Dom kontra wyjazd

Pojutrze przed bardzo wysoką jak na polskie warunki frekwencją dojdzie do hitowego starcia Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok. Z racji meczu w Poznaniu faworytem do zwycięstwa jest Lech dla którego bój z obecnym liderem LOTTO Ekstraklasy to już ostatnia szansa, by włączyć się do realnej walki o tytuł Mistrza Polski w trwającym sezonie. W niedzielę liczą się tylko 3 punkty.


Niedzielny bój na szczycie będzie pojedynkiem ekip, które są mocne odpowiednio u siebie oraz na wyjazdach. Za niecały miesiąc minie rok, kiedy Lech po raz ostatni przegrał w Poznaniu. Na razie ma serię 5 zwycięstw przed własną publicznością z rzędu. Lech u siebie zanotował dotąd bilans 9-3-0, gole: 24:6. Jako jedyny w bieżących rozgrywkach u siebie jeszcze nie przegrał i stracił tylko 6 bramek. W zestawieniu domowym z 30 punktami jest drugi, ale jeśli pojutrze wygra wówczas będzie już pierwszy.

Twierdza Bułgarska to od miesięcy prawdziwy atut Lecha Poznań dzięki któremu Kolejorz w ogóle ma jeszcze matematyczne szanse na tytuł Mistrza Polski. Na wyjazdach lechici ugrali tylko 13 oczek, czyli aż 11 mniej od Jagiellonii. Białostoczanie poza swoim obiektem wywalczyli 24 punkty notując bilans 7-3-3, gole: 18:15. Nie ma w lidze innej drużyny od Jagiellonii, która grałaby na wyjazdach aż tak dobrze. Nawet jeśli w niedzielę gracze Ireneusza Mamrota przegrają na Inea Stadionie, to i tak w zestawieniu wyjazdowym będą niedoścignieni.

Jagiellonia Białystok w tym roku kalendarzowym wygrała na wyjeździe z Piastem Gliwice 2:0 oraz tym samym wynikiem pokonała Legię Warszawa. Po raz ostatni poległa na wyjeździe w grudniu przegrywając ze Śląskiem we Wrocławiu 0:1. Jeżeli Kolejorz wygrałby do końca sezonu wszystkie wyjazdowe spotkania wówczas tak nie dogoniłby Jagi w liczbie zwycięstw na obcym terenie. Lech Poznań ma na razie raptem 2 wyjazdowe triumfy w tym ostatni zaliczony 20 sierpnia podczas gdy do końca rozgrywek 2017/2018 zaliczy jeszcze tylko 4 wyjazdowe spotkania.

W niedzielę przeciwko swojej byłej drużynie będzie mógł zagrać Maciej Gajos. Obecny kapitan „niebiesko-białych” wystąpił w ostatnim wygranym przez Lecha Poznań meczu z Jagiellonią Białystok, który odbył się w marcu 2015 roku. Jeszcze w tamtej samej rundzie „Gajowy” występujący w Jadze strzelił nam bramkę przy Bułgarskiej po bezpośrednim uderzeniu z rzutu wolnego. 27-latek W barwach klubu z Podlasia przez ponad 3 lata rozegrał 108 spotkań w których strzelił 23 gole i zaliczył 14 asyst.

Przez kontuzję pojutrze przeciwko swojemu byłemu klubowi nie wystąpi Maciej Makuszewski. „Maki” w łącznie 48 występach w barwach Jagiellonii Białystok zdobył 9 goli i zanotował 5 asyst. Jagiellonia Białystok, która tej wiosny wygrała wszystkie mecze bardzo poważnie traktuje spotkanie z Lechem Poznań. Już dziś zameldowała się w Opalenicy, by w sobotę móc ćwiczyć na naturalnej murawie. Początek niedzielnej potyczki o 15:30 na Inea Stadionie.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 9

  1. Grucha napisał(a):

    Będę. Żeby choć ze 3 mecze spośród tych 11, które zakończyły się remisami Kolejorz wygrał. Jakże inne byłyby nastroje

  2. 07 napisał(a):

    Wyjazdy Lecha w sezonie 17/18 – liczba zwycięstw.
    Wrzesień – ch.j
    Październik – c..j
    Listopad – ch..j
    Grudzień – c..j
    Styczeń – nie grali
    Luty – c..j
    Marzec – ch.j
    Można nie wygrać, meczu , dwóch, ale to co oni odpierd…. to już kpina.
    Pewnie winny jest var lub Marciniak, no może boiska :)

  3. arek z Dębca napisał(a):

    Rok temu z podziałem punktów byłaby teoretyczna szansa a teraz nie ma już ostatniej szansy, jest po ptokach. Co z tego, że może jakoś szczęśliwie wygramy z Jaga i Lechią jak przyjdzie wyjazd i znowu remis albo w tyte.

  4. inowroclawianin napisał(a):

    Gdyby na wyjazdach grali tak jak u siebie to już teraz byśmy myśleli kogo los nam przydzielić w el. LM. No właśnie i tak gdybamy od lat. To jest jakaś paranoja wyjazdowa. Źle podejście psychiczne, słabe zaangażowanie i złe taktyki. Tu wina po stronie sztabu i zawodników. Kolejny sezon stracony. WIELKA SZKODA bo legła jest w tym sezonie najsłabsza od lat. A prowadzi Jaga, która z budżetem nawet na podium by się nie załapała. Lech nie potrafi wydusić nawet minimum potencjału, gra poniżej możliwości. Najbardziej rażą remisy, ich liczba zatrwazajaca. Świadczy to o tym że Lech nie potrafi wygrywać za wszelką cenę, nie potrafi przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, czyli nie ma jaj.

  5. J5 napisał(a):

    Mam nadzieję że zawody odbędą się uczciwie, bez manipulacji czarnych sprzedajnych złodziei, którzy będą chcieli w bandycki sposób promować swoją ulubioną drużynę. Mam nadzieję że dla tej mendy z Plocka sezon w LM już się skończyl, MS Rosja 2018 obejrzy sobie tylko w tv. Oby Musiał zachował się godnie i nie dołączył do tego łysego złodzieja

  6. daniel napisał(a):

    @j5
    Ale o co chodzi? Dotknal reka w polu karnym? Dotknal! Czego sie doszukiwac. Mogli nie tracic bramki w drugiej minucie to by placzu nie bylo. A godnie to znaczy jak? Tak jak ze Slaskiem?

    • arek z Dębca napisał(a):

      Daniel, nie znasz przepisów. Nie każda ręka to rzut karny.

    • Siódmy majster napisał(a):

      @daniel-oglądałeś mecz Tottenham -Juventus?Jak nie to powstrzymaj się od komentarzy nt.Marciniaka , a jeśli tak to z czym Ty człowieku masz jeszcze problem?Znasz się na piłce?Jak się znasz to zauważyłeś ile rąk nie gwizdnął w tym meczu ten łysy kibic Szmaty Warszawa?Uznał,że te sytuacje, o wiele bardziej ewidentne niż Kostewycza nie nadają się na rzut karny.Więc nie gwizdnął.Ale zagranie Ukraińca zakwalifikował jako rzut karny.Gdzie tu logika i konsekwencja? O co tu chodzi? Rozumiesz czy mam łopatą nakłaść Ci do głowy,że Marciniak regularnie okrada Lecha Poznań w meczach z Legią.Sędziując mecz Tottenham-Juve dał na to stuprocentowy dowód i powinien trafić do prokuratury.Ale może Ty własnie jesteś kibicem Legii i dla Ciebie nie ma tu niczego dziwnego.

    • inowroclawianin napisał(a):

      Daniel, ze Śląskiej to był karny przeciw Lechowi na rzekomym faulu na koseckiej, którego faktycznie być nie powinno, więc nie wiem co masz na myśli.