Z Gdańska do Poznania i na odwrót

W piątkowym meczu Lech Poznań – Lechia Gdańsk (początek o godzinie 20:30) szansę gry może otrzymać czterech zawodników, którzy w przeszłości reprezentowali barwy obu klubów. Dwóch piłkarzy ma nawet spore szanse na wyjście pojutrze w pierwszym składzie i na występ przeciwko swoim byłym zespołom już nie po raz pierwszy w sportowej karierze.


W grupie piłkarzy mających szanse na grę w meczu Lecha z Lechią są m.in. 34-letni uniwersalny obrońca, Grzegorz Wojtkowiak oraz 33-letni skrzydłowy, Sławomir Peszko. Ten pierwszy sprawował w przeszłości funkcję kapitana Kolejorza i reprezentował „niebiesko-białe” barwy przez 6 lat. W tym czasie zdobył wraz z naszym klubem mistrzostwo, krajowy puchar, Superpuchar Polski oraz 2-krotnie awansował do 1/16 europejskich pucharów. „Dyzio” zaliczył w Lechu Poznań 150 występów z czego ponad 120 ligowych. Dla klubu z Bułgarskiej zdobył łącznie 4 gole w tym 3 w lidze i to w dodatku we wszystkich wygranych spotkaniach do zera oraz głową po stałych fragmentach gry.

Grzegorz Wojtkowiak po powrocie z Niemiec do Polski kilka razy miał okazje rywalizować z Lechem i nie może wspominać tych konfrontacji zbyt miło, bowiem zwykle to poznaniacy byli górą. Drugi z byłych zawodników Kolejorza, Sławomir Peszko, który w 2010 roku sięgnął wraz z naszym klubem po tytuł do pewnego momentu także nie błyszczał w meczach przeciwko Lechowi. Przebudził się dopiero we wrześniu 2016 roku, kiedy zaliczył asystę drugiego stopnia przy samobójczym golu Macieja Wilusza. W marcu ubiegłego roku wyleciał z boiska za czerwoną kartkę, a na dodatek spinkę na murawie z byłym lechitą miał Nenad Bjelica.

Sławomir Peszko w barwach Lechii Gdańsk
null

„Peszkin” wrócił do Polski z Niemiec pod koniec letniego okienka transferowego 2016. Były reprezentant naszego kraju identycznie jak swego czasu Grzegorz Wojtkowiak – był wiodącym zawodnikiem Lecha Poznań. Dynamiczny skrzydłowy napędzał ofensywę „niebiesko-białych” od lata 2008 do końca 2010 roku. W tym czasie będąc jednym z liderów ofensywy został zdobywcą Pucharu Polski, Mistrzem Polski, wygrał Superpuchar Polski i 2-krotnie awansował do 1/16 europejskich pucharów. Sławomir Peszko latem 2010 roku podpisał lukratywny kontrakt, ale w wypadku dobrej zagranicznej oferty po roku chciał odejść z klubu czego nie ukrywał. Niespodziewanie filigranowy skrzydłowy zdecydował się na wyjazd z Polski już w grudniu 2010 roku nie dając wcześniej żadnych oznak o planowanym wyjeździe z Lecha Poznań do Niemiec, a konkretnie do FC Koeln. W piątek przy Bułgarskiej mogą zagrać obaj byli lechici. Największe szanse na to ma „Peszkin”, który prawdopodobniej wystąpi na lewej pomocy.

Aktualnie w Lechu Poznań gra też trzech byłych lechistów, którymi są Łukasz Trałka, Maciej Makuszewski oraz Rafał Janicki. Defensywny pomocnik Kolejorza reprezentował barwy gdańskiego klubu w Ekstraklasie i na jej zapleczu. W 2008 roku był czołowym pomocnikiem „biało-zielonych” strzelając dla nich 5 goli w tym 2 samobójcze. Trałka w zespole Lechii rozegrał w sumie 33 spotkania. Więcej i dłużej w Gdańsku pograł Maciej Makuszewski. 29-latek reprezentował „biało-zielone” barwy od wiosny 2014 do końca 2015 roku. W 75 meczach strzelił 13 bramek i zanotował 17 asyst. Zimą 2016 były kapitan lechistów przeniósł się do portugalskiego klubu Vitorii Setubal, gdzie grał bardzo mało. Latem został wypożyczony z Lechii Gdańsk do Lecha Poznań na jeden sezon, a po rozgrywkach 2016/2017 definitywnie wykupiony.

Prawy pomocnik Kolejorza, który w 2016 roku zaliczył w Gdańsku asystę przy trafieniu Marcina Robaka a w październik zdobył bramkę głową nie jest ulubieńców kibiców Lechii. Nie wiadomo tak naprawdę dlaczego, gdyż swego czasu był w Gdańsku lubiany, sprawował funkcję kapitana i strzelił wiele ważnych goli w tym np. Legii Warszawa.


Trzecim lechistą i to takim prawdziwym w drużynie Lecha Poznań jest Rafał Janicki. 26-latek został latem na 2 lata wypożyczony z gdańskiego klubu. Prawonożny stoper rozegrał dla Lechii prawie 200 meczów w tym 176 ligowych w których zdobył 4 gole. Janicki trafił do Gdańska przed sezonem 2010/2011. Od kolejnych rozgrywek był już podstawowym obrońcą tej drużyny. Jesienią obecny piłkarz Kolejorz nie został zbyt chłodno przywitany w Gdańsku, choć można było spodziewać się negatywnej reakcji tamtejszych kibiców. W końcu zeszłej wiosny mówił on w mediach, że jeśli odejdzie to tylko za granicę, Lechia ma najlepszy skład w lidze, a on sam czuje się lechistą.

Rafał Janicki i Grzegorz Wojtkowiak cieszą się z gola dla Lechii strzelonego Lechowi
null


Zarówno Lechu Poznań jak i w Lechii Gdańsk przed laty pracowali też trenerzy. Asystent Czesława Michniewicza kilkanaście lat temu, czyli Rafał Ulatowski szkolił Lechię Gdańsk pod koniec jesieni 2011 roku. Poprowadził „biało-zielonych” w 4 meczach po czym po 1 zwycięstwie i 3 porażkach został zwolniony. Dłużej, bo rok w Gdańsku pracował Jerzy Brzęczek, a więc były pomocnik Lecha Poznań, który wraz z naszym klubem zdobył w latach 90-tych tytuł Mistrza Polski. Brzęczek poprowadził Lechię w 30 meczach. W 3 spotkaniach z Kolejorzem jego ekipa przegrała. Wygrał za to m.in. z Legią Warszawa wiosną 2015 roku po golu Macieja Makuszewskiego.

Oprócz wspomnianego wyżej Grzegorza Wojtkowiaka, Sławomira Peszki, Łukasza Trałki, Rafała Janickiego oraz Macieja Makuszewskiego nie można zapomnieć o jeszcze innym byłym lechiście ważnym dla naszego klubu. W 2014 roku pod koniec letniego okienka transferowego z rezerw gdańskiego klubu do Poznania trafił Zaur Sadaev, który wcześniej grając w Lechii strzelił nam 2 bramki. W czerwcu 2015 roku już jako zawodnik Kolejorza i ulubieniec kibiców święcił zdobycie Mistrzostwa Polski. Wcześniej zimą 2011 roku Lech wyjął z Lechii też Huberta Wołąkiewicza, który w Gdańsku spędził 3 lata, aczkolwiek ten transfer nie był tak udany, jak wypożyczenie Czeczena.



Przy Bułgarskiej jeszcze gorzej poszło napastnikowi Grzegorzowi Królowi, który kilkanaście lat temu przeszedł z Lechii bezpośrednio do Lecha. W ciągu ostatnich kilkunastu lat odwrotny kierunek, czyli z Lecha do Lechii wybrało łącznie kilku zawodników. Latem 2014 roku Mateusz Możdżeń miał wyjechać za granicę, a wyjechał za granicę Wielkopolski lądując w Lechii Gdańsk. Wcześniej do „biało-zielonych” na wypożyczenie powędrował wychowanek naszego klubu Jakub Wilk, który dla lechistów zdobył 2 bramki w tym gola z rzutu wolnego w konfrontacji z Legią Warszawa, która m.in. przez to trafienie nie została swego czasu mistrzem. Odpowiednio 10 i 12 lat temu bezpośrednia z Lecha do Lechii przeszli jeszcze Tomasz Midzierski i Paweł Buzała. Ten drugi dla gdańskiego klubu rozegrał ponad 150 meczów zdobywając 39 goli.

Oczywiście nie są to jedyni zawodnicy występujący w Lechu Poznań oraz w Lechii Gdańsk w ostatnich latach. Kibice z pewnością mogą kojarzyć m.in. Mateusza Machaja, który teraz błyszczy w I-lidze czy nieco starszych piłkarzy takich jak Arkadiusz Miklosik lub Krzysztof Brede. Ten drugi jako 20-latek miał 2 podejścia do Kolejorza, ale nigdy nie zrobił u nas kariery. Po zawieszeniu butów na kołku był choćby asystentem trenera w Lechii Gdańsk. Teraz Brede jest samodzielnym szkoleniowcem Chojniczanki Chojnice będącej aktualnie wiceliderem Nice I-ligi 2017/2018.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 11

  1. Kuba napisał(a):

    Cieszymy sie ze Maki jest u nas to jest mega pozytywny gościu. Czekamy Maki 😀

  2. Grimmy napisał(a):

    „W 2008 roku był czołowym pomocnikiem „biało-zielonych” strzelając dla nich 5 goli w tym 2 samobójcze” Uwielbiam to zdanie :)

  3. ArekCesar napisał(a):

    Jakoś Maki w zielonym źle wygląda :)

  4. Ekstralijczyk napisał(a):

    Transfery z Lechii do Lecha można uznać na ”+”.

    Sadaev w mistrzowskim sezonie dał zespołowi bardzo dużo.

    Maki strzela i asystuje.

    Janicki potrafi nieźle zastąpić jak ktoś wyleci z podstawowego składu.

    • Lech Gol napisał(a):

      Warto jednak pamietac, ze Makuszewski wypromowal sie w Jagiellonii. Sam nie rozumiem dlaczego Lechia go „odpuscila”?

    • Grimmy napisał(a):

      Widzisz, @Lech Gol, nie rozumiesz, bo Ty próbujesz ogarnąć temat w sposób racjonalny i logiczny, a jeśli chodzi o politykę kadrową w Lechii, racjonalizm i logika okazują się bezsilne. Taki burdel jaki panuje tam w strukturach decyzyjnych, to trudno uwierzyć myśląc o klubie, który ma ambicje aby być jedną z trzech głównych sił polskiej piłki. Ten klub jest tak głupio zarządzany, że aż nie zdziwie się, jeśli z hukiem spadną piętro niżej. Jeśli nie w tym sezonie, to w następnym…

  5. robson napisał(a):

    Skoro te transfery z Gdańska zazwyczaj są udane, to latem warto by było postarać się o Sławczewa, który mógłby u nas rozwiązać problem z pozycją nr 8.

    • Kosi napisał(a):

      Rowniez o tym myslalem. Ciekawy grajek i reprezentant.

    • 07 napisał(a):

      Wątpię, aby udało się go ściągnąć. Oni dostali troche grosza i będą chcieli pozbyć się tych którzy zawodzą.

  6. Klaus napisał(a):

    Peszko to tak od nas uciekał że do widzenia nie zdążył powiedzieć- frajer