Na chłodno: Ze spokojem przed siebie

Cykl „Na chłodno” to stałe dopełnienie materiałów meczowych w których w trochę inny sposób przyglądamy się meczom Lecha Poznań, ogólnej grze zawodników czy indywidualnej postawie piłkarzy. Czasem poruszamy też aktualne sprawy dotyczące naszego klubu w bardzo chłodny sposób. O wszystkim przeczytacie w poniedziałek lub we wtorek po każdym spotkaniu poznając nasze szczere zdanie na temat danego meczu. Od lata 2016 w materiałach „Na chłodno” przyglądamy się również temu, co dzieje się w Lechu (głównie pod względem transferów), oceniamy działania zarządu lub ich brak bacznie spoglądając na sytuację wokół klubu.


Witamy wszystkich internautów w poniedziałkowym „Na chłodno”. Za nami kolejny piękny wiosenny dzień w którym humory mogą dopisywać. Od początku marca oglądamy Lecha Poznań naszych marzeń. Lecha pewnego siebie, ambitnego, walecznego, grającego w piłkę, który wie co robić na boisku, by wygrywać. Metamorfoza poznaniaków aż szokuje i chyba dzięki tej niespodziewanie dobrej postawie zespołu wszyscy kibice są teraz bardzo szczęśliwi, mile zaskakiwani, pełni entuzjazmu oraz wiary, że może jednak uda się zdobyć to o czym wszyscy marzymy. 11 marca przy stanie 0:1 w meczu z Jagiellonią drużyna Kolejorza traciła do prowadzących białostoczan aż 11 punktów. Teraz mamy 9 kwietnia i Lech Poznań jest przed Jagą w tabeli o 1 oczko m.in. dzięki pokonaniu wtedy ekipy z Podlasia, a także innym, bardzo ważnym zwycięstwom takim jak to sobotnie.

Nie da się ukryć, że zwycięstwo w Krakowie dałoby Lechowi niewiele gdyby nie udało się pokonać Górnika. Poznaniacy chcąc grać z Legią u siebie oraz kończyć ten sezon przy Bułgarskiej musieli być w dwójce po sezonie zasadniczym. Presja przed starciem z zabrzanami była jeszcze większa, bowiem po ostatnich meczach z Legią, Jagiellonią, Lechią oraz Wisłą wrócił entuzjazm i wiara wśród kibiców. Wszyscy rzucili się na bilety, każdy chciał obejrzeć Lecha w piękny słoneczny dzień na żywo, a idąc na Bułgarską nigdy nie ma przecież gwarancji zwycięstwa. To tylko sport, nieprzewidywalna polska liga w której dzieją się różne rzeczy, dlatego nie można w niej nikogo lekceważyć czy zgubić koncentracji nawet na moment.

null
null

Przy stanie 0:0 w Poznaniu, w Białymstoku zespół Jagiellonii przegrywał, natomiast Legia prowadziła z Pogonią. To oznaczało spadek Lecha na 3. miejsce z którego na 1. lokatę bramką na 1:0 dźwignął nas Kamil Jóźwiak. Kiedy Niklas Barkroth przy stanie 1:0 spowodował rzut karny wielu chwyciło się za głowy. Bramka na 1:1 stracona kwadrans przed końcem oznaczała bowiem spadek na 3. lokatę za Jagę, która przegrywała 1:3 i Legię, która wygrywała 3:0. Już wtedy sytuacja była jasna – Lech skończy na 3. pozycji albo na 1. miejscu. I wtedy w 81 minucie strzał oddał Łukasz Trałka, który wyprowadził Kolejorza na prowadzenie. Takiego szału po bramce nie było już dawno. Stadion wręcz eksplodował, szło poczuć atmosferę, której nie było już dawno, a przede wszystkim dało się odczuć moc rosnącego na oczach prawie 37 tysięcy mocnego mentalnie Lecha Poznań idącego w kierunku majstra. Kolejorz wygrał, bo w końcu nauczył się grać pod presją. Znów jest silny psychicznie tak jak do 2 maja zeszłego roku i znów kipi z niego pozytywna energia połączona z dużą wiarą we własne umiejętności/możliwości.

Gol Łukasza Trałki na 2:1 był absolutnie kluczowy. 6 minut po bramce na 1:1, która niszczyła wszystko co zespół wypracował sobie w Krakowie nasza drużyna potrafiła odpowiedzieć kolejnym trafieniem, by w 94 minucie golem na 3:1 spowodować już wielką ulgę. O takie pozytywne emocje właśnie chodzi. Takie mecze, jak ten z Górnikiem 7 kwietnia są później wspominane przez lata.

Jeszcze w marcu baliśmy się o utratę realnych szans Lecha Poznań na tytuł przed 30. kolejką mając małe nadzieje na pozycję w dwójce po sezonie zasadniczym. Teraz Kolejorz jest liderem o którym w lutym po meczach z Arką, Koroną czy nawet ze Śląskiem nawet nie było warto marzyć. Lech prowadzi w lidze, gdyż sam zaczął grać dobrze, punktować dobrze i jeszcze lepiej wykorzystywać potknięcia rywali co nie zawsze umiał robić. Sezon zasadniczy LOTTO Ekstraklasy 2017/2018 był specyficzny. Nie ma co ukrywać, że nasz zespół podczas większości meczów spisywał się słabo, czasem przeciętnie i na pewno dużo poniżej możliwości oraz przede wszystkim – oczekiwań kibiców. Passa ponad 7 miesięcy bez wyjazdowej wygranej nie była przypadkiem. Lech Poznań aktualnie lideruje, ponieważ po słabych wyjazdach umiał rehabilitować się u siebie. Nawet kiedy lechitom nie szło, to w Poznaniu grając przed własną publicznością często umieli wyszarpać zwycięstwo albo chociaż nie przegrać jak na przykład z Wisłą Kraków. Kolejorz w sezonie zasadniczym spisał się średnio co nie ulega żadnej wątpliwości, ale lideruje zasłużenie, bo zdobył najwięcej punktów potrafiąc radzić sobie m.in. z Legią czy Jagiellonią. Jeśli „niebiesko-biali” doczołgają się do tytułu, który zależy tylko od nas wtedy te 4 stracone oczka z ostatnią Sandecją pójdą w niepamięć.

Lech Poznań gra wreszcie to o czym wszyscy marzyli. Jest liderem, jednak ma tylko 1 punkt przewagi nad Jagiellonią i Legią. Kolejorz jest mocny, wszystko zależy od niego, ma dobry terminarz, bardzo wiele atutów przed startem fazy finałowej, więc nie będzie niespodzianką jeśli doczłapie się do Mistrzostwa Polski. Przed nami 6 bardzo ważnych tygodni w tym 7 meczów w których będzie trzeba dać z siebie absolutnie wszystko. Będą trudne momenty, być może będzie trzeba gonić wynik, mogą pojawić się pauzy za kartki, kontuzje, może być złe sędziowanie, lecz mając wspólny cel jesteśmy wszyscy razem w stanie osiągnąć to o czym marzymy i na co zasługujemy po niezbyt udanych latach 2016-2017. Celem zespołu nie jest już poprawa formy czy elementów, które jeszcze na początku marca szwankowały. Teraz celem jest utrzymanie wysokiej dyspozycji drużyny, która jak najbardziej wystarczy do tego, by 20 maja o 20:00 każdy mógł uklęknąć i wznieść ręce do góry. Kibicujemy, trzymamy kciuki wierząc, że praca jaką wykonują wszyscy w zespole Lecha Poznań da nam końcowy efekt, który cały czas pozostaje w sferze marzeń. Ze spokojem patrzymy przed siebie wierząc, że krok po kroku da się pokonać wszelkie przeciwności, które czekają Kolejorza w fazie finałowej. Lech Poznań ma wszystko, żeby świętować 20 maja tylko najpierw sam musi dać z siebie absolutnie wszystko w każdym elemencie, aby po 3 latach odzyskać tytuł.

Zmieniając temat. Nadal nie milknie sprawa Reissa i jego wywiadu w TVP Sport. Piotr Reiss ostro pojechał po kibicach, Lechu i rozpętał burzę, którą szybko może się nie zakończyć. Kto był w sobotę na stadionie ten mógł na żywo zobaczyć reakcję kibiców. Dwa transparenty z jasnymi hasłami były jak najbardziej trafione, a sam zainteresowany powinien po prostu wyjść, przeprosić wszystkich, przyznać się do głupoty, którą walnął i już więcej na pewien temat się nie odzywać.

Na koniec. W niedzielę odszedł z tego świata legendarny kibic Lecha Poznań oraz sponsor klubu w latach 80-tych, Henryk Zakrzewicz. Odszedł od nas ważny dla klubu człowiek bez którego wsparcia nie byłoby sukcesów Kolejorza w latach 80-tych z czego każdy kibic, nawet niepamiętający tamtych czasów, powinien zdawać sobie sprawę. W obecnych czasach tak bezinteresownych ludzi kochających „niebiesko-białe” barwy, jak „Luluś” już nie ma. W ostatnich latach mimo swoich problemów m.in. mieszkaniowych był tzw. „dobrym duchem” Lecha Poznań, który zawsze był blisko drużyny, Kolejorza i całego klubu. Pan Henryk odszedł od nas nad ranem w niedzielę, kiedy większość kibiców odsypiała sobotni mecz. Odszedł widząc wcześniej Lecha Poznań na ligowym szczycie, czyli tam, gdzie Kolejorz ma skończyć sezon 20 maja. Wypada wierzyć, że Pan Henryk z góry będzie śledził mistrzowską fetę już za niespełna 6 tygodni. Ten sukces byłby także dla niego.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 30

  1. ArekCesar napisał(a):

    W tym tekście są słowa na temat Lulusia, które powinny się znaleźć wśród 7 cytatów „…Pan Henryk odszedł od nas nad ranem w niedzielę, kiedy większość kibiców odsypiała sobotni mecz. Odszedł widząc wcześniej Lecha Poznań na ligowym szczycie, czyli tam, gdzie Kolejorz ma skończyć sezon 20 maja…”

  2. mól napisał(a):

    Bardzo dosadne transparentny o Reissie, niestety prawdziwe.
    Zamiast wyrazu „spokój” użyłbym raczej, z nadzieją i wiarą, do celu!

  3. Dafo napisał(a):

    Trzeba tylko albo aż utrzymać twierdzę Bułgarska i być czujnym na wyjazdach. Najbardziej obawiam się meczu z Wisłą Płock. Dobrze wszyscy pamiętamy jak się skończył nasz ostatni mecz u nich. W tym sezonie mamy straszną sinusoidę nastroju od chęci rozszarpania piłkarzy i zwolnienia trenera po wielki optymizm i nadzieję. Pozostaje mieć tylko wiarę że Bielica dobrze przygotował piłkarzy fizycznie, będzie potrafił ich zmotywować i nie będzie się frajerzył jak jeszcze kilka miesięcy temu bo jak wróci Lech z końca tamtego roku lub początku tego czyli bez wiary i frajersko tracący punkty to się bardzo zdenerwuje bo tak blisko mistrzostwa nie byliśmy już dawno i jeszcze przy tak korzystnym terminarzu. Ale trzeba być dobrej myśli! W GÓRĘ SERCA!

    • anonimus napisał(a):

      Najbardziej trzeba się obawiać meczów ale z Wisłą z Krakowa, z Jagą i jeśli będzie decydujący o MP z Legią. Na szczęście Korona ma głowie mecz w PP choć to walczaki i stawią opór ale Lech pierwszy mecz powinien spokojnie wygrać. Vuja musi przypilnować Kaczarawę i będzie bardzo dobrze.

    • tomasz1973 napisał(a):

      No łatwo nie będzie, ale takiego gówna jak wówczas w Płocku już chyba nie zagrają, to był jeden z najsłabszych meczy w tym sezonie w naszym wykonaniu, a trochę tych słabych było.

  4. Misha napisał(a):

    Mam nadzieje, ze mecz z Korona zaczniemy od minuty ciszy dla „Lulusia”. Tacy ludzie godni sa uczczenia.

  5. Bolek napisał(a):

    W porównaniu z zeszłym sezonie, wydaje się nie być kwasów w drużynie celem spełniania indywidualnych zachcianek czy widzimisię na treningach. Będzie Majster!!

  6. siwus89 napisał(a):

    Z jednej strony nie ma co się przesadnie podpalać, ale z drugiej strony natomiast jak tu nie wierzyć kiedy widzi się, że w końcu mamy drużynę bardzo silną mentalnie, która potrafi grać pod ciężarem presji jaka ostatnio na nich spoczywa. Śląsk,(Legie przemilcze z wiadomych powodów) Jagiellonia, Wisła, Górnik, w każdym z tych meczy gdy traciliśmy bramke,potrafiliśmy odpowiednio zareagować i zwyciężyć. Jak wszyscy wiemy kiedyś taka sytuacja oznaczała porażkę. Jeszcze ponad miesiąc temu, po kilku pierwszych meczach na wiosnę nie zapowiadało się, że w końcu coś się zmieni i zaczniemy grać lepiej niż jesienią. Nagle Lech ni stąd, ni zowąd wystrzelił z formą ale nadal nic nie zależało od nas. Aż w dwóch ostatnich kolejkach dopisało nam szczęście, wyniki ułożyly się idealnie pod nas, a my to wykorzystaliśmy i siedzimy dzisiaj w fotelu lidera. Ilu z nas szczerze przewidziało taki scenariusz? Przy dobrych układach drugie miejsce to był maks na co realnie mogliśmy liczyć. Dawno nie nie dopisywało nam tak szczęście i to jeszcze w tak kluczowym momencie. W końcu wszystko zależy tylko od nas,nie musimy kalkulowac czy ktoś się potknie tylko spokojnie robić swoje jak dotychczas. Wygraliśmy bitwe, ale musimy wygrać jeszcze wojne.

  7. Bolek napisał(a):

    W ogóle chyba na wszystkich możliwych portalach jest gadka o wywiadzie Reissa (zarówno sportowych jak i kibcowskich) i ponownie grillowany jest temat fuzji z Amicą. Dzięki Ci kurwa Reiss!! Kolejorz miał wiele legend (notabene jedna z nich odeszła) ale nikt tak bezczelnie na forum mediów ogólnokrajowych nie kpi ze swojego klubu. I nawet te 100 bramek nie daje prawa do rzucania kłód pod nogi Klubowi, który ponoć kochasz!! A jak kochasz działaczy, którzy wpędzili Lecha w długi przez co fuzja z Amiką była dla nas ok to jedź sobie do Szczecina!!

  8. Siódmy majster napisał(a):

    Jak na chłodno to przygotowujmy się na chłodzenie szampanów.Oczywiście mimo tego pełna koncentracja,zapieprz na maksa i pokora wobec rywali,którzy mogą nam tytuł sprzątnąć sprzed nosa.

  9. Raul napisał(a):

    Reiss sądząc po wpisie na facebooku jest zadowolony z siebie i raczej nie ma zamiaru nic odszczekiwać ;) I co ciekawe ma kilku przydupasów w komentarzach

    • radpoz napisał(a):

      Bo chyba oprócz poznańskich kibiców( jak widać we wspomnianych komentarzach) jego poprzednia wypowiedź została przyjęta neutralnie/pozytywnie, a że wie że z Lechem póki co nie powspólpracuje, to tworzy swój obraz „legendy”

    • radpoz napisał(a):

      *jak widać we wspomnianych komentarzach -nie wszystkich

  10. MaPA napisał(a):

    Teraz to będzie zupełnie inna gra.Z tej grupy nikt nie spada ale zastanówmy się o co każda z drużyn gra?.Moim zdaniem Korona,Górnik,Wisła Kraków i Zagłębie specjalnie nie będą się wysilać.Co nie znaczy że się położą.Lech,Jagiellonia i Legia to zespoły które realnie walczą o MP.Natomiast Wisła Płock może napsuć krwi wszystkim.Oni mają przy dobrej sytuacji szansę na grę w Pucharach i do tego chyba chcą w nich grać.Lech jest obecnie na fali ale do samego końca musi zachować koncentrację.Tu jest jeden mecz i każda wpadka jest nie do odrobienia.Trener jak i zawodnicy mają szczególną okazję zdobyć jakieś trofeum.Dla niektórych może być to pierwsze a dla innych ostatnie.Mam nadzieję że w Lechu wszyscy grają do jednej bramki.Oby mecz 20 maja z Legią dał nam upragniony tytuł Mistrza Polski a jednemu z udzielających się na tm forum okazję do zmiany nicka:).

    • tomasz1973 napisał(a):

      Koronie i Górnikowi to sądzę, że najbardziej zależy na PP, Zagłębie nie walczy już o nic, tak jak i Wisła K.
      Wisła Płock chce pucharów, oni chyba nigdy w nich nie występowali, przynajmniej ja nie pamiętam, Brzęczek to jak widać ambitny trener, a część zawodników widzi możliwość wypromowania się i oni chyba realnie myślą o 4 miejscu, bo pierwsza 3 już chyba taka zostanie. legia ma 1, albo 2 dodatkowe mecze, a to przy ich emerytach może duzo znaczyć w tak krótkim czasie. Diabli wiedzą co z Jagą, oni mają totalny zjazd, ale w końcu kiedyś się zatrzymają szorując dupskiem o posadzkę i wstaną na nogi, pytanie tylko kiedy…

    • Alcatraz napisał(a):

      Płocczanie grali w pucharach jak dobrze pamiętam, kiedyś mieli pakę z Ireneuszem Jeleniem na czele.

    • Pawelinho napisał(a):

      Alcatraz

      Dokładnie też pamiętam, że raz w pucharach grali kiedy grał tam Irek Jeleń przed transferem do Auxerre, ale z kim grali sorry odpadli to nie mam zielonego pojęcia.

    • F@n napisał(a):

      Chyba z Malagą grali ale nie jestem pewien.

    • tomek27 napisał(a):

      Grali ,raz na bank się skompromitowali z Ventspilisem i raz odpadli z Basel czy Grasshoppers . To nie było az tak dawno temu , max 15 lat

    • inowroclawianin napisał(a):

      Z Malaga grała Amica o ile dobrze pamiętam.

    • KKs7 napisał(a):

      Magdoń taki kudłaty tam grał, to grali wtedy jak dobrze pamietam

  11. adamoss napisał(a):

    Pany, spokojnie. W zeszlym sezonie Lechu na wiosne tez jechal po wszystkich 3:0 aby w koncowce przegrac i MP i PP. Pokora to slowo klucz. Biegalem kiedys maratony i wiem jedno – na pewnym poziomie mental i glowa sa najwazniejsze a dopiero potem przygotowanie fizyczne. A w grach zespolowych jeszcze dochodzi do glosu element szczescia. Jak w tej ukladance cos sie wysypie w szatni albo w jakimś meczu to moze przeciez nie byc nawet pudla. A niestety, zgadzam sie ze mamy dodatkowo przeciwko sobie czarną mafie i wielkie bejmy Miodulskiego. Wszystko sie moze jeszcze niestety zdarzyc do konca tej rundy. Ale przeciez nic nie zmieni naszego oddania dla Lecha cokolwiek by sie stalo. Obym krakal jak na starego zgreda przystalo.

  12. Pawelinho napisał(a):

    Oby tylko Lech wykorzystał szansę na tytuł jaka się właśnie nadarzyła. Teraz wszystko zależy od Kolejorza. A tak swoją drogą obecna sytuacja w lidze pokazuje jedno, że nasza liga jest nie tylko dziwna, ale również specyficzna co sprawia, że futbol jest najlepszy na świecie bez względu na szerokość geograficzną.

    • KotorFan napisał(a):

      Zawsze odpadali w rundzie wstępnej mimo że strzelali w dwumeczu tyle samo bramek co rywale…

  13. inowroclawianin napisał(a):

    Z nadziejami i dużą niecierpliwością czekamy na każdy kolejny mecz Lecha:-)

  14. J5 napisał(a):

    Z tym środkiem pola jaki ma Kolejorz nie obawiałbym się Wisły Płock, która pewnie bardziej będzie skupiała się na tym jak zatrzymać Kolejorza, niż atakowac. Podobnie Korona. Tak jak jeszcze niedawno drużyny z nami grające starały się bramkę strzelić na początku meczu wiedząc, że zwycięstwo mają prawie w kieszeni, to teraz taka bramka może spowodować wścieklość zawodników Lecha i pogrom. Dlatego wydaje mi się że trenerzy na razie nie wiedzą jak grać z Lechem, i pewnie bardziej będą stosować taktykę asekuracyjną, pomne tego jakie kluby w ostatnim czasie na Kolejorzu się „przejechaly”, i to co najmniej trzema bramkami. Aby taki stan trwał dalej potrzebna będzie ciężka praca trenera i calego zespołu nad formą fizyczną i mentalną, tak aby Lech caly czas skoncentrowany na rozegraniu dobrego meczu, dążył od pierwszej do ostatniej minuty do strzelenia jak największej ilości bramek , które to zapewnią spokojne zwycięstwo. Tylko Kolejorz!!!

  15. Kali napisał(a):

    Co do naszych meczy to Panowie, wg mnie nie powinno być podejścia typu „z tymi będzie trudno a z tymi wygramy”. Już pisałem przed meczem z Jagą, każdy mecz to dla nas finał i w każdy kolejny powinniśmy wchodzić na maxa aż do osiągnięcia celu, czyli MP. Potem, poza oczywiście meczem z Legią, można odpuścić.
    A co do P.R. jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę, a w tym przypadku, najprawdopodobniej jego akademię. Czuje pismo nosem, że kiedy Lech zdobędzie MP, to nastąpi odpływ dzieciaków od niego w kierunku akademii Lecha, a co za tym idzie pieniążki też mu się zmniejszą.

  16. B_c00L napisał(a):

    Kilka rzeczy. Po pierwsze nie wpadajmy w hurraoptymizm! Tak samo jak nie bylo tragedii 4 mecze temu (choc rozowo nie bylo) tak nie jest cudownie z nasza gra w tej chwili. Po drugie jak juz ktos zauwazyl w pewnym momencie meczu z Jaga bylismy juz 11 punktow za nimi a kilka meczow pozniej jestesmy liderem wiec ten 1 punkt przewagi na 7 spotkan do konca nic nie znaczy. Zwlaszcza, ze kryzys w Legii i Jagielloni wiecznie trwac nie bedzie. Po trzecie wyjazdy do Lubina, Plocka i Krakowa to nie beda spacerki. Jedna wygrana na wyjezdzie z Wisla nie zmienia faktu, ze meczymy sie poza Poznaniem.

    Jestesmy obecnie na pole position i to cieszy niezmiernie. Z najwiekszymi rywalami gramy u siebie przy najprawdopodobniej pelnych trybunach. Nie moze to nam przyslonic oczu i celu, ktory mamy w tym sezonie. Nie ma czasu na zachwyty i rozluznienie. Teraz zapomniec trzeba o sezonie zasadniczym, zakasac rekawy i brac sie do roboty. 7 wielkich starc. 7 najwazniejszych spotkan w sezonie. Byc albo nie byc! Teraz sie okaze czy nasi pilkarze nadaja sie do Lecha, czy maja glowe do tego zeby walczyc o najwyzsze laury. Nenad ma szanse odkleic latke dobrego trenera bez wynikow, a zarzad moze dostac ogromny argument w rozmowach z potencjalnymi wzmocnieniami w postaci mistrzostwa i gry w LM. Wyciagnijmy wiec reke po trofeum. Chwycmy z calych sil i nie pozwolmy zeby ktokolwiek nam je wyszarpal! Razem! Na stadionie!

  17. B_c00L napisał(a):

    kilka spotkan i widze, ze optymizm na maksa :)
    Kazde spotkanie w rundzie finalowej bedzie piekielnie trudne. Nie mowie, ze nie bedzie wysokich zwyciestw tylko, ze kazdy z rywali bedzie teraz gral z liderem i glownym kandydatem na mistrza. Kazdy bedzie sie spinal. Tylko w meczach z Legia u siebie i Wisla na wyjezdzie przeciwnik bedzie gral ofensywnie. Reszta (z Jaga wlacznie) okopie sie i bedzie kontrowac. A wiemy dobrze, ze w statystykach moze byc i 20-1 w strzalach a w bramkach 0-1 bo wpasc nic nie bedzie chcialo, bo bramkarz rozegra mecz zycia, bo kempka trawy sprawi, ze pewny wydawalo sie gol zmieni sie w pudlo, bo Saturn nie bedzie w odpowiednim polozeniu…

    Emocji na pewno nie zabraknie ale powstrzymajmy sie z „jestesmynajlepsizmem” :) Przynajmniej do momentu, w ktorym bedzie to uzasadnione i poparte mistrzostwem.

Dodaj komentarz