Piątek trzynastego

Piątkowy mecz Lecha Poznań z Koroną Kielce był sporym rozczarowaniem dla wszystkich kibiców Kolejorza. W pierwszym starciu fazy finałowej „niebiesko-biali” przerwali kilka pass, które trwały od dłuższego czasu. Ze względu na niewielką przewagę w tabeli jeszcze dziś Wielkopolanie mogą stracić pozycję lidera, którą ciężko wypracowali występami w 2 wcześniejszych meczach.


Przykra porażka

Przed meczem z Koroną Kielce głównym celem Lecha Poznań było po prostu zwycięstwo 1:0, aby mieć spokój i utrzymać pozycję lidera. Tymczasem słabo grający Kolejorz przegrał z Koroną u siebie po raz pierwszy w historii. Na dodatek uległ zespołowi grającemu bez kilku ważnych zawodników. Tak samo smutna jak porażka była również gra poznaniaków, którzy wrócili do nawyków z początku wiosny czy z wielu jesiennych spotkań. Gra Lecha pełna była chaosu, niedokładności i nonszalancji. Cechował ją też brak pomysłu na tak pozycyjny. Komplet zwycięstw u siebie do końca sezonu mógł być kluczem do zdobycia mistrzostwa, a tymczasem Kolejorz wyłożył się na teoretycznie najsłabszym rywalu z jakim zagra w fazie finałowej. Obok takiej przegranej nie może przejść obojętnie.

Upadła twierdza

Każda passa kiedyś się kończy. Nikt jednak nie spodziewał się zakończenia świetnej domowej serii w meczu z osłabioną Koroną. Po 23 spotkaniach u siebie bez porażki i 20 ligowych Lech przegrał w Poznaniu po raz pierwszy od 9 kwietnia 2017 roku. Mało kto spodziewał się, że to właśnie Korona, która nigdy przy Bułgarskiej nie zwyciężyła zdobędzie na Inea Stadionie pełną pulę. Niedawno Lech przerwał wiele pass w meczu z Wisłą wygrywając choćby na wyjeździe po raz pierwszy od 20 sierpnia, a wczoraj dla odmiany przerwał piękną serię gier u siebie. Passa 8 kolejnych wygranych przed własną publicznością również została przerwana.

Zatrzymana ofensywa

Lech w piątek trzynastego zaliczył 10 mecz bez strzelonej bramki w tym sezonie Ekstraklasy. Poznaniacy ostatni raz nie strzelili gola… Koronie w Kielcach dnia 25 lutego. Od tamtej pory mieli serię 6 z rzędu meczów z co najmniej jednym trafieniem. W 4 poprzednich pojedynkach Kolejorz zdobywał minimum 3 gole na mecz wygrywając dzięki temu 4 kolejne spotkania. Ofensywa Kolejorza została w piątek zatrzymana przez „Koroniarzy”, którzy dotąd stracili aż 37 goli. W 2 kolejnym meczu z Koroną ekipa Lecha nie wykorzystał rzutu karnego.

Trzeba grać dalej

Trzeba powoli oswoić się z myślą utraty 1. miejsca po 31. kolejce. Lech musiałby liczyć na brak zwycięstwa Jagiellonii i Legii chcąc nadal prowadzić, jednak polska liga chyba nie jest aż tak słaba, by te zespoły znów się potknęły. Samemu Lechowi skończył się już margines błędu, choć nadal wszystko zależy od niego. Jeżeli poznaniacy wygrają 6 ostatnich meczów wówczas zostaną mistrzami Polski. Porażka z Koroną jest przykra, niespodziewana, lecz walka o tytuł nadal trwa. Mecz z kielczanami był zimnym prysznicem przede wszystkim dla Nenada Bjelicy oraz jego piłkarzy, którzy zawiedli na całej linii. Nie ma co usprawiedliwiać ich bardzo słabej piątkowej gry. Teraz presja na całym zespole będzie jeszcze większa, a każda następna wtopa przy zwycięstwie dwóch najgroźniejszych rywali może mieć już bardzo poważne konsekwencje.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 13

  1. Pawelinho napisał(a):

    Szkoda porażki tym bardziej również sprawdziło się to, że najtrudniejszymi rywalami będą nie legła ani Jaga czy Górnik tylko Korona, Zagłębiem Lubin oraz Wisła Płock, które i tak już osiągnęły sukces. Natomiast mam nadzieje, że ta porażka da pozytywnego kopa Lechowi na następny mecz tym razem w Lubinie.

  2. werty napisał(a):

    Ta liga jest tak nieprzewidywalna ze tak dlugo jak beda szanse matemantyczne tak dlugo bedzie mozna miec nadzieje na mistrza no i oczywiscie takze skonczyc na czwartym miejscu. Ps. I niech Pan trener przestanie w koncu udzielac jakich kolwiek wywiadow bo to jest juz jakis kryminal.

  3. tomekmec napisał(a):

    Co by się nie powiedziało to taka mała kompromitacja. Widać było od początku, że naszym się nie bardzo chciało biegać, albo nie mogli. Tamci byli o wiele bardziej zdeterminowani i odnosiło się wrażenie, że jest ich dwa razy więcej na boisku, a my bez poweru. Jaka mogła być tego przyczyna , nie mam pojęcia ? 1) Tak intensywnie świętowali zajęcie pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej? 2) Trener dał im w kość i zafundował zbyt intensywny mikrocykl z myślą o kolejnych meczach? 3) Uwierzyli, że są już mistrzami, a rezerwy Korony same się przed nimi położą ze strachu? Co o tym sądzicie?

    • Jam napisał(a):

      Tak to właśnie wyglądało. Jeśli się nie biega, to przy tych umiejętnościach, na sukcesy nie ma co liczyć.

  4. Franco napisał(a):

    Czyżby Bjelica znów zaczął „probierzować” i wzorem polskiego Guardioli, po 30 kolejce poszedł do szatni „pogratulować chłopakom Mistrzostwa” ?
    Bo tak to trochę wyglądało. Mistrzostwo już jest, a teraz trzeba odbębnić „puchar maja”.

  5. angelo napisał(a):

    Niestety wielu już od paru dni dzieliło szaty ale kibicowi wolno , a tu masz ta sama narracja w szatni i jaja pozostały w szatni , mentalności nie da się w godzinę zmienić . To nie jest zespół zwycięzcy , ubogość techniczna i fizyczna plus małe odpuszczenie to wynik po nokaucie . Panowie kibole zastanówcie się zanim coś napiszecie a teraz OSTATNI GASI ŚWIATŁO .

    • Kibit napisał(a):

      Sądziłem ze się zmienili a tu ta sama pi*da. Na szczęście karta nam sprzyja. Kiedyś my nie wykorzystywaliśmy takich sytuacji a teraz tirówa. Do majstra droga jeszcze daleka ale szczęście sprzyja lepszym i czuje ze będzie nam sprzyjać do końca.

  6. arek z Dębca napisał(a):

    Jeśli piłkarze i sztab szkoleniowy się nie ogarną to CSKA przyjedzie na Bułgarską odbierać medale a nasze gwiazdki będą robić im szpaler. To byłoby jeszcze gorsze od tego upokorzenia w finale PP. Mam nadzieję, że Nenad i piłkarze są tego świadomi.

    • aliz napisał(a):

      arek kochany kolego – przestań krakać, bo wykraczesz. To było 13-tego w piątek na dodatek. Ale i tak mieliśmy kupę farta bo status quo zostało zachowane, a 1 mecz mniej do rozegrania.

  7. Ekstralijczyk napisał(a):

    Prędzej czy później i tak Lechowi przytrafiłby się słabszy mecz.

    Wczoraj właśnie taki był oraz miejmy nadzieję, że do końca już takich nie będzie.

  8. Kalisz napisał(a):

    Co za fuks z porażkami Jagi i CSKA… Uffff…

  9. Kris napisał(a):

    Błędem Bjelicy było wystawienie Jevticia od początku Koroną Klupś powinien od początku wejść a Jevtic powinien zmienić Majewskiego. Błędem było ściągnięcia Jóźwiaka! Poprostu Bjelica się pogubił!!! Zagłębiem czeka nas ciężki mecz i znowu porażka napewno, jeśli gwiazdorzy niebede chcieli zapierdalać i wygrać ten mecz to trzeba będzie pożegnać się niektórymi i Bjelica

  10. Michu87 napisał(a):

    Jak drużynie idzie na boisku to i Bjelica robi normalne zmiany, jak już idzie pod górkę i przegrywamy to brak chłodnego spojrzenia na mecz co powoduje dziwne zmiany trenera. No ale fuks, że jeszcze jesteśmy liderami tak więc wszystko zależy od nas. Oby z Zagłebiem zagrali z mega determinacją bo z Koroną, zwłaszcza w pierwszej połowie tego nie było.

Dodaj komentarz