra jakoś porywająco.
    To,że wiele wskazuje na zwycięstwo Lecha to raczej myślenie, że każda seria się kiedyś kończy.
    O serii wyjazdowej Lecha można by tak pisać przy każdym meczu,a seria meczów bez zwycięstwa trwa w najlepsze.
    Pisaliście też że Jagiellonia dokonała wzmocnień,tak jak by Lech nie mógł ich dokonać,bo gość z zza granicy nie wygryzł by Trałki.:-)Lech idzie w ilość i to krótkoterminową ,Jagiellonia ma z 18 zawodników na dobrym poziomie i nimi gra.Sprzeda to sprowadzi kogoś ,że nie będzie różnicy jakości ,Lech sprzeda to wypożyczy 4,5 i kupi 2 uzupełnienia ,po czym za pół roku najlepiej by się ich pozbył.I jak widać po Jagiellonii nie kasa gra.Skauci i trener Lecha dają du*y,zarząd to samo.

    • enow napisał(a):

      Niby kas nie gra, ale jak przeanalizujemy ostatnich 10 lat to ile mistrzostw Jaga zdobyła?
      Ile trofeów zdobyły kluby, tak zwane kopciuszki?
      Jaka nie ma takiego ciśnienia, to jest zupełnie inny klub niż legia czy Lech, tam wszyscy są zadowoleni z podium i walki do końca. U nas niestety drugie miejsce to porażka.

  5. slavo1 napisał(a):

    Niestety jestem pesymistą co do wyniku tego meczu. Jaga ma lepszych, lepiej zgranych zawodników niż Legia, szybszych, lepiej przygotowanych do gry z kontry, wybieganych…. A wszyscy wiemy co by się stało (realnie a nie dobro-życzeniowo) na klozetowej, gdyby azjaci wykorzystali połowę ze swoich kontr…. A Jagiellonia tak gra od zawsze – z kontry, do tego jest przygotowana i szkolona. Oby moje słowo się w gówno obróciło, ale obstawiam 1:3 i 11 pkt straty do lidera i definitywny koniec naszych marzeń o Majstrze 2018

  6. Mohito napisał(a):

    Panie tu nie ma co analizować tylko dzwonić po Marciniaka. :D

  7. Legat3 napisał(a):

    A Ja mam nadzieje że piłkarze wezmą sobie do serca słowa „TurboKrzewiny”:

    „Tu w Poznaniu, w całej Wielkopolsce wszyscy na was liczą. Wiecie, że macie wsparcie od nas z trybun od zawsze i będziemy z wami do końca. Wy macie ten herb na piersi, ja biegam z orzełkiem. Wy biegacie z herbem, który dla wielu ludzi w Poznaniu i Wielkopolsce bardzo wiele znaczy. Mam nadzieję, że o tym wiecie. I będziecie szanować te barwy i walczyć jak najlepiej potraficie”

    i końcówka sezonu będzie dla nich! I dla Nas!
    Tylko Lech!

  8. białoczarny napisał(a):

    Napiszę wam tylko tyle, że wasza wygrana bardziej przybliży legię do mistrzostwa niż was

  9. Alcatraz napisał(a):

    Musimy wygrać , takie są na chwilę obecną warunki zdobycia mistrzostwa.
    Przy obecnym trenerze to może być trudne, bo my nie patrzymy na przeciwnika przecież, czyli taktyki pod jagę nie będzie.

    Trzeba liczyć na wzrost dyspozycji Lecha oraz zmęczenie przeciwnika.
    Mimo wszystko wierzę w zwycięstwo.

  10. abc napisał(a):

    gratuluje rzetelności oceny. Jaga ma krótka ławkę ??? Moim zdaniem ma 22 grajków na podobnym poziomie czego nie można napisać o Lechu. Para stoperów a raczej 5 to największa siła Jagi, taki Szymonowicz to mega talent a jest obecnie 4-5 opcją na stoper i z konieczności jest przestawiany na defensywnego pomocnika gdzie też sobie radzi (podobnie jak Kwiecie). Obaj jakby grali teraz na stoperze to byliby kandydatami do reprezentacji. Dla odmiany jak widzę w Lechu Janickiego to widzę że odstaje od grupy. Słabością Jagi jest obecnie Wlazło ale akurat w środku pomocy to Lech nie ma kim straszyć (a w Jadze na ławie są lepsi). Bramkarz ??? rzeczywiście, Pawełek robił wiele błędów ale w Jadze o dziwo gra sezon życia, jeszcze nic nie zawalił a do tego gra dobrze nogami, zresztą na ławie jest Kelemen który miałby pewny plac w Lechu a to daje do myślenia…..siła Jagi jest według tego artykułu Sheridna….dobre, Jaga chciała się go tak samo pozbyć jak Tomasika. Gość jest drewniany i nic nie daje poza walką, całe szczęście że Jaga trafiła na super napastnika który robi różnicę i to jest jej siła. Podobnie jak 2 Słoweniec który wchodzi (na razie) z ławki, widać że ma potencjał i będzie kończył sezon w 11 kosztem Novikowasa lub Frankowskiego. Niby Jaga ma problemy na bokach obrony tylko że taki Tomasik byłby obecnie 3 opcją bez szans na wygranie rywalizacji w Brazyliczykiem i Islandczykiem (super zmiana w Wisłą). Jadze udało ukryć się fakt że chce się pozbyć Tomasika dzięki czemu skasowali za niego trochę grosza…..a na koniec wydaje mi się nieprawdopodobne że Jaga może wygrać 6 mecz pod rząd, może nawet przegrać ale analiza drużyny została zrobiona przez laika.

    • alvaro9 napisał(a):

      Zgadzam się, że analiza zrobiona na odpierdol i w oparciu na jakichś pojedynczych obejrzanych meczach. Jednak trochę kolega podkoloryzował – Kelemen to owszem, czołowy bramkarz ligi, nie mniej jednak Burić i Putnocky to absolutny ligowy top. A Szymonowicz i Kwiecień może i mają zadatki, ale na chwilę obecną Janicki przykrywa ich czapką, nawet pomimo swoich błędów (chociaż wiosną ich już praktycznie nie popełnia). A na odejście Tomasika Jaga przygotowała się już latem ściągając Guilherme, nie był już im potrzebny, nie mniej jednak na pewno nie byłby numerem 3 bo gdyby go nie sprzedali to na 99% nie ściągali by tego Islandczyka :)

  11. mateo napisał(a):

    jak nie wygramy z Jagiellonia to o Mistrzostwie mozemy zapomniec.

  12. kb55 napisał(a):

    Jaga potrafi grać szybko, często bilardowo, bez przyjęcia piłki. Lech gra na ogół ślamazarnie, holuje piłkę i spowalnia, jakby mieli zamulone komputery. Nie rozumiem argumentacji Redakcji, która uważa, że jak się pięć razy pod rząd przegrało, to teraz bardzo prawdopodobne jest zwycięstwo, zupełnie tak jakby piłka nożna była jakąś ruletką. Zresztą nawet w ruletce, jeśli pięć razy pod rząd wypadło czarne, to za szóstym razem prawdopodobieństwo, że wypadnie czerwone, jest takie samo jak, że będzie czarne.

Dodaj komentarz